Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Fatamorgana frankowa

W sprawach frankowych wszystko jest jak fatamorgana. Mówimy o frankach, których nigdy nie było. Słyszymy o wymianie złotówek na franki i ponownej wymianie franków na złotówki, która nigdy nie następowała, zaś od początku były i są tylko i wyłącznie złotówki. Widzimy w umowach niższe oprocentowanie i niższy koszt kredytu, podczas gdy są one nieprawdziwe i zafałszowane, gdyż nie jest podany obowiązkowy spread walutowy, który powoduje, że warunki kredytu są takie same jak kredytu w naszych poczciwym Pe-eL-eNie. Teraz banki serwują nam zmianę warunków umowy nazywając ją ugodą, w wyniku której będą mogły zarobić na konsumencie jeszcze więcej na wyższym oprocentowaniu, które konsument będzie musiał płacić.

Fatamorgana frankowa
źródło: flickr.com

26 miliardów powodów do ugody. 

Największy polski bank, jako pierwszy oficjalnie zapowiedział, że będzie proponował ugody klientom, którzy go pozwali w związku z kredytami formalnie powiązanymi z frankiem szwajcarskim. W przytłaczającej większości mediów działanie to jest przedstawione jako znaczące ustępstwo banku wobec konsumentów oraz sukces „frankowiczów” – ale czy oby na pewno tak jest? 

Co dla konsumenta oznacza propozycja zaprezentowana przez byłego wieloletniego bankiera, a obecnie szefa KNF.

Z doniesień medialnych oraz komunikatów banku wynika, że propozycja będzie opierać się na przedstawionym przez szefa Komisji Nadzoru Finansowego wariancie traktowania kredytu jako od początku zwykłego kredytu złotówkowego oprocentowanego według stawki WIBOR, która jest wyższa, a historycznie była wielokrotnie wyższa niż stawka LIBOR stosowana do franków szwajcarskich. W związku z tym cały kredyt zostanie od początku przeliczony jako udzielony=wypłacony i spłacany w złotówkach, zostanie wygenerowany hipotetyczny historyczny harmonogram spłaty rat, a następnie zostanie on porównany z historią spłaty kredytu. Ponadto zostanie wygenerowany nowy harmonogram spłaty kredytu na przyszłe okresy. Na koniec dnia, okaże się jakie jest aktualne zadłużenie konsumenta wobec banku – w większości przypadków będzie zdecydowanie niższe niż obecnie wskazywane przez bank, natomiast nieznacznie niższe niż kwota otrzymanego kredytu. Zostanie też wyliczona nowa kwota miesięcznej raty i sposób rozliczenia ewentualnej nadpłaty, ewentualnej, ponieważ oprocentowanie kredytu będzie wyższe niż przed „ugodą”, a zatem odsetki od niego również. 

Co czeka banki w sądzie bez „ugody”?

Od 3 października 2019 r. i orzeczeniu TSUE w sprawie Państwa Dziubak, blisko 70% korzystnych dla frankowiczów spraw kończy się unieważnieniem umowy kredytowej, a pozostałe 30% odfrankowaniem umowy przy zachowaniu bardzo niskiego oprocentowania tegoż kredytu opartego na ujemnym wskaźniku LIBOR. 

Dla banku i konsumenta uznanie przez sąd umowy za nieważną powoduje taki stan, że konsument będzie zobowiązany (o ile roszczenie banku się nie przedawni) do zwrotu wyłącznie kwoty nominalnej otrzymanego kredytu w złotych polskich na co będzie zaliczał spłacane przez lata raty kredytu pseudo walutowego. Formalnie zaś będzie mógł żądać od banku wszystkiego co mu do tej pory zapłacił.

Natomiast w przypadku uznania przez sąd, że umowa dalej obowiązuje, ale już bez powiązania z frankiem szwajcarskim (potocznie zwane odfrankowaniem), dla banku również oznacza to stratę. Umowa co prawa nadal obowiązuje, ale trzeba usunąć wszystkie negatywne dla konsumenta skutki związane z dowolnym ustaleniem przez bank kursu franka szwajcarskiego, jednocześnie zachowując waloryzację oprocentowania opartego na wskaźniku LIBOR, który obecnie jest ujemy (bank zwraca pieniądze za wzięcie kredytu!). W tej sytuacji, dla konsumenta rata kredytu drastycznie się skurczy, kwota kredytu pozostała do spłaty również, dodatkowo konsument otrzymuje od banku zwrot przynajmniej części nadpłaconych rat. 

Taki stan powoduje, że bank po przegranym procesie, musi usunąć z bilansu unieważnioną umowę lub znacząco obniżyć wartość umowy odfrankowionej. Każdy z tych wariantów obniży zysk banku, a tym samym premię zarządu.

Po dzisiejszym (16 lutego 2021 r.) orzeczeniu Sądu Najwyższego (III CZP 11/20), po stronie banku pojawia się dodatkowo zagrożenie przedawnienia jego roszczenia w stosunku do konsumenta w przypadku unieważnienia umowy. Zgodnie z najaktualniejszym orzeczeniem Sądu Najwyższego banki które nie złożyły w ciągu trzech lat od otrzymania pozwu od frankowicza oświadczenia o potrąceniu roszczenia z tytułu zwrotu wypłaconego kapitału, mogą w praktyce zapomnieć o jego odzyskaniu od konsumenta, gdyż prawdopodobnie uległo ono przedawnieniu.

Nie ulega wątpliwości, że spodziewana 25 marca 2021 r. kolejna uchwała Sądu Najwyższego nie przyniesie rewolucji w orzecznictwie, a jedynie usprawni działania sądów powszechnych w tej materii i zdecydowanie przyśpieszy oraz uprości wydawanie wyroków – wyroków na korzyść frankowiczów. Ponieważ Sąd Najwyższy to nie Trybunał Konstytucyjny nie należy się spodziewać przewrotu kopernikańskiego w dotychczasowym orzecznictwie, a jedynie ugruntuje, usystematyzowanie i wzmocnienie prokonsumenckiej linii orzeczniczej.

Ucieczka do przodu.

Wyjście przez bank z propozycja „ugody” jest o tyle racjonalne, co korzystne dla banku i jak to już miało wielokrotnie miejsce w przeszłości korzystne głównie dla niego i krzywdzące konsumenta. Według ostatnich danych największy polski bank ma najwięcej kredytów indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego o oszałamiającej wartości przeszło 26 miliardów złotych. W związku z powyższym po spodziewanej 25 marca 2021 r. uchwale Sądu Najwyższego wysunie się na prowadzenie również w klasyfikacji najczęściej pozywanych banków „frankowych”. Dodatkowo na uwagę zasługuje fakt, że był on bankiem pierwszego (jeżeli nie jedynego) wyboru w wielu mniejszych miejscowościach, a co za tym idzie, kwoty kredytu są średnio niższe niż w innych bankach, co przekłada się wprost na zdecydowanie wyższą liczbę pojedynczych spraw. 

Patrząc na powyższe, konsekwencje biernego oczekiwania banku, na werdykt Sądu Najwyższego mogłoby być zatem zdecydowanie kosztowniejszym rozwiązaniem niż „ugoda” z konsumentem.

Dlaczego jako pierwszy z propozycji ugód opracowanej przez KNF chce skorzystać PKO BP S.A.?

Wyżej opisałem kilka przyczyn, które mogły zmotywować bank do takiego kroku, ale poprzestanie tylko na nich spowodowałoby, że obraz byłby niekompletny i wprowadzający w błąd. Inne banki, takie jak Millenium, mBank, czy Getin są w zdecydowanie trudniejszej sytuacji, gdyż mimo niższej kwoty kredytów pseudo walutowych stanowią one zdecydowanie wyższy odsetek portfela kredytowego niż w PKO BP. Ogólnie pierwsza piątka banków „frankowych” ma portfel kredytów pseudofrankowych o wartości przeszło 70 mld złotych. Oczywiście można przypuszczać, że PKO BP jako największy i w dodatku państwowy bank, mógł zostać politycznie przymuszony do zawierania ugód z konsumentami, ale to mało prawdopodobne. W zasadzie jedynym logicznym wytłumaczeniem, dlaczego to właśnie PKO BP jako pierwszy zaproponował „ugody” konsumentom jest fakt, że w tej propozycji nie ma żadnego ustępstwa ze strony banku, dosłownie żadnego. 

Takie „ugody” wynikają z dokładnej lektury końcówki uzasadnianie Wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2019 r. (IV CSK 309/18), w którym stwierdzono, że jeżeli w umowie pojawiłby się WIBOR, to umowa może nadal trwać w oparciu o wskaźnik WIBOR i sąd nie powinien takiej umowy unieważniać. PKO BP jest w tej komfortowej sytuacji, że zarówno ich własne umowy jak i umowy przejęte po NORDEA BANK, w swoich regulaminach w większości mają opisany wariant kredytów czysto złotówkowych opartych o wskaźnik WIBOR. Co ważne, „ugody” zostaną zaproponowane wyłącznie tym klientom, którzy pójdą ze swoją sprawą do sądu, co jest rzeczą oczywistą, gdyż Ci którzy tego nie zrobią, dadzą do zrozumienia, że im dotychczasowe warunki kredytu odpowiadają. 

Reasumując proponowane warunki ugody, są kolejną próbą ratowania pieniędzy banków, kosztem ich wprowadzonych w błąd klientów, pod płaszczykiem wątpliwych ustępstw ze strony sektora bankowego.

Data:
Kategoria: Gospodarka
Komentarze 1 skomentuj »

Bardzo fajny tekst!

Nie zgadzam się tylko z ostatnim akapitem, jakoby PKO BP było bezpieczne, bo w umowach jest mowa o WIBORze.
Bank oczywiście nie jest bezpieczny, i czego go los pozostałych - a nawet gorszy.

Bank po 3 października 2019 (po TSUE) przegrał prawomocnie 70% (23/33) spraw. Z tendecją wzrostową (zarówno jeśli chodzi o prawdopodobieństwo przegrywania, jak i liczbę spraw w sądzie). Żadna z tych spraw nie dawała bankowi możliwości pozostawienia WIBORu.

Kłopot PKO BP wziął się przed wszystkim z przejęcia kredytów NORDEI, w 2014 r. Warto zapytać prezesa Jagiełłę, dlaczego za 15.5 mld przejął prawo do zysków (odsetek) z wątpliwych kredytów, skoro już od 2010r było wiadomo, że umowy są felerne (w 2011 weszła nowela prawa bankowego, która mówiła jak prawidłowo powinien wyglądać kredyt i dawała szanse na aneksy - ale bank to miał w nosie). Obecnie PKO nie tylko straci potencjalne zyski na kredytach (odsetki - za które zapłacił NORDEI 15.5 mld w 2014), ale jeszcze kapitał (bo kredyt zostanie wyceniony zgodnie z kursem z daty zaciągnięcia, a nie z roku 2014).

Kłopotem PKO jest rówież ogromny bałagan z hipotekami. Nordea była oddziałem banku zagranicznego (nie podlegał pod polski BFG i bez osobowiści prawnej w Polsce), a i przy przejęciu kredytów przez PKO BP - Jastrzębski (wówczas odpowiedzialny za aspekty prawne w banku) wraz z Borysem (odpowiedzialnym za strategię) się nie popisali - mówiąc delikatnie.

A jak jeszcze sądy zaczną uwzględniać przedawnienie roszczeń banku (bo niby dlaczego nie, skoro bank sam do tej pory nie zadbał o swoje roszczenia?), to będzie "pozamiatane" na grube miliardy. I Jastrzębski o tym bardzo dobrze wie - stąd jego inicjatywa.

Tak, że gratulujemy prezesowi Jagiełło słusznych decyzji, strategicznego myślenie oraz afery kilka razy większej od Amber Gold.

Dla zainteresownych (i Prokuratora Generalnego) zapis posiedzenia z Komisji Skarbu, na której Borys z Jagiełłą zachwalali jaki to dobry interes zrobi bank na tym "zakupie" -
http://sejm.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?documentId=73D8A0BCE93CB772C1257BE900384A5F

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.