Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Ekonomiczne obliczenia partii politycznych

Niedawno Mariusz Gierej zbłaźnił się w dyskusji z Arturem Dziamborem pokazując się jako polityczny hejter niezdolny do merytorycznej dyskusji. Poniżej wyjaśniam dlaczego.

Ekonomiczne obliczenia partii politycznych
Wiele osób zarzuca Kongresowi Nowej Prawicy to, że nie ma programu politycznego precyzyjnie rozpisanego na liczby. Nie wyliczają ile konkretnie po wprowadzeniu ich postulatów będą wynosiły podatki, wpływy z nich, emerytury itd…
Moim zdaniem takiego programu nie da się zrobić. To znaczy da się zrobić, ale będzie on zawsze miał cel marketingowy, a nie będzie rzetelną analizą ekonomiczną. Takie obliczenia robią czasem inne partie, a gdy zdobywają władzę, to przekładają te swoje obliczenia na konkretne działania polityczne i na tej podstawie wyliczają budżet państwa. I to właśnie nie działa! Zawsze wyjdzie deficyt. Bo to zawsze będzie oparte o jakiś mniej lub bardziej precyzyjny model matematyczny. Taki model będzie zawsze zły! To właśnie wykazuje austriacka szkoła ekonomiczna!
Polityczni agitatorzy czy hejterzy zawsze wykażą błędy w jakichkolwiek konkretnych obliczeniach przewidujących przyszłość. Dlatego austriaccy ekonomiści takich obliczeń nie robią! Formułują prawa ekonomiczne wyrażane słowami, wskazują na trendy rysując wykresy, wypisując liczby zwracają uwagę na proporcje, a nie na nominalne wartości. Modele matematyczne, które ewentualnie tworzą, służą tylko wytłumaczeniu sensu praw ekonomii, ale nie są ich istotą. Sensowne modele matematyczne są bardziej algebraiczne niż arytmetyczne.
Tworzenie modeli ekonomicznych opartych o konkretne liczby trzeba zlecić działowi marketingowemu, a nie ekonomicznemu. Te obliczenia będą służyć tylko i wyłącznie propagandzie.
Przy tak radykalnym programie, jaki ma KNP, żadne precyzyjne obliczenia nie mają sensu. To tak jak przewidywanie pogody. 
Wszelkie obliczenia i tworzenie modeli matematycznych dotyczących gospodarki opiera się o dane, które zebraliśmy wcześniej. Po pierwsze te dane są najczęściej przekłamane, ich metodologia zbierania jest niepoprawna, albo ich użycie jest niedopasowane do metodologii zbierania, a po drugie są zebrane w jakimś konkretnym stanie prawa, wiedzy, rozwoju techniki, sytuacji międzynarodowej itd....Gdy warunki się zmienią, to i te dane się zmienią - a to może odwrócić wnioski do góry nogami. Ludzkie życie, ekonomia, polityka, przyroda, to nie jest stan statyczny, to się dzieje, to jest stan dynamiczny i trudno przewidywalny.
To jest jak pogoda. Ścisłe modele matematyczne precyzyjnie przewidują pogodę na kilka dni, a w miarę poprawnie na kilka tygodni. Ale nie są w stanie przewidzieć jaka pogoda będzie za rok. I dokładnie tak samo jest z modelami ekonomicznymi. Najlepszym dowodem jest to, że nikt nie opracował matematycznego modelu pozwalającego zawsze wygrać na giełdzie. A takich modeli istnieje miliony. Analiza techniczna działa, pozwala wygrywać, tylko wtedy, gdy jest wsparta analizą fundamentalną.
Retoryczne pytanie hejtera w kierunku do polityka KNP typu: "nie macie konkretnych obliczeń pokazujących ile będzie wynosić pogłówne, gdy zrealizujecie postulowane przez was reformy? No to obciach na maksa!", jest tego samego rodzaju pytaniem co: "nie wiecie ile będzie wynosić cena spółki X po realizacji waszych postulatów? No to nie znacie się na ekonomii!". Takie pytania kompromitują nie tego, kto na nie nie odpowie, ale tego kto je zadaje.
Ale to nie znaczy, że precyzyjne obliczenia i przewidywanie sytuacji ekonomicznej w ogóle nie ma sensu.  Przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą musi robić konkretne wyliczenia. Jego obliczenia służą przewidywaniu przyszłości, przewidywaniu koniunktury na jego produkty czy usługi, przewidywaniu tysiąca czynników, które wpływają na jego biznes. Może korzystać z wielu modeli matematycznych. Wylicza różne parametry, które regulują działanie jego firmy. Na podstawie tych obliczeń czegoś kupi mniej, czegoś więcej, w coś zainwestuje, w coś nie, iluś pracowników zwolni, iluś zatrudni itd…. Jak dobrze wyliczy, to wygra, jak źle, to przegra. Przegrana to niekoniecznie bankructwo - to mogą być po prostu mniejsze zyski. Przedsiębiorca musi liczyć, przewidywać, tworzyć modele biznesowe. Musi znać konkretne liczby.
Państwo nie może tak działać. Robiąc te same obliczenia zawsze przegra. Państwo robiąc wyliczenia ekonomiczne zmienia różne parametry wpływające na biznes. Może powodować to, że zmieniając te parametry w istotny sposób unieważnia wszelkie obliczenia biznesu. To powoduje, że biznes musi w swoich obliczenia brać pod uwagę nie tylko zmiany pogody, postęp techniczny, zmianę ludzkich zachowań i preferencji itd.., ale też zmiany prawa i parametrów ekonomicznych dekretowanych przez państwo. To bardzo komplikuje obliczenia biznesu. A te obliczania biznesu potęgują komplikacje obliczeń państwa.
Efekt jest taki, że obliczenia państwa będą zawsze błędne, zawsze szkodliwe. A obliczenia biznesu będą coraz bardziej losowe – czasem poprawne, czasem błędne, czasem przyniosą sukces, a czasem porażkę. Gdy państwo przestanie się wtrącać, przestanie manipulować gospodarką tysiącami wskaźników, które wylicza, to też będą sukcesy i porażki u przedsiębiorców, ale sumarycznie sukcesy przeważą. Obliczenia będą coraz lepsze, bo każda porażka, bankructwo, spadek zysków pozwoli zweryfikować obliczenia, ich parametry, czy algorytm ich wyliczania.
Dlatego obliczenia ekonomiczne i tworzenie matematycznych modeli na poziomie państwa powinno być zabronione. Państwo powinno być takim samym usługodawcą jak każdy wolnorynkowy usługodawca. Ile środków zbierze od klientów, tyle usług wyświadczy. Minimalne państwo świadczy minimum usług – tworzy po prostu prawo publiczne. Koszty tego są malutkie - to koszty utrzymania kilku budynków i kilkuset wysoko kwalifikowanych ludzi. To można utrzymać z groszowego pogłównego, które może być nawet zmienne co miesiąc o grosz w górę czy w dół w zależności od rynkowych kosztów utrzymania budynków państwowych i nielicznych urzędników.
Reszta powinna zależeć od koniunktury rynkowej i powinna być opłacana dobrowolnie w prywatnych firmach. Chcecie mieć większą emeryturę, to więcej płaćcie składki swojemu ubezpieczycielowi. Chcecie mieć sprawniejszą policję, to zapłaćcie większy abonament swojej agencji ochrony. Chcecie mieć lepszą opiekę medyczną, to podpiszcie korzystniejszy kontrakt z wybraną siecią szpitali. Nie musi tego precyzyjnie obliczać minister. Dziś są takie ceny, jutro będą inne. To, jakie ceny zostaną wyliczone, to problem tych agencji, ubezpieczycieli i sieci szpitali, a nie państwa.
 
Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz Świderski

Pupilla Libertatis - https://www.mpolska24.pl/blog/gps111

Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, dociekam, analizuję, dyskutuję, politykuję, polemizuję, rozważam, prowokuję, filozofuję.

Komentarze 5 skomentuj »

Przyczyną niemożności obliczenia podstawowych parametrów finansów publicznych jest intelektualna nędza aparatu partii politycznych. Obliczyć można. Wręcz trzeba. Trzeba zwłaszcza wtedy gdy zamierza się robić rewolucję. Rewolucja nie może zakończyć się rozwaleniem państwa, bo czegoś nie policzyliśmy, bo mamy luki w wykształceniu, bo wolny rynek zadziałał inaczej.
Obliczenia istnieją. Co roku przygotowuje je rząd w ramach prac budżetowych. Horyzont prognozowania wydłuża się. Publicznie dostępne są rządowe prognozy na okresy wieloletnie. Ten kto chce robić rewolucję musi je znać, musi je zrozumieć, musi je umieć przeanalizować i musi sporządzić własną wersję. A jak nie może, to niech nie zawraca głowy w debacie publicznej nierealnymi mrzonkami.

Odpowiedź jest tu: http://gps65.salon24.pl/599582,nieobliczalnosc-austriakow

Fragment:

Sensowny ekonomista (na przykład austriacki) mówi: nie wiadomo ile będą kosztować usługi medyczne na wolnym rynku - tego się nie da obliczyć, to może pokazać tylko praktyka. Tymczasem inny ekonomista tworzy model matematyczny, za który dostaje Nobla, w którym wylicza ile konkretnie trzeba ludziom przemocą zabrać i ile zapłacić lekarzom i urzędnikom. Te obliczenia bierze socjalistyczny minister i je dekretuje. Wniosek autora: a jednak austriak się mylił, da się obliczyć. Nie tylko się da wyliczyć, ale się nawet w życie da wprowadzić. A zatem austriak przegrał.

Furda, że system nie działa, że jest korupcja, kolejki, syf, afery, zawyżanie cen, patologie, zbiórki prywatne na umierających, akcje charytatywne zbierające sprzęt medyczny itd... itp... - to nieważne, przecież noblista obliczył, minister zadekretował, a zatem da się policzyć. Moim zdaniem te obliczenia to utopia, co praktyka na każdym kroku pokazuje.

Tomku, rozmawialiśmy o tym kiedyś. Można obliczyć, fakt. Ale ekonomia cierpi na brak powtarzalnego modelu do obliczeń. Dlatego i stwierdzenia KNP, i ich adwersarzy są błędne, z naukowego punktu widzenia. Ekonomia jest ciągle niepowtarzalna. Mariusz zaorał KNP ale nie z ekonomii, tylko z braku podstaw, braku opracowania ich twierdzeń. Na dobry model ekonomiczny, który przedstawisz czekam, i wierzę, że go dasz radę stworzyć, kto inny jak nie Ty.

Buhahaha. Większej głupoty dawno nie czytałem. Dość powiedzieć, że skoro państwo ma być usługodawcą na zasadach rynkowych, to społeczeństwo pełni w tym wypadku funkcję inwestora, partia polityczna rolę przedsiębiorcy (czy też kandydata na stanowisko dyrektora spółki). Już widzę pozyskiwanie inwestora w oparciu o krzywą Dziambora. Wyobrażam sobie ten dialog w banku.
-Chce Pan byśmy zainwestowali w Pana przedsięwzięcie, co ma Pan do zaoferowania?
-No jak zainwestujecie we mnie to zyski będą rosły O TAK (tu demonstrowana jest krzywa Dziambora).
-A czy potrafi Pan przedstawić jakiś bilans kosztów? Prognozy zysków?
-No oczywiście, że nie. To sprzeczne z moimi poglądami...

Nie doczytałeś do końca. Państwo ma być minimalnym rynkowym usługodawcą - jedyną usługę jaką powinno świadczyć to tworzenie prawa publicznego. Jaki wtedy wyobrażasz sobie dialog w banku?

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.