Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

DONALD TUSK PREMIEREM - WYBÓR SEJMU 11 GRUDNIA 2023 r.

DONALD TUSK

DONALD TUSK PREMIEREM - WYBÓR SEJMU 11 GRUDNIA 2023 r.
Aleksander Szumański
źródło: INTERNET



DONALD TUSK PREMIEREM - WYBÓR SEJMU 11 GRUDNIA 2023 r.
wpolityce.pl

Donald Tusk nie będzie premierem dobrym dla Polski i Polaków.

Po pierwsze.

Donald Tusk nie lubi gospodarki, wręcz się nią brzydzi, w dzisiejszych czasach to może być coś więcej niż błąd.

Większość sejmowa, która właśnie idzie po władzę oraz sam przewodniczący KO w dużej mierze spili śmietankę z kryzysu, który dopadł rząd Zjednoczonej Prawicy.

PR-owo wykorzystali sytuację, która dotknęła nas wszystkich. Bardzo to niesprawiedliwe, bo nie ma w tym zaniedbań, czy niegospodarności gabinetu Mateusza Morawieckiego, są za to obiektywne trudności spowodowane najpierw pandemią COVID-19, a potem wojną na Ukrainie wywołaną przez rosyjską napaść.

W kampanii wyborczej uparcie forsowano hasło „PiS = drożyzna”. Nieprawdziwe, ale chwytliwe i pozwalające w memicznie prosty sposób obarczyć winą za swoją niedolę politycznego przeciwnika.

Czy na dłuższą metę Donald Tusk będzie wiedział, jak poradzić sobie z podłymi nastrojami Polaków zmuszonych przez inflację, by z portfeli wyciągać coraz więcej pieniędzy na codzienne zakupy?

Należy w to wątpić. To dlatego zamiast kosztownych obietnic rzucanych narodowi w kampanii naprawdę lekką ręką, zaczyna się czas komisji śledczych.

Jako lider opozycji Donald Tusk mógł bez ryzyka wytykać błędy przeciwnika, jako premier musi mieć świadomość, że problemy Polaków staną się jego problemami.

Na kogo wówczas zepchnie odpowiedzialność?

Donald Tusk od spraw trudnych zawsze miał „ludzi”. Gospodarki nie rozumie, odpycha ją od siebie jak najdalej. W czasie trwania koalicji PO-PSL oddał te resorty bez żalu Ludowcom.

Nawet sprawę tak kluczową, jak nowy kontrakt gazowy z Rosjanami powierzył do realizacji Waldemarowi Pawlakowi, choć (pomimo zaprzeczeń) na bieżąco był o niej informowany.

Donald Tusk interweniował osobiście dopiero wówczas, gdy sprawa stanęła już naprawdę na krawędzi, a Waldemar Pawlak chciał nas na dziesięciolecia uzależnić od Moskwy nie tylko w sprawie gazu, ale i energetyki budowanej w Obwodzie Królewieckim.

Chociaż z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że premier Donald Tusk nie podjąłby tej interwencji, gdyby nie alarmistyczne tony dobiegające z kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego i sprzeciw Komisji Europejskiej, która nie mogła zgodzić się na aż tak długie uzależnienie nas od rosyjskich surowców.

Nie może być dobrym premierem ktoś, kto tak bardzo nie interesuje się gospodarką. To może byłby wariant na „lepsze czasy”, na teraz absolutnie nie.

Po drugie.

Brak wyobraźni geopolitycznej i wchodzenie w zależność od obcych mocarstw dyskwalifikuje zarówno Donalda Tuska, jak i jego najbliższe otoczenie.

Widać dzisiaj wyraźnie, dlaczego taki jazgot podnoszono, gdy poprzedni parlament formował komisję ds. zbadania wpływów rosyjskich i dlaczego obecny Sejm zamiast zając się palącymi kwestiami gospodarczymi, postanowił rozpocząć od ukatrupienia tego ciała.

Zanim odwołano członków komisji, zdążyła ona opublikować szczątkowy raport, w którym jest mowa m. in. o tym, że kontakty polskiego wywiadu z rosyjskim przebiegały bez odpowiedniego nadzoru.

Często miały ona charakter wykraczający poza relacje służbowe, co pozwala sądzić, że Rosjan traktowano w Polsce jak sojuszników, a może nawet przyjaciół.

Wówczas premierem był Donald Tusk, ministrami obrony narodowej Bogdan Klich oraz Tomasz Siemoniak, ministrami koordynatorami służb specjalnych Jacek Cichocki i Bartłomiej Sienkiewicz.

Dokładnie ta sama ekipa dzisiaj szykuje się do przejęcia władzy w Polsce. Jak powiedział prof. Andrzej Zybertowicz, „komisja rekomenduje niepowierzanie im zadań, stanowisk i funkcji publicznych związanych z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo państwa”.

Nie może być dobrym premierem ktoś, kto w polityce zagranicznej i dotyczącej bezpieczeństwa kieruje się bardziej własnymi ambicjami niż interesem państwowym. Ktoś, kto pomimo ekspansywnej, imperialistycznej polityki Kremla dążył do politycznego zbliżenia Polski i Rosji. I, co gorsza, parł do sojuszu nawet po napaści na Gruzję, aneksji Krymu i katastrofie smoleńskiej.

Po trzecie.

Szef rządu powinien być człowiekiem pracowitym, a Donald  Tusk z tego nie słynie.

Nie jest tajemnicą, że w latach 2008-2014 Donald Tusk zaczynał urzędowanie w KPRM w poniedziałki, gdy przylatywał z Sopotu, a kończył w czwartki. A w tygodniu sporo czasu poświęcał na aktywności pozazawodowe. Legendarne stało się jego „haratanie w gałę” - piłka z kolegami.

Czy Polacy zdawali sobie sprawę z tego, jak ciężko haruje szef rządu? W 2011 roku tygodnik „Newsweek” opublikował wyniki badania CBOS zatytułowane: „Portret Donalda Tuska po trzech latach sprawowania urzędu”.

Z artykułu: „Sympatyczny, ładny, leniwy” dowiadujemy się, że Polacy cenili w szefie Platformy najbardziej cechy zewnętrzne i sposób bycia: „inteligentny”, „przystojny” oraz „energiczny i dynamiczny”.

Gorzej szło, gdy ankieterzy dopytywali o szczegóły jego pracy: „mówi niejasno i unika konkretów”, „na słowach szefa rządu nie można polegać, bo dużo mówi, a mało robi (zaledwie 17 proc. było zdania, że jeśli Tusk coś obiecuje, będzie do tego dążył)” i wreszcie „premier bardziej niż o dobro kraju dba o własny wizerunek i karierę polityczną (aż 52 proc. badanych!)” oraz „szefa rządu nie obchodzi los zwykłych ludzi”.

Przypomnijmy, to badanie przeprowadzono po trzech latach rządzenia. Już wówczas Polacy mieli przeczucia, że z tą władzą jest coś nie tak. Później wszystko się potwierdziło.

Nie może być dobrym premierem ktoś, do kogo Polacy mają tak mało zaufania, kto nie sprawia nawet wrażenia, że zależy mu na poprawie naszego życia, a nie tylko na zemście na PiS.

Po czwarte.

Donald Tusk liczy na to, że media go obronią, dlatego tak bardzo zależy mu na zniszczeniu Telewizji Polskiej.

Już w 2011 roku politolog prof. Rafał Chwedoruk pytał, czy możliwe jest w Polsce zainstalowanie się „demokracji fasadowej”. Trzeba przyznać, że rządy gabinetu Tuska wypełniały tę definicję w 100 proc. Ważniejsze od tego, jak jest naprawdę było to, jak pokażą to media. Warunek był jeden, wszyscy musieli grać do jednej bramki. I tak wówczas było.

W 2013 roku branżowy portal press.pl (trudno go uznać za sprzyjającego PiS) pisał: „Czym mniejsze ma poparcie w sondażach Platforma Obywatelska, tym bardziej aktywny w mediach jest premier Donald Tusk. (…) Dwa tygodnie temu udzielił on obszernego wywiadu >>Polityce<<, w którym mówił, że nie odda Polski bez walki. Później był gościem audycji >>Sygnały dnia<< w radiowej Jedynce. Tydzień temu wystąpił w programie >>Tomasz Lis na żywo<<, a wczoraj mówił o polityce prorodzinnej w >>Dzień dobry TVN<<”.

Szef Platformy mógł nie przejmować się mediami prawicowymi, które zadawały mu niewygodne pytania. Przy takiej sile frontu, który go popierał, nie musiał.

Nie może być dobrym premierem ktoś, kto tak bardzo ceni sobie opakowanie, a zawartość lekceważy. Donald Tusk być może jeszcze nie wie, co go czeka, bo rynek medialny bardzo zmienił się od 2014 roku, gdy on opuszczał Polskę. Nawet w przypadku, gdy uda mu się przejąć media publiczne, system informacyjny nie jest już tak szczelny jak wówczas.

Po piąte.

Wszystko wskazuje na to, że Donald Tusk nie wiąże swojej przyszłości z Polską. Znów marzy mu się gra w „wyższej lidze”.

Plotki kuluarowe głoszą, że Donald Tusk już oznajmił swoim najbliższym współpracownikom, iż za jakiś czas znów wyniesie się z Polski.

Czekać na niego ma posada szefa Komisji Europejskiej. Tylko proszę nie mówić, że sam zainteresowany temu zaprzecza, bo w 2014 roku też zaprzeczał. Mocno poirytowany pytaniami dziennikarzy mówił, że nie wybiera się do Brukseli, że rola szefa polskiego rządu jest dla niego o wiele bardziej ekscytująca.

Latem ubiegłego roku, kiedy dopiero szykował się, by odbić Polskę z rąk Jarosława Kaczyńskiego, udzielił wywiadu TVN24. No, ale przez przypadek nagrało się też to, co mówił do dziennikarki nieco wcześniej:
„Demotywuje mnie świadomość, że będę musiał kandydować. (…) To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział… na tej Wiejskiej”.

Operacja „premier Donald Tusk 2.0” wygląda na wyrachowaną grę, której celem jest własny, wygodny fotel gdzieś z dala od Warszawy. Nie może być dobrym premierem człowiek, który nie ma Polski w sercu.

                   Autor  Marcin Wikło  Zespół wPolityce.pl

PONURO - ŚMIESZNY TEATR Z DONALDEM TUSKIEM W TLE
POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ.

MACIERZYŃSTWO TO UDRĘKA.

KRZYŻE MAJĄ ZNIKNĄĆ Z PRZESTRZENI PUBLICZNEJ.

OSTRZEŻENIE PRZEDWYBORCZE 2023

NASZ CZŁOWIEK W WARSZAWIE
"Radio Pomost" Arizona

Jan Majda UJ w "Dzienniku " z dnia 6 lutego 2008 r. podał w wywiadzie dla rosyjskiej agencji " Interfax " odpowiedź Donalda Tuska na pytanie Wladimira Putina: "A więc pana rząd nie będzie jak poprzednicy - żądać przeprosin za Katyń?".

" Nie do końca zgadzam się w tej sprawie z poprzednim gabinetem. Nie sądzę, by wzywanie kogokolwiek do przeprosin było zadaniem polityków ".

W czasie wizyty Tuska w Moskwie w dniu 8 lutego 2008 r. jedynie Putin wspomniał o Katyniu, enigmatycznie, mgliście. Nie było to nawet potwierdzenie dokonanego przez NKWD ludobójstwa, ani sprostowanie kłamstw katyńskich.

Natomiast rosyjski portal internetowy " gazieta. ru " napisał o Donaldzie Tusku po jego wizycie w Moskwie: " Nasz człowiek w Warszawie ".

Po wyjeździe Donalda Tuska z Moskwy na Polskę zostały skierowane rosyjskie armaty.

- W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku " ZNAK "( nr 11-12 z 1987 roku - str. 190 ) Donald Tusk tak mówi o sobie:

" Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami?

Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.

Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać.

PIĘKNIEJSZA OD POLSKI JEST UCIECZKA OD POLSKI - TEJ ZIEMI PRZEGRANEJ, BIEDNEJ I BRUDNEJ, RÓWNIEŻ DUCHOWO.

POLSKA, POLACY I POLSKOŚĆ SĄ MITEM.

Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem".

DONALD TUSK ŻĄDA PEŁNEJ AUTONOMII KASZUB - ODDZIELENIA OD POLSKI.

- W dniach 12 - 14 czerwca 1992 roku jako wiceprzewodniczący Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, tuż po upadku rządu Bieleckiego, Donald Tusk uczestniczył w II Kongresie Kaszubskim, który odbywał się w Domu Technika w Gdańsku przy ul. Rajskiej 6.

13 czerwca wygłosił programowe przemówienie zatytułowane: " Pomorska idea regionalna jako zadanie polityczne ". Przedstawił w nim program pełnej autonomii Pomorza ( Kaszub ), które winno posiadać nie tylko własny rząd, ale i własne wojsko i własny pieniądz..

Na takie dictum siedzący goście ks. prof. Pasierb, posłowie Wyborczej Akcji Katolickiej Alojzy Szablewski i Feliks Pieczka, jeden senator, szefowie Wielkopolan i Górnoślązaków oraz inni wyrażali swe oburzenie, gdyż oni nie widzieli Kaszub poza Polską.

Siedzący w pierwszym rzędzie poseł Feliks Pieczka nie wytrzymał i wskoczył na estradę, podszedł do mikrofonu i wygłosił poza programowe, piękne, patriotyczne kontr przemówienie podkreślając, iż oddzielenie Kaszub od Polski byłoby nie tylko przestępstwem wobec polskiej racji stanu, ale i wobec interesu Kaszubów.

Przypomniał też zebranym fragment hymnu kaszubskiego, który w języku polskim brzmi: " nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Polski Kaszub".

 - Miesięcznik "Znak" pismo, nie wiadomo w jakiej intencji prezentowane jako katolickie, będące de facto organem lewicy laickiej wydawnictwa "Znak" w Krakowie znane jest z niejednego skandalu.

Redaktorem naczelnym wydawnictwa "Znak" jest dr (?) Jerzy Illg wyrzucony z UJ za plagiat w swojej pracy doktorskiej, wydawca antypolskiej książki Jana Tomasza Grossa " Strach " (historia moralnej zapaści ) traktującej o rzekomym antysemityźmie Polaków po zakończeniu II Wojny Światowej "wsławionego" wydaniem antypolskiej książki "Sąsiedzi".

POLACY MORDOWALI ŻYDÓW

Według. Jana Tomasza Grossa to właśnie Polacy mordowali Żydów, a "świadectwo" to popiera wydawniczo "Znak" z redaktorem rasistowskiej książki (dr ?)Jerzym Illgiem.

W nocie od wydawcy czytamy m.in. ".podczas okupacji miały miejsce zbrodnie na Żydach dokonywane przez Polaków, zaś bohaterowie chroniący Żydów nieraz już po wojnie spotykali się ze społecznym ostracyzmem i ukrywali swoje czyny".

Bezczelnie - arbitralnie wydawca stwierdza: "Antysemityzm o różnych przejawach , włącznie z najtragiczniejszymi i przerażającymi - ze zbrodniami, spośród których najbardziej ponurą sławą okrył się pogrom kielecki (ubecki ! A.S) w lipcu 1946 roku ". ( inspirowany i wykonany przez UB - (przyp.A.S.)

- Prokuratura wszczęła postępowanie przygotowawcze związane z wydaniem polskim "Strachu" Jana Tomasza Grossa i bez podania uzasadnienia opinii publicznej umorzyła je.

- Miesięcznik "Znak" w październiku 2005, numer 605 wydanie online, tak oto pisze o swoim tekście zamieszczonym w numerze 11 - 12 "Znaku z 1987 roku strona 190 - cytat niżej :

"fragmenty wypowiedzi, które pojawiły się w Internecie, przypominają wypowiedzi Donalda Tuska z ankiety zamieszczonej w "Znaku" numer 11 - 12 z roku 1987".

 Stanowią zlepek zdań wyciętych z szerszej całości tekstu, zbudowanego - by tak rzec - dialektycznie, z tezy i antytezy. Dialektycznie, czy to wg. filozofii Karola Marksa, tego pismo nie wyjaśnia. " "Znak" przeprowadza więc porównanie owego "zlepka zdań" w Internecie z zamieszczonym tekstem w ankiecie cytowanym wyżej przeprowadzając swoją manipulację w sposób kompromitujący, cytuję:

"W Internecie czytamy: Piękniejsza od Polski jest ucieczka z tej  ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. W "Znaku" natomiast: Piękniejsza od Polski, jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej".

Zaiste, jakby nie czytać "Znaku" czy wirtualnie czy drukiem to p. Donald Tusk wyraził się, tak jak się wyraził, na temat polskości¸ natomiast pp. redaktorzy miesięcznika "Znak" usiłują z PT czytelników uczynić idiotów wciskając im w tekst Donalda Tuska również ni przypiął, ni przyłatał ".Ustawę z dnia 31.VII. 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk".

To co zdjęła cenzura, ja się pytam? Dialektyczną tezę i antytezę?
O projekcie Donalda Tuska odłączenia Kaszub od Polski "Znak" już nie wspomina.

- Posłanka Nelly Rokita w programie TVN 24 w dniu 10 listopada powiedziała m.in. : "Donald Tusk nie wyrósł z dzieciństwa, on w dalszym ciągu jest jak takie dziecko we mgle.

Raz są pedofile, raz in vitro, a teraz jest polityka hazardowa..Tusk zachowuje się jak wściekły pies, który gryzie swoich i obcych.

- 5 października RP 2009 Prawica Rzeczypospolitej wydała oświadczenie o konieczności odwołania premiera Donalda Tuska z szerokim merytorycznym uzasadnieniem i potrzebie powołania nowego rządu.

- Donald Tusk jest kandydatem Platformy Obywatelskiej na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej w wyborach 2010 roku.

Radio "Pomost" Arizona - współpraca Victor Zołcinski i Jozef Komarewicz.

http://aleszum.btx.pl/index.php/publikacje/1829-ponuro-smieszny-teatr-z-(link is external)...

Data:
Kategoria: Gospodarka
Tagi: #Tusk

Aleksander Szumański

Aleszum.blog - https://www.mpolska24.pl/blog/aleszumblog111111

Lwowianin, korespondent światowej prasy polonijnej w USA, Kanadzie,RPA, akredytowany w Polsce. Niezależny dziennikarz i publicysta,literat, poeta, krytyk literacki.
Publikuje również w polskiej prasie lwowskiej "Lwowskie Spotkania".

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.