Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Gdy znikną z terenów Polski całe miasta wraz z ludżmi i ich dobytkiem

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo napięta. Wiele osób uważa, że grozi nam III wojna światowa. Czy Polska może czuć się bezpieczna?

Gdy znikną z terenów Polski całe miasta wraz z ludżmi i ich dobytkiem
źródło: Wikipedia

Rosjanie od kilku lat " straszą " Polaków iż użyją na terenie Polski broń jądrową zgromadzoną w Obwodzie Kaliningradzkim oraz na terenie Rosji. Wiemy jakie skutki przyniosło by użycie tej broni - nieobliczone straty i ogromną tragedię wręcz niewyobrażalną w postaci zniknięcia z mapy całych miast, osiedli z ludźmi i całym wyposażeniem oraz ich dobytkiem. Czy jesteśmy przygotowani na takie działania ? Postaram się krótko przedstawić ten ważki problem.

W czasach tzw. "zimniej wojny" tj. od lat 1946 do 1989 w Polsce istniał program edukacyjny dla społeczeństwa oraz przygotowań militarnych w armii, celem którego była obrona kraju przed Bronią Masowego Rażenia zwanego OPB Mar. Oczywiście, agresorem wtedy, były kraje NATO i Stany Zjednoczone.

Tak było w poprzednim w Polsce dawniej.

W ramach tego programu w szkołach zawodowych i średnich wprowadzono jako przedmiot obowiązkowy Przysposobienie Obronne. W trakcie nauki tego przedmiotu przygotowywano uczniów w jaki sposób ludność cywilna ma się zachowywać i chronić przed i po ataku nuklearnym. Uczono między innymi w jaki sposób postępować i chronić ludzi przed bronią masowego rażenia typu A -atomowa, B - biologiczna, C – chemiczna. Uczono także jak zabezpieczać wodę pitną i produkty spożywcze przed opadem promieniotwórczym czy zakażeniami chemicznymi. W nowo wybudowanych wówczas blokach mieszkalnych adaptowano w nich piwnice na ukrycia.

Przed takimi budynkami często widać było wystające żelbetowe wyjścia ewakuacyjne zwane potocznie przez młodzież tzw."kominkami". Po 1989 r. po zmianie ustroju gospodarczego jak i obowiązującego prawa w tym budowlanego, to na właścicielu lub zarządcy obiektu budowlanego ciążył obowiązek utrzymania w sprawności tych budowli tzw. schronów i ukryć dla ludności i pracowników w zakładach pracy. Następował wówczas istotny dylemat, czy wymienić cieknący dach, dziurawe okna, niesprawne instalacje czy budować ukrycia przed bronią atomową, które z punku widzenia sztuki budowlanej były zbyt słabe, by kogokolwiek w nich uratować. Słynne metro warszawskie w określonej wyznaczonej jego części miało zostać adaptowane i dostosowane jako ukrycie dla ludności. Zbyt wielkie koszta i trudności techniczne w jego adaptacji spowodowało zarzucenie tego projektu.

Stan aktualny.

W dniu dzisiejszym, według mojej wiedzy, w naszym kraju nie istnieje żaden system ukryć budowlanych i jakichkolwiek innych dla ludności przed szkodliwymi czynnikami po wybuchu broni masowego rażenia. Myślę tutaj o skażeniu promieniotwórczym tak znanym po awariach elektrowni atomowych np. w Czernobylu czy Japonii. Nie posiadamy żadnych ukryć przed zakażeniami chemicznymi czy biologicznymi. W Szwajcarii istnieje system podziemnych miast mogących ukryć całość ludności tego państwa. Wiele tego typu ukryć buduje aktualnie się w Rosji i Niemczech.

Co może oznaczać budowanie podziemnych miast, gigantycznych schronów czy magazynów żywności? Jaka katastrofa grozi światu? Analizując prasę oraz inne dostępne źródła informacji dowiedziałem się, że wiele państw w ostatnim okresie zaczęło lub kontynuuje budowę podziemnych bunkrów i schronów. Zadałem sobie pytanie: komu i czemu te budowle mają służyć i jaka ewentualnie grozi nam katastrofa? Aby odpowiedzieć na te pytania, przeprowadziłem analizę tego problemu w oparciu o uzyskane informacje prasowe i własną wiedzę. Niech zatem przemówią fakty…

Jak inni przygotowują się do tych zagrożeń ?

Na wyspie Spitsbergen rząd Norwegii zbudował schron podziemny, do którego schowano 4,5 miliona sztuk nasion roślin jadalnych hodowanych na świecie oraz złożono duże ilości żywności. Inwestycja pochłonęła ok. 10 milionów dolarów.

Jak wynika z nieoficjalnych źródeł, Norwegia buduje na dalekiej północy podziemne miasto, mogące pomieścić ok. 2 mln swoich obywateli. Pozostali obywatele Norwegii, dla których nie znajdą się miejsca w schronie, mogą w razie kataklizmu zginąć w ciągu 24 godzin. Budowa odbywa się za zgodą Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej.

Rząd Wielkiej Brytanii zamierza przenieść Bibliotekę Narodową z Manchesteru, pod pozorem jej remontu, do kopalni soli w Ceshire. Liczba przenoszonych woluminów to prawie milion sztuk.

W Pekinie, jeszcze za czasów „zimnej wojny”, zbudowano podziemne miasto o powierzchni ok. 85 km2. Ma być schronieniem dla członków władz i wybranych osób. Miasto-schron posiada 4 tys. km korytarzy i 700 tys. km podziemnych dróg dojazdowych utworzonych w systemie powiązanych z sobą bunkrów i schronów. System ten nazwano „Podziemnym Wielkim Murem”.

W Rosji, pod Moskwą, wybudowano zupełnie oddzielną nitkę metra, stanowiącą schron dla członków władz. Obecnie trwają tam prace budowlane. Łącznie w Moskwie wybudowano już około 5 tys. bunkrów, które mają ochronić jej mieszkańców. W ciągu 2 najbliższych lat planuje się budowę kolejnych 5 tys. takich schronów, w tym także przeciwatomowych.

Na Uralu, w skałach góry Yamantau, Rosja buduje ogromny kompleks podziemny. Przy budowie zatrudnionych jest 30 tys. robotników. Ma być to najnowocześniejsze na świecie centrum dowodzenia. Kompleks tych bunkrów ma powierzchnię ok. 1000 km2 i może pomieścić ok. 60 tys. osób. Wyposażony jest w specjalnie wybudowane trasy kolejowe i drogowe. Kompleks znajduje się 2 tys. km od Moskwy.

W Holandii nieprzerwanie od 2007 r. budowane jest ogromne podziemne archiwum, które może pomieścić zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej. Budowla składa się z trzech klimatyzowanych pięter usytuowanych 60 metrów pod ziemią. Prace trwają.

Niemcy budują od kilku już lat podziemne schrony, jak za czasów „zimnej wojny”. Schrony to nowoczesne centra dowodzenia będące jednocześnie siedzibami zarządzania kryzysowego. Istniejące schrony i bunkry poddawane są modernizacji i doposażeniu w nowoczesny sprzęt łączności i dowodzenia.

Stany Zjednoczone posiadają na swoim terytorium 131 tajnych podziemnych baz, budowanych już od lat 1940. Amerykanie wybudowali na świecie 1477 takich baz, w których przechowywane są zapasy żywności. Są to podziemne miasta mogące stanowić schronienie dla 106 milionów ludzi na okres do 2 lat.

Koszt budowy tych obiektów to wg szacunków kwota ok. 17-31 miliardów dolarów. Obiekty budowane są w trudno dostępnym terenie, w skałach. Na budowie jednej takiej bazy zatrudnionych może być od 1800 do 20 000 osób.

Wybudowane bazy połączone są podziemnymi tunelami, w których kursują specjalne pociągi. Objętość jednej bazy wynosi około 4,25 mil sześciennych i sięga 5700 stóp pod ziemią.

Szwajcaria przoduje w tym względzie na świecie.Prawie cała ludność tego państwa ma stworzone możliwości ukrycia się w podziemnych miastach. Ponad ćwierć wieku po zakończeniu zimnej wojny w Szwajcarii dalej nie wolno budować bloków mieszkalnych bez schronu atomowego w piwnicy. 300 tys. schronów rozsianych po kraju może pomieścić prawie 9 mln osób – o 1,5 mln więcej, niż wynosi liczba ludności. Ich utrzymanie kosztuje fortunę. Uważni kierowcy zauważą, że alpejski tunel Sonnenberg pod Lucerną różni się od innych. Z samochodu widać gigantyczne wrota z betonu i stali – skrzydło waży 350 ton i jest grube na półtora metra. Półtorakilometrowy tunel to w rzeczywistości część największego schronu atomowego na świecie.

Gdyby w kierunku Szwajcarii ktoś odpalił rakiety z głowicami jądrowymi, jego wnętrza dałyby schronienie 20 tys. ludzi. Wykuta w litej skale konstrukcja wytrzyma być może nawet wybuch w promieniu kilometra głowicy jądrowej o mocy jednej megatony, czyli 70 razy potężniejszej od bomby atomowej, którą w sierpniu 1945 r. Amerykanie zrzucili na Hiroszimę.

Zagrożenia.

Po drogach w naszym kraju przemieszczają się ogromne ilości samochodów ciężarowych z substancjami niebezpiecznymi jak amoniak, chlor oraz różnego rodzaju truciznami stosowanymi w przemyśle. Przejazdy tych "bomb ekologicznych" nie są nigdzie i nikomu zgłaszane oraz nie są przez nikogo monitorowane. Wyobraźmy sobie rozszczelnienie się płaszcza cysterny przewożącej chlor w centrum Poznania, Gdańska czy Wrocławia to ilość ofiar śmiertelnych liczona byłaby już w tysiące. W jednym z programów TV kilka miesięcy temu redaktor prowadzący program zapytał specjalistę od spraw zagrożeń: "w jaki sposób mamy się chronić, gdy dojdzie do wojny nuklearnej?" odpowiedź specjalisty była szybka, zacytuję: "tylko modlitwa".

Niejednokrotnie zadałem sobie pytanie: ile kosztuje życie ludzkie? Dlaczego w dużym nowoczesnym i nie biednym państwie, w centrum Europy, nikt nie pomyślał i nie zadbał o nasze bezpieczeństwo w przypadkach coraz częściej występujących szczególnych zagrożeń dla życia i zdrowia. Życie jednak pokazuje iż już nie są one już iluzoryczne.

Czy w pogoni za polityką, walką z pandemią Covid 19 i innymi zagrożeniami jednak decydentom nie tylko wojskowym, ale i cywilnym, może warto by sobie przypomnieli i być może w przyszłości wrócili do i tych tematów, tak istotnych, jak mniemam, z uwagi na bezpieczeństwo naszego kraju?

Bez programu, pieniędzy oraz profilaktyki i działań przygotowawczych w tym zakresie, faktycznie pozostała być może nam już tylko modlitwa.

Data:
Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.