Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Ukraiński pomór świń.

Prawie jak w piosence zespołu Buldog, kryzys ukraiński zjednoczył wszystkie liczące się siły polityczne w kraju. Nikogo nie zastanawia, że siły uważane za rosyjską delegaturę na kraj czy zarządcy kondominium rosyjsko-niemieckiego w sposób jawny występują przeciw Rosji.

Ukraińska gorączka opanowała Polskę i rozprzestrzenia się po świecie. Jednym z objawów tego zjawiska jest ukraiński pomór świń. Osoby, które dotychczas powszechnie uważane były za marionetki rosyjskie, lub co najwyżej zarządców kondominium rosyjsko niemieckiego, innymi słowy zwyczajne świnie, stały się nagle obrońcami wolności słusznie stawiającymi odpór rosyjskiemu imperializmowi.

Równocześnie objawiły się w Polsce nowe, rosyjskie świnie. Mariusz Max Kolonko, Janusz Korwin Mikke, działacze Ruchu Narodowego, czy cała rzesza uznających się za wolnościowych blogerów, do których zaliczono i moją osobę, stały się pożytecznymi idiotami, a nawet finansowanymi przez rosyjskie służby agentami wpływu. Tym samym opinia publiczna pokazała, jak nisko ceni kunszt rosyjskich służb, że najlepszym na co mogą liczyć jest polityk, który od 20 lat nie potrafi dostać się do parlamentu.

Osobiście posiadam poważną wadę charakteru. Kwestionuję wszystko co starają mi się wmówić. Podobnie wygląda kwestia oceny sytuacji na Ukrainie. Ciężko jest mi przyjąć do wiadomości, że oto grozi nam wybuch III Wojny Światowej, że świat stanął w obliczu potężnego kryzysu, który w każdej chwili może zakończyć się powszechnym armageddonem. Analizując zaistniałą sytuację zadaję sobie w pierwszej kolejności pytanie, kto i co zyskuje na kryzysie ukraińskim, jaki bilans zysków i strat będzie dla poszczególnych światowych graczy w zależności od rozwiązania.

Najważniejsze z punktu widzenia opinii publicznej są cele Rosji. Cały szereg publicystów straszy nas widmem aneksji Ukrainy przez Rosję, by w następstwie ta sięgnęła po Polskę, czy kraje bałtyckie. Zadałem sobie więc pytanie, czy faktycznie wcielenie Ukrainy do Rosji jest dla tej drugiej korzystne? Czy korzystny dla Rosji jest podział Ukrainy na mniejsze państwa, z których część wschodnia znalazłaby się pod wpływem rosyjskim? Jakkolwiek wydać się to może zaskakujące, na aneksji Ukrainy Rosja jedynie straci. Pomijam kwestię konsekwencji politycznych takiej sytuacji. Zakładając nawet, że nie będzie się to wiązać z żadnymi reperkusjami ze strony świata, aneksja Ukrainy jest zwyczajnie nieopłacalna z ekonomicznego punktu widzenia, podobnie jak nie opłacało się Imperium Brytyjskiemu wcielać bezpośrednio Indii, czy 13 kolonii.

Rosja stanowi głównego partnera handlowego Ukrainy. W zamian za drogi gaz, Ukraina sprzedaje Rosji tanie surowce. W sytuacji gdy Ukraina stałaby się integralną częścią Rosji byłoby niemożliwe narzucanie tak wysokich cen za gaz. Również niemożliwe byłoby utrzymanie obecnych, tragicznych warunków pracy ukraińskich górników i rolników. W chwili obecnej Rosja czerpie maksimum korzyści z ukraińskiego przemysłu. Dlatego też opłaca się jej wspierać oligarchiczny system wyzysku. Stanowi on poniekąd gwarancję, że przemysł na Ukrainie nie zostanie w krótkim czasie unowocześniony i rozbudowany na tyle, by Ukraina zaczęła sprzedawać swoje produkty po korzystniejszych cenach na zachód. Oczywiście inwestycje niemieckie, a nawet i polskie na Ukrainie istnieją, Rosja jednak pilnuje by nie osiągnęły one zbyt dużego poziomu.Podobnie wygląda kwestia podziału Ukrainy lub wcielenia jej części wschodniej do Rosji. Części zachodniej zwyczajnie nie byłoby stać na rosyjski gaz. W chwili obecnej zachodnia Ukraina egzystuje tylko i wyłącznie dzięki wschodniemu przemysłowi.

Inaczej kształtuje się kwestia Krymu. Oprócz tego, że posiada on znaczenie strategiczne z militarnego punktu widzenia, stanowi on gigantyczne źródło dewiz dla Ukrainy. Z przeszło 3 milionów turystów na Krymie, około 600 tysięcy stanowią Rosjanie. Zostawiąją oni tam około miliarda dolarów. Tym samym jest to miliard dolarów tanich surowców mniej, wyeksportowany do Rosji. Aneksja Krymu nie jest jedynym rozwiązaniem satysfakcjonującym Rosjan. Wystarczy, że autonomia republiki krymskiej zostanie poszerzona na tyle, by emitowała ona swoją własną walutę, lub przeszła na rubla rosyjskiego. To powinno całkowicie usatysfakcjonować Putina.

Z punktu widzenia Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec, podział Ukrainy byłby rozwiązaniem korzystnym. W chwili obecnej przemysł europejski nie jest w stanie wchłonąć surowców wydobywanych we wschodniej części Ukrainy. Uzależnienie Ukrainy zachodniej od funduszy europejskich, prawo wykupu żyznych gruntów czy potencjalna eksploatacji złóż gazu łupkowego stanowiłyby rozwiązanie korzystne z punktu widzenia polityki niemieckiej. Równocześnie byłby to pretekst do zmniejszenia dotacji dla takich krajów jak Polska, która mogałaby się w takich okolicznościach z beneficjenta stać płatnikiem. Korzyści dla naszej gospodarki z integracji zachodniej Ukrainy z UE byłyby niewielkie, o czym pisałem we wcześniejszym moim tekście.

Największy problem z kwestią ukraińską mają Stany Zjednoczone. Najlepiej skwitowała to zastępca sekretarza stanu USA zdaniem "And you know, fuck the UE". Jako że Stany posiadają opinię globalnego policjanta, jedynego w chwili obecnej światowego imperium, całkowita neutralność jest z ich strony niemożliwa. Poparcie Rosji w jej dążeniach byłoby całkowicie niezgodne z amerykańską opinią publiczną. Stany Zjednoczone muszą się również liczyć z opinią rynków finansowych. Stany mają jednak związane ręce. Na poważną interwencję zbrojną ich zwyczajnie nie stać, w szczególności, że konflikt taki mógłby nabrać charakteru globalnego. Ostre sankcje względem Rosji również są wykluczone. Chociaż media starały się zbagatelizować fakt, że doradca Putina Głazjew zapowiedział, że w przypadku sankcji Rosja zrezygnuje z dolara jako waluty rezerwowej i zacznie sprzedawać ropę i gaz za inne waluty, w rzeczywistości działanie takie mogłoby spowodować poważy kryzys dolara, który w chwili obecnej stanowi jedyną barierę przed pogrążeniem się gospodarki USA w totalnym kryzysie ekonomicznym. W szczególności, że za przykładem Rosji mogłyby podążyć Chiny i Brazylia, kończąc równocześnie okres światowej dominacji dolara jako waluty rezerwowej. Co gorsza takie rozwiązanie mogłoby się spodobać nawet Unii Europejskiej, co jeszcze utrudnia sytuację.

Również globalne rynki finansowe mają poważną zachwostkę w kwestii Ukrainy. Uzależnie ekonomiczne Ukrainy od Rosji sprawia, że jest ona trudnym obiektem do eksploatacji. Wymiana handlowa z Rosją ma bowiem większy wpływ na gospodarkę Ukrainy niż działania międzynarodowego kapitału. Próba zmiany tego stanu rzeczy zakończyła się impasem, a perspektywa upadku dolara przyniosłaby rynkom finansowym więcej strat niż możliwe jest zyskanie nawet na totalnej eksploatacji Ukrainy.

W całej tej sytuacji najlepiej odnajdują się Chiny. Niezależnie od biegu wydarzeń, mogą one tylko zyskać. Wzmocnienie pozycji Rosji na Ukrainie odbędzie się kosztem UE, USA i rynków finansowych, tym samym relatywnie wzrośnie pozycja Chin. Jakkolwiek Chiny nie są jeszcze gotowe, by wykorzystać swoje rezerwy dolarowe dla pogrążenia rynków finansowych i USA, taka opcja również może się Chinom spodobać.

Wygląda na to, że cała sprawa skończy się na poszerzeniu autonomii Krymu i zbilansowaniu wpływów gospodarczych Rosji i Unii Europejskiej na pozostałym obszarze Ukrainy. Spodziewam się jeszcze kilku gorących momentów w całym konflikcie. Nie sądzę, by jednorazowe tąpnięcie na rynkach, które miało miejsce przedwczoraj usatysfakcjonowało międzynarodowe grupy kapitałowe, które również chciałyby na całej sytuacji zyskać. Poszkodowani w całej sytuacji będą z całą pewnością Ukraińcy. Ze słabym nikt się nie liczy. Przypuszczalnie i Polska, także więcej straci aniżeli zyska. Z punktu widzenia prestiżu oberwie się mocno Stanom Zjednoczonym. Świat dostrzeże bowiem, że nie są one już jedynym globalnym imperium, a światowy dyktat dolara może funkcjonować jedynie dzięki akceptacji takiego stanu rzeczy przez Chiny i Rosję. Tak czy inaczej, wszystkie osoby, które w najbliższych dniach będą grozić globalnym konfliktem sprawiają według mnie rolę użytecznych idiotów, realizujących interesy tych, którzy wiedząc jak się dalej potoczy sytuacja będą w stanie zyskać na kolejnych perturbacjach na rynkach finansowych.
Data:
Kategoria: Gospodarka
Komentarze 5 skomentuj »
Filip Janiszewski 8 lat 6 miesięcy temu

Bardzo ciekawa analiza całej tej sytuacji, choć głównie oczywiście jest to swobodna spekulacja na temat, to jednak wydaje się być bardzo logicznie spójna i sensowna. Oby cały ten konflikt faktycznie przebiegł łagodnie.

Każda próba przewidzenia nadchodzących zdarzeń stanowi jedynie spekulację. Nie oznacza to jednak, że nie należy takich prób podejmować. Przyszłość pokaże czy bardzo się myliłem. Tekst ten chciałem napisać jeszcze w niedzielę, ale nie mogłem się przemóc. Patrząc na to co się dzieje w sieci załącza się człowiekowi autocenzura. Poziom przekonania większości osób jest tak wielki, że nie ma szans na to, by chociaż spróbowali podejść do sprawy obiektywnie. Smutne to.

Filip Janiszewski 8 lat 6 miesięcy temu

Grzegorz Talar - nie no masz rację. Chociaż przyznam, że nie często widzi się tak sensowną i logicznie spójną spekulację. Naprawdę ciężko jest się z nią zgodzić, czego zresztą nie mam zamiaru robić.
Zdecydowanie więcej mógłbym polemizować z wczorajszym wpisem odnośnie Janosikowego.
Niemniej jednak oba te wpisy zachęciły mnie aby nadrobić zaległości i przeczytać Twoje pozostałe wpisy wstecz - zaległości niebawem nadrobię :)

Filip Janiszewski Jeżeli Cię to zainteresuje to wcześniej pisywałem na neon24.pl pod nickiem Andarian. Część dawno się zdezaktualizowała, w sprawie części zmieniłem trochę poglądy, tak czy inaczej z paru tekstów tam zamieszczonych byłem naprawdę zadowolony.

Dla mnie jest istotne tylko to, że teraz ten kraj jest wolny prawie od wszystkiego co ma wartość. Tylko to prawie trzeba zlikwidować.
A to o czym mowa w tym poniżej to zwykłe bajdy.
youtu.be/JDyZ5fRdF0w

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.