Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Historia od nowa

Najbliższe dni, to dni próby całego porządku światowego. Sprawdzimy, czy warto pozbywać się broni nuklearnej w zamian za gwarancje USA i Wielkiej Brytanii – na pewno będzie to pilnie obserwował Iran, namawiany do rezygnacji z własnych planów w tym zakresie dokładnie takimi gwarancjami. Sprawdzimy czy NATO to taka organizacja do wspierania Ameryki w Afganistanie czy Iraku, czy też sojusz wojskowy zdolny do utrzymywania pokoju na świecie i poskramiania apetytów satrapów. Sprawdzimy też, czy prawdą są pogłoski o rozpadzie Związku Sowieckiego i likwidacji jałtańskiego podziału wpływów w Europie. Bo może te wieści były głęboko przesadzone?

ambasada.jpgJak szybko może się skończyć złudzenie postpolityki, życia po końcu historii, w stabilizacji, pokoju?  Jak szybko niemożliwe staje się faktem?

Jesteśmy w Unii Europejskiej – strefie pokoju, jesteśmy w NATO – najsilniejszym sojuszu na świecie.

Dzisiaj doświadczamy, jak niewiele trzeba, żeby zburzyć spokój siedzenia we własnym smrodku.  Wchodząc do strefy zachodu chcieliśmy przejmować pozytywy – standardy demokratyczne, gospodarcze know how, prawa obywatelskie – ale przejęliśmy także kompletne nierozumienie totalitarnej Rosji (w naszym przypadku to amnezja) i niczym nie wytłumaczalne przeświadczenie, że klęski, wojny i najazdy to problemy afrykańskie czy azjatyckie – bo przecież nie nasze.

Agresja Putina na naszego sąsiada – Ukrainę -  przypomina nam gdzie leży Polska, czym jest Rosja, a najgorsze co nam przypomina – znaczenie traktatów i gwarancji.

Ukraina, posiadająca po rozpadzie ZSRS armię 700 tysięczną i arsenał atomowy uwierzyła sygnatariuszom tzw. Deklaracji Budapeszteńskiej. USA, Wielka Brytania i Rosja gwarantowały niepodległość i integralność terytorialną Ukrainy w zamian za likwidację jej arsenału atomowego. Dzisiaj, kiedy po głowicach śladu już nie ma, Rosja wjeżdża na Ukrainę jak do własnego garażu, a pozostali sygnatariusze… Nabijają sobie rachunki telefoniczne wydzwaniając gdzie się da, a NATO potrafi wydać z siebie jakieś dziwaczne wezwanie do „deeskalacji” działań zbrojnych – Putinowi zapewne ze śmiechu botoks się przesunął.

Rosjanie Zachód znają doskonale, jak to powiedział jeden z rosyjskich senatorów: Nie zwracajcie uwagi na europejskich polityków. Pogadają sobie, pogadają i przejdzie im.

Nawet taka inicjatywa jak bojkotowanie spotkania G8 w Soczi szybko jest torpedowana przez Angelę Merkel, w zamian za jakąś mglistą obietnicę powołania grupy wspólnej ds. Ukrainy. Nie bardzo wiadomo kto ma być w tej grupie, jakie mają być jej kompetencje – ale wiadomo na pewno, że w trakcie rozmowy kanclerz Niemiec z prezydentem Rosji, wojska rosyjskie kontynuowały działania zbrojne na Krymie.

Mieliśmy trochę czasu żeby pocieszyć się, że jesteśmy zachodem. Teraz możemy się tym pomartwić.

Najbliższe dni, to dni próby całego porządku światowego. Sprawdzimy, czy warto pozbywać się broni nuklearnej w zamian za gwarancje USA i Wielkiej Brytanii – na pewno będzie to pilnie obserwował Iran, namawiany do rezygnacji z własnych planów w tym zakresie dokładnie takimi gwarancjami. Sprawdzimy czy NATO to taka organizacja do wspierania Ameryki w Afganistanie czy Iraku, czy też sojusz wojskowy zdolny do utrzymywania pokoju na świecie i poskramiania apetytów satrapów. Sprawdzimy też, czy prawdą są pogłoski o rozpadzie Związku Sowieckiego i likwidacji jałtańskiego podziału wpływów w Europie. Bo może te wieści były głęboko przesadzone?

Bardzo chciałbym się mylić, ale wszystko co widzę układa się w scenariusz  monachijski, obrona rosyjskiej mniejszości, wyczekiwanie Ukraińców na reakcję sojuszników, bierność ich wojska, tworzenie faktów dokonanych przez agresora i paniczna walka o zachowanie pozorów pokoju i ładu przez Zachód. Na dzisiejszego Chamberlaine’a wyrasta nie wiem, czy Merkel czy Steinmeier – ale któreś z nich pewnie niedługo nam powie – przywożę pokój. A ceną pokoju będzie rozbiór Ukrainy i rosyjski protektorat nad jej resztówką.

Mniejszość rosyjska jest w każdym z krajów postsowieckich. A uzasadnione interesy Rosji – w każdym kraju Europy Środkowej.

Nie jest rozwiązaniem wojna z państwem posiadającym broń nuklearną i mało cywilizowanych przywódców. Ale rozwiązaniem nie jest także tolerowanie ich agresji. Reżim kremlowski zapewnia sobie wewnętrzny wizerunek normalności olimpiadami, szczytem G8, uczestnictwem w międzynarodowych instytucjach – skąd taki Putin czy Miedwiediew przyjeżdża do Moskwy i tłumaczy swoim rodakom – jesteśmy jak demokratyczni jak Niemcy i potężni jak Amerykanie, poważają nas, nikt nie mówi, ze jesteśmy źli.

Ale czy uczestnictwo Rosji w G8, w Radzie Europy, czy w OBWE jest obowiązkowe? Czy ludzie związani z reżimem dokonującym  agresji na swojego kolejnego  sąsiada powinni być mile widziany w krajach szanujących pokój i prawa człowieka? Oczywiście, że nie. Przynależność do pewnych klubów jest warunkowana. RPA przez lata, dokąd nie zlikwidowano apartheidu, w wyniku zgodnego ostracyzmu cywilizowanego świata nie był dopuszczony do organizacji imprez sportowych. Rosja, dokąd nie będzie miała podstawowych cech państwa szanującego prawo międzynarodowe i dotrzymującego traktatów, dokąd nie przestanie być zagrożeniem dla wszystkich swoich sąsiadów, powinna być izolowana.

Jeżeli Europa i NATO nie wprowadzą sankcji, nie będą izolować agresorów z Kremla, jeśli sprzedadzą Ukrainę za obietnicę, że „to już ostatni raz”, jeśli nie wykażą się w tej chwili stanowczością – pokażą tylko pułkownikowi Putinowi, że może wszystko, że nie ma siły, która skarciłaby jego imperialistyczne zapędy. Że na oczach i przy cichej akceptacji świata może spokojnie realizować wielkoruskie marzenia o odzyskaniu środkowoeuropejskich kolonii. To perspektywa akceptowalna może  dla USA. Dla nas nie.

Jedno jest pocieszające w tym naszym najgorszym z systemów. Opinia publiczna, wykazując o wiele więcej politycznego rozumu od swoich wybranych przedstawicieli, zajmuje się sprawą ukraińską od momentu, kiedy chcieli ją porzucić urzędnicy – od szczytu w Wilnie. To pikietom, demonstracjom, apelom i publicystyce zawdzięczamy to, że nasze rządy nie pogrążyły się w ulubionym nicnieróbstwie i tłumaczeniu, że nas problem nie dotyczy. To opinia publiczna nie daje sobie wmówić, że kiedy sołdaci odprują z mundurów naszywki z barwami Rosji, przestają być agresorami obcego państwa, w co chętnie chcieliby uwierzyć politycy. I tylko w tym nadzieja, nasze działania, nasza aktywność, uniemożliwi oddanie  Ukrainy i obroni Europę przed pułkownikiem Putinem.

Data:
Komentarze 10 skomentuj »
Tomasz Włodarczyk 8 lat temu

Skąd amnezja?
Przez ostatnie 10-15 lat, wyborcza, TVNy, Polsaty i TVP przekonywały nas, że Rosja to cywilizowany kraj, a jego władca to demokrata. To tylko PiS straszy Rosją w ceu zbicia kapitału politycznego, a każdy kto twierdzi, że Putin nie umiłował pokoju, a opozycję zwalcza siłą, jest rusofobem. Należy też zapomnieć o zaszłościach z II w.ś., o mordach NKWD, o mordach w UBeckich kaźniach, przecież to już historia...

Cirrus Logic 8 lat temu

No jak historia. Przecież Żołnierze wyklęci to bandyterka, która wybijała niewinnych ludzi, a nawet sprzeciwiali się rządowi... który został przez świat uznany, a zrobił tyyyle dobrego. Albo, że Rosja niebyła imperialna przed ZSRR; a układów międzynarodowych nie było przed Jałtą. Bo Ukraina to było stabilne państwo i się nie posypała. W ogóle jak pamiętam to pan Celiński był wielkim zwolennikiem Majdanu i wywracania tam władzy. Teraz osoby i siły które zrobiły tam burdel mają tam robić "porządek" i bronić "integralności" Ukrainy? To już nawet nie jest historia na nowo. To jest żart historii na nowo.

Tomasz Włodarczyk 8 lat temu

Cirrus Logic
Niestety jak spytasz Polaków na ulicy co wiedzą o ludobójstwie na Wołyniu, to 95% nie będzie wiedziało, ale co się dziwić skoro nawet Polski parlament zamiata sprawę pod dywan, żeby "nie psuć dobrosąsiedzkich stosunków" i głosuje w ustawie, że to nie było ludobójstwo tylko czystki etniczne (z definicji przesiedlenie).
Niestety im dalej na wschód tym gorzej, przecież zwykli Rosjanie cały czas nie wiedzą czego dokonywała "wyzwoleńcza Armia Czerwona" na ziemiach okupowanych. Tak samo Ukraińcy nie wiedzą czym Bandera "zasłynął" na ziemiach polskich...

Cirrus Logic 8 lat temu

Tomasz Włodarczyk No i właśnie to jest dla mnie problem, a nie Ukraina w której sprawie i tak nie mamy nic do powiedzenia, ani tym bardziej Putin który robi to co do niego należy. Mamy własny bajzel którym nie potrafimy się zająć, a jelity chcą wszystkich pouczać co mają robić inni. Wychodzą takie trutnie, które popierają bajzel. Potem płacz, że Putin na tym korzysta. To jest tak żałosne i śmieszne zarazem, że aż ciężkie do opisania. W ogóle jak można wycierać sobie mordę prawami człowieka. Jak człowiek nie ma prawa być sobą we własnym kraju? Historia od nowa... prorocy złamanego patyka nie warci.

Tomasz Włodarczyk 8 lat temu

Cirrus Logic
Zgadzam się że porządek należy zacząć robić od własnego podwórka, ale przez ostatnie 60 lat ktoś, to podwórko nieźle zaniedbał, a bardziej gospodarny sąsiad wykorzystuje okazję, żeby zabrać kawałek działki obok nas, żeby otworzyć tam hodowlę psów trenowanych do walki, więc teraz trzeba się tym zająć ;)

Cirrus Logic 8 lat temu

Tomasz Włodarczyk Yep. Jednak w związku z tym, że to podwórko zostało zaniedbane nie ma jak się tym zająć. Nie okłamujmy się. Jakie są najprawdziwsze środki jakimi dysponujemy? Żadne, nawet władza ma nas w dupu. Dlatego największym błędem jaki popełniono to wsparcie majdanu. To majdan i obalenie Janukowycza bezpośrednio naruszyły integralność Ukrainy. Putin tylko wykorzystał okazję do zajęcia odsłoniętego! Krymu. W Ukrainie rozpoczęto rozpad bez jej zabezpieczenia. My mamy podobny problem. Coby nie mówić, nasza pozycja bardziej stabilna nie jest. Ja tam dostrzegam, że w jakiś sposób powinno się zabezpieczyć to podwórko na wypadek "majdanu". Rzucanie się z szabelkami na Putina to marny pomysł... No ale jbc to. Prorocy i tak zrobią swoje.

Tomasz Włodarczyk 8 lat temu

Cirrus Logic
No to pytanie co jest większym problemem? Cała Ukraina pod ruskim butem, która de facto zmierzała małymi krokami do tego by stać się Białorusią, czyli państwem tylko na papierze. Czy chaos na Ukrainie i po jakimś czasie przepychanek, utrzymanie jej "po naszej stronie", a w najgorszym wypadku być może jej rozpad na 2 części, ale za to ta bliżej nas będzie wolna od Ruskich.

Cirrus Logic 8 lat temu

Tomasz Włodarczyk A to pytanie w ogóle wymaga odpowiedzi? Podstawowym pytaniem jest jak rozwiązać problem w ogóle. Trzeba wiedzieć jaka jest istota problemu, trzeba mieć środki do jego rozwiązania, oraz zneutralizować problemy "zewnętrzne".
Czy Ukraina może rozwiązać swój problem? Nawet pomijając Rosję, byłoby to karkołomne zadanie, ze względu na podziały narodowe, stopień korupcji, brak naturalnych elit [oligarchie].
Czy możemy wjechać im na chatę i urządzić im ją jak trzeba? Nawet pomijając brak środków wpływu, to i tak nie dałoby się "spacyfikować" wschodu.
Czy Rosja może? Ona nie da rady zachodu.
Można zneutralizować wpływ Rosji? Nie wydaje mi się. Zachód nawet zaczyna udowadniać, że nie ma w tym interesu. Sprawa jest sypnięta.
Więc jak dla mnie tym bardziej należy szukać innej drogi. Czasem trzeba poświęcić jakieś figury, w zamian za uzyskanie lepszej pozycji, ale to nie jest zagadnienie, które rozwiązuje jakikolwiek konflikt. Tego nikt nie ma. Nie ma... nie widzę możliwości zjedzenia ciastka i posiadania go. Szczególnie jak to państwo jest związane układami.

Michał Błasiak 8 lat temu

W Ukrainie o wpływy walczy zarówno zachód, jak i wschód.
Po stronie wschodu stoją czołgi, zachód ma potężną propagandę, która zastępuje armię. Cel jest ten sam.
Obecnie nie powinniśmy się jeszcze obawiać Rosji, większym problemem jest nasz 'demokratyczny okupant'.
Przypominam, że Polska jest w stanie totalnego rozkładu.
I nie jest to wina Rosji.
Słabość jedynie prowokuje agresję.

Tomasz Włodarczyk 8 lat temu

Ciekawa analiza ekonomiczna Michałą Stopki. Krótko mówiąc, Rosja łapie za szabelkę za każdym razem jak jej spada PKB (na które w 50% ma wpływ eksport ropy i gazu), w wyniku tego ceny ropy i gazu na rynkach światowych rosną, a zwiększone wpływy do budżetu Rosji pozwalają na funkcjonowanie gospodarki przez kolejne lata i przyokazji dozbrojenie się na przyszłość.

http://www.michalstopka.pl/przyczyny-i-skutki-konfliktu-rosja-ukraina-polska-gospodarka-i-gielda/

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.