Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Polska nie może pozwolić sobie na przegranie żadnej wojny

Wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej Władimir Żyrinowski publicznie zagroził Polsce, że w razie globalnego konfliktu zbrojnego nasz kraj zostanie zmieciony z powierzchni ziemi. Jednocześnie ambasada rosyjska w Warszawie wydała oświadczenie, w którym oskarżono Polskę o irracjonalną rusofobię. Mimo, że te groźby wypowiada się w tle rozgrywającego się dramatu na Ukrainie, polskie elity w dalszym ciągu wydają się nie traktować poważnie militarnego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej.

Polska nie może pozwolić sobie na przegranie żadnej wojny

Wstępując w do NATO w 1999 r. wielu polskich polityków myślało, że w ten sposób oszukaliśmy nasze położenie geopolityczne, skazujące nas do tej pory na pozostawanie w ciągłej gotowości bojowej. Jeszcze do niedawna kazano Polakom wierzyć, że gwarancje sojusznicze są pewniejsze od własnych zdolności obronnych, zaś pieniądze wydawane na wojsko lepiej spożytkować na inne cele.

Wszystko to miało miejsce, mimo iż słynny art. 5 Paktu NATO nie wprowadza obowiązku reakcji militarnej wobec agresji na sojusznika, zobowiązując każdą stronę paktu jedynie do podjęcia akcji „jaką uzna za konieczną, nie wyłączając użycia siły zbrojnej”.

Wojsko Polskie nie należy do najsprawniejszych armii na świecie, pomimo że wydajemy na jego rozwój około 1,95% PKB. Niewielkie zdolności obronne naszej armii przejawiają się, m. in. w stosunku liczebnym ilości oficerów do szeregowców (około 1 do 1,6), a także ciągłych awariach przestarzałego sprzętu. Podstawą „potęgi” naszych wojsk lądowych pozostaje czołg Leopard 2A4 z 1978 r., a „dumą” marynarki ORP Pułaski, będący darem od armii Stanów Zjednoczonych (gdzie służył wcześniej przez 20 lat). Posiadamy pięć okrętów podwodnych, z których cztery skonstruowano w latach 60, jeden zaś w 80.

Warto zwrócić uwagę również na to, że wciąż nie obraliśmy jednolitej strategii rozwoju naszego wojska. Z dwóch podstawowych kierunków, pierwszy mówi o oparciu obrony granic na poborze i szkoleniu własnych obywateli, przy jednoczesnej redukcji częstotliwości odbywania misji zagranicznych. Inny natomiast prowadzi do likwidacji poboru i wprowadzenia armii zawodowej, co wiąże się z koniecznością wysyłania żołnierzy na wojny, by pozostawali w stałej gotowości bojowej. W Polsce, gdzie badania opinii publicznej wskazywały na jednoczesne powszechne poparcie zarówno dla armii zawodowej, jak i dla wycofania się z udziału w misjach, zdecydowano się na połączenie tych dwóch elementów odmiennych strategii rozwoju armii, co w efekcie prowadzi do likwidacji potencjału obronnego kraju.

Tymczasem, skoro już nie ma poboru, uczestnictwo w odległych od naszego kraju misjach NATO niemal zawsze jest korzystne, gdyż dzięki temu żołnierz stale pozostaje w gotowości bojowej. Karygodnym błędem rządu PO-PSL było również zaprzepaszczenie szansy, jaką dawało potencjalne funkcjonowanie w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Sytuacja międzynarodowa, która wynika z agresji rosyjskiej na Ukrainę, może być szansą do wzmocnienia polskich Sił Zbrojnych w warunkach demokratycznych, gdzie ogromną rolę odgrywa poparcie opinii publicznej. Wbrew pozorom, ciekawym nauczycielem w tej kwestii może być Izrael, który w swojej doktrynie obronnej zawarł zdanie „Izrael nie może pozwolić sobie na przegranie jakiejkolwiek wojny”.

Od początku swojej państwowości Izrael stoczył wiele wojen z nieprzyjaznymi sąsiadami, do tej pory nie przegrywając żadnej. Państwo Żydowskie, dzięki przemyślanej doktrynie obrony granic, jest w stanie skutecznie bronić się przed napaścią kilku obcych państw jednocześnie. Dzięki oparciu armii na obowiązkowej służbie wojskowej i stałym, dużym wydatkom na ciągłą modernizację wojska (około 9 proc. PKB), Izrael jest w stanie obronić się przed chyba każdą agresją. Do tego dochodzą niebywałe zdolności mobilizacyjne wojska. Relatywnie niewielka armia, która w czasie pokoju liczy około 170 tys. żołnierzy, w razie zagrożenia może z dnia na dzień wzrosnąć do siły ponad 625 tys. ludzi.

Historia Polski dowodzi, że między nami a Izraelem jest zaskakująco wiele podobieństw. Rzeczpospolita zawsze albo była potęgą w regionie, albo z czasem nie było jej wcale. Z tej przyczyny dewiza żydowskiej armii - „Izrael nie może pozwolić sobie na przegranie żadnej wojny” - powinna stać się również naszą dewizą.


Zachęcam do polubienia mojej strony na Facebooku: 
http://facebook.com/muszynski.sergiusz 


Data:
Kategoria: Polska
Tagi: #armia #Polska #Rosja #wojsko #UE

Sergiusz Muszyński

Sergiusz Muszyński - https://www.mpolska24.pl/blog/muszynski1

Radny Rady Powiatu Piaseczyńskiego z Prawa i Sprawiedliwości i jeden z liderów Forum Młodych PiS. Publicysta, m. in. portalu wPolityce.pl. Student prawa na UKSW.

Komentarze 1 skomentuj »

Proponuje by Sergiusz pierwszy dal przykład i ruszył w imię nie wiem czyich interesów. Możesz zabrać prezesa PiS :)

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.