Wiedza zawarta w #KSeF ma kolosalną wartość rynkową. W skali całych branż to jest warte miliardy. W skali całej gospodarki dowolne części całego PKB. Tyle można zarobić, mając te dane. Nie potrzeba żadnego wycieku danych, nielegalnego kopiowania plików, czy włamu — te dane są dostępne dla polskich urzędników skarbowych oraz oficerów służb. Są też dostępne dla pracowników firmy Imperva, a przez nią dla urzędników i służb Francji, USA i Izraela.
Nie ma znaczenia, czy są oni uczciwi, nie ma znaczenia, jakie ma poglądy, nie ma znaczenia, czy są dobrymi ludźmi i lojalnymi sojusznikami. Przy takiej asymetrii bodźców nie istnieje system, który byłby w stanie zagwarantować, że nie wykorzystają wiedzy, na której można zarobić miliardy i swobodnie sterować gospodarką milionowego kraju.
Tam, gdzie dostęp do informacji daje władzę rynkową, wykorzystanie tej władzy jest niewidoczne, a stawka liczona jest w miliardach, tam nie zadaje się pytania: „czy”, tam zadaje się pytanie „kiedy” i „na jaką skalę”!
Ten system ktoś zaprojektował. Ktoś go wymyślił. Ktoś forsował. Ktoś wdrażał. Robiono to świadomie, wiedząc, jaką wartość mają te dane. To nie jest niewinny projekt fiskalny. To jest infrastruktura koncentracji wiedzy strategicznej o gospodarce.
Ten ktoś jest doskonale znany: to Mateusz Morawiecki oraz Donald Tusk i ich współpracownicy i urzędnicy. To prezydent Andrzej Duda, który podpisywał wszystkie ustawy wprowadzające ten szpiegowski system.
Opowieść, że państwo tylko zbiera dane, jest intelektualnie naiwna. Państwo stworzyło centralny punkt widzenia rynku. A każdy taki punkt automatycznie staje się źródłem władzy gospodarczej. Formalnej albo nieformalnej. Legalnej albo szarej. Widocznej albo całkowicie ukrytej.
Rynek przestaje być procesem odkrywania cen. Staje się procesem eksploatacji informacji. Konkurencja przestaje być grą o sumie dodatniej. Staje się grą o sumie ujemnej, w której ktoś siedzi wyżej, widzi więcej i czerpie z tej wiedzy kolosalny zysk przy okazji obniżając wydajność całości.
W takim stanie, gdy istnieje centralny rejestr faktur, nawet gdyby przeprowadzić w Polsce pełną prywatyzację i uczynić z niej państwo minimum, takie, które postulują libertarianie, konserwatywni liberałowie czy inni zwolennicy wolnorynkowego kapitalizmu, to będą to tylko pozory, to będzie fasada — w istocie będzie to tyrania tego, kto ma dane z KSeF. On będzie dyktatorem w pełni decydującym o tym, która firma ma istnieć, a która paść, która ma się rozwijać, a która zwijać. Wreszcie dostaniem tak długo oczekiwanego katechona.
Grzegorz GPS Świderski
https://Twitter.com/gps65
https://t.me/KanalBlogeraGPS
Tagi: gps65, finanse, gospodarka, podatki, biznes, wywiad.