Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Janusz Korwin-Mikke straci posadę w europarlamencie?

O kontrowersyjnym prawicowym polityku znowu stało się głośno po tym, jak podczas debaty nad nierównościami płacowymi kobiet i mężczyzn powiedział: „Jesteście słabsze, mniejsze i mniej inteligentne, więc musicie zarabiać mniej”. Słowa wywołały oburzenie sporej części europejskiej opinii publicznej. Część osób, które poczuły się nimi dotknięte, domaga się odwołania europosła. Pod apelem o usunięcie Janusza Korwin-Mikkego podpisało się już ponad 935 tys. osób.

Janusz Korwin-Mikke straci posadę w europarlamencie?
Janusz Korwin-Mikke
źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/Korwin-Mikke_Janusz.jpg/640px-Korwin-Mikke_Janusz.jpg

„Czuję się obrażona słowami polskiego europarlamentarzysty. Dlatego stworzyłam petycję z żądaniem usunięcia go z Parlamentu Europejskiego” – pisze hiszpańska feministka Montse Sampere, „Nie chcemy być reprezentowane w parlamencie przez tego mizogina. 8 marca będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Kobiet, wykorzystajmy naszą siłę” – dodaje.

To nie pierwszy raz, gdy Janusz Korwin-Mikke zaskakuje opinię publiczną swoimi kontrowersyjnymi wypowiedziami. Polityk regularnie trafia na pierwsze strony gazet za sprawą niecodziennych poglądów, z którymi absolutnie się nie kryje. JKM często w dosadnych słowach krytykuje demokrację, feminizm, ruch LGBT, przepisy antydyskryminacyjne, związki zawodowe, działaczy proekologicznych, świadczenia socjalne, imigrantów, Unię Europejską itd. Promuje za to karę śmieci, liberalizm gospodarczy oraz obyczajowy konserwatyzm (choć sam znany jest z rozwiązłości).

Wystarczy wspomnieć choćby kilka jego wypowiedzi:

„Do protestujących górników kazałbym strzelać. Bez wahania.”

„Kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia.”

 „Można się tylko cieszyć, że inwalidzi też organizują zawody. Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego – równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili.”

„Wolałbym, żeby córka trafiła na pedofila niż na lekcję edukacji seksualnej.”

Europoseł lubi stosować argumentum ad hitlerum (np. „Nawet za Hitlera czy Stalina, góral mógł sobie robić oscypki, jakie chciał, a dzisiaj stoi nad nim urzędnik unijny”). Oprócz słów, znane są również wybryki JKMa takie, jak wykonanie gestu hitlerowskiego pozdrowienia, spoliczkowanie Michała Boniego, czy też zasypianie na obradach europarlamentu. Otwarcie też chwali dyktatorów: Augusto Pinocheta, Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenkę. Przyznawał się także do jazdy samochodem pod wpływem alkoholu.

Z powodu swoich wypowiedzi i niecodziennych zachowań europoseł jest często krytykowany w mediach i przedstawiany w złym świetle. Nierzadko jednak nazbyt się go demonizuje pokazując jedynie kontrowersyjne słowa, a nie mówiąc nic o dokonaniach i postulatach politycznych.

JKM jest obecny w polityce już od czasów PRL, w trakcie których organizował liberalną opozycję antykomunistyczną. Po zmianie ustroju startował w każdych możliwych wyborach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych, zazwyczaj nie przekraczając progu wyborczego. Sukces osiągnął jedynie dwa razy: w 1991 roku dostał się do parlamentu, a w 2014 został europosłem. W obu przypadkach jednak nie była to zasługa wysokiego poparcia: w 1991 nie było progu wyborczego, a w 2014 pomogła mu niska frekwencja. Regularnie on lub jego partia zdobywają w wyborach mniej więcej tyle samo głosów: około kilkaset tysięcy, co zazwyczaj daje wynik od 1 do 4 procent (zależnie od frekwencji).

Janusz Korwin-Mikke często zakładał partie, odchodził z nich i zakładał nowe. W ten sposób powstały kolejno: Unia Polityki Realnej, Wolność i Praworządność, Kongres Nowej Prawicy i KORWiN (ta ostatnia zmieniła ostatnio nazwę na Wolność). Z partiami tymi było związanych wielu znanych prawicowych polityków, działaczy i publicystów, którzy po przejściu do innych ugrupowań lub zajęciu się inną dziedziną, osiągali duże sukcesy. Można tutaj wymienić choćby takie postaci jak: Jacek Wilk, Ryszard Czarnecki, Cezary Grabarczyk, Paweł Graś, Jakub Kulesza, Marcin Horała, Paweł Lisiecki, Sławomir Nitras, Julia Pitera, Andrzej Sadowski, Janusz Sanocki, Andrzej Sośnierz, Paweł Szałamacha, Paweł Tomczykiewicz, Łukasz Warzecha, Przemysław Wipler, Rafał Wójcikowski, Rafał Ziemkiewicz, czy Jacek Żalek.

Europoseł jest nie tylko politykiem, ale również publicystą. Jego teksty ukazują się w dziennikach Super Express i Dziennik Polski oraz w tygodnikach Uważam Rze, Angora i Najwyższy CZAS! (ten ostatni zresztą został stworzony właśnie przez JKMa). Na felietonach „wychowało” się sporo osób, które do dziś identyfikują się z poglądami konserwatywno liberalnymi. Część z tych osób zakładało stowarzyszenia KoLiber i Republikanie, które nawet początkowo sympatyzowały z publicystą lub były z nim ściśle związane (KoLiber powstał jako młodzieżówka UPR), lecz z czasem dystansowały się do niego.

Cytowane chętnie przez media bon moty są zdecydowanie nieakceptowalne dla większości ludzi. Stąd JKM ma prawdopodobnie największy elektorat negatywny ze wszystkich polskich polityków. Do opinii publicznej rzadko jednak przedostają się te jego wypowiedzi, które mają już większy sens i w których jasno dowodzi słuszności podjęcia reform wolnorynkowych oraz demaskuje wady gospodarczego interwencjonizmu (ten ostatni zawsze w jego nomenklaturze dostaje nazwę „socjalizm”).

Trudno nie zgodzić się choćby z tym porównaniem: „Rozmaite ingerencje Legislatywy i Egzekutywy mogą przynieść gwałtowne «ożywienie gospodarcze» – proszę położyć mrówkom kamień na ich ścieżce, a zobaczycie Państwo bardzo ożywioną przedsiębiorczość mającą na celu obejście przeszkody – ale nie musi to oznaczać wzrostu dobrobytu kraju.”

Albo z tą oceną działań ówczesnych władz przedstawioną w 1993 roku: „Co do reformy administracji, to jedyną reformą jest nieustanne mnożenie posad, za które płaci podatnik. Rządy «Solidarności» to przyrost biurokracji w tempie większym niż za komuny, przed czym zresztą ostrzegaliśmy już w 1980 r. Obecnie w ramach reformy administracji i oszczędności rząd proponuje nam wydanie jeszcze kilkunastu bilionów na utworzenie powiatów i starostw z legionem kolejnych urzędników. Odbywa się to pod hasłem: Władza bliżej obywatela. Obywatel docenia, że będzie miał bliżej do urzędu, ale wie też, że wścibski urząd będzie miał bliżej do niego, i niekoniecznie się z tego cieszy.”

Kontrowersyjne słowa wypowiedziane podczas debaty o płacach kobiet w europarlamencie, które tak oburzyły feministki, nabierają innego znaczenia, gdy przeczytamy tekst ich autora z 2008 roku: „Ja jestem liberałem – i uważam, że kobieta, która chce pracować poza domem, powinna mieć takie prawo. Sprzeciwiam się tylko sztucznemu subwencjonowaniu tej pracy, poprzez np. podatek progresywny i subwencje do komunikacji zbiorowej oraz nieustanną propagandę, utrzymującą, że kobieta «powinna pracować» (jakby zajmowanie się domem nie było pracą!).”

Przez to, że media kreują jednostronny obraz europosła, to wyborcy nie mają okazji zapoznać się z jego programem wyborczym, który wcale nie brzmi „Kobiety do garów, a Żydzi do gazu!”. Liberalne hasła deregulacji, prywatyzacji i obniżki podatków, które znajdziemy wśród postulatów każdej partii JKMa, można by streścić w słowach: „Bo nie o to chodzi by zmieniać świnie przy korycie, tylko koryto im zabrać.”

Oczywiście nie ma sensu zrzucanie winy na media za to, jaki wizerunek posiada guru korwinistów. JKM sam stosuje tabloidowy styl prowadzenia kampanii wyborczych, którego podstawą jest zszokowanie opinii publicznej. „Pozostaje wciąż niedoścignionym wzorem, jak głosić najsłuszniejsze prawdy w taki sposób, żeby odstręczać nawet tych, którzy generalnie są do nich przekonani” – trafnie stwierdził niegdyś publicysta Rafał Ziemkiewicz.

Janusz Korwin-Mikke jest z pewnością postacią barwną i wyrazistą. Język, którym się posługuje, mocno odrzuca, ale jednocześnie zapewnia mu popularność. Gdyby nie nośne, medialne bon moty JKMa, to prawdopodobnie nie byłoby w Polsce wielu znanych postaci z ruchu wolnościowego. Warto o tym pamiętać przy ocenie jego dorobku.

Źródła: Newsweek.pl, pl.wikiquote.org

Data:
Kategoria: Polska
Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.