"Jak to możliwe?", zapytacie.
Spieszę wyjaśnić. W pierwszej lepszej firmie do fakturowania zwykle upoważnieni są pracownicy, którzy pracaują na określonych stanowiskach. Pracownicy ci, często od wielu lat, wystawiają faktury, przyjmują faktury od kontrahentów, księgują wydatki w wewnętrznych systemach. Teraz państwo polskie mówi im, że w celu dalszego wykonywania swoich legalnych obowiązków, muszą mieć utworzone przez pracodawcę konta i nadane uprawnienia w systemie KSeF. Na razie wszystko brzmi dość ok - to pracodawca musi konta potworzyć, sprawdzić i nadać uprawnienia poszczególnym pracownikom - to na nim ciąży ten obowiązek oraz ewentualne konsekwencje jego niewykonania (na czas lub w ogóle).
Tu zaczynają się jednak pewne "schody". Otóż, okazuje się, że żeby móc pracownikowi założyć konto i nadać uprawnienia w KSeF, pracownik musi posiadać tzw. Profil zaufany. Wiele osób go rzeczywiście posiada, szczególnie, jeśli korzysta np. z mObywatela.
Problem jednak leży w tym, że Profil zaufany trzeba sobie samodzielnie, prywatnie założyć. A jest on w pełni dobrowolny - i każdy pracownik ma prawo powiedzieć, że on nie chce takiego profilu posaidać, bo nie życzy sobie, by państwo mogło w jednym, centralnym miejscu, uzyskać na temat obywatela wszelkich informacji - o receptach, jakie pobiera, o odbytych wizytach u lekarzy, o aktualnych jego danych, i tak dalej. Pracownik może nie chcieć Profilu zaufanego założyć. Nie, bo nie. Nie dociekam.
Jako pracodawca NIE mogę jednak pracownika do tego zmusić. Ba, nawet nakłaniać nie powinienem, bo to już podchodzić może pod mobbing (taką czytałem interpretację). Czyli mamy kuriozalną sytuację: ja, jako pracodawca, muszę założyć pracownikom pracującym z fakturami konta w KSeFie, ale nie mogę tego zrobić, jeśli pracownicy nie mają Profilu zaufanego. Jednocześnie nie mam żadnego narzędzia prawnego, żeby pracownika do założenia PRYWATNEGO konto w Profilu zaufanym zmusić. Nie mogę też pracownika Profilu zaufanego nieposiadającego zwolnić z tego powodu - nie mogę też użyć argumentu, że pracownik UTRACIŁ w sposób zawiniony możliwość wykonywania swojej pracy poprzez niezałożenie dobrowolnego Profilu zaufanego, bo profil zaufany jest - no właśnie - dobrowolny. To ma być wyłącznie korzyść dla obywatela, a nie kolejny obowiązek prawny.
Mamy zatem sytuację, w której państwo będzie ścigać przedsiębiorców za niewystawianie faktur w KSeF, a jednocześnie pracodawca nie ma żadnego narzędzia, by pracowników zmusić do założenia Profilu zaufanego, który jest absolutnie niezbędny dla możliwości pracy w KSeF (pomijam te tokeny, o których KSeF mówi, ponieważ ich założenie jest też na potrzeby tej dyskusji niepraktyczne i niewykonalne). Pracownik, który postanowi nie zakładać konta prywatnego w Profilu zaufanym, nie może dłużej wykonywać swojej pracy u pracodawcy, a pracodawca nie ma możliwości w jakikolwiek sposób pracownika do czegokolwiek zmusić, ani tym bardziej nie może pracownika za nieposiadanie Profilu zaufanego zwolnić. Nie ma też prawa zatrudniać nowych pracowników, jako jeden wymóg zatrudnienia podając posiadanie Profilu zaufanego - bo prawo pracy w Polsce uniemożliwia pracodawcy wymaganie od pracownika czegokolwiek prywatnego do świadczenia pracy. To trochę tak, jakbyśmy powiedzieli pracownikowi, że żeby móc pracować w spółce, musi codziennie logować się w firmie ze swojego prywatnego konta na Facebooku - bo tak działa nasz wewnętrzny system. A pracownik konta na Facebooku nie ma i mieć nie chce - to nie może być podstawa do zwolnienia, ani nawet do dyskryminacji pracownika. To problem pracodawcy, że tak napisał sobie system, że wymaga konta na Facebooku.
To samo dotyczy Profilu zaufanego.
To problem pracodawcy.
I teraz - wychodzi na to, że wszyscy moi pracownicy, którzy nie posiadają Profilu zaufanego, a pracują z fakturami, od 1 kwietnia (najpóźniej) nie będą mogli wykonywać części swoich obowiązków - a ja nie mogę z tym nic zrobić. Nie mogę nikogo ukarać, przenieść też nie mogę (technicznie rzecz biorąc - mógłbym - ale byłoby to niezgodne z prawem pracy, bo nie mogę wymagać od pracownika czegoś, czego nie wymaga od niego prawo) - czyli od kwietnia zaczynam płacić pracownikom za pracę, którą musi wykonać za nich ktoś inny. Najpewniej ja sam. I sankcjonuje to działanie nasze polskie państwo.
Nie będę nawet wspominał o tym, że spółki z o.o. muszą złożyć najczęściej papierowy druk w swoim urzędzie skarbowym, by móc zostać dopuszczonymi do stosowania faktur elektronicznych (papier, żeby móc używać e-ffaktur, sic!) - już widzę 400.000 firm 31 marca w kolejkach do okienka w skarbówce, by tylko wyrobić się na czas. Tak będzie, to nie jest czarnowidztwo, tylko realizm.
A państwo polskie udaje, że problemu nie ma. Oficjalnie wdrożenie idzie modelowo, wszystko jest na czas, ryzyka opóźnienia nie ma, a 72% dużych firm już wdrożyło KSeF. I niemalże 0% małych firm. Ale o tym nie mówi nikt.
System napisany jak SAP dla korporacji ma być stosowany jednolicie przez całą polską gospodarkę, mimo, że jest niegotowy, niemozliwy do zrealizowania w obecnym kształcie - i prawnie wewnętrznie sprzeczny. Jedna ustawa nakazuje pracownikom posiadanie kont w systemie, podczas gdy druga ustawa o prawie pracy ich z tego obowiązku zwalnia. Jeśli sprawa skończy się sądach pracy (a pewnie takich przypadków nie zabraknie), pracownik z pracodawcą wygra, bo ma prawo odmówić korzystania z prywatnego konta osobistego na potrzeby pracy u pracodwawcy. Ma prawo nie chcieć, by państwo wiedziało o nim więcej, niż zgadza się państwu przekazać.
Dość długo krytykowałem rząd Wielkiej Brytanii w związku z planowanym wdrożeniem tam eDowodu, który pozwala docelowo państwu monitorować każdą aktywność obywatela - a wdrożeniem tylko po to, by umożliwić ludziom legalną pracę, którą już legalnie wykonują (takie przewrotne wytłuamczenie podawał Keir Starmer). Nie dostrzegłem jednak w międzyczasie tego, że w Polsce zrobiono dokładnie to samo. Wdrożono system, który nakłada na pracowników obowiązek zrobienia czegoś, czego nie chcą i (prawnie) nie muszą, pod groźbą utraty pracy. Pracy, którą jeszcze dzisiaj wykonują legalnie, a której od 1 kwietnia nie będą w stanie technicznie robić wcale. I to nie z własnej winy, tylko z winy niespójnego prawnie państwa, które wymyśliło martwy przepis.
Martwimy się teraz, że mamy wolne sądy? Poczekajmy do 1 kwietnia. Bo przeczuwam, że lawina pozwów w sądach pracy za bezprawne zwolnienie z powodu nieposiadania Profilu zaufanego dopiero się zacznie.