Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Mamy prawo do religii w szkołach

Immanentną cechą środowisk skrajnie lewicowych pozostaje totalizm, przejawiający się w chęci narzucenia swojego punktu widzenia całemu społeczeństwu. Sytuacja, kiedy to w debacie publicznej na równych zasadach funkcjonują również inne światopoglądy, jest dla nich nie do zaakceptowania. Frustracja tych grup jest tym większa, że mimo potężnego wsparcia lewicowo-liberalnych mediów ich wizja świata w dalszym ciągu podzielana jest przez zdecydowaną mniejszość Polaków.

Mamy prawo do religii w szkołach
źródło: Wikipedia
Wyrazem tej frustracji jest wymierzona w Kościół akcja grupy osób związanych z magazynem „Liberte!”, sztucznie podtrzymywana przy życiu m. in. przez „Gazetę Wyborczą” i program Tomasza Lisa w TVP. Hałaśliwa antyklerykalna mniejszość chce zaprzestania finansowania lekcji katechezy ze środków publicznych, domagając się by utrzymywał je samodzielnie Kościół. Wszystko to okraszone jest utartymi sloganami o „neutralności światopoglądowej państwa”.

Ta rzekoma troska o finanse publiczne wynika przede wszystkim z niewielkiego oddziaływania ideologii skrajnie lewicowych na polskie społeczeństwo. Grupy lewicowo-liberalne dążą do osłabienia głosu Kościoła, z którym nie mają szans konkurować na zasadach normalnej debaty publicznej. Stąd wynika propaganda, zgodnie z którą w sferze publicznej akceptowane powinny być tylko koncepcje skrajnej lewicy, jako te „neutralne światopoglądowo”.

Głoszenie odmiennej wizji świata przez środowiska prawicowe i Kościół to rzekomo naruszanie tej „neutralności”. Biskupi mają „nie wtrącać się do polityki”, dlatego że ich „wtrącanie się” jest opiniotwórcze i krzyżuje plany laicyzacji Polski. Tymczasem duchowni, tak samo jak wszyscy obywatele, mają prawo do publicznego głoszenia swoich przekonań. Takie samo prawo ma Kościół Katolicki jako instytucja, tak jak i wszystkie organizacje legalnie działające w Polsce.

Podsumowując, każdy powinien mieć takie same poglądy jak grupy skrajnie lewicowe, a jeśli nie, to ma siedzieć cicho. Lekcje religii w szkole, które – jak przypominam – są dobrowolne, stoją temu na przeszkodzie. Skrajna lewica wprost nienawidzi konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami. Ich zdaniem zamiast dobrowolnej katechezy dzieci powinny być karmione genderową propagandą, nawet wbrew woli rodziców.

Grupy lewicowo-liberalne uważają, że przeznaczanie publicznych pieniędzy na lekcje religii to zamach na neutralne światopoglądowo państwo. Jak twierdzą, stanowi to wspieranie określonego wyznania ze środków publicznych, mimo że nie tylko katolicy mają prawo do katechezy w szkole.

Hipokryzja środowisk lewackich jest tym większa, że gdyby nie pieniądze publiczne już dawno nikt by o nich nie pamiętał.

Nie wiem dokładnie ile od podatników zdołało wyciągnąć czasopismo „Liberte!”, aczkolwiek według danych dostępnych na stronie Ministerstwa Kultury jego wydawca w 2013 r. otrzymał 70 tys. zł dotacji na ten magazyn.

Mówiąc generalnie o środowiskach skrajnie lewicowych, policzenie tego ile pieniędzy dotąd wyciągnęły one od polskiego podatnika, wydaje się niemożliwe. Rzeczpospolita Polska finansuje lewackie „projekty artystyczne”, media, fundacje i stowarzyszenia. Głośna była sprawa emitowanego za darmo przez TVP spotu „Najbliżsi – obcy”, który promował legalizację homoseksualnych związków partnerskich. Jak to wszystko ma się do neutralności światopoglądowej państwa, o którą skrajna lewica tak walczy?

Logika tych grup sprowadza się do tego, że społeczeństwo w 90% katolickie nie powinno płacić podatków na dobrowolne lekcje religii, za to na przymusową „edukację seksualną” jak najbardziej. Państwo ma indoktrynować Polaków skrajnie lewicowymi nowinkami i dotować lewackie pisemka, bo tylko wtedy będzie prawdziwie „neutralne” ideologicznie.

Nawiasem mówiąc przypominam, że zgodnie z art. 12 Konkordatu obowiązkiem państwa jest organizowanie lekcji religii, których program układa Kościół. Oznacza to, że przyjęcie ustawy proponowanej przez ludzi z „Liberte!” byłoby naruszeniem wiążącego Polskę prawa międzynarodowego. Natomiast postulowane przez nich wypowiedzenie Konkordatu jest niemożliwe na gruncie polskiej Konstytucji, która w art. 25 ust. 4 stanowi, że stosunki między Rzeczpospolitą Polską a Kościołem Katolickim reguluje właśnie Konkordat.
Data:
Kategoria: Polska
Tagi: #Mamy #Prawo #do #religii #w #szkołach

Sergiusz Muszyński

Sergiusz Muszyński - https://www.mpolska24.pl/blog/muszynski1

Radny Rady Powiatu Piaseczyńskiego z Prawa i Sprawiedliwości i jeden z liderów Forum Młodych PiS. Publicysta, m. in. portalu wPolityce.pl. Student prawa na UKSW.

Komentarze 3 skomentuj »

Przekonanych Pan przekonywac nie musi. Nieprzekonanych napewno Pan w ten sposób nie przekona. Argumentów wobec tytułowej tezy zero. Jedynie walenie w gender i finansowanie innych głupot, ale to, że płacimy na te głupoty, nie jest argumentem na to, że musimy płacić na cokolwiek innego, w tym lekcje religii w szkołach.

Zgadzam się z Patrykiem Dudzińskim, od siebie dodam, że te ok. 1,5mld wydanych na klepanie paciorków w szkole to wyrzucone pieniądze w błoto, ale wcale nie dlatego, że jestem za jakąś tam laicyzacją państwa, chociaż jestem, ale dlatego, że to nie działa również z punktu widzenia celu jakim jest szerzenie wiary w Boga. W rzeczywistości nasila to jedynie ideową schizofrenię społeczeństwa, które w codziennym życiu istnienia Boga nie bierze wcale pod uwagę, a wydatki osobiste na KK traktuje jako formę podatku, prymitywnego odkupienia mającemgo więcej wspólnego ze składaniem ofiar złotemu cielcowi, niż aktowi wiary. I oto chyba chodzi Kościołowi Katolickiemu w Polsce, aby wychowywać społeczeństwo w duchu utrwalania rytuałów, bo każdy taki rytuał(sakramenty św.) to żywa kasa, z której K.K. świetnie sobie żyje. Natomiast religia w szkole ma nikły wpływ na przestrzeganie chociażby 10 przykazań. Zdają sobie z tego sprawę wszyscy zajmujący się wychowaniem dzieci i młodzieży, a nawet katoliccy dziennikarze i politycy, którzy po morderstwie w Rakowiskach k.Białej Podlaskiej chętnie rozliczali świeckich pedagogów z liceum do którego chodzili sprawcy, pomijając zupełnie ich wcześniejszą szkołę katolicką, pedagogów w sutannach, czy chociażby księdza proboszcza, na którego parafii to się stało. Czyli pośrednio przyznawali, że instytucja Kościoła w żaden sposób nie odpowiada za wychowanie swoich wiernych, pomimo, że nauka religii zajmuje więcej godzin, niż ma na to wychowawca klasy. Dlatego moim zdaniem nauka religii powinna być jeżeli nie usunięta ze szkół to przynajmniej opłacana przez Kościół, wtedy być może kościelni pedagodzy bardziej by się starali, aby przyciągnąć uwagę uczniów, a nie tylko uzyskać ich fizyczną obecność na lekcjach.

do autora, nic tak nie przyspieszyło laicyzacji społeczeństwa w Polsce jak obowiązkowa religia dla wszystkich w szkołach publicznych, jeżeli uważa Pan konkordat za nienaruszalny akt prawny do końca świata i jeden dzień dłużej to jest Pan w moich oczach zwykłą małpą z brzytwą ( klawiaturą )

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.