Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Operacja bez znieczulenia

Do popularnego niegdyś, a dziś – za sprawą „Prezesa Polski” – znów wskrzeszonego hasła „Balcerowicz musi odejść”, dołączyło nowe, czyli „gimnazja muszą zniknąć”. Rodzi się pytanie: dlaczego? Są złe, bo Prezes tak powiedział? Zmiany w oświacie to zawsze operacja na żywym organizmie. Zmiany w wydaniu PiS to operacja bez znieczulenia.

Operacja bez znieczulenia
źródło: Flickr CC 2.0
Być może gimnazja trzeba reformować, ale jeśli już, to po gruntownej analizie, bez podejmowania pochopnych decyzji. Bo czy ktoś przeanalizował i jasno powiedział, jakie będą koszty tej reformy? Czy ktoś spróbował chociaż przewidzieć jej efekty? Zmieni się struktura i system kształcenia, zmieni się więc podstawa programowa i podręczniki. A co z pieniędzmi już wydanymi na przygotowanie i wydrukowanie darmowych podręczników? Co z nauczycielami szkół gimnazjalnych? Ilu z nich straci pracę? PiS uważa, że znajdą zatrudnienie w liceach.  Ale czy tak się stanie, skoro starostowie mają do „zagospodarowania” nauczycieli ze swoich szkół średnich? Wątpliwości, które ma też Związek Nauczycielstwa Polskiego, nie są bezpodstawne.

A obawy rodziców? Czy nie należy wziąć ich pod uwagę? Prawo i Sprawiedliwość tak mocno angażowało się w obronę sześciolatków przed objęciem ich edukacją szkolną, argumentując, że rodzice najlepiej wiedzą, co dobre dla ich dzieci.  Dlaczego więc rządząca partia nie wysłucha głosu rodziców, którzy  mają dość edukacyjnych eksperymentów na ich dzieciach?  Dlaczego kolejne roczniki uczniów muszą przechodzić reformę, tylko dlatego, że politycy rządzącej partii nie potrafią uznać ciągłości funkcjonowania państwa we wszystkich jego sferach, w tym w edukacji młodych Polaków?…

Żeby była jasność – nikt nie odmawia rządzącym prawa do zmian. Nikt też nie twierdzi, że gimnazja są objawieniem, idealnym bytem oświatowym i nie wymagają żadnych korekt. Jeśli takie korekty w systemie edukacji gimnazjalnej są potrzebne, trzeba je wprowadzić. Ale odrzucanie wszystkiego co było, tylko dlatego, że stworzyli to poprzednicy, jest podejściem rewolucyjnym, by nie rzec – bolszewickim. Tymczasem społeczeństwo ma prawo wymagać od polityków racjonalnych i odpowiedzialnych działań. Zwłaszcza w tak delikatnej materii jak edukacja młodego pokolenia.

Jeśli więc wprowadzać zmiany, to ewolucyjnie – bez narażania uczniów, rodziców, nauczycieli i samorządów (co z nowymi budynkami szkół gimnazjalnych?) – na rewolucyjne wstrząsy, w swych konsekwencjach trudne do przewidzenia.

Biorąc pod uwagę napięty budżet państwa, warto też pomyśleć o bardziej rozsądnym  wydawaniu pieniędzy, niezbędnych do przeprowadzenia tej oświatowej rewolucji antygimnazjalnej. Może lepiej (jestem przekonany, że zdecydowanie lepiej) byłoby pomyśleć o bezpłatnym dożywianiu czy dodatkowych lekcjach w ramach podnoszenia kompetencji kluczowych – językowych czy matematycznych. Choćby kielecki przykład – miejski pomysł z dodatkowymi godzinami matematyki dla maturzystów świetnie się sprawdził! To gotowy pomysł na sensowniejsze wydanie pieniędzy…

Naprawdę nie każdy rząd musi mieć własną reformę edukacji. Nie każda zmiana jest dobra, nie wszystko, co zostawili poprzednicy, musi nadawać się do wyburzenia. Wszystko to niby tak oczywiste, że aż banalne. Sęk w tym, że nie dla wszystkich, niestety…
Data:
Tagi: #

Adam Jarubas

Adam Jarubas - https://www.mpolska24.pl/blog/adam-jarubas

Adam Sebastian Jarubas (ur. 17 grudnia 1974 w Busku-Zdroju) – polityk, samorządowiec, od 2006 marszałek województwa świętokrzyskiego, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. W 2015 roku kandydat na Prezydenta RP.

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.