Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Grzegorz Miecugow. Oraz student, prawnik i 1 Maud.

„Paragraf 22 nie istniał, był o tym przekonany, ale jakie to miało znaczenie? Liczyło się to, iż wszyscy myśleli, że on istnieje, i to było znacznie gorsze, gdyż nie miało się przedmiotu ani tekstu, który można by wyśmiać, odrzucić, oskarżyć, skrytykować, zaatakować, poprawić, znienawidzić, obrzucić wyzwiskami, opluć, podrzeć na strzępy, stratować lub spalić.” Joseph Heller To było kilkanaście lat temu. Gdy pojawiła się strona internetowa zagraj.pl, gromadząca w necie na codziennych turniejach, miłośników scrabble. Graliśmy pod nickami-jak to necie. W miarę upływu czasu- ze zdawkowych i mniej zdawkowych rozmówek na publicznym i prywatnym komunikatorze- zaczęliśmy dobierać sobie przeciwników do gry. Za kryterium przyjmując kulturę kontaktu, wiedzę i …poczucie humoru. Jeszcze później- już przekonani, że możemy nieco zaufać- wymienialiśmy też informacje o nas samych. Czym się zajmujemy, gdzie mieszkamy. Ostatnim z etapów tej netowej znajomości były spotkania w realu. Czyli weryfikacja obrazów, stworzonych na podstawie własnej wyobraźni. Do tego ostatniego etapu dochodziło jedynie w wyniku przekonania, że warto. Tak poznałam Kronosa (studenta z Torunia), Darka –prawnika z Wrocławia(niestety nicku nie pamiętam!!! I Grzegorza Miecugowa (Major,major lub Yosssarian). Ja wtedy grałam pod nickiem Ukochana Orangutana lub 1 Maud.

   Grzegorzowi zdarzało się przerwać grę- po prostu znikał. Początkowo sądziłam, ze to wina internetowych przywar – (znikało połączenie i było kilka minut na powrót do gry, co nie było proste przy skomplikowanym systemie logowania), ale po kilku miesiącach wiedziałam z rozmówek, ze przerwy są z wynikiem konieczności powrotu do pracy. Mniej więcej w tym czasie, z tychże rozmówek, domyśliłam się, że pracuje w TVN. Z kolejnych moich pytań i odpowiedzi Majora domyśliłam się, kim jest.
   Ja zapytałam, on potwierdził domysły, prosząc o zachowanie jego tożsamości w dyskrecji. Od tej pory mógł grać ( w rozgrywkach bez rankingu) w trakcie swoich dyżurów w telewizji, a telefonicznie dawał mi znać, gdy obowiązki dziennikarskie pozwalały na powrót do gry.
     Darek i Kronos przez kilka lat wspólnej gry i rozmówek toczonych w trakcie rozgrywek dali się poznać, jako „mężowie ciętej riposty”, co było świetnym uzupełnieniem intelektualnej rozrywki. W tej grze była opcja umożlwiająca tzw. wejście na stół, gdzie grali inni i na zasadach równoprawności można było podjąć dyskurs z głównymi graczami.  I Kronos i Darek często swoimi komentarzami podczas mojej gry z jednym z nich żartobliwie wyrażali swoja zazdrość bądź próbowali zdekoncentrować grających. Ponieważ robili to także podczas mojej gry z Grzegorzem –który do pewnego czasu w żartobliwe przepychanki „wchodził”- dyskrecjonalnie powiedziałam im, kim jest Grzegorz.
Obaj moi przyjaciele netowi utrzymali tajemnicę. Tożsamość zdradziłam w sytuacji, w której Grzegorz ostro któregoś z nich za mocne dowcipy w trakcie mojej gry z nim- potraktował. Reakcja Kronosa i Darka mogła być tylko jedna. Ignorując stwierdzenie Grzegorza –rozpoczęli rozmowę na stronie tylko między sobą, od czasu do czasu przestrzegając mnie (oczywiście żartobliwie) przed zgubnym kontaktem z Majorem…Grzegorz ostro zareagował słownie, a potem po prostu przerwał grę, wychodząc ze strony.
 Nie wiedział, że taki styl rozmów był normalny w naszych kontaktach i odebrał żarty na poważnie. Później ich relacje się poprawiły- żartownisie nieco złagodzili ostrze swoich języków, a Grzegorz przyjął moje wyjaśnienia powodu niezrozumienia intencji. Równocześnie ujawniając, że żartować lubi, ale są granice jego odporności na personalne „ataki”.
    Zaproponował mi spotkanie w dowolnym terminie, kiedy będę w Warszawie. Doszło do niego w małej herbaciarni na Starym Mieście. Rozmawialiśmy o życiu, ludziach, o ulubionych książkach, oczywiście o scrabbleach i o Krakowie. Oboje ceniliśmy Paragraf 22, z którego Grzegorz czerpał pomysły na nicki. Na politykę miejsca nie było- wiedzieliśmy, że jesteśmy blisko różnych biegunów. Wtedy namawiałam go, aby wziął udział w ogólnopolskim turnieju gry w scrabble na żywo. Ja jeździłam na nie od pewnego czasu. On brał udział w turnieju dla dziennikarzy.   Chyba skutecznie, bo Grzegorz pojawił się na turnieju w Rumii.
W trakcie tego spotkania Grzegorz opowiadał mi o swojej młodości w Krakowie. I wyjeździe do Warszawy, bo chciał się oderwać od odium „syna swojego ojca”. I wtedy ustaliliśmy, że nasze obecne spotkanie nie jest pierwszym. Otóż mój kuzyn, mieszkający przez lata na ulicy Floriańskiej był filmowcem.  Miał w zwyczaju spotykać się do południa w kawiarni w pobliżu domu z różnymi ludźmi kultury. Jednym z nich bywał…  dziennikarz Bruno Miecugow. Który na te poranne spotkania w kawiarni zwykł zabierać czasami małego syna. Z kolei mój kuzyn, starszy ode mnie o ponad pokolenie- lubił zabierać swoją małą kuzyneczkę, która w wieku lat „nastu” była chodzącą biblioteką …Grzegorz pamiętał doskonale Zygmunta (kuzyna), ale ja z tych kawiarnianych spotkań pamiętam jedynie Piotra Skrzyneckiego.
      Grzegorz odwiózł mnie po spotkaniu do mojej rodziny. W necie graliśmy nadal, ale do rozmówek podczas gry doszły okazjonalne maile. Pocieszaliśmy się po utracie swoich zwierząt, wymienialiśmy jakieś uwagi dotyczące zasad działania w sytuacjach „życiowo-administracyjnych”.  O czasu do czasu rozmawialiśmy przez telefon.
   Czas poświęcony kiedyś na grę w scrabble w necie zamieniłam na prowadzenie bloga. Kontakty z Grzegorzem słabły.
Kilka lat temu, już wtedy, gdy dla mnie nieakceptowalna wymowa „Szkła kontaktowego” –rugowała skutecznie chęć rozmowy z Grzegorzem- spotkałam go w sklepie przy domu, w którym mieszkam. Jak się okazało Grzegorz przyjechał na jakiś wykład na Politechnikę Gdańską. Tym razem - zapraszając go na kawę do siebie do domu- wiedziałam, że oprócz wymiany informacji o tym, co w prywatnym życiu się dzieje- nie obejdzie się bez moich krytycznych uwag o jednoznacznej wymowie Szkła Kontaktowego. Czyli: nie będzie się bez polityki. Grzegorz pojawił się w przerwie swoich zajęć.  Zamiast kawy poprosił o szklankę whisky.  Tak jak zaplanowałam- wyraziłam swoje zdanie o wymowie jego sztandarowego wtedy programu, czyli Szkła Kontaktowego.  Spytałam też- po raz pierwszy – o jego prywatne, nie „firmowe” poglądy. I wtedy doznałam swoistego szoku. Otóż Grzegorz poprosił o kartkę papieru i namalował mi rozkład sympatii politycznych …oraz wpływ tychże na oglądalność programów. I uzasadnił w ten sposób potrzebę takiego a nie innego sformułowania zasad w Szkle.  Wtedy zapytałam o jego osobiste poglądy – tu roztoczył przede mną szereg interpretacji, z częścią, których mogłam się zgodzić, ale miały się one nijak do owych programowych zasad.  Spytałam; czy nie czuje dysonansu miedzy tym, co myśli, a tym, co robi?  I znowu usłyszałam wykład o profesjonalizmie pracy dziennikarza, odpowiedzialnego za: umacnianie poglądów większości widzów, dbałość o oglądalność, który zwiększa się wraz ze wzrostem kontrowersyjności itp.itd. · Konkluzja moja była taka: wiesz, dla mnie ważniejsza od tych wymienionych przez ciebie jest możliwość obejrzenia siebie ( bez niesmaku) – w lustrze. I prawda materialna.
   To był nasz ostatni kontakt. Ani ja ani Grzegorz nie czuliśmy potrzeby dalszych rozmów. On zapewne nie umiał (tak jak kiedyś w stosunku do Darka i Kronosa) znieść personalnej krytyki, a ja nie mogłam zaakceptować rozdwojenia  pomiędzy jego prywatną oceną zjawisk, a tą w działaniach dziennikarskich.  Czyli przydawaniem większej wagi do skutków medialnych niż do prawdy.
   Filozofia filozofią, prawda –prawdą, ale liczy się pragmatyczny skutek. Taka postawa niesie ogromne niebezpieczeństwo-, bo umacnia i uzasadnia wszystko, poza wiernością rzetelności informacji. Której od dobrego dziennikarza oczekuję. Ku zdrowotności psychicznej. Wydaje się, że profesjonalizm Grzegorza urósł do miary przerastającej wartość prawdy w życiu publicznym. Na co nałożyły się ostro pojmowane poglądy światopoglądowe.
    Wczoraj dowiedziałam się, ze Grzegorz Miecugow nie żyje. Zrobiło mi się przykro. Tak po ludzku.  Miał tylko 61 lat.  Nikt nie może zarzucić jemu braku inteligencji, braku wiedzy, Poczucia humoru( w stopniu nieco ograniczonym, gdy dotyczyły Jego samego). Był świetnym rozmówcą i w kontakcie osobistym- osobą ciepłą. Miał żonę i syna.
   Odszedł tam, gdzie poglądy i sposób ich wyrażania nie mają znaczenia. Bez względu na sympatie polityczne- odszedł człowiek, z którym było o czym rozmawiać.

P.S. Pojawiają się w necie ostre komentarze przeciwników Szkła Kontaktowego. Nie potrafię zrozumieć nikogo, kto chwali się z braku żalu po czyjejś przedwczesnej śmierci.  Niektórym widać przysięga „i nie opuszczę cię aż po grób” dotyczy nienawiści. Szkoda.

Im dedykuję kolejny cytat z Hellera; ”Dlaczego nikt nie rozumie, że nie jest dziwolągiem, ale normalnym samotnym człowiekiem, który stara się prowadzić normalne, samotne, ludzkie życie? Czy nie krwawi, kiedy się go kłuje? I czy nie śmieje się, kiedy się go łaskocze? Jakby im nigdy nie przyszło do głowy, że on tak samo jak oni ma oczy, ręce, narządy, wymiary, zmysły i uczucia, że może zginąć od tej samej broni, że marznie i grzeje się na tym samym wietrze i je to samo co oni, chociaż trzeba przyznać, że za każdym razem w innej stołówce.”.

    

Data:
Kategoria: Polska

Maud Puternicka

1 Maud Puternicka - https://www.mpolska24.pl/blog/1-maud-puternicka

Dawniej rzemieślnik,dyrektor PR w koncernie Unilever, właściciel spółek. Członek wspierający Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.