Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

O Marszu Niepodległości i histerii lewackich elit

Marsz Niepodległości szedł wczoraj pod hasłem: "My chcemy Boga" i spotkał się z olbrzymim hejtem ze strony mediów tzw. Salonu. Dlaczego? Bo "Salon" i, niestety, elity dzisiejszej UE (dzisiejszej bo wkrótce, mam nadzieję, już nie) boją się Boga, boją się patriotyzmu, boją się idei państw narodowych, boją się ludzi i niesterowanej demokracji. +krótka relacja uczestnika marszu

O Marszu Niepodległości i histerii lewackich elit
źródło: mPolska24.pl

Wielotysięczny marsz pod hasłem "My chcemy Boga" nie mógł przejść tak normalnie ulicami europejskiej stolicy. Nie było jak zrobić policyjnej prowokacji (nie ten rząd), ani zwykłej prowokacji z krwawymi ofiarami (Obywatele RP), ani zablokować marszu administracyjnie (HGW), ani nawet zrobić bitwy z antifą (zwalczana, niekonfrontacyjna ustawa Kaczyńskiego), za to udało się wprowadzić do środka kilku - kilkunastu prowokatorów z odpowiednimi hasełkami i transparentami. I właśnie aktywność tej garści osób zdominowała przekazy, również międzynarodowe, z wielkiego patriotycznego marszu.

Hasło "My chcemy Boga" jest wołaniem o przywrócenie wartości. Bo Bóg to symbol dobra, prawdy, sprawiedliwości, prawa i pomyślności. Jeżeli ludzie o to wołają to znaczy, że tych wartości im brakuje. Marsz pod hasłem "My chcemy Boga" jest nie tylko wołaniem, jest deklaracją czynu. Jeśli czyn taki deklarują ludzie starsi czy nastawieni pacyfistycznie jak w akcji "Różaniec bez granic" to nie jest to jeszcze takie groźne. Jeśli jednak w jedno miejsce stawia sie 6,5 dywizji młodych ludzi - głównie kibiców sportowych, głośno deklarujących przywiązanie do ojczyzny i do Boga, to sprawa wygląda inaczej. Stąd potrzeba ich medialnego trepowania, przypisywania im najgorszych intencji, albo przynajmniej odstraszania od nich tzw normalsów.

Bo elity dzisiejszej  Europy boją się wartości, boją się Boga, nie chcą go i odrzucają. Boją się przywrócenia zwykłej ludzkiej przyzwoitości, życia wg 10 przykazań. Wolą grzać się w ciepełku lewackiej hipokryzji opartej na filarach cenzury, politpoprawności, korumpowania, wyzyskiwania słabszych. Niestety. 
Obawiają się też zapewne konfliktów religijnych w islamizującej się Europie. Jednak wcześniej czy później konflikty te nastąpią. Jeśli nie między islamem a chrześcijaństwem to między islamem a laicyzmem. Chowanie głowy w piasek nic tu nie pomoże.

W kategoriach politycznych hasła "My chcemy Boga" jak również "Chwała bohaterom" to oczywiste nawiązania do wizyty Donalda Trumpa w PL i jego słynnego przemówienia warszawskiego, gdzie wygłosił credo wolnego świata. Nie jest więc przypadkiem ostra reakcja sił antytrumpowskich. 

Druga strona medalu to jednak zbyt duża podatność organizacji związanych z ruchem narodowym na prowokacje, tudzież różne dziwne idee. Nigdy specjalnie nie ufałem organizacjom narodowym głównie w związku z opinią o wyjątkowo dużej ich infiltracji. Rzeczywistość zdaje się to potwierdzać.

Jednak warto zdawać sobie sprawę, że, jakby nie było, nawet gdyby na Marszu Niepodległości nie było żadnego celtyckiego krzyża, żadnego kontrowersyjnego okrzyku to szczujnie takie jak Agora, TVN, lewackie antifa czy Razem zawsze taki marsz ogłoszą marszem faszystowskim i zawsze znajdą czy zmyślą coś co tę opinię uzasadni. Po prostu boli sama idea państw narodowych, patriotyzmu, Boga. Boli zwłaszcza gdy wyznają ją ludzie młodzi. Bo pokolenie '68 przemija. Na następców wychowali sobie zdegenerowanych technokratów, którzy nic z idei '68 nie rozumieją, zdolni są jedynie od bezmyślnego kopiowania. a na ich miejsca zmierzają ludzie, którzy mają swojej idee i są gotowi ich bronić. Tu leży przyczyna ograniczania demokracji w UE, której jesteśmy świadkami, a która jeszcze się pogłębi. Bo czerwona "burżuazja" przyzwyczaiła się do swoich przywilejów opartych na wyzyskiwaniu i hejtowaniu murzynów, również tych białych.

A Marsz Niepodległości? Mam nadzieję, że pozostanie i będzie kwitnął. Pozostanie bo po prostu jest fajny i ma pozytywne idee. A Polacy lubią fajne imprezy i pozytywne idee. Psy szczekają karawana idzie dalej.

UPD2
PS
A tak koniec końców, zastanówmy się, 6 dywizji młodych mężczyzn w wieku poborowym w jednym miejscu. A gdyby tak dać każdemu kałacha (o co w PL nie trudno) i gdyby policja ministra Błaszczaka pochowała się w komisariatach, a wojsko w myśl doktryny Kozieja zastanawiało się kto niby ma podjąć decyzję i jaką, to może być tak, że w ciągu dnia, dwóch mogłaby zniknąć głowa całego garbu uzależnień i uwikłań wisząca nad rozwojem PL
I to jest chyba prawdziwa przyczyna histerii elit "Salonu". Nie sam fakt, że coś takiego się dzieje, lecz strach, że coś takiego jest możliwe. I dlatego ten nieprzewidywalny "polski motłoch" musi się bać i być ciągle trepowany i tresowany jeśli nie akcją Widelec to choćby naklejaniem łatki "faszysta". Trzeba go tresować jak psa Pawłowa. By przede wszystkim bał się, że gdzieś tam pojawi się celtycki krzyż czy bzdurne hasełko. Ma być "przerażający, brudny, zły" a nie walczyć o swoje. No i oczywiście nie może być strzelnic w każdej gminie.  A Bóg jest tutaj podwójnie groźny. Bo jeszcze jest w PL znane hasło "Jeśli Bóg z nami to któż przeciw nam"?

UPD

Może jeszcze, w związku z faktem, że widzę, iż jest spora dezinfo na forach moja własna krótka relacja z marszu:

Przyjechałem gdy śpiewano hymn i wszyscy zachowywali się z szacunkiem: stali z odkrytymi głowami wielu śpiewało. Na  początku był duży tłok, dało się przechodzić jedynie po obrzeżach, ruszenie zajęło kilkadziesiąt minut. Początkowo marsz szedł wolno, co raz zatrzymując się. Nieco tempa nabrał na moście ale już trochę wcześniej można było przemieszczać się w przód w tył i na boki (mniejszy ścisk). To co zwracało uwagę przede wszystkim to niesamowita ilość ludzi młodych: 20-30, byli licealiści ale większość to szczebel wyżej, większość to mężczyźni, ale były też i dziewczyny, zwykle b. ładne, do 1/5. Mniej więcej co trzecia osoba miała flagę narodową, bardzo dużo ponad połowa biało czerwone opaski. Był jakiś chłopak na wózku inwalidzkim (samobieżnym) również rodziny, najcześciej ojcowie z synami, ale też przede mną szła matka z dwójka szkrabów, ale nie było tego zbyt wiele. Raczej mało.

Atmosfera była b. patriotyczna, czuło się to, najbardziej chyba przez flagi, od czasu do czasu wiał mocny wiatr i flagi, wyprostowane, głośno łopotały, ale też atmosfera zabawy, święta, jakiejś radości (pewnie dlatego, że gdy w jednym miejscu jest tak dużo tak młodych ludzi to po prostu jest radość i śmiechy). Skandowano dużo haseł (szedłem chyba obok jakiejś grupy kibiców, być może z Katowic)
Najczęstsze hasła:
- raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę
- cześć i chwała bohaterom
- w górę serca jeb.ć TVN
- biało - czerwone to barwy niezwyciężone
Potem
przeciwko banderowcom i "uchodźcom" (co ciekawe 5-6 m. z przodu szła grupa z flagami ukraińskimi)
kilka razy o Polsce katolickiej
Ze dwa razy przeciw homoseksualistom
Dwa razy hymn Polski
0 rasistowskich, 0 faszytowskich, nic o białej rasie, nic o ku-klux-klan, 0 o narodowym socjaliżmie, 0 o krwi.
Ot po prostu hasła jakie zawsze spotyka sie na większych manifestacjach. Nie wiem czy były obok mnie jakieś transparenty, chyba nie. Po praskiej stronie mijaliśmy jakiś czarny z chyba celtyckim krzyżem niesiony przez ludzi w charakterystycznych białych czapkach, ale raczej nikt specjalnie nie zwracał na to uwagi. 
Najbardziej wyróżniają Marsz Niepodległości:
- petardy, dość często wybuchające ale z daleka od marszu, z czasem człowiek już na nie nie reaguje
- dużo dymu z rac, co jest dosyć fajne, ciekawe widoki np. ojciec z synkiem do pasa razem trzymający zapalone flary na środku torowiska. Flary palone były też tak, że blisko nie było ludzi, tworzył się pusty krąg
- niesamowicie duża liczba młodych ludzi
- brak wozów z nagłośnieniem wewnątrz pochodu. Z reguły są i ktoś zarządza. Tutaj pełna spontaniczność
Reszta jak w każdej dużej manifestacji.

Jeśli o alkohol chodzi, to był ale jakoś niesamowicie mało patrząc na skład. Jakaś butelka z piwem, jakieś przemieszczające się małpki i butelki z colą. No ale gdy przypomnę sobie swoje czasy studenckie, to przy takiej wielkiej imprezie to jest jakaś niezwykła posucha. Przez cały marsz widziałem tylko jednego idącego szlaczkiem, a i tego ubezpieczały dwie dziewczyny. Nawet palących papierosy było tyle co kot napłakał. Tak, że duża samodyscyplina.

Kolejna rzecz, która mocno mnie dziwiła to praktyczny brak śmieci. Nie byłem na wiecu, wracałem tą samą trasą i śmieci praktycznie brak. Jak na tyle osób nic. Resztki po racach, to najczęściej, Czasem butelki, ale rzadko raz na kilkadziesiąt metrów. No ale tak to jest jak młode byczki przyjeżdżają na imprezę. Dziwne, że nie było widać półlitrówek. Wystarczyło by miasto puściło ekipę by szybko sprawdziła tory i można było puszczać tramwaje. Co bardzo przydałoby się.

Data:
Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.