Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Mali żołnierze. Ile dzieci walczyło w Powstaniu Warszawskim?

W sierpniu 1944 r. w okupowanej Warszawie żyło od 900 tys. do 1 mln 100 tys. ludzi. Do końca października zginęło około 180 tys. z nich. Wśród 45 tys. powstańców było 5 tys. 840 dzieci w wieku od 10 do 17 lat, a także 2 tys. 912 osiemnastolatków. Zdarzali się i młodsi mali żołnierze. Ilu z nich dokładnie straciło życie podczas zrywu? Tego nie dowiemy się nigdy. Wiadomo jednak, że 18 tys. powstańców zabito w walce, a 25 tys. raniono.

Mali żołnierze. Ile dzieci walczyło w Powstaniu Warszawskim?
źródło: Domena publiczna

Wśród 45 000 powstańców było 5840 dzieci w wieku od dziesięciu do siedemnastu lat, a także 2912 osiemnastolatków.  Konspiracja, harcerskie zabawy i obietnica chwały, a potem morze krwi, cierpienie i śmierć – tak w skrócie można opisać udział dzieci w Powstaniu Warszawskim. Szacuje się, że do walki z hitlerowcami stanęło ich niemal 9 tys. Wiele zapłaciło za to najwyższą cenę.

Dzięki najnowszej książce Magdaleny Grzebałkowskiej "Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia" mamy dziś wgląd w przerażającą rzeczywistość dzieci wessanych przez wir najtragiczniejszego konfliktu w dziejach. Bohaterowie – żyjący do dziś powstańcy, którzy w 1944 r. jako nieletni brali udział w tragicznym zrywie oporu – opowiadają, jak doszło do tego, że w ogóle postanowili stanąć do walki – z bronią w ręku lub bez niej. Wśród nich jest Janina Tatarkiewicz, pseudonim "Myszka". Jak opisuje Grzebałkowska: "Gdyby wybuchło powstanie, będzie łączniczką. Uczy się na pamięć wszystkich przejść w kamienicach Śródmieścia, sporządza mapę fortu Mokotów. Gdy ma przenieść powielacz w wielkiej płaskiej obudowie, na warkoczach wiąże różowe kokardy, by wyglądać dziecinniej."

W 1943 r. nauczycielka z tajnych kompletów wyjaśnia uczennicom, że istnieje podziemne harcerstwo – Szare Szeregi. Janina wstępuje, przybiera pseudonim "Myszka" i nie zdradza w domu, że jest harcerką. Działa w zastępie "Dzięcioły" I Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerek "Zielona", która wchodzi w skład Hufca "Wybrzeże Kościuszkowskie".
Mali bohaterowie walczącej o wolność Warszawy, wiele napisano na ten temat, postawiono kilka pomników, ale te małe bijące dla Polski serca zawsze wzbudzały radośc, smutek czy łzy jak umierali z karabinem w ręku. Nie wolno o tym zapomnieć stąd dla przypomnienia ta prawdziwa historia.

Gdy umierał na ich rękach – Powstańcy płakali. Historia małego bohatera
Powstanie Warszawskie. Ileż to już na ten temat napisano, nakręcono filmów, pokazano dokumentów, ale wciąż nas fascynują opowiadania o najmłodszych jej bohaterach, którzy walczyli o godną i wolną Polskę na barykadach Warszawy.  Na ich cześć w mieście bohaterskim w Warszawie stoi pomnik Małego Powstańca znajdujący się przy ulicy Podwale u zbiegu z ulicą Wąski Dunaj, przy zewnętrznym murze obronnym Starego Miasta w Warszawie. Upamiętnia najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego.

Powstanie pozwoliło podnieść się im z kolan
Siedziałem wówczas dumny pośród tych bohaterskich żołnierzy i słuchałem z zapartym tchem opowieści, które zapamiętałem do chwili obecnej. Opowiadań o walce z znienawidzonym okupantem Niemieckim i Sowieckim, o Polsce, o tych co ginęli z opaską biało czerwoną, o tym jak Warszawa upokorzona i upodlona po 4 latach niewoli podnosiła się z kolan, jak prostowała się dumna i walcząca.
Ci co walczyli w te sierpniowe dni 1944 r,. mieli wówczas po naście lat. Były tam też dzieci i młode dziewczyny. Byli żołnierze września 1939 r., kolejarze, strażacy, tramwajarze i zwykły, warszawski lud.
Dla sponiewieranej przez Niemców ludności Warszawy, przez Gestapo, przez łapanki, Palmiry, nie miała większego znaczenia polityka tych, którzy bezpiecznie w cieniu swoich gabinetów z suto zastawionymi stołach nie bardzo wiedzieli co to jest wojna.

Młodzi bohaterowie tamtych czasów, najlepsi z najlepszych synów i córek swego narodu, bojowników i żołnierzy, powiedzieli okupantowi  1 sierpnia 1944 r. stanowcze NIE. Powiedzieli to w umęczonej i sponiewieranej, ale dumnej stolicy kraju, w Warszawie.

Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia
Opowiadali wówczas, w tym pięknym ogrodzie, na spotkaniu po latach, ci, co walczyli na barykadach Warszawy. Opowiadali o żołnierzach AK i innych ugrupowań, mieszkańcach Warszawy, którzy ginęli w sierpniowe dni walki na barykadach tego bohaterskiego miasta. Oto opowieść o jednym z takich zwykłych, szarych, najmłodszych mieszkańców walczącej o wolność Warszawy.

„Jeżyk” inaczej Jurek – bohater tej opowieści – miał wówczas, jak sam twierdził w rozmowie z powstańcami utrzymującymi barykadę gdzieś na Powiślu – 14 lat. Myśmy uważali ze ma 12 lat -twierdzili ci, co o tej historii opowiadali. Jeżyk był synem warszawskiego kolejarza – tak opowiadał jeden z dowódców bronionego odcinka. Przygarnęliśmy go przestraszonego i głodnego, ukrywającego się w zburzonym domu. Został z nami. Dostał stary karabin z jednym nabojem, gdyż bardzo o to prosił. Nad ranem Niemcy przypuścili atak na nasze pozycje, uderzając na broniony odcinek z trzech stron i zdobyli by ten odcinek, który otworzył by im drogę do serca Warszawy – gdyby nie nagłe i niespodziewane serie z broni maszynowej na ich tyły. Tak rozpoczyna się ta niesamowita i prawdziwa historia walki i śmierci małego bohatera Powstańca Warszawy.

Niemcy wycofali się w popłochu, tracąc wielu zabitych. Wówczas ujrzeliśmy ciężko rannego „Jeżyka” z karabinem maszynowym w dłoniach, który przedarł się przez wąskie otwory w piwniczych oknach zrujnowanych wokół barykady domów i skonał po chwili na rękach naszej sanitariuszki – kontynuowali swoją opowieść.

Okazało się, że gdy oddział był zajęty walką z nacierającymi Niemcami, on, szczupły chłopiec przedarł się przez malutkie otwory okienne w piwnicach okolicznych domów na tyły atakujących Niemców i doszedł niepostrzeżenie do stanowiska niemieckiego gniazda karabinu maszynowego, którego obsługa poległa w wyniku wybuchu powstańczego granatu. Karabin obrócił w stronę atakujących Niemców, zasypując ich gradem pocisków, sam będąc rannym od kuli snajpera niemieckiego.
Gdy „Jeżyk” umierał na rękach Powstańców, ucałował zanim zasnął biało czerwoną opaskę z napisem WP i orłem z koroną.   Został on pochowany z honorami wojskowymi gdzieś na placu między zrujnowanymi budynkami a na grobie  i na wbitym drewnianym krzyżu powstańcy wyryli napis „Jeżyk – żołnierz bohaterskiej Warszawy, żył lat 14”.

Wówczas przerwali opowieść i wstali z miejsc – ci oficerowie II RP, bohaterscy obrońcy Polski, bohaterowie spod Krojant, Bzury walk o Monte Cassino, w milczeniu tak stali przez chwilę, a jeden z nich powiedział „Chwała najmłodszym bohaterom obrońcom Polski” . I wówczas temu bohaterowi, rotmistrzowi kawalerii, odznaczonemu za wybitne bohaterstwo na polu walki, kawalerowi orderu Virtuti Militari, łza pociekła po policzku.
Po cóż spierać się, czy Powstanie Warszawskie politycznie miało rację istnienia – to nie ma żadnego znaczenia, gdyż było one wyrazem woli narodu i czynów takich bohaterskich, młodych bojowników Polski, jak żołnierz o pseudonimie „Jeżyk”.
Pamiętajcie o tym na zawsze.

Wieczna chwała tym bohaterom!

Data:
Kategoria: Polska
Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.