Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Prowadzenie działalności w kontekście skończonej zdolności wykonawczej

Hipoteza Lewiatana – teoria, zgodnie z którą instytucje państwowe, wskutek szczególnej wady procesów wyborczych i szczególnych zachowań polityków oraz biurokratów, rozrastają się stale, a ograniczając wolności obywatelskie – stają się Lewiatanem. Główną przyczyną stałego rozrostu sektora publicznego jest nadmierna ekspansja budżetu. Rozrost budżetu spowodowany jest m.in. procedurą demokratyczną, zakładającą podejmowanie decyzji na podstawie większości głosów, a zatem ignorowanie interesów mniejszości. Koszty realizacji decyzji podjętych przez większość muszą ponosić wszyscy, zatem i mniejszość. Taka dyktatura większości powoduje ignorowanie przez nią obciążeń narzuconych mniejszości oraz zmniejszenie kosztu, który musiałaby ponieść owa większość, gdyby nie przymusiła wszystkich do finansowania danego projektu. Hipoteza Lewiatana sformułowana została przez J. M. Buchanana w 1975 w The Limits of Liberty: Between Anarchy and Leviathan.

Prowadzenie działalności w kontekście skończonej zdolności wykonawczej
źródło: Pixabay

Teoria występku

Jeśli kogoś interesuje przejście od razu do mięsa z pominięciem dzielenia włosa na czworo, to proszę skierować się od razu do Praktyka występku.


Dygresja:
Wiele osób stawia zarzut, zupełnie słuszny, że ciężko nazywać niebieskie ptaki inaczej niż złodziei, z grzeczności kleptoklasę, ale z całą pewnością nie reprezentują tacy zdrowej klasy średniej, gdyż ich cymesy powstały na wtórnej eksploatacji patologicznego rynku – wtórnego złodziejstwa, pasożytowaniu na pasożycie – państwie.

Tymczasem zdrowa klasa średnia powstaje na bazie oszczędności i pracowitości.

Jest tylko jedno ale – normalna klasa średnia wytwarza oszczędności-depozyty, a należymisie kradnąc te zasoby, rabując depozyty zniszczyły środowisko, w jakim normalna klasa średnia może emergentnie zaistnieć.

W tej patologii niebieskie ptaki to najlepsze, co udaje się uzyskać bez organizowania zbrojnej przestępczości i brania państwa za mordę. We Włoszech podpalenia urzędów skarbowych są na porządku dziennym – być może tak właśnie trzeba prowadzić dialog. Po włosku – ogniem i mieczem.

Ja wiem, że ideały, że cywilizacja łaciata, że wartości. Ale takie karty mamy i takimi gramy, jakie są, a nie jakie sobie uroimy. Chyba że ktoś chce żyć w rzeczywistości podstawionej.


Wszelkie stosunki, relacje, jakie wiążą nas z każdym innym człowiekiem jaki żyje, sprowadzają się wyłącznie do tego kto komu oddaje więcej swojej pracy. Nie ma innych źródeł wprawiania maszyn w ruch, podejmowania decyzji, selekcji argumentów. Tylko ludzie wykonują pracę. Choćby wsparci potężnymi maszynami zasilanymi paliwami, przenoszącymi olbrzymie energie to inicjatorem każdego działania jest człowiek.

Żeby nie wiem jaki ustrój wymyśleć i jak wesprzeć zdolność kognitywną człowieka, niezależnie jak potężna baza danych i jak szybki procesor wypluwałby dane o niesubordynowanych podatnikach, to dane te muszą podać ludzie maszynie i na końcu to człowiek podejmie decyzję czy i komu zrywać paznokcie.

A tych decyzji podjąć może skończoną ilość. W tym kontekście stosunki dominująco-uległe między osobnikami wyznaczają pewną skończoną przestrzeń stanów kontrolnych i w tej przestrzeni może znajdować się skończona liczba uległych, eksploatowanych Homo Sapiens ze wszelkimi ich narzędziami i podległymi im przestrzeniami kontrolowanymi. Tworzy to hierarchię społeczną, w której stromizna ścian ogranicza rzeczywistą władzę dominującego samca nie tyle poprzez zdolność wyegzekwowania swojej woli, ile przez samo przyswojenie informacji o tym, że na kimś czegoś nie wymusił.

Dlatego piramida musi być dość stroma, dość wysoka, składać się z wielu pięter i być przez to nieefektywna, zapewniając wiele wolności pozornie uległym, aby władza dominujących była rzeczywista. Tymczasem żyjemy w państwie-lewiatanie, gdzie egzekwowanie władzy, ze względu na płaskość piramidy (hierarchii), jest nieefektywne, czego jestem żywym przykładem.

Hipoteza Lewiatana – teoria, zgodnie z którą instytucje państwowe, wskutek szczególnej wady procesów wyborczych i szczególnych zachowań polityków oraz biurokratów, rozrastają się stale, a ograniczając wolności obywatelskie – stają się Lewiatanem.
Główną przyczyną stałego rozrostu sektora publicznego jest nadmierna ekspansja budżetu. Rozrost budżetu spowodowany jest m.in. procedurą demokratyczną, zakładającą podejmowanie decyzji na podstawie większości głosów, a zatem ignorowanie interesów mniejszości. Koszty realizacji decyzji podjętych przez większość muszą ponosić wszyscy, zatem i mniejszość. Taka dyktatura większości powoduje ignorowanie przez nią obciążeń narzuconych mniejszości oraz zmniejszenie kosztu, który musiałaby ponieść owa większość, gdyby nie przymusiła wszystkich do finansowania danego projektu.
Hipoteza Lewiatana sformułowana została przez J. M. Buchanana w 1975 w The Limits of Liberty: Between Anarchy and Leviathan.

Koncepcję, iż wszyscy wykorzystują wszystkich, wprowadził Thomas Hobbes (twórca koncepcji państwa-Lewiatana – wellfare state). Jest to koncepcja, która odmawia prawa do sprzeciwu w stosunku do umowy społecznej. Narusza w ten sposób nasz przyrodzony przywilej ius resistendi – prawo wypowiedzenia posłuszeństwa władzy. Jest to oczywista sprzeczność interesów, ponieważ zabrania urodzonym w uległości (i indoktrynowanych „edukacją”) osiąganie dominacji nad innymi. Tymczasem prowadzenie biznesu, stawanie się bogatszym od innych tym właśnie jest – uzyskiwaniem pozycji dominującej względem innych, wybranych przedstawicieli gatunku.


Tymczasem państewka się odgrażają, że nie dadzą się okpić, będą nad nami dominować i mamy być ulegli:


Pozostaje nam jedynie odwołać się do przytomności i otrzeźwieć. Skoro jedyne, co nas w rzeczywistości wiąże, to urojenie, iż komuś jesteśmy winni uległość i jakieś daniny z tego wynikające, powinności – należy to urojenie precz odrzucić. Skoro ten dominujący taki silny, to niech sobie wyegzekwuje, za każdym razem przymuszony do pełnego okazania siły wobec nas, aby odebrać to, co chciałby od nas uzyskać. Być może na to egzekwowanie braknie mu zdolności wykonawczej? Być może tak się ustawimy w kolejce, że braknie mu jej na nas?

Oczywiście w naszych głowach jest wiele urojeń, przeświadczeń o wszechpotędze państwa, jego służb, bezmiarze czekającej nas kary, tymczasem praktyka wskazuje, że państwo istnieje tylko teoretycznie, tylko w głowach tych, którzy sami dokładając własnych sił wykonują „umowę społeczną”, czyli nie tylko prawa przestrzegają, klękają przed nim, ale też aktywnie wykonują tego prawa przepisy.


Dygresja:
Bieda w Skandynawii, iluzja bogactwa przy długu wynika z sekularyzacji należności.

Można sprzedać dochody z podatków, ale można sprzedać też dzisiaj przyszłe dochody z nieruchomości – na przykład wyzbywając się prawa do przestrzeni publicznej – sprzedać parkingi, prawa do chodników.

Xerxes więcej nie chciał, jedynie aby oddać mu ziemię i powietrze. Wrócił, wrócił Wielki Babilon!


Czy jednak, gdy mamy coś zrobić i zwyczajnie tego nie zrobimy, to tak jak w korporacji – zawsze ktoś zrobi to za nas? A ilu tych ktosiów trzeba, aby dokonać czegoś tak banalnego, jak ustalenie naszego miejsca pobytu, ujęcie, złamanie naszego oporu do stanu bierności i biernego zaniesienia do celi, abyśmy tam zażywali gościnności okupanta?

Lub bardziej przyziemnie – ile trzeba się narobić, żeby odtworzyć dokumentację sieci spółek, której to dokumentacji nigdy nie prowadziliśmy ani rzetelnie, ani wcale, a wszystkie sprawozdania były wyssane z brudnego, antysystemowego palca?

I czy ten czas odtworzenia nie przekracza czasu, w jakim wypada nam stawiać zasadne zarzuty? Czy prokuratorzy tak długo siedzą na stołkach, aby o tym pamiętać, a zimne cele czekają na nas przez oceany czasu?

Czy jednak jest limes, poza który te krótkie państwowe łapki lewiatana nie sięgają, horyzont zdarzeń, poza którym pamięć o naszych czynach w przepasnych archiwach państwa się rozmywa, a nasza nieostra postać przestaje zwracać uwagę?

Stresory urojone

Naturalnie nie potrzeba mi żadnych uzasadnień i żadnego prawa, aby czynić co czynię. Przyrodzona jest mi chęć bycia najsilniejszym, dysponowania największą ilością terytorium i niewolników, po prostu nie trafiło mi się zrealizować tych planów w jakiejkolwiek rozciągłości. Jest to przymus biologiczny, narkotyk, jakim jest władza nad słabszym i rozsądne uznanie się za podległego silniejszym.


Dygresja:
Tak czy tak – społeczeństwo Europy się starzeje. Brednie o srebrnej gospodarce to tylko brednie. Trzeba wyrwać co się da z tego rozpadającego się trupa i przenieść się na kwitnącą, prosperującą populację, aby tam się ustawić.


Silniejsi dlatego są uznawani przez nas za silniejszych, gdyż dysponują stresorami, których mogą nam zadać. Oczywiście jest do tego szeroka iuris prudencia, w której to są brednie o zasadności, proporcjonalności i sprawiedliwości tych plag, jakie mocarze mogą na nas zsyłać. W rzeczywistości rozpiętość stresorów jest niewielka.

(A)
Stresorem ostatecznym, jaki może być fizycznie wykonany, to zgładzenie człowieka i wszystkich jego zstępnych. To całkowita i nieodwracalna porażka biologiczna osobnika poddanego temu stresorowi. Stosowany jest zazwyczaj do tłumienia buntów niewolników (Samodzielna Zmotoryzowana Dywizja Specjalnego Przeznaczenia NKWD im. Feliksa Dzierżyńskiego zastosowało go w tłumieniu powstania górników w Donbasie jeszcze za życia Chorążego Pokoju, Ojca Narodów). Wymieniam to, żeby już nie powoływać się na Thomasa Cromwella.

Jest to stresor wystarczający na przedsiębiorców pragnących pozostawić swoim zstępnym majątek. Zazwyczaj nie stosowany ze względu na rozległość zastosowania środków wykonawczych.

Wśród obecnie żyjącej populacji zajmującej się biznesem urojenie zastosowania tego środka nie występuje. Nie jest też powszechne (urojenie) w przypadku grup przestępczych, gdyż zastosowanie tegoż jest po prostu drogie. Stosowanie go jako groźby jest bezskuteczne na szczeblach, gdzie miałoby sens stosowania.


Dygresja:
Należy przytomnie pamiętać, że obecny model gospodarczy Europy jest niereplikujący się – nie ma dzieci – nikt nie będzie czytał archiwów ze zobowiązaniami i nas ganiał po świecie. Nie ma młodej kohorty, aby trzymała tęgie lagi i nas do kąta zaganiała.
Za naszego życia gaśnie cywilizacja – można rozgrabić i pozostawić ruiny.


(B)
Stresorem niższego szczebla jest zgładzenie samego osobnika. To dość powszechnie stosowany stresor w przypadku służb mundurowych. Urojenie o jego zastosowaniu wśród osób, wobec których jest stosowany, jest zazwyczaj nikłe, dlatego występuje konieczność jego stosowania, bo taki Rafał Wójcikowski nie rozumie, jak się do Niego po ludzku mówi i z tego same zgryzoty. Do Papały też nie docierało, że się nie prowadzi dochodzeń przeciwko mundurówce. Pani Jolanta Brzeska obronę nad uciskanymi roztoczyła – sprawa nie została wyjaśniona; w toku śledztwa rozważano hipotezę samospalenia.

(C)
Kolejnym jest pozbawienie wszelkich dóbr i możliwości ich pozyskiwania. Odbywa się to na dwa sposoby. Jednym jest konfiskata wprost wszelkiego dobra we władztwie jak i nakazanie spłaty jakichś tam urojonych kwot; drugim jest dożywotnie osadzenie w lochu. Rezultaty oba są identyczne, drugi ma uspołecznione koszty dozoru wykonania sankcji (czyli odbierania wszelkich owoców pracy). Urojenie o zastosowaniu tych środków nie jest powszechne, a samo ich stosowanie jest nikłe, jakkolwiek ma miejsce (w przypadku Polski jest to osadzenie w zakładzie psychiatrycznym i zrobieniu z człowieka warzywa przy zastosowaniu trucizn pod nazwą kuracji).

Ma ono zastosowanie w przypadku likwidacji osób o takim znaczeniu politycznym, iż niewskazane jest ich zamordowanie zgodnie z iuris prudencią lub wbrew tejże. Zazwyczaj dotyczy następców i pretendentów do władzy. Przykładem jest sprawa Chodorkowskiego, który był przez bezpiekę przygotowywany jako następca Putina. Z przyczyn obiektywnych następca nie okazał się potrzebny, a władzę trzeba było skonsolidować. W tym wypadku do pretendenta dotarło, więc został ułaskawiony.

Wariantem tego jest obecnie casus Trynkiewicza, który został niesłusznie izolowany, podczas gdy skazany został na zastosowanie stresora (B).

(D)
Trwałe, fizyczne, poważne okaleczenie uniemożliwiające normalne funkcjonowanie. Zwykle związane z pozbawieniem zmysłu (najczęściej wzroku), władzy w ciele (paraliż pełny lub częściowy). Jest najczęściej wynikiem tortur stosowanych w więzieniach i katowniach państwa (w Polsce zdarza się dość często, ilość więzionych kalek jest zatrważająca jeśli porównać z liczbą osadzanych zdrowych ludzi). Ten stresor najczęściej nie występuje w świadomości społecznej, ze względu na konieczność zachowania pewnych standardów w wykonywaniu, aby nie doszło do wykonania (B), właściwie nie zachodzi poza placówkami instytucjonalnej represji.

(E)
Trwałe, psychiczne okaleczenie uniemożliwiające normalne funkcjonowanie. Zazwyczaj stosowane w służbach mundurowych, niezbyt często stosowane wobec cywili (najczęściej się ich nie wypuszcza już w takim stanie z psychuszek). Nie zdarza się poza instytucjami represji, wdrażanie tego stresora wymaga bardzo długiego okresu nasilenia przeróżnych czynników. Ludzie najczęściej nie mają urojeń o możliwości zastosowaniu tego stresora.

(F)
Tymczasowe pozbawienie dostępu do owoców własnej pracy. Zazwyczaj związane z uwięzieniem, konfiskatą i doprowadzeniem do okaleczenia psychicznego o nieetrwałych konsekwencjach. Takie rezultaty, oprócz oczywistego działania sankcji stosowanych przez państwo czy porwania w przypadku grupy zbrojnej imitującej państwo, zapewnia też długotrwała przynależność do grupy psychomanipulacyjnej (zazwyczaj sekty lub korporacji). Stresor ten jest powszechny w wyobrażeniu społecznym, a jego stosowanie skuteczne tylko za pierwszym razem (z punktu widzenia państwa), gdyż nie jest on odbierany jako szczególnie dotkliwy i jego zastosowanie pozbawia strachu przed jego ponownym wdrożeniem. Straszne jest tylko początkowe urojenie o jego zastosowaniu, natomiast wtórne już nie – jest wszak doświadczeniem.

Jest to jedyny stresor, na jaki formalnie opiewa „umowa społeczna” opisująca kodeks karny, dozwalając jego stosowanie. Dlatego słuszny zarzut postawił w uzasadnieniu wyroku sędzia Tuleya, iż skazany jest skazanym na pozbawienie wolności, a nie możliwości snu, jedzenia, spokoju, wypoczynku. Jest to o tyle słuszne, że bandziory muszą mieć komfort odbywania kary, gdyż inaczej będzie trzeba ich ścigać, będą się stawiać i brać zakładników, co wywoła zbędne zgryzoty ludziom postronnym.

(G)
Wykluczenie społeczne, wykluczenie z grupy, wypędzenie. Zazwyczaj stosowane zbiorowo (ze względu na charakter), choć może być zainicjowane hierarchicznie (to jednak wykonanie musi być powszechne). Może mieć charakter ekonomiczny (wypędzenia Polaków na emigrację zarobkową są przykładem powszechnej utraty oparcia w społeczeństwie przez ludzi młodych).

Przykładem takiego lokalnie występującego stresora jest ban na komentarze. Czy przeżywacie jakoś otrzymanie bana w miejscu, gdzie się uzewnętrznialiście z komentarzami? Albo moderowanie Waszych wypowiedzi? To bardzo interesujący stresor. Aż się gadające głowy w TV zaczęły wytrząsać nad polityką pejsbuka.

(H)
Wymuszenie działań nieracjonalnych. W przeszłości były to głównie behawioryzmy naczelnych – okazanie poddaństwa, złożenie przysięgi, właściwe zachowanie. Obecnie jest to składanie dokumentów i zdobywanie na nich potwierdzeń, zaświadczeń – taka forma gryfikacji wprowadzających opóźnienia i utrudnienia do działań prostych, mająca zniechęcić do realizacji niepatologicznej piramidy potrzeb. Przykład to zdobywanie pozwoleń na budowę habitatu.

Co ciekawe, jeśli wykaże się wyczerpującą formalności niezdolność do realizacji przymusów w zakresie stresora, to zarówno w przeszłości (behawioryzmy) jak i dziś otrzymuje się proxy – opiekuna prawnego, aby dokonywał w naszym imieniu czynności, z jakimi sobie nie radzimy. Ten stresor zalatuje oparami absurdu, ale jest najczęściej stosowany w kontaktach pomiędzy członkami gatunku.


Dygresja:
W jaki sposób banki centralne będą wyznaczać zarządy dla wykupionych FANG i lokalnych mutacji?
W jaki sposób wydrenują tymi zarządami dywidendy?
Bo przecież nie mogą ot tak rzucić udziałów na giełde – zwała by była i krew w bilansie.
Chyba że… o to chodzi?


Metodą wprowadzania (przydawania pozorów rzeczywistości) urojenia o zdolności do stosowania stresora przez dominującego na uległym jest atak na strefy prywatności zwierzęcia gromadnego.

Dystanse personalne określają zakres władzy, dominacji danego osobnika nad przestrzenią. Naruszanie tych dystansów wyznacza zakres dominacji nad osobnikiem. Dlatego są przeszukania na lotniskach – to wyłącznie okazanie władzy nad niewolnikami. Człowiek wolny za samą koncepcję przeszukania pobiłby agresora. Bijąc mundurowych podkreślamy naszą wolność, emancypujemy się z niewolnictwa, ma to szerokie zastosowanie w przypadku wieców i manifestacji, gdzie pałownicy występują jako reprezentant oprymującego.

Przyczyną, dla których urojone stresory działają, jest wytwarzanie przez korę nadnerczy pod wpływem adrenokortykotropiny kortykosteronu i pobudzeniu pewnych słabych androgenów oraz silnego stymulowania glukoneogenezy. Stałe poddawanie osobnika wpływowi kortykosteronu i podobnych powoduje utrwalenie się zachowań uległych (w tym zamkniętej, podkurczonej sylwetki). Ze środków podnoszących poziom tych hormonów steroidowych wymienić można kofeinę, wysiłek fizyczny (ktoś propaguje łażenie na siłownię? – opresor), niedobór snu, otłuszczenie, ograniczenie przestrzeni (spęd do miast) oraz w przypadku kobiet pewne steroidy takie jak androstadienon.

Poziom i czas poddawania osobnika działaniu wymienionych środków zmienia zakresy (rozszerza) jego dystansów personalnych, wzmacniając działanie stresorów. Przykładem skrajnie zdewastowanego stresorami umysłu jest endodynamik, który ma olbrzymie zakresy dystansu publicznego, najchętniej otaczanego liczną strażą i grubymi ścianami bunkra.

Ochrona przed stresorami

(1)
Pierwszą obroną przed stresorami jest odwołanie się do grupy własnej, wyodrębnionej z grupy odniesienia. Pod ich obronę ucieka się. Tak powstają gangi, tak konsolidują się partyzantki, substytut tej grupy własnej zapewniają sekty i korporacje.

Chyba że ktoś grupy własnej nie ma. Są takie upośledzenia społeczne, które znacznie utrudniają, właściwie uniemożliwiają człowiekowi stworzenie takiej grupy i przynależność do niej. Będzie o tym grubszy temat, który mnie zbulwersował, już się pewnie domyślacie jaki.


Dygresja:
Nie ma obecnie żadnych formalnych praw tworzenia firmy rodzinnej – rodu w rozumieniu przedsiębiorstwa. Spółki mają swoje przepisy, fundacje mają swoje, stowarzyszenia mają swoje, a ród formalnie nie istnieje. No chyba że chodzi o egzekwowanie należności, to wtedy nagle okazuje się, że są jakieś urojone obowiązki.
Skoro takich praw formalnie nie mamy, to trzeba je sobie wyegzekwować lewem.
Bo zstępni muszą mieć zasoby na start. Trzeba je jakoś przemycić unikając obciążeń i wygaszając zobowiązania wobec należymisiów.


(2)
Ponieważ żyjemy w społeczeństwie hierarchicznym z zewnętrznymi źródłami przemocy (państwie okupacyjnym, totalitarnym, policyjnym), kolejnym etapem jest odwołanie się do wybranych hierarchii. Hierarchie te mają zdolność dysponowania aparatem przemocy (wybranym z wielu aparatów) i dlatego są hierarchiami. Nie zawsze są to hierarchie formalne czy jawne.

(3)
Odwołanie się do sitw i koterii, do zakulisowych wpływów, nieformalnie grupujących niejawne formy wpływu na przeróżne jawne i niejawne, formalne i nieformalne aparaty przemocy. Jest to tym prostsze, o ile te konsolidacje następują w grupie własnej (1).

(4)
Odwołanie do grupy odniesienia normatywnego, poprzez sieć społeczną (dawniej) i media (dzisiaj – co wymaga (3)).

(5)
Atak na urojone (być może rzeczywiste) źródło stresora przy użyciu aparatów 1-4.

(6)
Jest pewien problem z torturowaniem ludzi, którzy są pogodzeni z rzeczywistością. Nawet współczesna farmakologia niewiele pomaga na takich. Tak samo słabo działają stresory A i B na ludzi rojących sobie wizje życia pozagrobowego. Wszak każda śmierć jest pewna, a tacy są przekonani, że będzie im lepiej później. Dlatego niezwykle trudno jest zastraszyć wahhabitów czy obywateli płacących scudo wartych 24 eurocenty. Jest to zignorowanie stresora.

Co ma zrobić biedny urzędnik, którego nikt nie weźmie w obronę? Do kogo ma zwrócić się zwykły mieszkaniec kraju, którego aparat przemocy ignoruje? Gdzie wołać o pomoc w kraju, gdzie wszyscy bagatelizują stresory jako niewystępujące w ich wyobrażeniu?

Gdzie szukać pomocy jeśli istnieje zagrożenie stresorem A,B?

A jeśli nigdzie – to może lepiej nie kombinować i spełnić oczekiwania?

To teraz wyobraźcie sobie jak wygląda podejmowanie w US decyzji o zwrocie „należnego” VAT. Nawet nie puszczajcie wodzy fantazji. Pomyślcie o ilu ofiarach nikt nawet nie nagłośnił sprawy. Sprawy zamieciono pod dywan.


Dygresja:
Przedsiębiorcy biorą się nie tylko stąd, że ludzie chcą prowadzić biznes.
Część z „przedsiębiorców” to porzucony przez państwo proletariat. Wraz ze słabnięciem państwa (słabnięciem alimentacji) będzie ono wypychało ludzi ze swojego garnuszka. Będą oni przymuszeni do podjęcia straceńczej próby zaistnienia jako przedsiębiorcy. Jest to idealny źródło nienaruszonych zasobów formalnych – materiał na słupy.


A skoro tak można, to znaczy że wszelka działalność gospodarcza w Polsce, która jest wystarczająco blisko koryta, została przejęta przez grupy zorganizowane, dysponujące aparatem wykonywania stresorów (w tym kompromatów G). Oczywiście kopalnie i energetykę trzyma za mordę wojsko, czasem wyrwie coś tam zagranica w ramach regulowania poważnych rachunków. Oczywiście różne mafie w wojsku trzymają telekomunikację, infrastrukturę teleinformatyczną, sieć transportu, zaopatrzenie w paliwa, bankowość, ubezpieczenia. Na te rynki wstępu nie ma, a jak ktoś sobie wySapiensuje przez duże S miejsce na rynku, to zapraszają do bazy w Gdyni i tłumaczą, że tam za morzem też jest życie i niekoniecznie każdy musi mieszkać w kraju.

Bezpieka dawna, w tym milicyjna, trzyma handel paliwem, stacje benzynowe, handel częściami samochodowymi (hurtowy), drobnicę kredytową, pożyczki i drobnicę ubezpieczeniową (likwidacja szkód), handel bardzo hurtowy czym się da.

A pierdołami niech się zajmuje reszta.

Gdyby ktoś próbował się wybić, to znajdzie się na niego paragraf. A nawet jak się nie znajdzie, to posiedzi, skruszeje, owcami się zajmie.

Jawność i proporcjonalność inicjowania stresora

(a)
W prawie karnym jest oczywista – zrobisz to i to, to dostaniesz tyle a tyle. Pod warunkiem, że wykryją, ustalą kto, ujmą, przeprowadzą proces, skażą, a na ile który skaże – w apelacji się okaże. No i jeszcze jest kasacja wyroku, jeszcze prezydent to i owo może podpisać. Wielce niepewny stresor, a co lepsi to jeszcze immunitety mają.

Jakkolwiek wszyscy mogą czuć się ostrzeżeni i poinformowani o spodziewanych sankcjach (jednak fantazje prokuratorów, sędziów i preparującej dowody policji nie zna granic). Jakkolwiek niuanse prawa podatkowego zawsze pozwalają skonfiskować posiadającym stan posiadania, a prawa bankowego łudzącym się o wykonalności zapisów sprawić bail-in, to generalnie można czuć się zawczasu poinformowanym o sankcji i spodziewać się jej zakresu.

Pozostaje kwestią otwartą czy takie postawienie sprawy – zastosowania wyobrażenia stresora jako sankcji prewencyjnej lub faktycznie jako nieproporcjonalnej zemsty za popełniony czyn – jest skutecznym sposobem regulacji zachowań naczelnych w każdym wypadku, gdzie są one racjonalnie przemyślane. Znaczna część prawa (obecnie) to lewackie gówno, zwane dla niepoznaki pozytywizmem prawnym, wkraczające w nadrzędne wobec prawa państwowego prawo prywatne (na przykład rozsądzanie sporów o dobra osobiste), regulowanie kwestii poznawczych (prawdy), behawioralnych oraz wdrażanie stresora H.

(b)
Eksces, rozszerzenie rzeczywiste prawa karnego. Bo wszak szczegóły o tym jak działa państwo regulują pewne kwestie związane z wykonywaniem specyficznych sankcji. Na przykład można się spodziewać, że za zabicie mundurowego jest czapa bez orzekania tejże, że za przeciwny naturze pociąg do dzieci sankcje pod celą mogą być nieograniczone, że za sprzeciwianie się aparatowi przymusu można trafić do celi z charakternymi, samemu jednym z nich nie będąc. Albo po prostu będą człowieka budzić, wkurzać, zapną pasami na dźwiękach i wsadzą mydło pod kręgosłup.

Sankcje te, nie będąc zapisane i nie zawsze będąc wykonywane, można uznać za jawne bez ogłaszania. Jest to niepisane zaostrzenie wyroku niby w ramach „prawa”.

Pozostaje kwestią otwartą czy takie postawienie sprawy – zastosowania wyobrażenia stresora jako sankcji prewencyjnej lub faktycznie jako nieproporcjonalnej zemsty za popełniony czyn – jest skutecznym sposobem regulacji zachowań w odniesieniu do czynów, które są popełniane rozmyślnie w rozumieniu działań wojennych (zabijanie mundurowych) czy też realizowania patologicznych popędów.

(c)
Norma społeczna „każdy to wie”. Jedna z gier gromadnych, gdzie założeniem domyślnym jest znajomość reguł i ich niuansów oraz stałe zmienianie (przesuwanie) granic reguł i zmiana ich ostrości (rozmywanie i skupianie), w tym ostrości egzekwowania i siły konsekwencji. Zazwyczaj powiązane ze stresorem G, sekowane przez układy hierarchiczne 4, wywołując reakcję 6 na „powszechnie przyjęte normy”.

To nieco głębszy temat. W tej charakterystyce mieści się sposób „załatwiania” spraw w urzędach czy w biznesie (coś, co nie jest spotykane w świecie atlantów – tam po prostu robi się biznes, a spraw w urzędzie do „załatwienia” nie ma).

Wykluczenie polega na niezrobieniu z kimś dealu. Można więc zrobić z kimś innym, o ile ktoś się jeszcze znajdzie. W ten sposób dzielą się grupy społeczne względem kapitału zaufania. Na takie problemy trafiają Chińczycy jak wchodzą w Polsce w interesy Austriaków i Niemców – nawet asfaltu nie mogą wtedy kupić, chociaż na rynku niby jest. To jednak nie ma.

Jest to metodologia niedookreślona, nieskodyfikowana, nie ma pewności jej zastosowania, każde nowe pokolenie wygryzając sobie wśród gerontów niszę na rynku podważa to warunkowanie stresora i wdraża z czasem własne warunkowanie. W ten sposób przebiega naturalny przepływ kapitału pomędzy pokoleniami. O ile to młode pokolenie w ogóle jest – o ile ktoś je spłodził.

Problem nieproporcjonalności zastosowania stresora (zazwyczaj G) nie występuje bez udziału struktury hierarchicznej 2,3 lub 4, jakkolwiek potrafi sparaliżować nowo powstający biznes. Przeciwdziałanie stresorowi wiąże się z mobilnością. Formę tego dozowania stresorów można uznać za archaiczną, ze względu na rosnącą mobilność i rozszerzenie zakresu sieci społecznych uznawanych za zmiany kulturowe (a to po prostu przestrzeń grafu się rozrosła i można po nim daleko podróżować).

(d)
Zastosowanie doraźne – groźba jawna, jeśli zrobisz to czy tamto, lub nie zrobisz tego czy tamtego, zostaniesz poddany stresorowi. Komunikat może być anonimowy (-) lub identyfikowany (+) – jest to drugorzędne. Komunikat anonimowy ma niższą wagę, jeśli chodzi o uznanie go za możliwy do realizowania, ale powoduje pewien dysonans (brak jawnego źródła do stosowania przeciwdziałania). Komunikat identyfikowany w pewnym zakresie ujawnia nam źródło groźby (źródło hipotetycznego stresora) i pozwala na podjęcie próby wdrożenia ukierunkowanej obrony 1-5 na miarę możliwości stresowanego.

Oczywiście tutaj mniej zaprawieni w biznesie Czytelnicy wyobrażają sobie bandziorów stosujących d+ dla A i B. Tymczasem jest to zazwyczaj d+ dla F w kontekście przejęcia rynku, wykupienia firmy, wrogiego przejęcia udziałów; ewentualnie jakieś zastosowanie przemocy na mieniu w rozumieniu likwidacji magazynu, środków transportu, rzadziej habitatu.

(e)
Zastosowanie doraźne – groźba niejawna. Zazwyczaj w postaci demonstracji siły w sposób zakamuflowany. Większość ludzi słusznie bierze takie wdrażanie urojenia o stresorze za komunikat bezwartościowy. Niezależnie czy jest on anonimowy (-), czy identyfikowany (+) jedyne co może wprowadzić to chwilowy dysonans. Ma on jedynie sens, jeśli jest powiązany z c, czyli dla warunków lokalnych wyraża „normę” popartą wcześniejszymi dokonaniami. W tym rozumieniu, jeśli wcześniej urzeczywistniano stresory to i wiązano to ze stresującym e+ na bazie wcześniejszego c, to jest to jedyne zastosowanie, które ma jakiekolwiek szanse dać spodziewany skutek.

Jakkolwiek wdrażanie e może być formą budowania marki niejawnej dla przyszłego c. Nie jest to jednak metoda o nadzwyczajnej skuteczności i zazwyczaj stosują ją ujawniające się rezydentury poważnych ośrodków zewnętrznych, próbujące dokonać downgrade swojej jawnej zdolności do stosowania stresorów.

Aktualnie takim przykładem politycznym są działania agentury amerykańskiej na terenie Polski włażącej z butami w różne interesy (kanał łączący rzeki, chiński hub, mianowanie ministrów, McCain jawnie straszący Dudę), próbując nie stosować zbyt ciężkich środków, jakie już mają do dyspozycji na terytorium i próbując nimi nie grozić. Ale zwierzchność jest oczywista.

(f)
Zastosowanie stresora bez jakiegokolwiek komunikatu wyprzedzającego. Stosowanie w sposób anonimowy (-) lub identyfikowany (+). To działanie oczekiwane po samotnych wilkach, nazywanych zazwyczaj obłąkanymi szaleńcami, polega na realizowaniu celów bez ujawniania tychże.

Oczywiście mniej otrzaskani w biznesie Czytelnicy wyobrażą tu sobie f- dla A i B, tymczasem rzeczywistość to f+ dla F wobec 5 czyli wyprzedzające działania rynkowe, czasami zawierające w sobie jakieś ekscesy w postaci napaści z zastosowaniem środków niszczących, takich jak ataki teleinformatyczne i informacyjne. Długotrwałe utrzymanie f- jest trudne, dlatego w celu zachowania anonimowości działania muszą mieć charakter krótkotrwały – wtargnięcię, podjęcie depozytu, wycofanie. Na rynku kontrolowanym przez sitwy i koterie jest to jedyny rzeczywisty sposób prowadzenia biznesu, przy użyciu pojawiających się i znikających podmiotów oferujących towary (rzadziej usługi) na korzystnych – rynkowych zasadach.

Jest to też f- najczęstszym wdrażaniem stresora przeciążającego zdolność decyzyjną i wykonawczą stresowanego jak i redukującego te zdolności. To terroryzm i dywersja. Metody prowadzenia działań mających na celu sparaliżowanie działań napastnika lub potencjalnego napastnika w celu ograniczenia jego zdolności do skupiania na stresującym sił i środków. Może to być atak wyprzedzający na instytucję i majętności osoby próbującej podważyć naszą egzystencję, aby wprowadzić stresowanych w stan szoku (niespodziewana napaść), zdemolować im środki napaści, zaatakować banki danych (archiwa). Tak są demolowane instytucje aparatu przymusu (urzędy skarbowe) jak i kancelarie zajmujące się grabieniem majątków. Dla zysku bywają tak atakowane korporacje i wyrywane są im fragmenty rynku, czasem personel.


Dygresja:
Obecnie funkcjonująca koncepcja waluty dłużnej zawiera w sobie matematyczny problem, jakim jest niemożliwość wykonania wszystkich umów. Nie ma więc powodu, aby przejmować się wykonaniem własnych.


Jak widać to tutaj ukryty jest klucz – zdolność administrowania stresora. To tutaj podejmowana jest decyzja o ewentualnym ostrzeżeniu i tym samym wywołaniu urojenia zastosowania stresora, jeśli zachowanie ssaka nie zmieni się na oczekiwane lub nie przestanie być szkodliwe. Jeśli Homo Sapiens uroi sobie, że stresor jest rzeczywisty i odczuje dysonans jego rezultatów ze swoimi wyobrażeniami o przyszłości – zmieni oczekiwania zgodnie z oczekiwaniami administratora stresora. Ten element nazywamy groźbą. Jawną czy niejawną – nie ma znaczenia.

Samo administrowanie urojenia o zastosowaniu stresora natrafia na dwie przeszkody w wyobraźni stresowanego. Po pierwsze może uznać stresor za nie-do-urzeczywistnienia. Przynajmniej w swoim wyobrażeniu. Po drugie ze względu na swoje wyobrażenia, wiarę może uznać stresor za akceptowalny i mimo to zrobić co uważa za słuszne, mimo groźby, którą uważa za możliwą do zrealizowania.

Stresujący informuje stresowanego zakładając, że ten myśli w sposób przyjęty przez stresującego za racjonalny. Dlatego wcześniej warto dokonywać rozpoznania i zbudować profil psychologiczny, co właściwie skanalizuje najskuteczniejsze urojenie bez konieczności jego urzeczywistnienia z oczekiwanym skutkiem zmiany zachowania stresowanego. Problem jest kiedy stresowany nie tylko nie reaguje w sposób ogólnie przyjęty za racjonalny, ale do tego zaczyna informować o stosowaniu wobec Niego stresora. Casus Pana Rafała Wójcikowskiego jest tu właściwym przykładem.

Dlaczego ten bunt?

Sprzeciw przeciwko oddawaniu należymisiom co uważają za sobie należne wynika z tego, iż każdy człowiek ma swoje życie i to raczej jedno. Ma też swoje pragnienia, swoją piramidę potrzeb, chciałby ją zrealizować, chciałby wypić i zakąsić, rozmnożyć się, ukoić poczucie zagrożenia przed światem, poczuć się członkiem gromady, być w tej gromadzie kimś ważnym i pozostawić po sobie jakieś dzieło.

A do tego dzieła potrzebne są jakieś kredki, żeby zostawić po sobie ślad na ścianie jaskini, pieśń, którą zaśpiewają inni, opowieść o wykazanych przewagach. Exegi monumentum napisał Horacy. I być może te kredki sobie sami umiemy wystrugać, bo ktoś je wszak struga; być może je komuś zabierzemy, być może ktoś się z nami podzieli. Jednak są wśród nas tacy, którzy chcą wykazać się dominacją nad wszelkim życiem i chcą zabrać kredki wszystkim, by wszyscy budowali dla nich jakieś dzieło; czy to piramidę, czy wieżę do nieba, czy też państwo opiekuńcze.

A ja nie chcę marnować mojego życia na malowanie moimi kredkami państwa opiekuńczego. W nosie mam autostrady, mosty i Odę do radości. Chcę namalować moje własne, indywidualne ślady w tej jaskini.

Dlatego nie oddam kredek, nie zapłacę podatków i nie będę nosił kamieni na piramidę. Mam swoje własne plany. Choć za odmowę noszenia kamieni na tę wieżę do nieba można dostać kilka kijów. Przynajmniej tak straszą.

Dlaczego to wszystko wyżej jest istotne?

Ponieważ prawo popytu i podaży występuje tylko w pewnych, syntetycznych warunkach, gdzie wszystkie strony przestrzegają pewnych reguł gry ograniczając swoją zdolność dominowania nad innymi. Tymczasem cenę może po prostu ustalić silniejszy, zabrać co mu się podoba i otrzeć łzy poszkodowanego uległego jakimś zadośćuczynieniem albo kijem.

W biznesie nie musimy się ograniczać wyłącznie do tej narzucanej nam „umowy społecznej”, wedle której wszyscy niby mają przestrzegać narzucanego przez lewiatana prawa. Otóż ani nie muszą, ani to niczym szczególnym nie grozi. Lewiatana i jego wymysły można mieć w pogardzie. To pogarda dla pracy milionów ludzi, nad którymi chcemy choć trochę dominować i pozyskać ich moc swobodną do naszych celów. Abyśmy mieli na farby, którymi namalujemy obrazy. Albo chociaż na paczkę kredek.

Co więcej – wiedząc jak wytwarzać urojenia o stosowaniu stresorów sami możemy dominować nad ulegającymi takim urojeniom.


Dygresja:
Koncepcja wytwarzania wartości nie przez biurokrację, nie przez decyzję władcy, a przez pracę różnych ludzi występuje wyłącznie w cywilizacji łacińskiej. Jest to wspólnota ludzi wierzących w to samo – że nie warto mieć pana nad sobą – nie warto być niewolnikiem.
W tym kontekście państwici czczą innych bogów przed naszym, co wyklucza ich z kręgu bliźnich. Łączy nas z nimi tyle co z szymapnsami, właściwe ich miejsce jest w zoo. Być może nawet mniej, gdyż państwici uważają, że ślimak to ryba – tak im powiedział ich pan.


Praktyka występku

Jak się ustawić w kolejce do bicia, aby nie dostać. Gdyż cała kwestia sprowadza się do tego, że aby jakikolwiek sektor życia Homo Sapiens funkcjonował, to musi być wysycony młodą kohortą Homo Sapciów w wieku 20-30 lat. To oni już mają dość wiedzy żeby pracować, a jeszcze dość sił aby dokładać i zasuwać sześć dni w tygodniu po dwanaście godzin. To oni są od pilnowania granic, od stania z pałami na rogach, od zasuwania w kopalniach, a piękne panie… no sami wiecie.

Natomiast starsi sobie kierownikują, średnioszczeblą i zgarniają śmietankę.

Stan faktyczny – tej kohorty jest połowa tego co nas średnich i starych dziadów, którzy już wiedzą jak chapać. Jest fajnie – nikt nas nie upilnuje, na pewno nie wszystkich. Teraz pozostaje kwestia jak wepchnąć się na koniec kolejki pilnowanych, aby sobie poswawolić.

No to nie żałujmy sobie. Podatki płacimy dobrowolnie:

Dla zabieganych – proszę przewinąć do 26:00.

A skoro dobrowolnie, to jak? Ano tak, że możemy sprzedaż prowadzić jako osoba fizyczna lub spółka. I może to być z rozliczaniem vat wedle faktur, lub vat marży (dla takich potrzeb rejestrujemy obrót rzeczami używanymi lub Ideell förening – „Organizacja non-profit”). A dlaczego tak? Ano dlatego, że nie zawsze opłaca się płacić vat i czasem warto uznać go za koszt. A kiedy tak warto? A wtedy tak warto, kiedy ma się produkcję o znacznej wartości dodanej, czyli produkuje się z jakichś prostych elementów skomplikowane urządzenie wymagające znacznej ilości wkładu pracy. O! Praca opodatkowana drożej od wódki – no to jej nie ujawniajmy i puszczajmy produkcję łańcuszkiem podmiotów jako używany. Jedyny podatek, jaki nam teoretycznie wyjdzie, to vat marża. A są kraje, gdzie pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje.

Przy wystarczająco wysokiej wartości dodanej opłaca się nawet uzdatnić produkt z „używanego” na normalną stawkę i nawet ją rozliczyć (lub znikającymi spółkami zamieść pod dywan).

Grozi nam za to C lub F pod rygorem a z obroną 6. Możemy ograniczyć zagrożenie do H i poddać się działaniu stresora dokonując działań nieracjonalnych, jakim jest rejestrowanie masy podmiotów i wytwarzanie do nich oderwanych od rzeczywistości sprawozdań, wyczerpujących znamiona formalne wprowadzania przedmiotów do obrotu tak, aby nikt się w oczekiwanym czasie życia podmiotu nie czepił. A później to dokumentację przechowuje bezdomny właściciel. Jesteś bezdomny i prowadzisz biznes? Ma to swoje zalety ^^


Dygresja:
Często jadę po Czytelnikach, że jak im coś nie pasuje, to niech nie czytają. Bo to, co podaję, to są puzle. Tu zadziałały, tam zadziałały, niektóre zazgrzytały. To trzeba już samodzielnie posmarować, dopasować młotkiem, dopchnąć kolanem. Tak złożyć, żeby działało, a nie biadolić, że nie zadziała. Działa, działa, trzeba popchnąć.


Kolejnym wariantem jest eksportowanie towarów z już działającej, najlepiej cudzej firmy do siebie w obcej jurysdykcji na zerowych stawkach, a tam zarejestrować sobie małoistotną firmę i co dwa okresy rozliczeniowe, jak już jest szansa, że skarbówka zacznie dostawać sprawozdania statystyczne, zamieniać na nową. Nie zawsze ma to sens podatkowy, ale trzeba poszukać sobie takiej niszy, gdzie jest na tym zysk. Nie na wszystkim jest.

Czasem właśnie coś nie chce działać. Czasem jakaś kutwa nie chce nam sprzedać towaru, a ma monopol. Przekupić trzeba, a jak nie chce dać się przekupić po dobroci, to trzeba poprosić D d+. Czasem to samo trzeba czynić, kiedy urzędactwo podejmuje błędne decyzje, albo bez szacunku się odnosi do lepszych od siebie.

Ja oczywiście rozumiem, że tu zaraz zaczną grzmieć z ambony niektórzy o dobro wspólne, że przecież prawo, że jak to tak, nie wolno samodzierżawnie za mordę brać ludzi i przymuszać do decyzji. Jednakże ja tu radzę jak prowadzić biznes bez oglądania się na sprawy publiczne, bo i tak naszego zdania nikt nie bierze w tych sprawach pod uwagę, w Grecji bylibyśmy idiotes.

Oczywiście niektórzy przytomnie zauważą też, że jednak jakieś tam służby działają, i to nie jedna, wszak one urzędasa wezmą w obronę, proces będzie, udowodnią, wyrok wyrzekną, skażą, jeszcze będą do lochu porywać. Nawet za granicą ENA będą ścigać. Powiedzmy, że to tak działa. W praktyce nie działa.

W praktyce to poseł mając tyle służb: Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej, Policja i Żandarmeria Wojskowa, Biuro Ochrony Rządu, Straż Graniczna, Państwowa Straż Pożarna, Straż Ochrony Kolei, Służba Celna, Służba Więzienna, Służba Leśna, Służba Ochrony Metra, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Służba Wywiadu Wojskowego, Biuro Spraw Wewnętrznych…  poszedł się poskarżyć Budzikom, że go źli ludzie straszą A,B, d+, 1.

To pomyślcie do kogo ma się zwrócić urzędnik albo zwykły korposzczur. Mamy takie czasy, że napaść ma przewagę nad obroną.

Żyjemy w czasach kolejnego, wielkiego (zieeew) przełomu (śmiech z loży szyderców). Będą teraz nowe rozwiązania, takie jak dochód gwarantowany (taaa – nowe – chleb i igrzyska). W takich warunkach należy sobie radzić nowoczesnymi metodami, tak jak radzi (bez szydery – proszę wstać i bić brawo) Pan Stanisław Michalkiewicz. Pan Michalkiewicz jest prawnikiem, to nie może nam tak wszystkiego na spokojnie powiedzieć o źródłach prawa, ale doprowadzony do stanu wzburzenia wyjawia nam prawdę (zachowując wszelkie pozory, że nie chciał, że to do ostateczności Go tak wyprowadzono na ten manowiec):

W 7:50 wyjawia nam prawdę: „pałę wziąć w ręce i rozwalić łeb … i w takiej prawdzie Pan stanie i trzeba sobie z tego zdawać sprawę”.

Tytuł: Stanisław Michalkiewicz wyprowadzony z równowagi (filmik regularnie kasują).

Wstałem i biłem brawo. Bo to jest prawda o tym, jak działa „prawo”. Jedyne prawo, jakie macie, to tęga laga w silnej garści. I w tych czasach przełomu, dochodów gwarantowanych, zerowych stawek transgranicznych (niby to niebawem mają zacząć sprzątać – jak się dogadają na blisko 30 państw) trzeba jakoś zapewnić sobie smarowanie, aby gładko prześlizgnąć się do kolejnego etapu zbliżającego nas do socjalistycznego raju.

Analizujcie jak to wszystko działa, wyciągajcie wnioski co takiego możecie zrobić innym i co mogą Wam dać, bo tak samo jak państwa – nie macie przyjaciół – macie interesy. Zwróćcie uwagę, że takie zasądzone dziesięć miesięcy bezwzględnego pozbawienia to po dziesięciu latach niewykonania nikogo już nie interesuje, ponieważ nie znajduje się w percepcji jakiegokolwiek administratora stresorów. Niby powinno – ale wydolność ustRoju jest skończona i takie rzeczy trafiają na spód szuflady.

Dlatego analizując to co możecie starajcie się, aby Wasze sprawy trafiały na spód szuflady. I racjonalnie rozważajcie cudze groźby, czasem warto wyjechać z kraju i się przewietrzyć.

Rejestrujcie spółki szybciej niż można dokonywać ich analizy, zostawiajcie je uśpione na półkach, aż przysypie je kurz i wtedy doraźnie użyjcie. Zmieniajcie osoby fizyczne rotując je po różnych jurysdykcjach, dokładnie tak jak za pieniądze banksterki rotowano komuchów po przygotowanych mieszkaniach w początku XX wieku delegując ich do różnych zadań. Może to mniejsza skala – ale metoda skuteczna. Unikajcie konfrontacji z systemem, nie wydawajcie zbyt dużo na prawników, ot tyle aby na chwilę urzędy się odczepiły (kwestie formalne) i żebyście zdążyli uruchomić stop loss, pakując cały interes, a przede wszystkim wyniki i uchodząc do kolejnej jurysdykcji na kolejny przygotowany cymes. Bądźcie w innym miejscu niż Was biją. Jak Was nie ma tam, gdzie Was biją, to mniej boli. Zazwyczaj nie warto się szarpać z ludźmi zdolnymi administrować stresory. Wszak chodzi tylko o zasoby, które przekażecie kolejnemu pokoleniu, któremu być może uda się żyć w normalniejszych czasach, a jeśli nie – to już oni będą się martwić przeniesieniem wartości w przyszłość, z której to obecny system kredytu odessał całą wartość.

Zarobmy.se - portal biznesu praktycznego

Data:
Kategoria: Gospodarka
Tagi: #biznes

rpis

Zarobmy.se - Portal biznesu praktycznego - https://www.mpolska24.pl/blog/zarobmyse

Zarobmy.se - to portal dla osób chcących zacząć biznes oparty o umiejętności praktyczne - rzemiosło i wytwórczość.

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.

Polska

Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.