Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Polska więcej

Nietykalni ... urzędnicy

Nietykalni ... urzędnicy

Ponad milion urzędników różnego szczebla podejmuje decyzje w sprawach naszego codziennego życia. Czasem popełniają błędy przez przeoczenie, bywa, że świadomie. Czy jednak ponoszą odpowiedzialność?

Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych obowiązuje od 17 maja 2011 r. . Tuż po jej wejściu w życie, spanikowani pracownicy skarbowi zażądali od ówczesnego ministra finansów wykupienia dla nich ubezpieczenia OC . „Takie rozwiązanie skutecznie funkcjonuje w Wielkiej Brytanii" – wypowiadał się na łamach portalu Infor Mariusz Śron, radca prawny i partner kancelarii prawniczej Deloitte Legal. Miało ono chronić skarbowców przed odpowiedzialnością za błędne decyzje. Zalecono im wtedy, by wykupili ubezpieczenia za własne pieniądze. Większość zrezygnowała z zakupu polisy mając świadomość, że i tak ostatecznie nic im nie grozi i od kary się wywiną. Sprawa się „rozmyje” i z czasem wyciszy, więc po co niepotrzebnie wydawać pieniądze?  Pomimo, że przepisy o karach finansowych dla urzędników obowiązują od prawie sześciu lat, funkcjonariusze nie płacą odszkodowań za błędy wcale, ale jeśli już – to nie z własnej kieszeni. Ustawa mówi, że kara za urzędniczy błąd z tzw. rażącym naruszeniem prawa nie może przekraczać kwoty 12-krotności jego miesięcznego wynagrodzenia. Kary finansowe miały być nakładane  nie tylko za intencjonalnie złe działania władzy publicznej, ale także za jej opieszałość i zaniechania, np. gdy przedsiębiorca poniósł straty przez brak decyzji organu. I co? Nic z tego nie wynika. W latach 2011–2015 nie odnotowano prawomocnych wyroków skazujących na podstawie ustawy o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa – takie są oficjalne dane Ministerstwa Sprawiedliwości.  Opisywany przez  media nieliczny przypadek ukarania urzędnika w Polsce, jeszcze z 2016 r., dotyczył  lokalnego pracownika samorządowego. Urzędnik starostwa w Ostródzie musiał zapłacić ponad 45 tys. zł odszkodowania za podjęcie decyzji niezgodnej z prawem. Drugie zdarzenie znalazło epilog w Elblągu, w marcu 2016 roku. Za wydanie błędnej decyzji sąd nałożył podobną karę.  

Bezkarność urzędników w Polsce podsumowuje dwoma mocnymi zdaniami prof. Jakub Stelin z Uniwersytetu Gdańskiego:  „Ustawa jest martwa. W praktyce trudno udowodnić, że doszło do rażącego naruszenia prawa” – uważa profesor. Nawet, gdy się to uda, to daleko jeszcze do pociągnięcia do odpowiedzialności autora wadliwej decyzji lub zaniechania. „Rażące naruszenie prawa” musi zostać udowodnione, by urzędnik w ogóle został pociągnięty do odpowiedzialności. Sąd musi wydać takie orzeczenie, a z różnych powodów  niechętnie wydaje.  

Są kraje – jak najbardziej demokratyczne i nam dobrze znane - gdzie  nieuczciwi lub nierzetelni  i łamiący prawo urzędnicy są  karani wyrzuceniem z pracy . W Niemczech dzielą się oni na dwie kategorie:  „mianowanych” (Beamte) są praktycznie nieusuwalni i stanowią coś w rodzaju „służby cywilnej” oraz na tzw.  pracowników sektora publicznego ( Angestellte im oeffentlichem Dienst ). Ci drudzy posiadają z reguły umowę o pracę na czas określony. Po upływie kadencji organizowany jest konkurs na obsadę takiego stanowiska. Oczywiście pozytywna ocena pracy daje punkty na plus w tym konkursie zaś negatywna - in minus. Na wystawienie negatywnej oceny składają się m.in. skargi na danego urzędnika i popełnione błędy.  Już więcej niż dwie błędne decyzje praktycznie eliminują urzędnika jako kandydata do wzięcia udziału w konkursie na następną kadencję. Jakikolwiek konflikt z prawem (np. wypicie kilku głębszych  jazda po alkoholu samochodem ) skutkuje natychmiastowym zwolnieniem z pracy, z praktycznie dożywotnim zakazem pracy w administracji publicznej. Udowodnione wzięcie łapówki gwarantuje zaś spędzenie paru lat za kratkami i wysokie grzywny. Nie wspominając już o oczywistym zakazie pracy w administracji i widocznym ostracyźmie wobec przestępcy w kręgu jego dotychczasowych  znajomych. W krajach centralnie kierowanych, takich jak Chiny, wyeliminowanie nieuczciwego urzędnika nie jest wyrazem „zamordyzmu” władzy, tylko podtrzymywania ładu i sprawiedliwości oraz wypracowywania zaufania obywateli do państwa. Tak to jest postrzegane bo nakłada się na to jeszcze wschodnia mentalność. Z danych Centralnej Komisję ds. Inspekcji Dyscypliny Komunistycznej Partii Chin wynika, że w Chinach klika lat temu surowo ukarano prawie 300 tys. urzędników, m.in. byłego ministra bezpieczeństwa publicznego Zhou Yongkang. Powody: łapówkarstwo, nadużycie władzy, ujawnianie tajemnic państwowych.

W Polsce ściganie,  a tym bardziej ukaranie urzędnika, który popełnił brzemienny w skutkach błąd lub dopuścił się fatalnego zaniedbania czy korupcji to nadal ewenement. Największa kara to zazwyczaj śmiechu warte dyscyplinarne upomnienie czy nagana udzielona w gronie „swojaków”. Pomagają takiemu takiemu wszyscy: nieetyczni adwokaci, przewlekła procedura administracyjno - sądowa, rozmywanie odpowiedzialności (kto inny przygotował decyzję, kto inny zatwierdził, a jeszcze inny – podpisał ) a nawet zawodowi czyściciele niewygodnych papierów z różnych archiwów, często powiązani z różnymi „służbami”. Kryją go różne polityczne lobby układy.  

autor: Robert Azembski

foto: Znowelizowana rok później ustawa obowiązywała do czerwca 1923 roku. Nie wiadomo, ile ogółem wydano najbardziej drastycznych wyroków; zachowały się tylko przykłady:  we wrześniu 1920 r, w trybie doraźnym skazano kolejarza i posterunkowego za przywłaszczenie worka chilijskiej saletry, a pięć miesięcy później urzędnika w Wydziale Aprowizacji Sanitarnej Ministerstwa Zdrowia Publicznego za przywłaszczenie miliona marek. W 1922 roku na karę śmierci (na podstawie ustawy "o odpowiedzialności osób wojskowych za przestępstwa z chęci zysku" z 1 sierpnia 1919 roku) skazano 19 oficerów i 74 szeregowców. W późniejszym okresie kary złagodzono – na ogół sąd kończył sprawę wyrokiem pozbawienia wolności na kilka miesięcy do roku.

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.

mBlogi więcej

  • Avatar

    Księga Rodzaju 31,26-29

  • Avatar

    Taśmy, Tusk, Berlin i … pomarańcze

  • Avatar

    Ośno to ludzie!

    Mieszkańcy gminy Ośno Lubuskie jednoczą się, by wesprzeć rodzinę z Gronowa, która w pożarze straciła dom i dorobek całego życia. Ta tragiczna historia kolejny raz pokazuje, jak olbrzymią siłę ma wspólnota, którą tworzą.

  • Avatar

    Bawaria: tradycja, nowoczesność, tożsamość

  • Avatar

    Księga Rodzaju 31,17-25

  • Avatar

    Nowa geografia polityczna UE (i kilka zdań o polskiej siatkówce )

  • Avatar

    Księga Rodzaju 31, 12-16

  • Avatar

    Dominujące, agresywne kobiety to fatalne matki

    Czytelniczka pyta mnie o jej sytuację rodzinną, związkową i emocjonalną. Na pierwszy rzut oka głównym problemem są dominujące cechy jej matki, które nie ukazują dominacji z klasą, z wnoszeniem wartości i odpowiedzialnością za innych,

  • Avatar

    WSZYSTKIE ZBRODNIE FELIKSA DZIERŻYŃSKIEGO

    ZBRODNIE CZEREZWYCZAJKI

  • Avatar

    Kandydaci, pszczółki i kanalarze - przyporządkuj kandydata do kategorii

    Trwa kampania wyborcza. Gdy przyjrzymy się bliżej programom, obietnicom i formie przekazu szybko przekonamy się, że to szablonowe działania, a jedyny kampanijny wysiłek polega na wybraniu jednego z kilku gotowych rozwiązań.

  • Avatar

    Księga Rodzaju 31,6-11

  • Avatar

    Co mówi sondaż

    Z przedwyborczego sondażu dla Radia Zachód przeprowadzonego przez IBRiS wynika, że obecny prezydent Gorzowa, Jacek Wójcicki może liczyć na 37,7 % poparcie, Sebastian Pieńkowski z PiS 21,7%, Robert Surowiec z Koalicji Obywatelskiej 16,4%,

  • Avatar

    Księga Rodzaju 31,1-5

Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.