Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Coś się kończy coś się zaczyna

Chciałoby się rzec, że od wczoraj wyścig do Pałacu Prezydenckiego nabiera rumieńców i jest jakby piękniejszy. Ale … to złudzenie. Jest od dawna jasne, że jest on w zasadzie rozstrzygnięty, a prawdopodobnie wygra go Bronisław Komorowski. Stąd w przeciwieństwie do wielu komentatorów nie dziwią mnie zupełnie kandydatury pojawiające się w PiS, SLD czy nawet PSL.

Coś się kończy coś się zaczyna

Trochę zdumiała mnie tylko wczorajsza agresja skierowana w stronę SLD i jej kandydatki Magdaleny Ogórek, której zupełnie nie znam, jest dla mnie „terra incognita”, ba sam byłem zdziwiony jej kandydaturą, kiedy dostaliśmy tę informację. Jednak przygotowując dossier, trochę mi się oczy otworzyły. I nasunęła analogia z tym co się wydarzyło w PiS.

Wszyscy liczyli na start Jarosława Kaczyńskiego, a tu tymczasem tak przy okazji w środku kampanii samorządowej dowiadujemy się o kandydaturze Andrzeja Dudy. Też średnio fortunny moment, podobnie jak ten wczoraj w trudnym dniu dla lewicy kiedy zmarł Józef Oleksy. Ale ja to rozumiem, bo kiedy jest kandydat, poznaje go coraz szerszy krąg osób dociera to do dziennikarzy, wtedy trudno nie wyjść i nie opowiedzieć swojej historii. Czasami chyba to lepsze niż pozwolić szaleć dziennikarskim plotkom, które mogą całkowicie „zaorać” kandydata zanim nadejdzie ten dogodny moment. Tak więc stało się, pani Ogórek i pan Duda są już w grze. Ich konkurenci mogą się obejść smakiem, a mina np. Ryszarda Kalisza bezcenna.

Ale wróćmy do istoty tych wyborów. Obaj Panowie i Miller, i Kaczyński mają swoje lata, obaj zdają sobie sprawę, że nie mają w swoich szeregach następców … wycięli ich w trakcie walk politycznych lub nie pozwolili im urosnąć i Ci zmarnieli. Logiczne jest więc, że w obliczu pewnej wygranej Komorowskiego, postanowili wykonać dla swoich partii, bo nie dla siebie - ucieczki do przodu. Obaj premierzy, postanowili rzucić na głęboką wodę ludzi, którzy mogą stanowić odpowiedź na zarzuty w stosunku do ich partii, że nie ma nowych twarzy, sami zgrani politycy, brak świeżości … i mogą dać nowy impuls ich formacjom. Obu premierom już nic innego nie zostało jak troska o swoje środowisko i wykonali analogiczne ruchy. Kaczyński namaścił Andrzeja Dudę, Miller Magdalenę Ogórek, co charakterystyczne jak się przyjrzymy karierze czy „dorobkowi” obu tych kandydatów to też widzimy analogię, doktorzy, praca w administracji prezydenckiej jedno u Kaczyńskiego, drugie u Kwaśniewskiego. Może drobną przewagę personalną ma Pani Ogórek z uwagi na to, że była dziennikarką i jest ładną kobietą i to może mieć znaczenie w uzyskaniu przyzwoitego wyniku, ale tylko podkreślam przyzwoitego wyniku i nic więcej, ale jakże ważnego dla obu tych partii. 

PiS walczy w tym momencie o potwierdzenie, że są w grze i nawet taki mało znany kandydat jak Duda „zagroził” Komorowskiemu, a SLD walczy o życie. I obie partie … walczą w dużym stopniu o ten sam elektorat. Stąd mnie wybór Magdaleny Ogórek przestał dziwić. A lud to może kupić. Pochodzenie - mała miejscowość spod Rybnika – elektorat SLD i PiS. Bezpartyjna – ciężko powiedzieć, że „komuch”. Katoliczka (!?) – co prawda nie na wzór Terlikowskiego i grzeszna ale któż jest bez grzechu. Doktor – znaczy się mądra. Feministka – ale nie w siermiężnym wydaniu Środy czy Szczuki. Krytyk Kościoła – ale z pozycji osoby wierzącej pochylającej się z troską nad problemami Kościoła. Bywalczyni telewizji śniadaniowych – kobiety już przyzwyczajone. Wadą jest mała rozpoznawalność ale to jest funkcja pieniędzy partyjnych, ilości pracy no i czasu, ale nie jest nikim środowisko lewicy ją w większości zna. To nie jest zły wybór … mało tego mamy podobny casus jak przy wyborze Ewy Kopacz na premiera … konkurenci nie mają pomysłu jak ją ugryźć. SLD zaskoczył tym kompletnie wszystkich, zanim wykluje się jakaś sensowna narracja minie dużo czasu. Czego przykładem jest atak pani poseł Wiśniewskiej z PiS, która mówiła o „braku politycznego doświadczenia” Magdaleny Ogórek i takie tam pitu pitu … a Duda to co ma bardzo większe polityczne doświadczenie?

Co ciekawe podobną drogę chce zdaje się odbyć PSL, szykuje się z kandydaturą Adama Jarubasa też polityka młodszego pokolenia. I uważam, że to są dobre decyzje. Bo wyborów tych się nie wygra, rozpoznawalności ani Kaczyński, ani Miller sobie nie poprawią, a mogą dużo stracić ze swojej aureoli wodzów. Po co mają ryzykować jak Palikot, który jest pod ścianą i właśniema paść komenda „cel ... pal”.

Wybory tych kandydatur w PiS, SLD i PSL to wybór strategiczny nie taktyczny. Ale czy ten manewr się uda. Zobaczymy, bo bardzo dużo zależy od samych kandydatów, ale i od zaplecza i wsparcia partii.

I tylko PO nie ma tych problemów … jeszcze, bo ma Bronisława a po wyjeździe Tuska wewnętrzna walka, która aż furczy może wskazać kto będzie liderem na kilka kolejnych lat, o ile sami się tą walką nie wykończą.


Data:
Kategoria: Polska

Mariusz Gierej

Mariusz Gierej - https://www.mpolska24.pl/blog/mariuszgierej

Od 1995 roku prowadzę firmę informatyczną. Mąż i ojciec trójki dzieci. Posiadam gospodarstwo sadownicze.
Współorganizowałem protesty przeciwko porozumieniu ACTA i DG. Zakładałem Stowarzyszenie mPolska, i portal mPolska24. Angażuję się w działania społeczne.
Interesuje mnie zmiana pokoleniowa, demografia, systemy emerytalne, planowanie strategiczne, procesy społeczne, PR, historia. Cenię sobie wolność wokół nas i w nas.
Wiele osób rozglądając się wokół szuka przyczyn obecnych kłopotów, a prawda jest banalna:
"Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły." Nicolás Gómez Dávila.

Komentarze 1 skomentuj »

Żelaznej damy z niej może nie będzie, ale najlepszy prezydent tej pipidówy?
Jaki był pan elektryk każdy widział, filipinka też. Kaczyński? Bulu i nadzieji?
W pewnym sensie, pół żartem i pół serio #lewicowałbym.
Raz, że byłoby się czym pochwalić. Dwa nawet i sam bym zagłosował. Mimo, że teoretycznie nie moje polityczne gusta. Panienka wygląda nawet i na niezależną. Sytuacja w SLD też jakby wykazywała możliwości na to. Choć to takie stwierdzenie na "wydaje mi się", bo sytuacji w sld nie sprawdzam :)

Jeszcze taką mniej poważną dygresją. Co zabawne prawaki już nie mają argumentu, że "prawicowe dziewczyny mają najwięcej witaminy". A po lewej same Środy i Szczuki lub pustaki ;)

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.