Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

USA i Azja, przemeblowania na globusie

Czy USA jest hegemonem na zawsze? Czy Chiny zdetronizują USA? Rosja będzie się przyglądać przemeblowaniu? Europa?

USA i Azja, przemeblowania na globusie
globus
źródło: wikipedia.org/

Padło pytanie na jednej z grup geopolitycznych, dotyczące tego, jak może wyglądać polityka USA w sytuacji, kwestionowania przez różne państwa hegemonicznej roli Waszyngtonu.

Problemem we wnioskowaniu jest niemal zawsze prawidłowe (pozbawione ocen, które mają nastąpić później) przyjęcie danych bazowych, selekcja na te, które mają większą i mniejszą wagę. Łatwo obudzić się intelektualnie z ręką w nocniku, w razie skupienia się na tym, co ma znaczenie drugorzędne, przy zmniejszeniu wagi, tego co ma znaczenie najważniejsze. Nie chcę, aby zabrzmiało to nadmiernie wymownie, ale jest to trudne, dostępne nie dla każdego (jako baza badania inst Cato, sprzed kilkunastu lat). Kluczowe jest znalezienie złotego środka między empirią i myśleniem racjonalnym, obydwa typy, w razie dominacji mogą sprowadzić na manowce. Baza empiryczna w dużym uproszczeniu leży i kwiczy, leży nie z tego powodu, że fakty są słabe, problemem jest to, że taka, czy inna narracja wypiera dostrzeżenie realnych faktów (taka jest rola narracji). Po tym wymądrzaniu się postaram się o konkretyzację tego przypadku.

USA ogranicza interakcje militarne ze światem (o chyba bezdyskusyjne) Zaniechania te powodują (nie jest to czynnik jedyny!!!) ośmielenie się różnych sił na świecie, do tej pory przyjaznych, ale i niechętnych Waszyngtonowi.

Co jest niezmiernie istotne Trump przywrócił jako narzędzie polityki zagranicznej politykę celną i wpływanie na politykę innych podmiotów poprzez czynniki ekonomiczne. Nie może nam umykać, też to, że nad światową gospodarką wisi jak Miecz Damoklesa kryzys, jaki może zostać przez USA sprowokowany.

Czy możemy nazwać działania wspomniane wyżej otwartym kwestionowaniem hegemonii? Myślę, że w dużo większym stopniu są to testy, na to, „co mogę”, a „czego nie mogę”. Identyczne możemy też traktować różne szumne wypowiedzi polityków, jak np. ministra Maasa.

Za prof. Tunsjo niemal wszyscy odmieniają przez przypadki wielobiegunowość obecnego świata, natomiast realnie nie istnieją inne bieguny niż USA. Nie ma żadnego jądra kondensacji polityk poszczególnych państw wokół innego modelu niż USA, nawet Chiny nie stały się wzorcem rozwiązań cywilizacyjno-kulturowych dla świata, chociaż nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje chińskiej potęgi gospodarczej (chociaż ta fundamenty miewa kruche).

Specyficzny rys, jaki nadał polityce zagranicznej USA Trump sprowadza się do destabilizacji zastanej konstrukcji polityczno-ekonomicznej, przy jednoczesnym silnym nacisku na wizerunkowe elementy, na potrzeby polityki wewnętrznej skupiającej się na prostym haśle: America First. Co również niezmiernie istotne, media walczące w ramach polityki wewnętrznej z Trumpem w swej antytrumpowej histerii są bardzo użyteczne na potrzeby polityki zagranicznej. Można w tym miejscu użyć obrazowego porównania do kopania klatki z psem. Trump wyrzuca z siebie myśl, jakiej te media są automatycznie wrogie i zgodnie z oczekiwaniami, rozsiewają po świecie narrację, jakiej oczekuje sztab Trumpa, która ma nominalnie w niego uderzyć, jako wariata z szablą w zębach (musze przyznać, że w tym działaniu mi wręcz imponuje).

Oczywiście realne zasoby, jakie USA może przewidzieć na działania militarne w porównaniu z otoczeniem i sytuacją sprzed 10 lat, są zwyczajnie mniejsze, stąd oczywiście muszą być dysponowane z większym rozmysłem. Gdy nałożymy na to siatkę powiązań finansowych (zadłużenie i jego dystrybucja) oraz ekonomicznych, to okazuje się, że USA musi „stawać na uszach”, aby zachować status quo. W tym miejscu warto przytoczyć jeszcze jedną sprawę, mającą skutki ekonomiczne i geopolityczne. Za czasów Obamy podjęto działania mające na celu zdjęcie zakazu eksportu węglowodorów i te realnie weszły w życie za Trumpa, który używa instrumentu LNG w prowadzeniu swej polityki, ceny spadły, co skutkowało niemal likwidacją wydobycia gazu przez Wlk. Brytanię i Holandię i zmniejszeniem rentowności kontraktów u dotychczasowych liderów, oraz ułatwieniu wypierania gazu irańskiego (jak wiemy, odkąd, po upadku Husajna Izrael ogłosił swym wrogiem Iran, a neokoni powrócili do władzy, flekowanie Iranu przybrało nowe rozmiary, przy jednoczesnym zacieśnieniu współpracy z Saudami). Możemy wsadzić pomiędzy Królową Śniegu i Akademię Pana Kleksa napuszone analizy o ataku amerykańsko-izraelskim na Iran (jeżeli nastąpi, to jedynie w formie powietrznej i raczej jedynie rakiet manewrujących, na jakie AA Iranu nie posiada żadnej odpowiedzi), natomiast za mało realny, ale możliwy uważam Atak ze Strony Arabii Saudyjskiej (co przy wsparciu USA czy Iranu może stanowić formę proxy war, zwłaszcza jeżeli udało się sprowokować kogoś do pomocy Iranowi).

Priorytetem USA jest utrzymanie obecnej pozycji, wszelkimi możliwymi, dostępnymi środkami, ale stosowanymi tak, aby ewentualne zwycięstwo nie okazało się pyrrusowym. Stąd za równie nierealistyczne (o czym piszę o lat) jest przyjmowanie tego, że w ramach obrony swojej pozycji USA zaangażuje się militarnie przeciwko Chinom, byłoby to nieracjonalne, gdyż strona atakująca jest skazana na porażkę (taki jest bilans sił i możliwości operacyjne). Paradoksalnie burzycielem i nowym kreatorem porządku może być wyjątkowo słaba Rosja, która ma olbrzymie możliwości projekcji swych zdolności militarnych (bazy od Władywostoku po Kaliningrad), jak wskazuje empiria Rosja prowadzi konflikty niskokosztowe i bardzo pieczołowicie pilnując, aby od strony prawa międzynarodowego publicznego nie wystąpić jako agresor. Gruzja czy Donbas są na to doskonałymi przykładami. Czy możemy zastosować te przykłady, jako uprawnioną analogię w przypadku Europy Środkowej? Musimy to uwzględnić, możemy jeszcze zastanowić się, co miałaby uzyskać Rosja w przypadku takiej agresji, jak wyglądałby bilans zysków i strat? Biorąc pod uwagę, że Rosja funkcjonuje dzięki eksportowi surowców, a bardzo mocno rozwija produkcję żywności, to uważam za mocno wątpliwe rzucenie się przez Kreml na tak bardzo niepewne wody. Musimy w tym miejscu pamiętać, o tym, że flekowanie Moskwy przez Waszyngton trwa już wiele lat, co może być celem takiego zachowania? Osłabienie, a może nawet wepchnięcie w objęcia Pekinu. Nie można oczekiwać w tym miejscu sukcesu dopóki trwa bliska współpraca z Niemcami. Czy USA jest w stanie doprowadzić, do zerwania ciepłych stosunków Berlina z Moskwą? Moim zdaniem to niemal niemożliwe, chociaż realnym jest dalsze pogłębianie wypychania Rosji z Europy (na przykład poprzez budowę kolejnych terminali LNG, gdzie może płynąc amerykański gaz, nie jest tajemnicą, że Niemcy do takiej inwestycji przystąpili).

Ostatecznie musimy spojrzeć też na perspektywę dłuższego horyzontu czasowego. Wg przewidywań np. Banku Światowego  za 20 lat będzie 3 światowych liderów gospodarczych USA, Chiny i Indie, reszta będzie stanowić głębokie tło wymienionej trójki. Skoro gospodarczy tort będzie zawierał 3 duże kawałki i mnóstwo mniejszych, to długoterminowym celem Chin i USA jawi się powstrzymanie trzeciej, jeszcze niedocenianej siły, czyli Indii. Możliwe jest też to, że USA zechce się porozumieć z Indiami przeciwko Chinom, chociaż mym zdaniem Indie są w dłuższej perspektywie dla USA niebezpieczniejsze, gdyż posiadają czynnik, jaki jest kluczowy, a w przypadku odrębności Chin niemal nie do przezwyciężenia. Indie zastosowały zachodni model republikański sprawowania władzy, a przy okazji mimo odczuwanej przez nas obcości, są bliższe nam kulturowo niż Chiny. Jeżeli doszłoby do utraty władzy przez ajatollahów i restytucji (w jakiejkolwiek skali, pierwotnego, zaratrusztriańskiego wzorca kulturowego), wtedy łatwe może się okazać związanie się Iranu i Indii, co rodziło by skutki daleko idące, dużo większe niż większość jest w stanie sobie wyobrazić)

Wbrew pozorom wielka partia szachów dopiero przed nami, jeszcze się nie zaczęła… To co tutaj się znalazło to tylko bardzo uproszczona forma analizy zjawisk.

Data:
Kategoria: Świat

JuliuszKrzysztoforski

Myśli spisane na kolanie - https://www.mpolska24.pl/blog/mysli-spisane-na-kolanie1

Niecodzienik pisany o jutrze, czasami o wczoraj, bez najmniejszego zainteresowania dzisiaj

Motto:
Kto nie myśli o jutrze, będzie miał kłopoty, zanim dziś się skończy (przysłowie chińskie)

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.