Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Stałość granic? XIX wieczny mit!

Dopiero dziś obserwujemy, jak bardzo mylili się postmoderniści, głoszący teorie na temat „końca historii” i demokracji liberalnej, jako ostatecznego ustroju. Jak widać historia trwa, póki żyjemy i póki istnieje nasza cywilizacja.

Stałość granic? XIX wieczny mit!

2 marca 2014 roku jesteśmy świadkami rozpoczęcia się wojny w Europie- pierwszej od czasów Jugosławii. Jako, że minęło 20 lat od zakończenia tej wojny, w ludziach narodziło się poczucie, że pokój w Europie jest dany raz na zawsze, granice nie są w stanie się już zmienić, a zwieńczeniem tego procesu jest przystąpienie do NATO i UE przez Polskę. Jak widać bardzo się mylili, co raz więcej jest pytań na temat naszego przygotowania obronnego, Polacy zaczynają się bać o przyszłość naszego kraju. Jest to sytuacja niemal taka, jaką przeżywali nasi dziadkowie i pradziadkowie w przededniu kampanii wrześniowej. Od II wojny światowej wojna nie rozgrywała się aż tak blisko naszych granic.

 

Polacy nie potrafią wyciągać wniosków z historii, bowiem taka sytuacja miała już miejsce- tuż przed I wojną światową. Wówczas ostatnia wojna w Europie miała miejsce w 1871 roku między Niemcami i Francją, srogo przegrana przez kraj nad Loarą. Minęło 45 lat, a Europa była w stanie już największego konfliktu w dotychczasowych dziejach starego kontynentu. Wtedy też mieszkańcy Europy, zwłaszcza ludzie kultury i sztuki, mieli wrażenie, że nic już się nie zmieni, że doszli oni do końca dziejów świata. Urzędy patentowe, twierdząc, że człowiek nie jest w stanie już nic odkryć, rozwiązywały się same. Polacy też pogodzili się już z rolą części większego państwa, walcząc jedynie o rozszerzenie swojej autonomii w ramach państw zaborczych. Nawet Piłsudski i Dmowski nie wierzyli w pełną niepodległość Polski, sądząc że w razie konfliktu zaborców, jeden z nich jest w stanie dać Polsce po wojnie szeroką autonomię. Stało się inaczej, odzyskaliśmy niepodległość oraz teren znacznie większy niż byłe Królestwo Kongresowe. Włączyliśmy do Polski ziemie wszystkich zaborów.

 max1.png

Dlaczego to piszę? Otóż nic nie jest dane raz na zawsze. Mariusz Max Kolonko, w stylu nieco demagogicznym i z kategorii political-fiction, mówił o możliwości włączenia Kresów do Polski. Na obecną chwilę jest to niemożliwe, choćby z braku mandatu społecznego dla władzy polskiej w tamtym regionie. Ale jak pokazuje przykład I wojny światowej i jej skutków dla Polski, nic nie jest przesądzone raz na zawsze. Granice w Europie zmienią się jeszcze nie raz, mimo szczekania przywódców zachodnich i frazesów na temat „stałości i nietykalności granic Europy”. Taka jest kolejność dziejów. Jedyne co my możemy z tym zrobić, to swoją politykę pokierować tak, jak w czasie I wojnie światowej- racjonalnie, pragmatycznie i wizjonersko. Jeśli będziemy kierować się tym w polityce zagranicznej, a nie przyjaźniami, zaszłościami i mitami mesjanistycznymi, to jesteśmy w stanie wyjść w razie kolejnej zmiany granic zwycięsko, a nawet stając się znowu największą potęgą na wschodzie Europy, z którą liczy się świat. 


Konrad Hryszkiewicz

Liberalni

Liberalni - https://www.mpolska24.pl/blog/liberalni

Liberalni to organizacja młodzieżowa o profilu konserwatywno-liberalnym. Naszym celem jest zastąpienie współczesnego biurokratycznego molocha silnym państwem minimum, które chroni wolność obywateli.

Spotykamy się co tydzień by planować nowe akcje i podsumowywać to co dzieje się w polityce. Naszych członków możecie spotkać na licznych akcjach skierowanych przeciwko biurokracji i ograniczaniu wolności, obchodach świąt narodowych. Organizujemy też własne akcje informacyjne. Dołącz do nas! Walczymy o lepszą, wolną Polskę!
https://www.facebook.com/liberalni

Komentarze 13 skomentuj »

Paradoksalnie "rewizja granic" dokonuje się poza UE i NATO, przypadeg? Nie sondze.

Konrad Hryszkiewicz 6 lat 11 miesięcy temu

Przyjdzie czas na UE i NATO- Szkocja i Katalonia już są gotowe do ogłoszenia niepodległości. Niekoniecznie zmiana granic (bo to o niej mówię, a nie rewizji samej w sobie) musi odbywać się poprzez inwazję wojskową, ale również.

Konrad Hryszkiewicz UE i NATO powstały, aby zapobiegać przypadkom wojny (w swoich granicach). Swoją rolę spełniły co do joty.

Konrad Hryszkiewicz 6 lat 11 miesięcy temu
+2

Ale i te organizacje (szczególne UE) nie będą trwać wiecznie.

Konrad Hryszkiewicz Zastąpi się nową. Tak jak robi się od 100lat ;p

Konrad Hryszkiewicz 6 lat 11 miesięcy temu

Cirrus Logic I właśnie o tym jest ten tekst :P

Konrad Hryszkiewicz Ja tego nie widzę. Dla mnie wszystko jest oparte na potencjale państw i równowadze sił. Bismarck rozsypał ład, przez zjednoczenie Rzeszy pod but Prus. Wszelakie problemy, które potem wynikły. Są wynikiem działań żelaznego kanclerza. Polsce całe szczęście nic takiego nie grozi (nie ma czegoś łączyć; wręcz należy "podzielić"). Katalonia, albo Szkocja mogą się wyklarować praktycznie tylko i wyłącznie przez rozsypanie się UE i NATO (ale dlaczego miałyby to zrobić?). Które są gwarantem stabilności regionu. Jeżeli UE się ma rozsypać. Pierwsze skrzypce będą grać zapewne zjednoczone przez Kohla Niemcy. Więc powstaje ewentualne pytanie w co będą grać i jak. Pewnym jest, że nie mogą mieć znowu całej Europy przeciwko sobie. Więc najnormalniejszym rozwiązaniem jest jakaś forma współpracy, a nie wojny ze sobą. No chyba, że wyniknie z tego jakiś precedens, ale w takim wypadku i tak nie ma żadnego mądrego na to.

W każdym razie. Równowaga sił, a co za tym idzie chęć utrzymania pokoju. Wymusza zaprzestanie budowania hegemonii.

Rafał Walczukiewicz Jeżeli oceniać na teraz to największe atuty mają USA, UE, Chiny, Rosja.
Niemcy są naturalnym przodownikiem, bo mają najzdrowszą gospodarkę w Europie i bądź co bądź są silni militarnie. Oprócz tego są związani z resztą Europy przeciw Ruskim. Największy problem jaki ma Putin to jest związanie "koalicji" przeciw niemu. Zapewne przydałby się "drugi front". Problem Ameryki to problem tylko na papierze. W "cudownym" przypadku wojny, problemy znikają. Bo czego nie mogą u siebie nie zrobić? Najciekawszy jest casus Chin, na który zaczynają ludzie zwracać uwagę. Osłabienie "starej gwardii", wzmacnia Chińczyków.
Powtórki z historii bym się nie spodziewał, ale precedensu. Konflikt nie jest dla nikogo wygodny, no ale Ukraina to jednak smaczny kąsek...

Jeżeli przyjąć sam rozpad UE. A ono się nie rozpadnie, ot tak sobie. To należy przyjąć, że mamy tam 30kilka mln obywateli, którzy się starzeją. Byle jaka gospodarkę. To i tak słabo wygląda.

Rafał Walczukiewicz Dobre pytania :) Ale jednak sądzę, że nikt na nie odpowiedzi nie ma. Ja tym bardziej.
Niemcy, są bardzo pragmatyczni. Razem z innymi państwami UE prowadzą z Rosją biznes. Więc jasnym jest, że otwarty konflikt nie jest im na rękę. Ale też nie jest tak, że liżą mu podeszwy. Cały czas zakładam, że to jeden z powodów dla których konflikt z Rosją nikomu nie pasuje. Same straty. Korzyści, null.
Co nie zmienia faktu. Należy przyjąć, że konkretne państwa szukają na bieżąco skutecznych środków i haków na przeciwnika - przez co sytuacja jest dynamiczna.
Dla Chin liczy się przede wszystkim osłabienie pozostałych graczy. Więc tak, to oczywiste, że będą neutralne. Wejdą tylko i wyłącznie w momencie jak będzie im to na rękę (mogą zostać tylko zmuszone - dlaczego, jak, dunno)
W trzecim przypadku oceniam podobnie. Choć ciężko powiedzieć jaką przyjmie to formę. Zachód musi się utrzymać w kupie, inaczej polegnie.
Problem Ukrainy w mojej ocenie polega na tym, że w końcu się posypała i pewni... gracze na arenie między narodowej postanowili posępić. Ale równie dobrze może to nie musi być jakoś specjalnie "bezpośrednio" istotne. Wschodnia część Ukrainy może przynieść formę jakiejś ~Osetii i tyle. Generalnie zostaje kwestia co wyrośnie w zach. Ukrainie. A to kwestia dalej otwarta. Nie ma co gdybać. Należy się przyglądać ;)

Rafał Walczukiewicz Ciężko oceniać jak to może wyglądać bo mamy XXIw. A nie pierwszą połowę XX. Działania wojenne wyglądają trochę inaczej jak 100-70 lat temu. Atomówek bym nie liczył. Jak jakiś imbecyl jakimś cudem na to wpadnie. To się atomową paruzją skończy. Tak czy siak wtedy nic ważne nie będzie. Jedyny "sensowny" przypadek jej użycia to była Japonia. Drugiego raczej nie będzie.
Co będzie to będzie. Jako państwo mamy związane ręce, a to jest główny problem. Ja tam to szczerze olewam :P

Cirrus Logic Te organizacje powstały dla wprowadzenie centralnego światowego rządu a nie zapobiegania wojnom.

Aktywny Angielski Yep, mniej więcej Tak. Tyle, że głównym skutkiem ubocznym takiego jest brak większych konfliktów w jego obrębie.

Unia Europejska przegrała z Komisja Europejską w takim samym kontekście jak demoludy przegrały z internacjonalistycznym biurem politycznym. Wtedy kapitał był wyprowadzany przez kanał "reVolucji " światowej teraz przez lichwę ! Ceny złota i złóż będą szły w górę(w 80%zostaną zawłaszczone), bo to posiadanie ich może zagwarantować (może?) libero-bolszewii przetrwanie .
Zadłużenie stanie się wartością budującą gambit ,a potem szach mat !

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.