Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Kościół - to się opłaca!

Rok 90. Pielgrzymka 200 tysięcy górników z zamykanych kopalń. Przyjeżdżają na oficjalne uroczystości przedstawiciele solidarnościowego rządu. Tłumaczą z jakiej to przyczyny oni są w eleganckich garniturach i limuzynach, a górnicy tracą pracę... Wzburzony tłum przeklina ich. Na ambonę wchodzi biskup i zarzuca przedstawicielom nowej władzy, sprzeniewierzenie się ideałom "Solidarności". Przedstawiciele rządu cudem unikają linczu i uciekają do Warszawy. Na Śląsku rozpoczynają się masowe rozruchy... Kurtyna, alternatywnej rzeczywistości.

Kościół - to się opłaca!
Alternatywnej rzeczywistości jaką opisała prof. Irena Lipowicz (RPO) w jednej z audycji TOKFM w tygodniu poprzedzającym Święta. Stwierdziła, że po 89 roku elity KOR-owskie widziały w Kościele Katolickim element, który umożliwił przeprowadzenie reform. Wszystkie rewolucje, które w swoich założeniach skierowane były przeciwko religii, jak wielka rewolucja francuska, bolszewicka były nieludzkie i krwawe. Prowadziły do nieprawdopodobnych ofiar i krzywdy ludzkiej. Tam gdzie rewolucje oparte były na tolerancji religijnej, jak rewolucja chwalebna w Anglii czy rewolucja amerykańska, owoce tych rewolucji nie tylko przetrwały próbę czasu, ale i miały znacznie łagodniejszy przebieg.
Podobnie wyglądał dylemat rewolucji "Solidarności" gdzie jądro przywódców było "dość niechętne" Kościołowi Katolickiemu, jednak nie zdecydowało się na wystąpienie wprost przeciwko Kościołowi Katolickiemu. Niektóre środowiska jak Agory czy liberałów obyczajowych postanowiło, po zapewnieniu im przez Kościół Katolicki miękkiego lądowania stopniowo niszczyć autorytet i powagę Kościoła. Już w 1989 roku rozpoczęła się wojna o rząd dusz i trwa do tej chwili. Można zaprzeczać, krzywić się, niemniej jest to faktem. Inaczej czemu np. Adam Michnik, wypowiadałby się w ostatnim wywiadzie, że Kościół jest Polsce potrzebny, a on nie jest mu niechętny.
I tu się z Adamem Michnikiem zgadzam, Kościół jest Polsce potrzebny.
Tylko czemu mówi to dopiero po tylu latach?
Kiedy przez wiele lat środowisko Agory robiło wszystko by wykreować nową etykę, niechrześcijańską, której jednak w Polsce jak sam Michnik przyznaje nie ma? Co takiego się stało, że nagle zmieniana jest definicja linii frontu jaką nam przez lata rysowano?

Jak tak sobie patrzę, na to co się dzieje w kontekście Ukrainy, to dostrzec możemy jak ważne jest stabilizowanie państwa przez różne instytucje, które mają poważanie i autorytet. Patrząc na tę nieszczęsną Ukrainę widać, że jak gnije elita, jak państwo nie działa to ostatnią linią obrony pozostają - religia i kościoły przy wszystkich ich niedostatkach, lub jak to niektórzy postrzegają wadach.
Patrząc nawet na historię naszego narodu, choć prawie nikt o tym teraz nie mówi to polskość przetrwała dzięki Kościołowi. W Kościele pielęgnowano mowę, w kościołach przechowywano dokumenty, dawano schronienie patriotom, to dzięki Kościołowi Katolickiemu nie udało się złamać za komuny kręgosłupa moralnego tego narodu. Po części dzięki niemu mieliśmy odrodzenie Rzeczpospolitej. Mamy wobec tego Kościoła, może nie zaciągnięte jakieś długi, bo ja rozumiem, że jak ktoś jest niewierzący to może patrzeć na takie postrzeganie roli Kościoła niechętnie. Ale na litość Boską, jeżeli nawet jesteś osobą niewierzącą, to potraktuj Kościół jak Michnik i inni instrumentalnie, bo Kościół czasami się przydaje.
Patrząc, na to co się dzieje w kontekście roli Kościoła w Polsce to namawiam środowisko Agory, lewicowców, wszelkiej maści liberałów, wyznawców Palikota czy innego sphagetti do chwili opamiętania i potraktowania Kościoła Katolickiego jeżeli nie potraficie inaczej instrumentalnie. Dlaczego? Bo on się po prostu sprawdza! Szczególnie w chwilach trudnych, które chyba powoli nastają, i w tej logice niszczenie Kościoła jest po prostu głupotą.

To, że w Kościele trafiają się mendy i szubrawcy to jest to niestety "naturalne". Jak w każdej dużej grupie społecznej, która jest tak czy inaczej odbiciem pewnej średniej ze społeczeństwa. Wśród nas, Was też są mendy i szubrawcy. Żeby nie sięgać daleko i nie wspominać nazwiska w Agorze, do tej pory co prawda już nie pisze tekstów, ale je adiustuje pewien nieszczególnej proweniencji osobnik. Obrzydliwa kreatura niemniej nikt go nie zlinczował, ba mam wrażenie, że środowisko Agory dało mu drugą szansę, jakiej nie chce często dać Kościołowi. Należy piętnować draństwo i krzywdę, jaką niektórzy czynią innym, ale nie wolno generalizować, nawet Jezus przecież ulitował się nad łotrem na krzyżu. Nie wolno przymykać oczu na zło, ale warto spojrzeć na Kościół Katolicki z innej perspektywy, on jest ważny w tkance społecznej i jest ważny w demokratycznym państwie.
Wielu się oburza na wydatki państwa na wspomaganie Kościoła. Tak naprawdę to są takie drobne na tacę. Ta inwestycja państwu i społeczeństwu się po prostu zwraca. W chwilach trudnych się sprawdza i przydaje. To nie państwo robi łaskę Kościołowi, to nie Kościół robi łaskę państwu. Ta symbioza jest elementem stabilizacji społecznej!
Jak państwo obsiądą całe hordy takich Julii Tymoszenko to do kogo my pójdziemy, żeby rozstrzygnął spór? W którą stronę mamy się udać? Widzimy jak, Ukraina nie ma dokąd pójść. Państwo nie funkcjonuje, elity spsiały ...
Rozsądnego państwa nie stać na takie jazdy jakie się serwuje Kościołowi w Polsce.
Czy nam tak daleko do Ukrainy pod względem napięć społecznych? Czy nasze państwo działa jak należy? Czy nie mamy coraz głębszego podziału społecznego? Czy elitom nie mamy nic do zarzucenia? A co będzie jak komuś zachce się zdestabilizować nasz kraj? Czy wydaje się Wam, że to niemożliwe? A kto z Was jeszcze pół roku temu spodziewał się tego co się stało na Krymie i co się dzieje na Ukrainie?
Potrzebujemy w naszym kraju każdego jednego czynnika stabilizującego jaki mamy i szanujmy go. Nigdy nie wiadomo kiedy będzie nam potrzebny.

Mariusz Gierej

Mariusz Gierej - https://www.mpolska24.pl/blog/mariuszgierej

Od 1995 roku prowadzę firmę informatyczną. Mąż i ojciec trójki dzieci. Posiadam gospodarstwo sadownicze.
Współorganizowałem protesty przeciwko porozumieniu ACTA i DG. Zakładałem Stowarzyszenie mPolska, i portal mPolska24. Angażuję się w działania społeczne.
Interesuje mnie zmiana pokoleniowa, demografia, systemy emerytalne, planowanie strategiczne, procesy społeczne, PR, historia. Cenię sobie wolność wokół nas i w nas.
Wiele osób rozglądając się wokół szuka przyczyn obecnych kłopotów, a prawda jest banalna:
"Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły." Nicolás Gómez Dávila.

Komentarze 12 skomentuj »

"To nie państwo robi łaskę Kościołowi, to nie Kościół robi łaskę państwu. Ta symbioza jest elementem stabilizacji społecznej!"
Czy stabilizacja społeczna jest cenną wartością, gdy konieczne są zmiany? Czy Kościół jako ostoja konserwatyzmu konserwuje system utrudniając jego zmianę? Czy Kościół pomaga trwać zamordystycznym reżimom?
Jestem zwolennikiem rozdziału Kościoła od Państwa.

Kościół Tomek nie konserwuje, Kościół i religia zapobiegają takim wynaturzeniom jak rewolucja francuska czy bolszewicka. Tylko tyle lub jak dla mnie aż tyle. Uważnie przeczytaj tekst i nie machaj tu ideologiczną pałką :-)

Zapobiegają? Kościół nie zapobiegł rewolucji francuskiej (katolicki) i bolszewickiej (cerkiew). Za to w istotnym stopniu wspierał absolutyzm.

Zapobiegają. Rewolucja Bolszewicka to wytwór Niemiec, co ciekawe bez większego poparcia społeczeństwa. Niemożliwy do spełnienia bez wsparcia finansowego Rzeszy. Pacelli (późniejszy Pius XII) próbował zapobiec temu. Jak można się domyślić, nie udało się. Problem jest wielowektorowy i złożony. Ale co z tego wynika jednak widać.

On nie zapobiega rewolucjom, ale czyni je bardziej ludzkimi, tam gdzie rewolucjoniści mięli na tyle równo pod sufitem, że nie negowali religii.

Głos KK jest bardzo Polsce potrzebny. Tylko jakoś jego mądrego głosu nie słychać. Może dlatego, że jego przedstawiciele są zajęci załatwianiem sprawy odpisu od podatku. Skupieni wokół pewnego radia przepychają się z PiSem o miejsca na listach w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W polityce i niestety w KK rządzą ludzie, którzy nie są zainteresowani zmianami. To stara gwardia mająca ze sobą dużo wspólnego. Młodzi z ich problemami zostali sami...znowu.

A może Ty ulegasz stereotypowym spojrzeniom na KK przez pryzmat li tylko kilku pokazywanych jako czarny lud person ;-) Polecam młodych biskupów jak np. bp Ryś, to kiedyś będzie wielka persona w KK :)

Ja mówię o obecnej sytuacji, sytuacji która jest zła. W kościele jest bardzo widoczna różnica pokoleniowa w postrzeganiu różnych spraw. Pisałem o "starej gwardii" wśród polityków i w episkopacie. Musi nastąpić zmiana pokoleniowa także w KK. Dlatego w dłuższej perspektywie jestem raczej optymistą. Niestety KK ma strukturę hierarchiczną opartą na posłuszeństwie. Tam zmiany trwają dłużej. Tylko jest pytanie, czy my mamy czas na to, żeby czekać...

Stety, stety ma budowę hierarchiczną! :P
To jest największa jego zaleta, nie ważne co feminazistki i inne cudaki krzyczą xD

Im większe kompetencje władzy (każdej) tym system bardziej zero-jedynkowy. Hierarchiczność i posłuszeństwo są zaletami wtedy gdy jest mądre przywództwo, wadami gdy jest jego brak. Po Wyszyńskim I Wojtyle nie ma autorytetu, KK cierpi na syndrom sieroctwa.
Zamiast słuchać feministek lub "innych cudaków"
wolę myśleć samodzielnie -bez względu na to komu się narażę:)

Hierarchia i posłuszeństwo są zaletami zawsze, bo problemem nie jest hierarchia sama w sobie, ale ludzie. Ci w końcu przyjdą.

Czekam z niecierpliwością :)

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.