Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Rezydenci. Czyli: mamona i system do zmiany.

„- Ich cele mogą być różne: zostały one wykazane przez młodych lekarzy w badaniu przeprowadzonym przez NIL w marcu 2016 roku. Chodzi głównie o wykonywanie zawodu za wyższe niż w naszym kraju wynagrodzenie, ale też o większą liczbę miejsc do odbywania specjalizacji, w dodatku w lepszych warunkach, bez konieczności wolontariatu i podejmowania dodatkowej pracy - mówi nam dr Hamankiewicz.” Czy rację mają głodujący rezydenci ? Rezydentura jest umową o pracę, którą lekarz podejmujący specjalizację podpisuje ze szpitalem, ale jego pensja wypłacana jest z budżetu państwa. Liczba rezydentur jest ograniczona, zasadą jest premiowanie wyższą pensją specjalizacji deficytowych. Inną drogą do zrobienia specjalizacji jest znalezienie miejsca w szpitalu uprawnionym do prowadzenia specjalizacji bądź praca w szpitalu na zasadzie wolontariatu Zwykle powiązana z wydłużeniem czasu pozyskiwania wiedzy uprawniającej do zdania egzaminu specjalizacyjnego. Reasumując- w przypadku rezydentury państwo jak gdyby przedłuża dofinansowanie z okresu studiów medycznych nauki przyszłego lekarza –specjalisty. To, że w tym czasie rezydent świadczy pracę dla danego szpitala – nie ma znaczenia, ponieważ rezydentury nie są elementem budżetu wynagrodzeń tego szpitala.

Teraz trochę liczb. Co roku państwo finansuje naukę ponad 3000 studentów dochodzą prywatne uczelnie  na kilkaset miejsc. Około 80% ukończy studia. Na rynek pracy teoretycznie dociera  około  3200 lekarzy.  Niestety tylko część z nich podejmie pracę w lecznictwie otwartym bądź zamkniętym. Czyli zostaje nam około 1600- 1800 lekarzy gotowych do leczenia pacjentów.
   Dołóżmy do tych liczb jeszcze kilka –od 550-655 lekarzy rocznie składa wnioski o wydalenie międzynarodowego dyplomu lekarza . I wielu z nich z tego dyplomu korzysta.

Deficyt wzmagają naturalne przyczyny-takie jak śmierć czy emerytura .

Ponieważ startowaliśmy z bardzo złego poziomu  współczynników liczby lekarzy na 1000 mieszkańców - trafiliśmy na szary koniec niechlubnych statystyk. W Polsce przypada 2,2 lekarza na 1000 osób. To jest skandalicznie mało. I żadne zabiegi formalne tej sytuacji nie zmienia: kolejki do specjalistów będą. Ostatni zabieg z nocną pomocą w szpitalach nieco tę sytuację poprawi. Obciąży za to specjalistów z tych szpitali.

Wnioski : za mało kształcimy lekarzy, limity na studiach powinny być wyższe.
Tylko około 70% lekarzy gotowych do pozyskiwania tytułu specjalisty ma gwarantowane miejsca na budżetowych rezydenturach. Około 14% uzyskuje miejsce na kontrakcie bądź etacie w szpitalu. Pozostałe 16 % robi specjalizacje w systemie wolontariatu. To ostatnie oznacza wydłużenie czasu dochodzenia do tytułu specjalisty. Oznacza także pracę ponad siły ponieważ lekarz musi zarabiać poza czasem pracy wykonywanej w ramach wolontariatu. Po to, aby móc żyć.
Obecny system specjalizacji  zastąpił  systemem uznaniowy. Wcześniej to ordynator oddziału decydował o tym ,komu „zezwoli” przez zatrudnienie na robienie specjalizacji. Wprowadzenie instytucji rezydenta miało sytuację poprawić. I patologie poprzednie zlikwidowało. Sami lekarze krytykują jednak system egzaminów i zasady dotyczące możliwości zmian kierunku  specjalizacji itp. * Nie wzięto pod uwagę nieuchronnych kosztów tego rozwiązania. Specjalizację robią lekarze , którzy mają uprawnienia do leczenia. Oni chcą tylko podnieść swoje kwalifikacje. Powinni mieć takie pensję jak inni lekarze zatrudnieni po stażu , bez specjalizacji.

Kolejny wniosek : powinna powstać większa liczba szpitali uprawnionych do prowadzenia specjalizacji oraz większa liczba rezydentur.

Inny to: lekarz –rezydent powinien zarabiać więcej. Nie ma możliwości dorabiania. Jeśli więcej nie zarobi-może wybrać sobie rezydenturę zagraniczną. Np. w Niemczech.

            Teraz spójrzmy na problem od strony budżetowej.
Studia medyczne to najkosztowniejsze studia . W Polsce to około 36-40 tysięcy złotych. Czyli ok.225- 250 tysięcy za całe studia. Tyle z budżetu wyrzuca się pieniędzy w błoto w przypadku gdy zaraz po studiach i stażu młody lekarz wyjeżdża robić specjalizację poza Polską. Po czym najczęściej nie wraca, ponieważ jest przyzwyczajony do innego poziomu zarobków.

Obecnie rezydent dostaje 2200 do 2400 zł netto. Gdyby dostawali średnią krajową na rękę mieliby 3100 zł.
W 2016 roku  lekarz po stażu, bez specjalizacji ma pensję …3200 brutto *. Dochodzą do tego dodatki za wysługę lat  i   dyżury. Rezydenci oczekują  pensji wyższych ! Chcąc zrobić specjalizację w minimalnym czasie muszą rezygnować z dodatkowych dyżurów. Racjonalnie byłoby więc podnieść pensję do średniej zarobków w danym szpitalu (lekarzy bez specjalizacji) z np. wyrównaniem do podwójnej liczby dyżurów.
Po wprowadzeniu takich rozwiązań ,w której każdy chętny do zrobienia specjalizacji miałby taką możliwość – wprowadzić zasady obowiązku „zwrotu” kwot wyłożonych z budżetu państwa na kształcenie w formule odpisu z wyliczonej kwoty głównej „zobowiązań”  w układzie rocznym. Np. za każdy rok przepracowany po zakończeniu stażu zdejmować ustaloną kwotę  w stosunku do lekarzy bez specjalizacji, a tym ze specjalizacją  zacząć odliczać po zakończeniu rezydentury. Z doliczeniem części kosztów specjalizacji , bo przecież na pensję podstawową sami zapracują.

Można zrobić to też w inny sposób: np. ustalenia  kredytu „papierowego” ,gdzie stała kwota byłaby „umarzana” po każdym przepracowanym roku. Żeby nie uniemożliwić wyjazdu zdecydowanym do wyjazdu za granicę- mogliby po prostu taki dług realnie spłacić. Ten sam system należałoby wprowadzić także w przypadku wszystkich bezpłatnych studiów w Polsce.
Jeśli studia mają pozostać bezpłatne dla wszystkich- trzeba zapewnić także interes tych Polaków, którzy je sfinansowali. Bardziej skomplikowanym rozwiązaniem było tworzenie realnej puli stypendialnej, gwarantującej możliwość studiów dla wszystkich, którzy chcą (i mają predyspozycje) się kształcić.
     Bez zapewnienia godziwych warunków dla specjalistów deficyt może się jeszcze pogłębiać. Z informacji z NIK szczególnie dramatyczna sytuacja jest na prowincji. Tam lekarze specjaliści przyjmują często w ramach dojazdu-2.3 razy w tygodniu. Nie chcą osiedlać się mimo oferowania np. służbowych mieszkań. Dla poprawienia sytuacji nie wystarczy samo podniesienie pensji rezydentów. Konieczne jest niezwłoczne zwiększenie limitów rezydentur.

  Na koniec zamieszczam ocenę polskiego lekarza, robiącego specjalizację w Niemczech : „Żeby nie było za słodko do tej beczki miodu dodam łyżkę dziegciu. Mój szpital należy do koncernu, co oznacza, że pracujemy w korporacji, a więc panuje motto: „więcej, szybciej, efektywniej”. Szpital jest zarządzany tak, by zarabiać. W praktyce zapierdzielasz – jeden pacjent za drugim, jak najkrótsze przerwy, nieważne, czy pacjent chory, chorszy czy najchorszy – ma przeżyć operację, ma być procedura, pieniądze za nią wpadły do kieszeni akcjonariuszy, a to, czy pacjent z powodu komplikacji na intensywnej zakończy swój żywot czy nie, to jest najmniej ważne. Tak, to czasami ma niewiele wspólnego z medycyna. Czujesz się jak mały trybik w maszynce, która ma przynosić zyski, dlatego jestem przeciwna prywatyzowaniu w Polsce wszystkiego. Biznes i medycyna nie mogą iść zawsze w parze.

Generalnie ochrona zdrowia jest moim zdaniem dobrze zorganizowana i nowoczesna. Dlaczego? Na to pytanie jest bardzo prosta odpowiedź – bo są pieniądze. Składka jest większa niż u nas.”
A ja dodam : w Niemczech na 1000 pacjentów jest dwa razy więcej lekarzy niż w Polsce. Czyli, aby zreformować z pozytywnym skutkiem system należy pomyśleć także niestety albo o podniesieniu składki ,albo wprowadzeniu np. odpłatności za wyżywienie w szpitalach .Koszty ludzi nie posiadających wystarczających środków- finansować z funduszy MOPS. Od lat służba zdrowia jest zarządzana pod kątem częściowej poprawy jakiegoś elementu. System sieci szpitali nieco sytuacje poprawi w dłuższym okresie czasu, ale jest absolutnie niewystraczający. A przyznanie się do tego, że nie ma środków na” bezpłatne, nowoczesne leczenie, najnowszy sprzęt , dofinansowywane leki, darmową rehabilitację , godziwe  pensje dla personelu szpitalnego i ratunkowego  jest trudne. Najczęściej z politycznego punktu widzenia. I mamy pat.
Nie można zjeść ciastka i mieć ciągle całe ciastko.

*http://www.pulshr.pl/wynagrodzenia/lekarz-praca-zarobki-ile-zarabia-lekarz-ze-specjalizacja-ile-bez-specjalizacji-a-ile-ordynator,34948.html

„Stworzono więc system przyznawania rezydentur na zasadzie konkursu ocen z testu, którego przydatność kliniczną podstawy programowej co roku poddaje się w wątpliwość. Co roku pojawiają się zarzuty o to, kto i ile ściągnął (od kilku lat dzięki dostępności komórek z internetem, kiedyś lepiej mieli ci z większymi stopami, bo mogli więcej zapisać na podeszwie). Tak czy inaczej, stworzono zunifikowany system, a co za tym idzie – tak samo niesprawiedliwy dla wszystkich, tym samym niwelując zarzuty o dyskryminację.

Do tego dołączono system rodem z Hunger Games (wersja dla starszych czytelników: z Mad Maxa), w którym najlepsi otrzymują zagwarantowane od Państwa zatrudnienie na czas trwania specjalizacji. Haczyk tkwi we wspomnianym już szczególe – nie dla każdego starcza. Tak rozpoczyna się konkurencja o punkty z LEPu/LEKu w której ważniejsze od tego, czy ktoś umie zszyć ranę lub zaordynować właściwy lek jest to, czy przeczytał i na ile dokładnie „zmemoryzował” książki wymienione w zaleconej literaturze do Egzaminu. Krótko mówiąc, niczym u psa Pawłowa, utrwalane są wzorce, do których każdy z nas przywykł z czasów studiów: Z-Z-Z (Zakuj, Zdaj, Zapomnij).

Jednak to w samo w sobie nie jest najgorsze. W końcu to tylko kolejny egzamin.
Prawdziwy Sajgon rozpoczyna się w momencie ogłoszenia wyników.

Wtedy sytuacja panująca w środowisku młodych lekarzy przypomina tę z Wall Street z czasów Czarnej Środy. Pojawiają się spekulacje, licytacje, panika. Ci, co dostali 90% martwią się, czy dostaną się na wymarzoną okulistykę. Ci, co dostali 80% martwią się, czy dostaną się na wymarzoną internę, no bo a nuż w tym roku próg się podniesie… Ci co dostali 60% zastanawiają się gorączkowo, czy chcą być lekarzem rodzinnym, czy specjalistą rehabilitacji. A może nikt w tym roku nie będzie chętny na epidemiologię?
W efekcie prymusy z 89%, którzy nie dostali się na okulistykę idą na rok do NPLu lub wyjeżdżają za granicę jako młodzi-zdolni-ambitni, a za kilka lat tytuł otrzymają ludzie, którzy zupełnie nie odnajdują się w swoim zawodzie.

Paranoja.”

System, z założenia całkiem dobry, został zupełnie wypaczony przez przyziemne problemy. Bo Ci zdolni lekarze, którzy celowali wysoko i upadli, teraz zostają na lodzie. Do wyboru mają: wolontariat lub roczne chałturzenie w oczekiwaniu na kolejny cud za rok.”

„Na problem deficytu lekarzy trzeba by spojrzeć w długiej perspektywie i zaplanować wydatki na ich kształcenie ze świadomością, że korzystne zmiany mogą przypaść w udziale innej ekipie rządzącej.

- Najpilniejszą sprawą jest stworzenie długofalowej polityki kadrowej, analizy potrzeb społecznych oraz rozwiązań racjonalnego korzystania z topniejących zasobów medycznych, czyli promocji zdrowia, profilaktyki i edukacji pacjenta - przekonuje Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Dodaje, że bardzo poważnym problemem jest nie tylko skrajnie niewystarczająca liczba studentów kończących medycynę, ale także rezydentur.”

https://www.mojapolis.pl/articles/art/rzeczpospolita-magistrow-co-wiemy-o-studentach-i-absolwentach-wyzszych-uczelni/

www.gdansk.uw.gov.pl/.../Wykaz%20i%20czas%20trwania%20specjalizacji%20lub%...

http://www.bedacmlodymlekarzem.pl/2016/02/lekarz-emigrant-odpisuje-specjalizacja-w-niemczech-czesc-trzecia-typowy-dzien-pracy/3/

http://www.newsweek.pl/polska/ile-w-polsce-pracuja-i-zarabiaja-lekarze-smierc-lekarki-z-przepracowania,artykuly,278591,1.html

http://www.newsweek.pl/polska/ile-w-polsce-pracuja-i-zarabiaja-lekarze-smierc-lekarki-z-przepracowania,artykuly,278591,1.html

http://www.mz.gov.pl/system-ochrony-zdrowia/kadra-medyczna-i-ksztalcenie/lekarze-i-lekarze-dentysci/ksztalcenie-przeddyplomowe-lekarza-i-lekarza-dentysty/limity-przyjec/

http://www.bedacmlodymlekarzem.pl/2014/02/rezydentura-szkodliwa-jalmuzna/

http://forsal.pl/artykuly/646814,raport-oecd-ile-kosztuje-wyksztalcenie-obywatela-polski.html

Czytaj więcej na http://pulsmedycyny.pl/2587029,97878,rezydentury-z-poslizgiem?utm_source=copyPaste&utm_medium=referral&utm_campaign=Chrome

http://www.bedacmlodymlekarzem.pl/2017/09/zamieszanie-wokol-systemu-monitorowania-ksztalcenia-i-leku/

http://www.bedacmlodymlekarzem.pl/2017/07/same-shit-different-year/

http://www.rezydenci.org.pl/kim-jest-rezydent/

https://praca.money.pl/styl-zycia/artykul/ile-trzeba-zaplacic-za-studia-i-czy-ten,65,0,1793601.html

http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1602666,W-Polsce-brakuje-lekarzy-dramatyczne-statystyki-Co-zrobic-by-to-zmienic

https://praca.trojmiasto.pl/Trudna-droga-mlodych-lekarzy-Kolejki-dopiero-sie-zaczna-n98068.html

http://www.rynekzdrowia.pl/Listy/emigracja-lekarzy,485.html

http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Zmienil-obywatelstwo-stracil-prawo-do-zawodu-lekarza,173659,2.html
https://finanse.wp.pl/zarobki-lekarzy-w-polsce-i-w-innych-panstwach-europy-6114827292681857a
http://forsal.pl/artykuly/646814,raport-oecd-ile-kosztuje-wyksztalcenie-obywatela-polski.html

Data:
Kategoria: Polska

Maud Puternicka

1 Maud Puternicka - https://www.mpolska24.pl/blog/1-maud-puternicka

Dawniej rzemieślnik,dyrektor PR w koncernie Unilever, właściciel spółek. Członek wspierający Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.