Jest najbardziej polskim domem w całych Włoszech i takim już pozostanie. Miejsce uświęcone krwią polskiego żołnierza, związane na zawsze z historią 2 Korpusu i walkami o Monte Cassino. Ktoś kto nie zna tej historii i trafi kiedyś w to miejsce zupełnie przypadkowo pomyśli- Jaki piękny spokojny domek wśród zieleni i ciszy....
Przez 2 tygodnie boju Dywizji Karpackiej, mury Domku Doktora widziały wiele. Gdyby umiały mówić, opowiedziałyby o cierpieniu, bólu rannych i walczących polskich żołnierzy. Opowiedziałyby o bohaterstwie lekarzy i sanitariuszy.
****
8 maja o godz 17.30 niemiecka artyleria ostrzelała punkt opatrunkowy 5 Kresowej Dywizji Piechoty, mimo wyraźnego oznakowania go czerwonym krzyżem.
Zginęło wtedy dwóch lekarzy por. Adam Graber, ppor. Wincenty Napora i dwóch sanitariuszy kpr. Wincenty Giruć i szer. Emil Toczyłowski oraz kapelan ks. August Huczyński. Rany odniosło 17 osób.
Domek spoglądał na każdego polskiego żołnierza, który szedł do walki na wzgórze 593 i przyjmowal wszystkich znoszonych z niej rannych i poległych.
Nazwa tego miejsca, jako Domku Doktora przyjęła się w opisach żołnierskich i taką pozostała od przebywających w tym miejscu lekarzy wojskowych batalionów Dywizji Karpackiej biorących udział w natarciu.
W domku tym dokonywano pośpiesznego zaopatrzenia zabiegowego i sanitarnego rannych żołnierzy na rozpoczynającej się dla nich drodze do szpitali wojskowych umieszczonych na zapleczu frontu.
.
DOMEK DOKTORA.
Podczas bitwy o Monte Cassino mieścił się tutaj Batalionowy Punkt Opatrunkowy 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Znajdował się na grzbiecie tzw. „Głowy Węża” blisko wzgórza 593, który był kluczowy dla obrony niemieckiej w masywie górskim Monte Cassino.
W Domku Doktora i w jego najbliższej okolicy dokonywano nocnego rozdziału prowiantu i zaopatrzenia materiałowego. Tutaj znajdował się mały skład zapasów oraz wkopany pod ścianą północną punkt łączności radiowej.
Kilkadziesiąt metrów od Domku Doktora znajdowały się 2 studnie, z których korzystanie było ograniczone i praktycznie całość zapasów wody pitnej trzeba było donosić transportem mułów i noszowych z wielokilometrowych odległości.
12 maja o godz. 1.00, kiedy żołnierze 2 Korpusu ruszyli do szturmu, punkty opatrunkowe niemal od razu zaczęły przyjmować pierwszych rannych.
Tam właśnie, w Domku Doktora podczas bitwy o Monte Cassino znajdował się Batalionowy Punkt Opatrunkowy 3. Dywizji Strzelców Karpackich.
Od 14 -19 maja przez punkty opatrunkowe 5 Kresowej Dywizji Piechoty przeszło 556 rannych i 73 chorych. Z 3 Dywizji Strzelców Karpackich ewakuowano od 12 do 19 maja 1050 rannych i 257 chorych.
W okresie bitwy o Monte Cassino spośród wszystkich hospitalizowanych tam rannych zmarło tylko czterech pacjentów!
.
LEKARZE W OGNIU I KRWI.
Medycy uwijający się wśród odsłoniętych skał masywu Monte Cassino dokonywali cudów, żeby uratować życie żołnierzy. Akty ofiarności i odwagi mogłyby posłużyć za inspirację do filmu na miarę słynnej „Przełęczy ocalonych”.
48 godzin bez snu, na kolanach, unurzani we krwi, tak pracowali polscy lekarze w czasie bitwy o Monte Cassino. Zdolni byli do największych poświęceń. Ich praca była równie wymagająca i niebezpieczna, jak żołnierzy na linii walk. Dziś próżno szukać pieśni o ich poświęceniu i ofiarności.
W BPO pełnili służbę lekarze kolejnych batalionów obsadzających pozycje w rejonie domku. Jako pierwszy znalazł się tam dr Bolesław Jurczewski z 1. batalionu strzelców karpackich.
Nst. punkt objęty został przez dr. Adama Majewskiego z 3 baonu strzelców karpackich. Ze swoim zespołem sanitarnym przebywał tam do 9 maja, po czym z batalionem został wycofany do innego punktu.
W czasie pierwszego natarcia w Domku Doktora pracował dr Edmund Gaweł z 2 batalionu. W rejonie działali też lekarze Marian Natkański 2 kompania sanitarna i Olech Szczepski 1 kompania sanitarna, odpowiedzialni za organizację ewakuacji rannych z BPO do wysuniętego punktu opatrunkowego.
22 maja do GPO przybył gen. Szarecki. Ten niesamowity 68 letni chirurg, ignorując brytyjskie przepisy, przez niemal 2 doby bez przerwy operował rannych piechurów.
Kapitan Donat Massalski był starszym ordynatorem w III Polowym Szpitalu Ewakuacyjnym, tuż przy linii walk. Pod Monte Cassino ratował życie dziesiątkom żołnierzy angielskich, włoskich, polskich, a także Niemcom wziętym do niewoli.
Jego bohaterska postawa w czasie kampanii włoskiej została opisana w reportażowych książkach: Melchiora Wańkowicza „Monte Cassino” oraz Adama Majewskiego „Wojna, ludzie i medycyna”.
Weteran, Bonifacy Kowalewski opowiadał o tym, że doktor Majewski który tam operował chodził w kałużach krwi a później zemdlał z wycieńczenia...
ppor. lek. dr Adam Majewski. Tak wspominał po latach:
,,Pracowałem na klęczkach. Byłem cały utytłany we krwi. Wśród potępieńczego jęku ludzi cierpiących lub konających wykonywałem mechaniczne ruchy odsłaniania, oglądania i bandażowania ran. Zabrakło jodyny. Wstrzykiwaliśmy morfinę, surowicę, owijaliśmy rany, kładliśmy ludzi na nosze i wysyłaliśmy dalej.
Gdy nogi mi drętwiały od klęczenia, wtedy siadałem i pracowałem siedząc. Stać nie mogłem, bo bunkier był niski, i zresztą ranni leżeli na ziemi. Na oko sadząc, do drugiej w nocy przeszło przez nasze ręce ponad stu rannych, a może i więcej".
.
EWAKUACJA RANNYCH.
Czas ewakuacji rannych, w zależności od położenia BPO, wynosil od 1 do 4 godz. Najtrudniejsza trasą była droga od BPO do 3 Dywizji Karpackiej, umieszczonego w legendarnym „Domku Doktora”, u podnóża Colle Maiola i Monte Castellone.
Różnica wysokości w tym przypadku wynosiła 400 m, a długość trasy, mocno ostrzeliwanej, 2200 m. Do ewakuacji rannych na tym odcinku wyznaczono 180 noszowych. Umieszczono ich w schronach po 8–12, co ok 150 m.
Rannych przerzucano etapami z jednej stacji do drugiej, wymieniając tylko załadowane nosze na puste. Polacy nazwali ten system ewakuacji sztafetą.
Aby usprawnić ewakuację rannych po stromej, pozostającej pod ostrzałem trasie z bpo w Domku Doktora u podnóży wzgórza 593 do wysuniętego punktu opatrunkowego (wpo) w miejscowości Caira – zorganizowano pewnego rodzaju sztafetę.
Wzdłuż ponad 2 km. drogi, mniej więcej co 100 m, w schronach rozmieszczono po kilku noszowych, którzy kolejno przekazywali sobie rannego.
.
OFIARNOŚĆ SANITARIUSZY
Wielką ofiarnością wykazywali się sanitariusze, którzy wśród gwiżdżących kul i fruwających odłamków skalnych przeczesywali pole walki, poszukując rannych kolegów.
Sanitariusz Józef Brzeziński, nie zważając na własne bezpieczeństwo, niestrudzenie wyszukiwał i opatrywał rannych na wzgórzu 593. W ten sposób uratował życie prawie 40 żołnierzy. Aby nie zostali dobici, odciągnął ich i pochował po różnych dziurach w oczekiwaniu na ewakuację.
Chociaż sam został trzykrotnie ranny, zszedł z posterunku dopiero na wyraźne polecenie przełożonego.
* Na wzgórzu Widmo sanitariusz st. strzelec Falbowski nałożył aż 50 opatrunków, ręce dosłownie mdlały mu od pracy.
* Na wzgórzu Widmo sanitariusz Ludwik Radziszewski także udzielał pomocy bez chwili odpoczynku. Radziszewski nagi do pasa biegał jak szalony wśród rannych i poszkodowanych. Gdy skończyły mu się bandaże, za radą dowódcy, mjr. Leona Gnatowskiego, podarł swoją koszulę i kawałkami materiału dalej tamował krwotoki.
Kiedy sam został ranny, jeszcze dwie godziny udzielał pomocy innym aż do drugiego trafienia, w udo.
Za swoje wyczyny Józef Brzeziński i Ludwik Radziszewski otrzymali ordery Virtuti Militari.
.
KAPELAN KS. JONIEC
Podczas walk o Monte Cassino cały czas blisko walczących żołnierzy był ich kapelan, ks. Joniec. W trakcie natarcia zorganizował punkt opatrunkowy w tzw. „Domku doktora” pod wzgórzem 593. Podczas najcięższych walk kapłan wynosił z pola walki na swych plecach rannych żołnierzy i opatrywał ich oraz udzielał im sakramentów. Grzebał także zmarłych oraz prowadził ewidencję poległych. Udział ks. Jońca i jego postawę w trakcie walk o Monte Cassino wspomina w swych książkach Melchior Wańkowicz.
*****
To są zapomnieni i pomijani bohaterowie Walk o Monte Cassino . Ale tak naprawdę to dzięki nim wielu polskich żołnierzy ocaliło życie i po wojnie być może wrócili do ojczyzny.
Nie możemy zapomnieć o lekarzach i sanitariuszach, bo ich poświęcenie, ich walka o życie żołnierzy była nie mniej ważna od szturmu na Monte Cassino.
Wszyscy Oni spełnili swój żołnierski obowiązek wobec Polski. Ich poświęcenie i ofiara wpisały się na zawsze do historii tego miejsca.
I wiecie co zastanawiam się czy Polska spełniła swój obowiązek wobec nich....
Domek Doktora jest najbardziej polskim domem w całych Włoszech i takim już pozostanie. Miejsce uświęcone krwią polskiego żołnierza, związane na zawsze z historią 2 Korpusu i walkami o Monte Cassino.
A w Polsce Domek Doktora i bohaterscy lekarze i sanitariusze...
No właśnie a w Polsce....
--------------------------
https://plus.nowosci.com.pl/ws...(link is external)
https://pl.wikipedia.org/wiki/...(link is external)
https://polska-zbrojna.pl/Mobi...(link is external)
https://plus.gazetakrakowska.p...(link is external)
https://www.radiomaryja.pl/bez...(link is external)
https://m.niedziela.pl/artykul...(link is external)
https://ciekawostkihistoryczne...(link is external)
http://www.grubymozewiecej.pl/...(link is external)
http://skalpelikarabin.blogspo...(link is external)