Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Rolnik szuka … obrońcy

Trwa kampania, w którą z nieodpartą siłą wpisują się kolejne protesty między innymi rolników, co jest bardzo niewygodne dla „tradycyjnie chłopskiej” partii jaką jest PSL. Dziś znowu mamy najazd rolników na Warszawę, ale próżno będzie tam szukać przedstawicieli PSL wszak być za, a nawet przeciw to tylko jedna osoba potrafiła. PSL zresztą od jakiegoś czasu próbuje robić woltę do centrum, w stronę klasy średniej i miast, ale to zajmie czas, a teraz trzeba kombinować jak zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli zachować elektorat wiejski pokazać się jako obrońcy rolników, a jednocześnie nie zrazić do siebie establishmentu i być „rynkowcami”. Nie bez kozery wczoraj min. Sawicki określił się obrońcą rolników, nie tylko na zewnątrz ale i w rządzie. W tę poetykę kampanii próbuje się wpisywać nie tylko minister Sawicki ale i kandydat PSL na prezydenta p. Adam Jarubas, ale wychodzi to średnio.

Rolnik szuka … obrońcy
Rolnik
źródło: Flickr

Czasami są sytuacje kiedy nie ma co zajmować się czystym PR-em i brnąć w szpagaty intelektualne, tylko trzeba pokazywać jak naprawdę jest. Nie ma co mówić, że jest się obrońcą rolników i jednocześnie „robić do własnego gniazda” pokazując podkręcone statystyki, żeby zadowolić i schlebiać różnym „autorytetom” dziennikarstwa. Wszak wiadomo, że jest małe kłamstwo, duże kłamstwo, a na końcu statystyka. I tym można tylko rolników jeszcze bardziej wkurzyć, a i tak nic się nie ugra u takich Paradowskich, Wrońskich, Wołków czy Żakowskich oraz innych fachowców od wszystkiego, którzy na dzień dobry mają w głowie już zdartą płytę o ciągnikach za 600 tys. czy miliardowych dopłatach dla wsi, a tak naprawdę … nic na temat specyfiki tej branży nie wiedzą i tylko uwielbiają ustawiać jednych przeciwko drugim.

Ja rozumiem skąd ten problem ministra Sawickiego i całego PSL. Nie wszystko się udało. Ale jak się dało „ciała” to lepiej w tej chwili to przyznać, niż powiedzieć: „chłopy macie cudownie”, bo jak znam chłopów to ich jeszcze bardziej wkurzy i mimo, że zdają sobie sprawę, że Izdebski, Beger czy Mojzesowicz grają swoją polityczną grę to pójdą, bo czują zwyczajną krzywdę. Wierzę w to, że wystarczy Polakom kilka rzeczy podstawowych wytłumaczyć, nie są głupi, a inaczej spojrzą na problemy wsi, których jest bez liku i wokół, której wybudowano masę mitów:

1.      Nieuprawnionym jest zestawianie w ramach naszego kraju rolnictwa z innymi branżami. „Firmy nie mają dopłat”. Jesteśmy w Unii Europejskiej jakby ktoś nie zauważył i to MA ZNACZENIE. Gdybyśmy zrobili jak chcą tego różni „malowani liberałowie” to za chwilę nie mielibyśmy rolnictwa tak jak w latach 90-tych pozbyliśmy się przemysłu, bo konkurencja na tym szerokim rynku i tak nierówna, „zaorałaby” naszych rolników, którzy i tak dzielnie walczą. Stanowią realną konkurencję dla Zachodu, który broni się przed nimi różnymi sztuczkami administracyjnymi i większymi dopłatami.

2.      Pora uświadomić sobie, że największe koszty przystąpienia Polski do UE ponieśli i ponoszą rolnicy. Jak spojrzymy szerzej to: przemysł na UE tylko zyskiwał - dostał dostęp do rynków zbytu na równych prawach, pracownicy – swobodny dostęp do rynku pracy za granicą. Rolnicy dostali: mniejsze dopłaty do hektara niż zachodni co już postawiło ich na gorszej pozycji, konkurencję z uprzemysłowionym i doposażonym z wieloletnich dotacji rolnictwem zachodnim.

3.      Źdźbło w oku wielu komentatorów to KRUS. Pomijam tę niefajną polska przypadłość - zawiść w myśl której, niektórzy mówią: "niech rolnicy płacą ZUS dlaczego ma im być lepiej niż nam" i bawią się w równanie w dół. Warto jednak pamiętać, że specjalne systemy emerytalne dla rolników są też na Zachodzie. I co? Znowu mamy uderzać w naszych własnych rolników, by ułatwić życie obcym. Występując o to, trzeba było myśleć jak zapisywaliście nas do Unii Europejskiej.

4.     Niestety nie udało się wprowadzić kontraktacji i cen gwarantowanych lub mechanizmu wyrównawczego znowu - jak jest na Zachodzie. Nie wiem, czy z powodu naszego zaniedbania, nieumiejętności czy z innych. Jest to faktem i trzeba sobie to jasno powiedzieć.

5.      Mamy w dalszym ciągu utrudnione możliwości sprzedaży płodów rolnych na rynku wspólnotowym Unii Europejskiej. Zachód się broni, metodami różnymi, bardzo często administracyjnymi, których nie widać i które giną w gmatwaninie przepisów i szczegółów.

6.      Polscy rolnicy nie mogą swobodnie kupować i importować np. środków ochrony roślin. Kiedyś ze zdumieniem to odkryłem, przy czym to nie jest zakaz wprost.  Nie ma swobodnego zakupu np. w Niemczech środków ochrony roślin. Proszę mi wierzyć, te środki ochrony roślin z Zachodu są skuteczniejsze. Casus proszków do prania?

7.      Od lat ślimaczy się i jest wstrzymywane wprowadzenie prawa rolników do swobodnego przerobu płodów rolnych. Z czego już od dawna korzystają w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Tu PSL nie potrafi zbudować skutecznej koalicji, by przeforsować te zmiany. Dlaczego? Nie ma woli innych sił politycznych?

8.      Dochodzimy do tej wielkiej kasy, jaka trafia na wieś wg komentatorów i samego ministra. Statystycznie, jak wychodzimy z psem na spacer to mamy po trzy nogi. Połączenie w jedną kwotę dopłat bezpośrednich, które wpływają na DOCHODOWOŚĆ produkcji rolnej, a które są dużo niższe niż na Zachodzie z funduszami na rozwój obszarów wiejskich, które … generują coraz większe zadłużenie wsi jest mówiąc wprost, zabiegiem z pogranicza łobuzerki politycznej. Ta cześć na rozwój obszarów wiejskich, która jest większa niż na Zachodzie, to zwykle są dopłaty do sprzętu i infrastruktury, na które trzeba brać kredyt. On ma jedną wadę ... trzeba go spłacić. Z czego? Kiedy nie ma ceny na produkty rolne? Ktoś mógłby się zapytać, ale to po co brali? Kłania się tu między innymi casus frankowiczów, których mamiono małym ryzykiem. Podobnie tutaj politycy, specjaliści od machania rękami mówili: "unowocześniajcie, inwestujcie, specjalizujcie się" ale zapomnieli dodać: "uważajcie, bo cen wam nie zagwarantujemy". Uczciwie postawiona sprawa?

9.      Kwestia stabilności i przewidywalności cen. Pomiędzy rolnikami chodzą informacje o zmowach firm skupujących plony rolne. Jest to rynek bardzo mało konkurencyjny. Ja nie będę tu rozsądzał czy tak jest, czy nie, faktem jest, że rynek jest całkowicie nieprzewidywalny i dziwaczny, a nikt się temu nie przygląda. Nie słyszałem, żeby to robił UOKiK. Aby uzmysłowić to Państwu posłużę się danymi, które znam, bo tym się już wcześniej zajmowałem czyli jabłkami przemysłowymi:

db7dcdb7c63019799372d775088909fb.jpg

Przy kosztach 7000 złotych na hektar sadu – nawozy, paliwa, opryski (chcąc go prowadzić wg wszelkich reguł sztuki) bez wliczania kosztów, pracy, amortyzacji sprzętu, kosztów KRUS, podatku rolnego, ubezpieczenia OC budynków, ciężko mówić o jakieś specjalnej dochodowości w tej gałęzi rolnictwa. O inflacji nawet nie wspominam.
Jak widzicie Państwo zarówno ceny jak i wydajność z roku na rok są nieprzewidywalne. Zastanówcie się … czy w równym stopniu zmieniała się cena Waszego soku jabłkowego w sklepach? Dziwicie się, że rolnicy są zirytowani?

10.   Kiedyś jeden premier powiedział: „Trzeba się było ubezpieczać” i przytaczam to w kontekście ubezpieczenia rolników i płodów rolnych. Przypominam, że państwo polskie nie przygotowało żadnego systemu, programu w związku z czym ubezpieczenie 1 hektara ziemi, w przypadku sadu to jest kwota 2000 złotych rocznie. Nikt nie będzie się ubezpieczał, gdyż przy tych cenach to się nie opłaca, brak powszechności skutecznie blokuje tę możliwość.

11.   I pamiętajmy, że jak nie ma swojej konkurencji, nie będziemy mieć swojego rolnictwa to będziemy mieli jak z innymi produktami. Ktoś w końcu podniesie ceny żywności, a za wszystko zapłaci ... miasto.

Oczywiście biorąc pod uwagę powyższe, możemy zrobić jak chcą niektórzy, ale wtedy skończymy jak z przemysłem. Nie damy mu szansy na przebudowę, jak to zrobiła ze swoim np. Korea Południowa, Japonia ze swoim przemysłem samochodowym, czy Chiny. Odpowiednio chronione i wspierane osiągnęły sukces. Czy musimy popełniać te same błędy? Tylko tym razem będzie to bardziej bolesne, bo jak rolnictwo i rolnicy będą upadać, to będziemy sprzedawać ziemię za bezcen w ramach prawa popytu i podaży oraz wolnego rynku, na który nikt z wyjątkiem nas sobie w Unii Europejskiej nie pozwala. Obrót ziemią rolną w krajach starej Unii jest bardzo ściśle regulowany. Ma być Polak znowu po szkodzie głupi?

Ja rozumiem, że rolnicy to często ludzie niewykształceni, nie potrafią wypowiedzieć się do mediów, łatwo zrobić setkę, pokazać od tej drugiej strony, obśmiać. Sam minister Sawicki stwierdził, że kryzys jest wyżej … i co mamy się poddać temu ot tak sobie? Gadać każdy może … a już głupio to przywilej różnych dziennikarzy i publicystów. A rolnik potrzebuje … obrońcy, który będzie mówił jak się to tak naprawdę przedstawia, bo nie zrobi tego Izdebski, któremu o coś innego chodzi. Myślicie, że Polacy tego nie będą potrafili zrozumieć? Nie możemy stosować wewnątrz kraju ciągle zasady dziel i rządź, to na zewnątrz powinniśmy stosować w polityce zagranicznej i gospodarczej, a wewnątrz zważać na uwarunkowania, czynniki zewnętrzne i wspierać jeden drugiego. Jeżeli chcemy zmienić zasady gry dla rolników, to niech to dotyczy całego wspólnego rynku, inaczej zrobimy z naszych rolników kolejne ofiary Unii, a grona gniewu dalej będą rosły. 

Data:

Mariusz Gierej

Mariusz Gierej - https://www.mpolska24.pl/blog/mariuszgierej

Od 1995 roku prowadzę firmę informatyczną. Mąż i ojciec trójki dzieci. Posiadam gospodarstwo sadownicze.
Współorganizowałem protesty przeciwko porozumieniu ACTA i DG. Zakładałem Stowarzyszenie mPolska, i portal mPolska24. Angażuję się w działania społeczne.
Interesuje mnie zmiana pokoleniowa, demografia, systemy emerytalne, planowanie strategiczne, procesy społeczne, PR, historia. Cenię sobie wolność wokół nas i w nas.
Wiele osób rozglądając się wokół szuka przyczyn obecnych kłopotów, a prawda jest banalna:
"Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły." Nicolás Gómez Dávila.

Komentarze 1 skomentuj »

"Pomiędzy rolnikami chodzą informacje o zmowach firm skupujących plony rolne. Jest to rynek bardzo mało konkurencyjny"
Nie tylko pomiędzy rolnikami, jeżeli do mnie to też doszło. Anyway. Nie wiesz, czy nikt nie miał pomysłu "rynkowego", pozarządowego... tzn. Ja wiem, że to w znacznym stopniu jakiś populizm i jakaś chora rzecz. W każdym razie. Nie ma żadnej inicjatywy rolniczej która miałaby wprowadzić jakąś konkurencję?
Jest ktoś kto się czymś takim zajmuje? Ja nie jestem rolnikiem i w sumie. Mnie to szczerze i za przeproszeniem przy tym głęboko "wali". Ale tak z ciekawości pytam. Może się orientujesz. MOŻE! :)

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.