Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Kto odpowiada za "rosyjski zwrot" Orbana?

Viktor Orban swoim „rosyjskim zwrotem” zapracował sobie na całkowicie odmienne oceny niż te, które były jego udziałem na polskiej prawicy jeszcze kilka lat temu. Pierwsze nieprzychylne komentarze w obozie niepodległościowym odnośnie jego polityki pojawiły się już w styczniu 2014 r., kiedy Węgry zaciągnęły od Rosji pożyczkę wartości 10 mld euro na modernizację swojej energetyki. Następne wynikły z szeregu wypowiedzi polityków Fidesz kwestionujących sens sankcji wobec Moskwy oraz wywierających presję na Ukrainę w sprawie autonomii dla mniejszości węgierskiej.

Kto odpowiada za "rosyjski zwrot" Orbana?
źródło: Wikipedia

Bez wątpienia zgoda na wizytę Putina w samym środku wojny na Ukrainie to najbardziej spektakularny gest wobec Rosji ze wszystkich dotąd wykonanych przez Orbana. Moskwa dramatycznie potrzebuje uwiarygodnienia swojej polityki, za które doskonale może służyć wizyta prezydenta Rosji w państwie członkowskim Unii Europejskiej.

Z pewnością wiele racji jest w komentarzach dostrzegających w działaniach Węgier zagrożenie nie tylko dla Budapesztu, ale i całego naszego regionu. Podejmując swoją grę z Moskwą Viktor Orban ryzykuje bezpieczeństwem całej Europy Środkowej i Wschodniej, przede wszystkim bezpieczeństwem energetycznym. Na relacje Węgier z Rosją powinniśmy jednak spojrzeć w szerszym kontekście, analizując stosunki Budapesztu z innymi aktorami polityki międzynarodowej w Europie.

W mojej ocenie ogromną część winy za taki zwrot Węgier ponoszą instytucje europejskie oraz największe państwa Unii, przede wszystkim Niemcy. Oba wspomniane ośrodki prowadziły swego czasu nagonkę na Budapeszt, która przekraczała wszelkie granice zdrowego rozsądku. Węgry były krytykowane za opodatkowanie banków i wielkich sieci hipermarketów, jak również za nową Konstytucję. W swoim sporze z Berlinem i Brukselą premier Orban pozostał całkowicie osamotniony. Doprowadziło to do izolacji Budapesztu, przez którą dyplomacja węgierska zaczęła podejmować desperackie decyzje w obszarze polityki zagranicznej.

W dużej mierze do tej sytuacji przyczyniła się również koalicja PO-PSL, która zrezygnowała z prowadzonej przez śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego aktywnej polityki w regionie. Zamiast podjęcia się roli podmiotu jednoczącego Europę Środkową i Wschodnią zdecydowaliśmy się na redukcję do bycia odgałęzieniem polityki zagranicznej Berlina. Z tego powodu pozostawiliśmy małe Węgry na łaskę naszego wielkiego niemieckiego sojusznika.

W tej sytuacji Viktor Orban zdecydował się na samobójcze zagranie, jakim jest wyciągnięcie Węgier z izolacji poprzez zbliżenie z Rosją. Jestem jednak przekonany, że gdyby polityka polskiego rządu była inna, Budapeszt przyjąłby odmienną linię w stosunkach międzynarodowych. Powinniśmy pamiętać, że Polska jest jedynym państwem naszego regionu, które ma wystarczający potencjał by zjednoczyć Europę Środkową i Wschodnią przeciw neoimperialistycznemu tandemowi rosyjsko-niemieckiemu.

Agresja Rosji na Ukrainę udowodniła, że bracia Kaczyńscy mieli rację w kwestii polityki wschodniej. Wszelkie mechanizmy międzynarodowe, takie jak te wynikające z traktatów europejskich, zeszły na drugi plan, zaś o kształcie stosunków w naszym regionie faktycznie decyduje koncert mocarstw. Coraz lepiej widać, że jeśli Polska nie będzie prowadzić tzw. „polityki jagiellońskiej”, to tak jak Ukraina będziemy zdani na rolę wyznaczoną nam przez porozumienie rosyjsko-niemieckie.

Viktor Orban swoimi działaniami rozbija solidarność europejską, podobnie jak to czynią Niemcy i Francja negocjując samodzielnie z Putinem o przyszłości Ukrainy. Z tej przyczyny zdecydowanie negatywnie oceniam dzisiejsze spotkanie Ewy Kopacz z premierem Węgier, którego odwołanie byłoby symbolicznym zwróceniem uwagi na problem „rosyjskiego zwrotu”. Należy jednak pamiętać, że aby małe Węgry mogły skutecznie bronić swojej suwerenności przeciw jakiejkolwiek większej sile w stosunkach międzynarodowych, nie mogą być pozostawione same przez największe państwo regionu, którym jest Polska. Naturalną konsekwencją braku polskiej aktywności jest obejmowanie przez mniejsze kraje Europy Środkowej swojego patrona w Niemczech albo w Rosji.

Data:
Kategoria: Świat

Sergiusz Muszyński

Sergiusz Muszyński - https://www.mpolska24.pl/blog/muszynski1

Radny Rady Powiatu Piaseczyńskiego z Prawa i Sprawiedliwości i jeden z liderów Forum Młodych PiS. Publicysta, m. in. portalu wPolityce.pl. Student prawa na UKSW.

Komentarze 2 skomentuj »

Czy to tak ładnie czepiać się Orbana? Robi to co uważa za dobre dla swego kraju i nie robi z siebie brukselskiego popychadła.

Ciekaw jestem czy Kaczyński byłby taki kozak i odmówił by spotkania z Merkel albo z Hollande którzy moim zdaniem przehandlowali Ukraine w Mińsku i spotkali sie z Putinem. Ubili interesy odpowiednie dla swoich krajów.

Wszyscy ubijają interesy z Putinem,niektórzy tak jak Orban robią to w świetle kamer inni jak Merkelowa czy Holland pod stołem,tylko Polska jako frajer eurokołchoźniczy staje w obronie Ukrainy nie ugrywając nic w zamian.Sorry ugramy za kilka miesięcy gaz i ropę o 100% droższą.Albo tym razem redystrybucję z deutschlandu i uścisk ze strony rzeszy dokona się już dokumentnie.

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.