Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Dwie dusze Polaków

***
Disclaimer
Niepoważny tekst napisany rankiem.
Będzie padać dzisiaj...
***



Czasem mam wrażenie jakby w Polakach były dwie dusze. Zupełnie do siebie nie przystające, będące na antypodach zbioru cech czy postaw, czy wartości. Całkiem sobie przeciwstawne, a jednak na przemian, czasem równocześnie niemal w Polakach występujące.

Jedna z nich, ta czarna, to dusza egoisty i negatywisty. Skarlała, spotworniała, cuchnąca ta dusza. Takiej duszy człowiek, dba tylko o siebie i gardzi innymi. Innymi chce rządzić, do innych się nieustannie przypieprza, u innych widzi nieustannie błędy, grzechy, przestępstwa, zdradę, małość.

Polak tej duszy ma kompleksy, poczucie zagrożenia, ale nieuświadomione. Leczy je pogardą. Ma też jeden cel, to jego własne siedzenie. Osiąga go czasem wprost, bez żenady grabiąc do siebie. Czasem stosuje metodę jeszcze gorszą, przysłaniając owo bezwzględne, oślepiające go wielbienie własnego siedzenia, wartościami najwyższymi, najszczytniejszymi, religią, patriotyzmem. A w środku, szkoda gadać, ohyda, potworność, tym większe im większych słów używa, im w imię większych wartości innych gani.

Może ten - egoistycznego dążenia, poniżania innych, ciągłego judzenia i dążenia do konfliktu, bo inni źli, wiecznego kłócenia się, osobistego cwaniactwa, obrzydliwego wycierania sobie twarzy wartościami - wziął się z błędu tej pierwszej duszy, jasnej, szczerozłotej, jaśniejącej. Może się wziął z takiego zagubienia się w wolności, że zostawiona sama w sobie zaprowadziła nas w niewolę.

A potem... wodzowie, co pieprzyli o honorze i spieprzali przez Zaleszczyki. Co pchali bezbronną niemal, najwartościowszą młodzież na śmierć, by światu "pokazać", by potem bezpiecznie wyjechać, gdzie żyje się dobrze. Oni ciągle pragną krwi, ciągle ich ciągnie do ofiary i poświęcania innych. A gdy byli wodzami, to innych "po pysku". W odstawkę, czasem od życia, czasem do pobicia, czasem do więzień nawet. W imię najwyższych wartości.

Ale jest dusza jasna - jak to się napisało - jaśniejąca, szczerozłota, oślepiająca swoją niezwykłością. To jest to nasze "Gość w dom, Bóg w dom". To jest niebywały szacunek dla kobiet i matek. To jest nieporównywalne z niczym na świecie bohaterstwo w obronie tego, co cenne. Zdolność do oddania życia za to, co się kocha. To jest umiłowanie wolności, jak nigdzie indziej.

Bo Polska, przy całym jej niezwykłym przywiązaniu do chrześcijańskiej wiary, przy sercem przyjętym katolicyzmie, była jedynym krajem w którym nie było wojen religijnych, w którym arianie, protestanci, prawosławni, katolicy, a nawet ludzie innych religii i wiar żyli razem bez podnoszenia miecza jedni przeciw drugim.

Jasna ta dusza szanuje zawsze drugiego, cieszy się nim. Można polegać jak na Zawiszy - takie powiedzenie było (?). Są w Polakach pokłady takich wartości, jakaś miłość do tego, co wielkie. Polacy podejmują wyzwania. Polacy nie cierpią żyć na kolanach. Bo po prostu - kochają wolność, i to w nich zostało, i jest, i ciągle jaśnieje.

Więc te dwie dusze w jakimś sporze. Może to zbiory postaw - jak zechcą jedni, może rodzaje energii psychicznej - jak pomyślą drudzy. Ja myślę - dwie dusze. I jedni mają tę pierwszą, inni tę drugą. Tak nam się nieszczęśliwie składa, od pewnego czasu liczonego pokoleniami, że na górze, na stołkach, na piedestałach, ekscelencjach, generałach, premierach, dowódcach - lądują rodacy o duszach ciemnawych. Gdzieś tych jasnych wykolegują po drodze, bo tam, tak naprawdę, bezwzględna walka o władzę, jak wiele patriotycznego i religijnego pudru by na nią nie nałożyć.

Więc wypada wierzyć. Wierzyć w dobro, w to dobro, które w nas jest. Pewnie, w każdym z nas. Polaków. Tego przecież dumnego narodu. Tego niezwykłego narodu. Wypada wierzyć, że ciemność nas nie pochłonie. Że to, co jasne, będzie się mnożyć, rozszerzać, że dotrze na sam szczyt. Że staniemy się społeczeństwem, w którym człowiek człowiekowi bratem, w którym pierwszą reakcją będzie dostrzeżenie dobra lub potrzeby u drugiego, a nie wady lub zła.

Możemy wierzyć, że nie wszystko stracone, bo nic stracone nie jest, tak długo jak długo choć iskra się tli. A to przecież nie iskra tylko, co najmniej, wielka liczba młodzieży, a przecież to, co najmniej, wiele dobra w nas.

Więc jest jakiś spór, jakieś zmaganie się, jasności z ciemnością. Przeciwnik nie jest komiksowy, jakiś teoretyczny, nie jest słowną konstrukcją. To jakaś siła, emanacja, zbiór myśli, emocji, postaw podzielanych przez ludzi, zbiór, który poprzez tych ludzi ma tendencję do samokopiowania się, do samopowielania, tak iż gdy wszyscy skurwieją, wtedy zatryumfuje w gorzkiej satysfakcji "a nie mówiłem"?

Nie żeby się bać, czy opuszczać ręce. Tylko po to, żeby widzieć jak jest i dlatego cenić. Prawe zachowania, jasne postępowania, porządnych ludzi. Żeby samemu, ile się da. Bo przemijamy. Jesteśmy kroplami w strumieniu życia przepływającego tu i tędy. Mamy na chwilę swoją rolę, swój czas, na chwilę. W wymiarze epok ludzkich czy geologicznych, chwilą jesteśmy znikomą. W wymiarze procesów, które obejmują ludzi, jesteśmy drobiną. Ale chwilą i drobiną, która ma rolę jedyną w historii, w czasie, w rzeczywistości i pewnie w wieczności.

Ta rola ma więc znaczenie. Znaczenie w sumie niezastąpione. Dlatego jakąś taką mamy powinność. Powinność dobrą, samonagradzającą, cieszącą. Powinność do mnożenia dobra, do przeciwstawienia się rozpadowi, tępemu lub - co gorsza - maskowanemu egoizmowi i pogardzie dla wolności. Tę powinność wypełnić, to trzeba mieć siły. Chyba tylko Bóg... może tam(?), można je znaleźć. A Bóg jest w niebie - powiadają. Ale to nieprawda. Jest tu i teraz. I nie ma miejsca, gdzie by go nie było, poza piekłem, to jest miejscem, które każdy sam może stworzyć dla siebie specjalnie, w którym może zamieszkać, na zawsze, wolny, od miłości.

Więc daj nam Panie, odróżniać cwaniaków głoszących nam potępienie w imię szczytnych wartości od tych, co prawdę do nas mówią. Daj nam moc, byśmy ścierpieli obelgi, a siebie i innych traktowali jak ludzi. Daj nam wytrwałość, byśmy robiąc rzeczy małe, dokonując wyborów własnych, przyłożyli się do tego, że jasna, przecież teraz obecna, dusza w Polakach wzrośnie, znajdzie oparcie i rozkwitnie, dając przykład tego czym jesteśmy: mądrości, wyrozumiałości, odwagi, honoru i siły.

Data:
Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.

Polska

Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.