Jarosław Kaczyński z grubsza wskazał obszary, w których jeszcze ten rząd dociśnie do dechy. I jako żywo, nie przypominam sobie stawiania Niemców pod ścianą i awantury z nimi na 100 fajerek. Jak nie wiadomo o co chodzi to … tym razem nie chodzi o pieniądze.
Popatrzmy oto co się stało.
Jarosław Kaczyński odpala „bombę odszkodowawczą”. W pierwszym rzędzie oburzają się media w Niemczech i "z pewną dozą nieśmiałości" piszą o tym, iż ta sprawa została kiedyś już rozwiązana.
PiS nie odpuszcza i temat notorycznie wraca do debaty publicznej. W końcu sezon ogórkowy, temat załapuje. Biorą się za tę sprawę media w Polsce. Oczywiście media narodowe oraz sprzyjające PiS grzeją temat. W odpowiedzi uruchamia się lawina opozycyjnych mediów głównie… z kapitałem niemieckim w „obronie pokoju, braterstwa i współpracy z naszym najdroższym sąsiadem”. Włącza sie opozycja przedstawiając te żądania jako niedorzeczne, nierozsądne. Trwa wymiana medialnych opinii, ciosów, połajanek, ekspertyz dyżurnych ekspertów. Magiel medialny w pigułce.
A świat mediów tymczasem zostaje zatrzaśnięty w pułapce.
Bowiem nie chodzi o dopieczenie Niemcom, czy Angeli Merkel, o której nawet Jarosław Kaczyński mówi, że jest najlepszym wyborem dla Polski. Chodzi bowiem o zamiar dekoncentracji i repolonizacji mediów w Polsce.
Media z kapitałem zachodnim stając okoniem wobec tej wrzutki Prezesa, nie mogły dać mu lepszego prezentu przed kampanią o odzyskanie mediów. Pułapka tak wyśmienita jak ta Bartłomieja Sienkiewicza zastawiona na Prezydenta (link do tekstu). Wolne brawa na stojąco w geście uznania za kunszt polityczny. Te media milczeć nie mogły, rzucając się na te postawione zasieki przez Jarosława Kaczyńskiego też się okazuje niedobrym rozwiązaniem. Kto im na jesieni uwierzy, że stoją po stronie opinii publicznej, że to są media niezależne? Dowód na ich niesamodzielność i interesowność w ramach opcji zagranicznych właśnie został przeprowadzony. Sorry, ale czasami warto mądrze pomilczeć. Adios muchachos, sprawa dekoncentracji i repolonizacji mediów właśnie się rozstrzygnęła.
Wniosek na przyszłość. Od czasu jak tęczowe demokracje zaczęły odchodzić w zapomnienie, wszędzie na świecie od Holandii, poprzez USA, Francję, Niemcy, Turcję, Rosję czy w końcu po Polskę sprawy najbardziej nawet kontrowersje związane z polityką międzynarodową, zagraniczną są w służbie polityki wewnętrznej, służą jako element konsolidacji, zdobycia bądź utrzymania władzy na krajowym podwórku. I przez ten pryzmat warto na te sprawy patrzeć.