Pierwszy Predator z 1987 roku to prawdziwy klasyk kina. Dla Arnolda Schwarzeneggera walka z kosmicznym łowcą w dżungli była jedną z najważniejszych ról życia.
Kolejne odsłony serii nie odnosiły już tak spektakularnych sukcesów jak „jedynka”. Jednak forma serii podniosła się w roku 2022 wraz z filmem „Prey”, który opowiadał o walce młodej indiańskiej wojowniczki z kosmicznym łowcą.
Odpowiedzialny za bardzo dobrze przyjęty „Prey” reżyser Dan Trachtenberg, tym razem zabiera nas w głąb świata Predatorów – czyli rasy Yautja. W tej części to właśnie Predator staje się głównym bohaterem. Aktor Dimitrius Schuster-Koloamatangi wciela się w predatora Deka.
Dek jest młodym łowcą, wyrzuconym ze swojego klanu przez ojca. Młody wojownik, chcąc odzyskać szacunek i zemścić się na ojcu, rusza na polowanie na najgroźniejszą bestię we wszechświecie – Kaliska.
Po drodze spotyka androidkę Thię (Elle Fanning), która poszukuje tego samego stwora co Dek. Na planecie Gennie dosłownie każdy stwór i roślina stanowią śmiertelne zagrożenie.
Wspomniana Thia pochodzi z ekspedycji Weyland-Yutani, znanej z uniwersum innego ikonicznego filmowego potwora – Obcego. Sojusz predatora Deka z Thią zamienia się w przygodę pełną akcji.
To historia o pokonywaniu własnych ograniczeń, inspirowana klasycznymi westernami i filmami przygodowymi, ale osadzona w brutalnym, kosmicznym świecie. Relacje między bohaterami przypominają czasem klasyki z Clintem Eastwoodem czy Sergio Leone, co dodaje filmowi lekkości i uroku.
Akcja jest dynamiczna, z ekscytującymi pościgami i walkami, które hołdują tradycji serii. Muzyka i dźwięk potęgują napięcie, a humor – często wynikający z kontrastu między drapieżnikiem a gadatliwą androidką – rozładowuje atmosferę bez psucia tonu.