Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Straszymy bo się troszczymy.

Tatusiu, a puścisz mi na komputerze film o potworach? Ten, który kiedyś razem oglądaliśmy a Ty mi przyniosłeś orzeszki i ja jadłam, i oglądałam. Tymi słowy moja córka (3,5 roczna) poprosiła mnie o film "Potwory i Spółka", chyba jedyny nasz ulubiony. Nasz, to znaczy lubimy go i ja, i ona. Co rzadkie. Ale po raz pierwszy naszły mnie w trakcie oglądania tej bajki dziwne refleksje i na ich kanwie napisałem co napisałem. Bez znajomości filmu odbiór może być trochę trudny, ale to opowiadanie zamyka się w pewną całość.

Straszymy bo się troszczymy.

We scare because we care. (Motto firmy Monsters Inc.)

 

            Wyobraźmy sobie, że ok. 1920 roku wpadamy na fantastyczny nowy pomysł. Nazywamy się Edelbert Moczyknur i właśnie znaleźliśmy zastosowanie dla szklanej bańki, którą przypadkiem, King Kong, przyniósł w swoim futrze ze świata ludzi. Tym wynalazkiem jest żarówka. 

Był wieczór, w Potworowie zimno tak, że strach Cerbera na dwór wygnać a my pijemy sobie z Franiem Sztajnem nowy napój „Wyziew bagienny” i bawimy się tą kulką. Narąbany coraz bardziej Franio chce się bawić w straszenie, wpada do szafy i rozpoczyna balet w sypialni jakiegoś dzieciaka. Ku naszemu zdumieniu widzimy, że krzyki dzieci ze świata ludzi spowodowały rozbłysk naszej żarówki (magia świata potworów, obwód strachotyczny nie musiał być zamknięty). Żarówkę kupiliśmy od Konga za udo blondynki przytargane z Sylwestra 1919.

Bomba bagienna i pięć kurzajek na dokładkę, świetny interes będzie do ubicia, pozyskiwać krzyk dzieci, zasilać nim żarówki, kto wie co jeszcze. Nie będzie trzeba siedzieć przy kominku i marznąć jak strach na wróble zimą na Suwalszczyźnie.

Ale co zrobić gdy się nam inni do tego dobiorą, jak sobie poradzić, trzeba mieć dobry dupochron do tego!.

Na szczęście naszym kolegą jest Tyrano Durex, pełniący obowiązki ministra w najbardziej potwornym rządzie po tej stronie lustra. Za jedyne 49% procent udziału w firmie zaczyna zmieniać nauczanie potworne i lokalne straszki braci Riper. Nie zapewnia nam monopolu w sposób ordynarnie prosty, czyli zakazując straszenia dzieci, nie nie nie, na to mogłyby wpaść tylko potworne rządy potwora z Loch Ness. Tego samego, który zezwalał tylko na jedzenie ryb i stworzeń, które można wyciągnąć z wody. Dziecko z wody, brrr, tego się jeść nie dało.

Nie, Tyrano Durex zaczyna szeptankę, że dzieci zabijają dotykiem. I każdy kto chce pracować z dziećmi musi dostać pozwolenie nowo utworzonej agencji CDA (Child Detection Agency czyli Co Dasz Aparatczykowi). Żaden potwór nie wie o co chodzi, dopiero po roku gdy Edelbert Moczyknur ogłasza powstanie pierwszego zakładu strachotycznego w co bardziej pofałdowanych potworach zaczyna tlić się ognik zrozumienia. Otwieramy fabryki, straszymy dzieci, każdy zasila swój dom tanią energią z własnego przejścia przez szafę do świata dzieci!!!

O nie moi drodzy. A gdzie homologacja waszej szafy pod kątem zabezpieczenia przez przypadkowym wtargnięciem zabójczych dzieci do świata ludzi? Gdzie, to ja się pytam!! Mamy na to badania!

Nie ma? To nie możecie skorzystać z nowego wynalazku. Najpierw proszę założyć działalność gospodarczą, zbudować straszalnię. Straszalnia musi spełniać normy bezpieczeństwa, które sami towarzysze potwory rozumieją, muszą być coraz bardziej rygorystyczne. Edelbert Moczyknur tryumfował, teraz miał władze nad całym Potworowem. Bez żadnych oporów zgodził się z sugestią głównego straszaka, aby napisać przed głównym wejściem:

 

Straszymy, bo się troszczymy.

 

(od tego miejsca zaczyna się subiektywny opis fabuły filmu Potwory i Spółka)

Minęło 81 lat i wnuk założyciela, Pan Moczyknur staje przez wielkim problemem. Rosnąca populacja Potworowa i ciągły postęp techniczny wymagają ogromnej ilości energii. Jednocześnie ludzie zaczęli bronić swoich dzieci poprzez edukację i już trzylatkom zaczęto pokazywać horrory.

Podaż spada a popyt rośnie, wzrasta ciśnienie ze strony rządzących na zwiększenie podaży energii ale jak ją zdobyć??

Pan Moczyknur jest strażnikiem rodowej tajemnicy, dzisiaj już zapomnianej. Otóż dzieci nie zabijają dotykiem. Dzieci są miłe, naiwne, smaczne i nie zabijają dotykiem. Okazuje się, że nie może prowadzić żadnych badań nad nowymi źródłami energii z dzieci, bo te są przecież toksyczne. Rodzina Tyrano Durexa już dawno nie siedzi w ministerstwie gdyż popadła w niełaskę. Było coś o wykorzystywaniu futer potworów do czegoś potwornego. Przez lata nikt w badania nie inwestował bo i po co, skoro i tak każdy musiał kupować u Moczyknura, dzieci pod dostatkiem a tu nagle takie coś . . .

Z pomocą przychodzi Randal, straszak, jeden z najlepszych ale nie najlepszy. Wpada na pomysł wysysania strachu z dzieci specjalną maszyną Ale trzeba to oczywiście zrobić w tajemnicy - mówi Moczyknur. CDA się nie może dowiedzieć. Dopiero z gotowym pomysłem można pójść do rządu i przedstawić im nowy plan.

Pan Moczyknur nie wie o tym, że Wolne Potwory już dawno usadziły w firmie swojego agenta, potężnego, niebieskiego i nakrapianego James’a P. Sullivana. W krytycznym momencie wykrada dziecko, doprowadza do zamieszania w fabryce. Zamieszanie ma na celu ściągnięcie CDA do fabryki i sparaliżowanie jej działalności. Wolne Potwory już dawno stwierdziły, że przyczyną kryzysu jest sama firma energetyczna Potwory i Spółka.

Historia zatacza koło. W trakcie rozróby Pan Moczyknur kończy jako pokarm dla ryb, J.P.Sullivan natomiast demontuje Monsters Inc. przy pomocy CDA. Nareszcie, darmowa energia dla wszystkich w każdym domu. Opuszczający fabrykę krokiem zwycięscy J.P.Sullivan przypomina sobie jeden drobniutki szczegół.

Gdy dziecko się śmieje to też zasila sprzęty strachotyczne a śmiech jest 10 razy wydajniejszy. J.P.Sullivan zostaje nowym dyrektorem fabryki z namaszczenia CDA. Dzieci nadal nie są wpuszczane do Potworowa, nadal monopol ma spółka Sullivana, tylko tym razem na rozśmieszanie a nie straszenie.

A czy każdy ma w domu swoją szafę i może rozśmieszać dzieci to już sami wiecie, prawda?

 

Witamy:

 

w firmie Potwory i Spółka.

 

PS. W ramach  ćwiczeń można podstawić prawdziwe nazwy firm i nazwiska prezesów za: Potwory i Spółka, Edelbert Moczyknur, Pan Moczyknur, Randal i J.P.Sullivan.

Data:
Kategoria: Gospodarka

Wernyhora

Silniej do mnie mówi mędrca szkiełko i oko. - https://www.mpolska24.pl/blog/16

Spojrzenie na świat okiem naukowca i przez pryzmat nauki.

O Autorze: dr inż. chemii.

Komentarze 4 skomentuj »

Kocham odjechane teksty z przesłaniem i podtekstem.

Tomasz Andrzej Moroń 10 lat 4 miesiące temu
+1

świetny tekst

Aby przywrócić wolność trzeba będzie stoczyć twardą walkę z nieprzebierającymi w środkach potworami. Zwycięzcy monopolistów muszą mieć silny kręgosłup, aby nie zająć ich miejsca.

ALE JAZDA ... to lubię, dałem na moja tablicę; czekam na reakcje ;)

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.