Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Arłukowicz albo śmierć

Powyborczego „józiolenia” opozycji nie daje się słuchać. Choćby pobieżne spojrzenie na krajobraz po europejskiej bitwie to obraz nędzy i rozpaczy, który można opisać jednym słowem – bezradność. Gdyby ktokolwiek z tego obozu politycznego, był w stanie wyjść z okopu i spojrzeć szerzej na polityczny krajobraz dojdzie do prostego wniosku. Na chwilę obecną opozycja nie jest w stanie wygrać z PiS z wielu powodów.

Arłukowicz albo śmierć
źródło: flicr CC 2.0

Do tej pory Platforma i PSL największe formacje po stronie opozycji nie odzyskały utraconej niegdyś  wiarygodności. Nie było ani rachunku sumienia, ani szczerej spowiedzi, ani żalu za grzechy, ani mocnego postanowienia poprawy. Nawet gdyby koalicja w końcu urodziła jakiś program, a nie jest w stanie tego zrobić od 4 lat, nie mam zatem podstaw przypuszczać, że przed wyborami im się to uda. To że mieliby go zrealizować jest czystą abstrakcją. Wynika to z wielu nurtów w koalicji, sprzecznych programów i ideologii o czym przekonał się boleśnie PSL, który teraz znowu próbuje iść własną drogą być może dając właśnie konstytucyjną większość PiS. Taki program będzie kompletnie niewiarygodny, w ostateczności cała opozycja będzie rozgrywana w 3 minuty wrzuceniem choćby tematu LGBT lub innego ideologicznego kontekstu. We wspólny, atrakcyjny program … nie wierzę. Nie wiemy jaka ma być Polska gdyby wygrała opozycja, nie wiemy co ma na tym zyskać Polak. I raczej się nie dowiemy.

Dodatkowo mamy po stronie opozycji „chór wujów”, gdzie każdy realizuje swoje własne ambicje, gierki, szachrajstwa, fobie, głupoty, czy wręcz piramidalne głupoty, nie mówiąc o złośliwościach czy animozjach. Grzegorz Schetyna talentów dyrygenckich nie ma i nie jest w stanie tej kakofonii opanować. Zawsze się znajdzie jakiś Lis, Szubartowicz, Łukaciejewska, Janda czy kto tam jeszcze inny i nawywija jak „pijany zając”, a wszystko pójdzie na karb koalicji i to ochoczo podchwyci publiczna telewizja i przekaże atrakcyjny inaczej obraz totalnej opozycji. Mało tego, ta armia kieszonkowych Napoleonów dybie na Grzegorza Schetynę ze scyzorykami w ręku. Rozglądają się między sobą i nie bardzo wiedzą tylko, kto miałby go zastąpić. Dla Schetyny, którego marzeniem jest zostać premierem jedyną szansą utrzymania się jest to, że nie znajdzie się „godny” następca. Póki co udało mu się część potencjalnych Brutusów odesłać do Europarlamentu.

Jedynym pomysłem opozycji na dzisiaj jest wspólna lista do Senatu. W który to pomysł, na zatrzymanie PiS także nie wierzę. Problem polega na tym, że większość liderów, którym się chciało lub mieli cojones poszła do Europarlamentu i nie wrócą. Więc o Senat przyjdzie się bić jakimś no name-om lub tym co się nie załapali na Europarlament. A jak ostatnia kampania wyglądała to wszyscy wiemy. Ilu było liderów, którzy gryźli trawę?! Na palcach jednej reki...?

Zresztą trwają wewnętrzne rozliczenia i trwają mać. Zajmie im to zapewne ze 2-3 miesiące, czyli obudzą się na miesiąc lub dwa przed wyborami. W tej chwili nikt nie wie gdzie będzie startował i z jakich miejsc zanim to się wszystko ułoży …, a kampanię PiS już prowadzi!

Podobnie jak Andrzej Duda już od pół roku … prowadzi kampanię prezydencką. Więc tak ostatnia chwila by siąść do prezydenckiego pokera.

Jedyny sensowny bój, dający jakąś nadzieję opozycji jest bój o stanowisko Prezydenta RP, który musiałaby zacząć się już teraz. Dziś! Nie po wyborach parlamentarnych, szukać lidera, wskazać, uzgodnić, dać mu kasę, i pozwolić działać. Będzie to 7-8 miesięcy za późno. Nie dość, że Prezydent Andrzej Duda prowadzi tę kampanię już od dawna, to jeszcze sprzyja mu kalendarz … no i brak lidera – kandydata opozycji na Prezydenta RP. Bajania o kandydacie na białym koniu - Tusku, możemy raczej miedzy bajki włożyć. Ostatnia jego wygrana kampania jest sprzed  około 10 lat. Dziś już wiemy, że nie uwodzi. Jego zaangażowanie w kampanię bardziej służyło utrąceniu Grzegorza Schetyny, niż było wsparciem dla opozycji. Donald Tusk realizuje własną karierę, jest sytym lwem salonowym, a opozycja potrzebuje kogoś kto nie jest na salonach ale jest wśród ludzi. Patrząc obiektywnie, na dzień dzisiejszy jedynym politykiem, który gryzł trawę w kampanii, wygrał ją przed chwilą, był wśród ludzi, nie boi się dyskusji z ludźmi i nie kuca przed przeciwnikami to Bartosz Arłukowicz. Z całym szacunkiem moim zdaniem najgorszy minister zdrowia jakiego Polska miała. Na szczęście dla niego do bycia Prezydentem potrzeba innych predyspozycji niż do bycia ministrem zdrowia. I tu być może by się sprawdził. Co by o nim nie mówić, wygrał sobie Europarlament sam, nikomu go nie zawdzięcza. Miał dobrą kampanię, było go pełno … chciało mu się.  Lewa flanka skierowana do centrum. Jedyny minus, czy by chciał się tego podjąć? Ma w tej chwili ciepłą posadę za miliony monet przez 5 lat w Europarlamencie. Na bycie senatorem na pewno nikt go nie skusi, ale na bycie Prezydentem RP … kto wie. Pewnie trzeba by było go przekonać.

W gruncie rzeczy najbardziej powinno na tym zależeć Grzegorzowi Schetynie, który po pierwsze ma szanse pozbyć się najpoważniejszego Brutusa, po drugie przeskakuje w swoim planie strategicznym ponad wyborami parlamentarnymi i ucieka do przodu. Dostaje szansę by utrzymać władzę w opozycji i gdyby się powiodło odbicie urzędu Prezydenta zyskuje realny wpływ na to w jakim kierunku Polska podąży, nie biorąc na swoje barki ciężaru realizacji nie swoich obietnic z kampanii parlamentarnej i obecnych zobowiązań budżetowych Prawa i Sprawiedliwości. Tym bardziej, że nie wydaje mi się, by sukces parlamentarny był możliwy. Premierem w tym obrocie wyborczym nie będzie, a nawet jakby miał nim zostać to w jakiej konfiguracji. Mając większość parlamentarną „od Sasa do Lasa” … jak nią zarządzać? A jeszcze mając w pałacu prezydenckim np. Andrzeja Dudę … lub Donalda Tuska nie wiem, która alternatywa jest bardziej przerażająca dla Grzegorza Schetyny.

Kandydat opozycji na Prezydenta likwiduje wielogłos wyborczy. Daje zupełnie inne możliwości narracyjne. Może się odcinać od głupiutkich wypowiedzi wszystkich hunwejbinów opozycyjnych i mówić tylko we własnym imieniu. Może mieć swój własny program czy wizję prezydentury. Mieć swój własny jednolity sztab wyborczy i doradców bez liczenia się z „chórem doradców” i partykularnymi interesami poszczególnych formacji czy liderów tworzących koalicję wyborczą.  A to już zupełnie inna gra niż ta do której są przyzwyczajeni przeciwnicy polityczni.

To podbicie politycznej licytacji, pokerowe „All in”. Możliwe tylko w tej chwili, a nie za kilka miesięcy.

Data:
Kategoria: Polska
Tagi: #

Mariusz Gierej

Mariusz Gierej - https://www.mpolska24.pl/blog/mariuszgierej

Dziennikarz, publicysta ...
"Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły." Nicolás Gómez Dávila.

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.