Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Dlaczego Platforma przegrywa internety?

I tak tkwią platformersi w błogim przekonaniu, że bezapelacyjną dominację PIS-u w sieci wyklikują tabuny opłacanych trolli, kompulsywnie klikając we wszystko, co hejtuje Platformę. Moim skromnym jest owo błogie przekonanie jeszcze jednym dowodem na niezmierzoną odległość, w jakiej to towarzystwo orbituje wokół rzeczywistości, nie rozumiejąc, co się naprawdę w sieci dzieje. A dzieje się ciekawie.

Dlaczego Platforma przegrywa internety?
Trolle internetowe
źródło: http://niebezpiecznik.pl/wp-content/uploads/2015/02/bots2.jpg

Witold Głowacki z dziennika "Polska the Times" opisał atak pisowskich trolli internetowych ("Prawo i Sprawiedliwość króluje w internecie. Pomaga w tym zdyscyplinowana armia trolli"). Z opisem tego ataku miałem niekłamaną przyjemność zapolemizować ("#PanieWitku nie umie w Twittera, czyli armia pisowskich trolli"), pokazując na najzwyklejszych w świecie liczbach, że o żadnym trollowaniu w rzeczonym przypadku mowy być nie może. Siła liczb jest potężna, nigdy jednak nie otarła się w naszej rzeczywistości o potęgę zdolną zmienić w jakiejkolwiek kwestii zdanie platformerskich wyborców. Nie ma się zatem co łudzić, że jak im się coś czarno na białym wykaże, to powłączają mózgi w swoich ciężkich czerepach i dojdą do jakichkolwiek wniosków.

I tak tkwią platformersi w błogim przekonaniu, że bezapelacyjną dominację PIS-u w sieci wyklikują tabuny opłacanych trolli, kompulsywnie klikając we wszystko, co hejtuje Platformę. Moim skromnym jest owo błogie przekonanie jeszcze jednym dowodem na niezmierzoną odległość, w jakiej to towarzystwo orbituje wokół rzeczywistości, nie rozumiejąc, co się naprawdę w sieci dzieje. A dzieje się ciekawie.

Zacząć trzeba od tego, że ten najtwardszy elektorat PO i różnych lewicowych zamiataczy progu wyborczego nie jest zdolny do zaakceptowania zastanej sytuacji. Przez dziesięć ostatnich lat budowali ci ludzie swoją tożsamość polityczną na poczuciu przynależności do lepszej części społeczeństwa i na wyśmiewaniu tego, co zaściankowe, ciemne i obciachowe. Nie mogą więc teraz wytrzymać szoku poznawczego, który rozpłaszcza ich na glebie jak pociąg towarowy w wąskim tunelu zagubionego przechodnia, za każdym razem, kiedy próbują coś ku chwale Platformy w internetach podziałać i okazuje się, że to oni stali się tym znienawidzonym przez samych siebie obciachem. Jak bardzo ten akurat elektorat wrażliwy jest na swoim punkcie, wytłumaczył człowiek, który wie o nim więcej niż wszystkie sondażownie, politolodzy i analitycy razem wzięci, czyli Edward Miszczak, który pogonił Szymona Majewskiego, bo "lemingi nie chcą, żeby się specjalnie śmiano z Platformy".

Według wszelkich psychologicznych prawideł mamy tu do czynienia z wyparciem i racjonalizacją klęski, w ramach której powstają opowieści o armii płatnych trolli. Tego muru się nie skruszy żadną argumentacją, nie znaczy to jednak, że temat powinien być porzucony. Bo klęska Platformy w internetach, nieproporcjonalna nawet do jej spodziewanej klęski wyborczej, jest faktem. Faktem, mającym moim zdaniem jak najbardziej racjonalne przyczyny.

Wiem, że rozpoczynanie akapitów od kolejnych liczebników porządkowych jest pójściem na publicystyczną łatwiznę, pozwalam sobie jednak na to w imię klarowności przekazu. Zaczynamy.

Po pierwsze: Platforma pada ofiarą starej prawidłowości "siła złego na jednego" (chociaż w tym przypadku to ci źli są raczej dobrzy, a ten jeden jest właśnie niedobry). Nędza rządów PO osiągnęła rozmiary wszechogarniające, co powoduje, że przy tej partii ostali się tylko najbardziej rozpaczliwi desperaci. Ale wszyscy inni są autentycznie wściekli, więc robią to, co robią - hejtują.

Po drugie: przestrzeń internetowa jest rzeczywiście życzliwa PIS-owi, jednak skala tej życzliwości nie umywa się do skali hejtu, jakim sieć dzień po dniu miażdży PO. Bo negatywny, antyplatformerski przekaz wydaje się nie płynąć tylko z kręgów pisowskich. W kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego korwiniści i narodowcy robili robotę, której sztabowcy PIS-u się chyba trochę bali (krzesła na wiecu, gwizdy, rozbijanie spotkań z wyborcami, "na Mazury macać kury"). Dlatego "trolle" nie muszą być wcale pisowskie, żeby kompulsywnie retweetować (nie)odpowiednie treści. I dlatego jest ich tak dużo - Kukizowcy, Korwinowcy i narodowcy są w Internecie grubo nadreprezentowani w stosunku do ich ogólnej liczby, czego głównym powodem wydaje się być wiek.

Po trzecie: Internet jest miejscem, w którym zawsze dominować będą przeciwnicy tych sił, które kontrolują główne środki masowego przekazu. Mamy ogromną nierównowagę na rynku medialnym, a propaganda głównych telewizji i prasy mainstreamowej działa według prostej zasady: im bardziej Platforma głupieje, tym bardziej na rympał będziemy ją promować. W takiej sytuacji raczej oczywistym wydaje się fakt, że Internet będzie przyciągał tych, którzy nie są usatysfakcjonowani przekazem medialnym.

Po czwarte: Internet jest przestrzenią interaktywną. Człowiek który nie jest usatysfakcjonowany przekazem medialnym może natychmiast dać swojemu nieusatysfakcjonowaniu wyraz - zrobi to tym dobitniej, im bardziej jest wkurzony. I wcale nie trzeba mu za to płacić.

Po piąte: jeszcze raz- Internet jest przestrzenią interaktywną, a to znaczy, że pozostaje zupełnie impregnowany na manipulacje tradycyjnych mediów. Czytelnik Wyborczej zobaczy zdjęcie Obamy i Putina, a internauta zobaczy to samo zdjęcie, tylko zestawione z jeszcze jednym, na którym widać siedzącego obok Obamy Andrzeja Dudę.

I po szóste, ale nieprzypadkowo dopiero na końcu: PIS rzeczywiście prowadzi bardzo sprawną kampanię internetową. Ale nie dlatego, że kupuje płatnych trolli - trolle tak naprawdę nie generują żadnego ruchu na portalach społecznościowych, bo ich lajki i retweety trafiają w próżnię, o czym przekonały się zastępy "japończyków" popierających Platformę. Sztabowcy PIS-u są świadomi tego, co po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte i po piąte - specyfika medium, jakim jest Internet i aktualna sytuacja polityczna sprawiają, że wygenerował się w sieci autentyczny popyt na hejtowanie Platformy. To nie trolle go jednak napędzają. No chyba, że mówimy o tych trollach, które nam przez osiem lat rozmontowały państwo.

Zapraszam na FB

https://www.facebook.com/t.laskus

Zapraszam do śledzenia na TT

https://twitter.com/tomeklaskus

Data:
Kategoria: Polska

Tomek Laskus

Tomek Laskus - https://www.mpolska24.pl/blog/tomek-laskus

Student UW
Twitter: https://twitter.com/tomeklaskus
Facebook: https://www.facebook.com/t.laskus

Komentarze 3 skomentuj »

Po co to rozpisywać się w tysiącach słów?Serio pytam wszelkiej maści analizatorów tego zjawiska..Odpowiedź jest prosta i do opisania w dwóch zdaniach.Po pierwsze naród ma powyżej uszu partię która uwłaszczyła się na nim co widać gołym okiem.Po drugie wracając do pierwszego.platfusy i analizatorzy "w drugą stronę" sądzą że naród to kompletni debile którzy jeśli im zabrać tradycyjne media to można nimi manipulować we wszystkie strony.I to są dwa zdania w temacie,jestem przekonany o nieomylności tego osądu z racji autopsji oraz analizy zachowań moich znajomych.Internety to rodzaj jedna pani drugiej pani.Tak więc Panie Tusk i Panie Kaczyński,przekazujcie sobie dalej TVP i resztę mediów,internety i tak wam patrzą na te tłuste z pazerności łapska.Ważną kwestią jest to że w Polsce pozbywamy się tak zwanego wykluczenia i co raz więcej ludzi w wieku bardzo dojrzałym korzysta z dobrodziejstwa tego wynalazku.Ot cała filozofia i analiza,panowie redaktorzy :P

Ps. Oczywiście nie umniejszam autorowi wpisu powyżej ale pomimo wszystko za dużo słów w przestrzeni publicznej o zwykłym zjawisku.

"Po co to rozpisywać się w tysiącach słów? Serio pytam wszelkiej maści analizatorów tego zjawiska.."

Tekst ma 850 słów, także nie czuję się adresatem tego pytania;)

Ja bym jeszcze na jedno zwrócił uwagę, że PO jak wszystko organizuje po "znajomościach" i taka jakość, tych znajomyści, że choćby przyszło 1000 trolli i zjadło 1000 kilo soli, to nie udźwigną taki to ciężar, bo nie umiają, ale Rychu, zna Zbycha, który ma agencję, ładny ma strój i kul trampki, tatkowie znają się jeszcze z zamierzchłych czasów. Jakość tego środowiska jest taka, że nie są w stanie wyższej jakości wygenerować - gdziekolwiek, cokolwiek z kimkolwiek. Dlatego pomachajmy im na pożegnanie

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.