Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Mit przerzucalności podatków na konsumenta.

W środowisku wolnościowców, głównie tych, którzy dopiero zaczynają przesiąkać ideą wolnego rynku pojawia się pewien problem retoryczny. Wielu wolnościowców błędnie interpretuje słynną wypowiedź Miltona Friedmana o micie darmowego obiadu. Często w retoryce pojawia się hasło o tym, że każdy podatek jest wliczony w cenę produktu, dlatego przy podwyżce podatku z którego rozlicza się przedsiębiorca nastąpi całkowite przeniesienie tegoż podatku na konsumenta – cena produktu wzrośnie. Jest to niestety bzdura ponieważ na cenę produktu bezpośrednio wpływa zależność popytu do podaży a nie stopień opodatkowania. Poruszam ten problem nie dlatego aby skrytykować niskie podatki, ale dlatego aby zwrócić uwagę na dużo gorsze moim zdaniem konsekwencje wysokiego opodatkowania.

Mit przerzucalności podatków na konsumenta.

Dla zdementowania tego mitu posłużę się tutaj ceną, która jest bardzo popularna wśród wszelkiego rodzaju produktów – 99,90zł oraz podatkiem, który może się wydawać oczywisty z punktu widzenia przerzucalności na konsumenta czyli podatkiem od wartości dodanej – VAT

Wyobraźmy sobie sytuację, że wchodzimy do sklepu z gadżetami elektronicznymi i szukamy dla siebie taniego czytnika e-booków do czytania książek udostępnianych nieodpłatnie przez Instytut Misesa. Widzimy na półce interesujący nas towar z tabliczką na której widnieje napis (cena z VAT 99zł 90 gr). Tak naprawdę jako konsumentów tylko ta cena nas interesuje. Aktualnie stawka opodatkowania na takie gadżety wynosi 23%. Idąc drogą rozumowania zwolenników tezy przerzucalności podatku wprzód po zmianie stawki opodatkowania z 23% na 25% cena produktu musiałaby wzrosnąć około 5zł.

Czy wzrośnie? Zdajmy sobie pierw inne pytanie. Mając na uwadze zasadę racjonalnego gospodarowania, która dzieli się na dwie zasady:

Maksymalizacji efektu – polega na dążeniu do osiągnięcia jak najlepszych efektów przy użyciu dostępnych środków.
Minimalizacji nakładów – polega na osiągnięciu zamierzonych efektów przy jak najmniejszych nakładach

Musimy sobie zadać pytanie, skoro przedsiębiorca mógł uzyskać wyższy przychód po podwyżce ceny, to dlaczego czekał z podniesieniem cen do czasu podwyżki podatku? Dlaczego wcześniej nie wystawił produktu za cenę 105zł aby uzyskać wyższy dochód? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Wyższa cena, a szczególnie trzycyfrowa cena przekraczająca magiczną barierę 99zł będzie mniej atrakcyjna dla konsumenta, dlatego spadek popytu spowoduje niższe zyski. Jeżeli cena rezerwacyjna (cena minimalna po której jest w stanie i opłaca mu się sprzedać produkt) po stronie sprzedawcy jest odpowiednio niska to nie podniesie on ceny ze względu na wzrost opodatkowania.

Ktoś kiedyś jednak powiedział, że w każdej bajce jest ziarno prawdy. Wyższe opodatkowanie spowoduje mniejszą rentowność firm. W zależności od stopnia konkurencyjności i elastyczności cen część firm może upaść bądź zrezygnować ze sprzedaży lub produkcji danego towaru i przenieść się na inny. Będzie to oznaczało spadek konkurencyjności i podaży danego produktu czyli w konsekwencji wzrost ceny. Nie można zakładać z góry, że firmy, które się utrzymały, z dnia na dzień zwiększą podaż produktu. Będzie to zależało od tego co będzie dla nich bardziej opłacalne. Zyski spowodowane odpowiednio wysoką marżą, czy niższa marża i większy popyt. Dla przykładu obniżka ceny z 99zł do 97zł nie będzie czynnikiem, który w znaczący sposób przyczyni się w większości przypadkach do wzrostu popytu. Jeśli marża jest niska np. 10zł to obniżka ceny o 2zł musiałaby zwiększyć sprzedaż towaru aż o 20% aby przedsiębiorca mógł utrzymać te same zyski co przed obniżką.

Istnieją jednak wyjątki, które jeśli dobrze zrozumiemy sens tego co napisałem wyjątkami nie są.

Jednym z takich wyjątków są wszelkiego rodzaju usługi, za które płacimy poprzez wysłanie smsa. Po wzroście stawki podstawowej VAT z 22% na 23%, ceny wszelkich usług typu dodatkowy transfer na chomikuj wzrosły. Wynika to jednak ze specyfikacji płatności. Nie wyciągamy fizycznie pieniędzy z portfela, nie monitorujemy też na bieżąco stanu naszego konta. Dlatego więc usługodawcy pokazują nam cenę netto a gdzieś z boku małym druczkiem jest dopisana cena z VAT. W przypadku zakupu produktu ze sklepu internetowego bądź w fizycznym sklepie taka metoda się nie sprawdzi.

Należy też wziąć pod uwagę fakt, że sprzedawca mimo iż kieruje się zasadą racjonalnego gospodarowania, którą wymieniłem wcześniej, nie ma w głowie komputera, który poda mu najlepszą cenę przy której osiągnie najwyższy zysk. Wie jednak dzięki swojemu rozumowi i godności sprzedawcy, że nawet najmniejsza podwyżka cen, która przekroczy magiczną barierę zmniejszy popyt na jego towary. Jednakże bodźce jak na przykład wprowadzenie 5% podatku VAT na książki mogą być dla niego sygnałem do podwyżki ceny – zachowałby się wtedy nieracjonalnie. Sądzę jednak, że jeśli podwyżka miałaby nastąpić to głównie w małych księgarniach lecz nie jest to żadna zasada.

Wprowadzenie 5% podatku VAT na książki w kilka miesięcy spowodowała wzrost ich ceny o kilkanaście procent. Nie mniej jednak wynikało to tylko pośrednio ze wzrostu opodatkowania. Bezpośrednią przyczyną był drastyczny spadek podaży

 

Łukasz Gołębiewski, prezes Biblioteki Analiz (wydawnictwa specjalizującego się w badaniach rynku wydawniczo-księgarskiego), szacuje, że ceny wzrosły w 2011 roku o ok. 11-12%. Jego zdaniem, wzrostowi cen książek towarzyszył spadek ich sprzedaży, co wynikało stąd, że wydawcy publikowali mniej tytułów, żeby upłynnić zapasy, które w I kw. 2011 r. można jeszcze było sprzedać ze stawką zerową. 


http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wzrosl-vat-na-ksiazki-i-ich-sprzedaz-spada

 

Tak więc podsumowując podatek z którego rozlicza się przedsiębiorca nie jest wliczony w cenę produktu. Ma on jednak dużo wredniejsze konsekwencje takie jak spadek podaży i spadek konkurencyjności, które mogą prowadzić do bezrobocia i zahamowania wzrostu gospodarczego.


Kamil Grzebyta

1374803_707319725962377_1182010406_n.jpg

Data:
Kategoria: Gospodarka
Komentarze 18 skomentuj »
Bartłomiej Bolesta 7 lat 1 miesiąc temu
+1

Bzdura. Cena produktu to przedewszystkim KOSZT JEGO WYTWORZENIA. Kosztem są materiały, pensje, marże poprzedników i podatki. Producent czy sprzedawca nie zejdzie poniżej ceny wytworzenia. Dopiero potem wchodzą kwestie popytu i podaży. Jeśli nie weźmiemy pod lupę ekstremalnych przypadków czy np. efektu snoba to cena nigdy nie będzie znacząco wyższa od ceny kosztów. Sprzedawca nie ma wielkich możliwości poruszania się między cenami, tak, aby zarabiać i być konkurencyjnym. Zasada popytu i podaży wpływa zatem na cały rynek czy całą branżę, a nie jednego sprzedawcę. Tak więc cała branża czy rynek podnosi wtedy ceny. 5 zł na jednym urządzeniu być może wydaje się nie wielką kwotą, ale przy przemnożeniu przez cały sprzedawany towar to ogromne sumy, a czasem nawet złotowka może zaważyć na opłacalności całości.

Cena produktu to nie koszt wytworzenia opowiada Pan kompletne bzdury. Ludzie na pustyni są w stanie oddać więcej za butelkę wody niż na greenlandi a koszt wytworzenia jest taki sam. Oczywiście przedsiębiorca nie zejdzie poniżej kosztów produkcji i zysku za którego jest w stanie prowadzić działalność. Fachowo to się nazywa cena rezerwacyjna - jest ona różna dla różnych przedsiębiorców.
2. To czy podniosą ceny wszyscy razem zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od charakteru towaru. Za towary niezbędne dla życia możemy zapłacić więcej natomiast dla każdego towaru, każdy konsument będzie miał swoją cenę rezerwacyjną i gdy cena produktu będzie zawysoka po prostu zrezygnuje z zakupu

Krzysztof Zając 7 lat 1 miesiąc temu
+2

Cena produktu nie ma nic wspólnego z kosztem jego wytworzenia. Polecam poczytać Rothbarda.

Jezus Maria, co za bzdury Pan pisze ;o

Bartłomiej Bolesta 7 lat 1 miesiąc temu

1) NAPISAŁEM WYRAŹNIE: Jeśli nie weźmiemy pod lupę ekstremalnych przypadków czy np. efektu snoba to cena nigdy nie będzie znacząco wyższa od ceny kosztów.
2) Sprzedawca nie ma wielkich możliwości poruszania się między cenami, tak, aby zarabiać i być konkurencyjnym. => tak więc na cenę wpływa głównie koszt => ok., tu przyznam źle ująłem to, nie tyle koszt wytworzenia, co koszt dostarczenia do ostatecznego sprzedawcy (nie mniej jednak, czynniki pośrednie wymieniłem) (oczywiście czynniki pośrednie mają wpływ również na każde wcześniejsze ogniwo, ale chodzi tutaj o ostatecznego nabywcę, który płaci za to wszystko). Domyślam się, że nie ma pan doświadczenia praktycznego w tej materii, ale ten efekt można zaobserwować bardzo dokładnie również od strony konsumenta jeśli regularnie chodzi się do sklepu. Osobiście jestem teraz w Anglii, gdy dopiero co została podniesiona pensja minimalna (a można ją rozpatrywać dokładnie tak samo, jak każdy podatek) o 0,12 funta na godzinę, która teraz wynosi 6,31. Jak widać jest to bardzo minimalna różnica. Masa produktów zdrożała jeszcze tydzień przed wprowadzeniem nowej pensji, a obecnie (wczoraj na zakupach), nastąpiła kolejna podwyżka. W obu przypadkach są to często ledwie zauważalne nominalnie podwyżki o parę pensów.
3) Sprzedawca może mieć milionowe obroty, może zarabiać miliony, zysk to jednak mała część całej ceny produktu. Może to być urządzenie za 100 zł, na którym jego zysk wynosi 10zł. Wzrost podatku o 5 zł, uszczupla jego zysk o 50%. Najlepiej zaś widać to na benzynie, która bardzo często jest wszędzie przytaczana. Marże stacji na paliwie są nikłe (wyjątek – gdy ceny ropy zaczynają spadać, a stacje nie obniżają w równym tempie cen), nawet 1% vatu to ogromne uszczuplenie marży, jeśli stacje miałyby zachować cenę.

Ja nie mówię, że zasada podaży i popytu nie ma znaczenia. Ma. Ma duże znaczenie, ale wpierw koszt ustalany jest na podstawie kosztów, potem dorzuca się swoją marżę i tylko ta marża (na każdym szczeblu sprzedaży) podlega zasadzie podaży i popytu. Sprzedawca zaś (poza ekstremalnymi przypadkami), właśnie ze względu na tą zasadę nie może ustalić za wysokiej ceny, na której zarabia krocie przebitką kilku krotną. Nie ma dużej możliwości manewru ze względu na konkurencję i każdy podatek to znaczące uszczuplenie zysku, które musi pokryć kupujący. Nie ma inaczej. Koszt podatku zawsze poniesie kupujący, ostateczny konsument, bo jeśli firma nie wliczy w cenę tego podatku, to przez mniejsze zyski zacznie upadać lub upadnie od razu. To z kolei oznacza zmniejszenie konkurencji i większą możliwość ruchu ceny u pozostałych podmiotów. Jeśli więc cena nie wzrośnie w pierwszej firmie, czego konsekwencją będzie upadek, to wzrośnie ona ponownie u konkurencji.

"a koszt wytworzenia jest taki sam." - haha bo na greenlandii i na pustyni koszt produkcji bedzie ten sam... a to dobre :)

Krzysztof Zając 7 lat 1 miesiąc temu
+1

Wynika to z tego, że cena nie ma nic wspólnego z kosztem produkcji.

bo cena nie ma nic wspólnego z kosztem produkcji ;) Przeciwnie uważano tylko do końca XIX wieku ;) http://pl.wikipedia.org/wiki/Laborystyczna_teoria_warto%C5%9Bci

Wojciech Kocik chyba Pan nie zrozumiał. Cenę kształtują zapotrzebowanie i podaż produktu a nie koszty produkcji. Koszt produkcji w różnych firmach może być różny.

"Tak więc podsumowując podatek z którego rozlicza się przedsiębiorca nie jest wliczony w cenę produktu."
Z tekstu by wynikało, że "Marksiści" mieliby rację odnośnie argumentu: "jak obniżymy podatki, to cena nie spadnie, bo przedsiębiorcy zgarną zyski". Albo z czego producent płaci podatek jak nie z tego co zarobił?
Jak patrzę na naszą benzynę za 5,50, to śmiać mi się chce. Albo świeży przypadek ceny playstation 4 w Brazylii.
U nas 1800zł; W GB 350funtów; USA 400$ (netto bodaj sie podaje), EU 400Euro. W Brazyli... 3 999 realów brazylijskich = 5650zł 60% podatki.
http://images.eurogamer.net/2013/articles//a/1/6/2/6/4/0/3/eurogamer-cfaigt.jpg/EG11/resize/600x-1/quality/91
Śmiechłem.
Albo teraz mi się przypomniał Kluska jak opowiadał o robieniu oprogramowania. Mówił, że marża wynosiła 5%. To jak konkurencja dostała niższy VAT to stwierdził, że to wyrok śmierci (interpretacja własna), bo nie jest w żaden sposób konkurować. Nie, no rozumiem, że producent część podatku może pokryć z obcinając zyski. Ale bez przesady.

Zgarną zyski, to spowoduje, że biznes będzie bardziej opłacalny i zwiększy się konkurencja na rynku oraz podaż produktu. To spowoduje spadek cen.

Kamil Grzebyta
To oczywiste, ale nie zmienia faktu, że jednak w tej cenie zawiera się podatek. Dopiero jego zwolnienie. pozwala na wzrost podaży i w konsekwencji spadek cen.

Cirrus Logic To nie znaczy, że w cenie zawarty jest podatek. Taka teza prowadzi potem do błędnych wniosków, że o cenach decyduje stopień opodatkowania a nie podaż i popyt. Podatek będzie różnie wpływał na różne produkty.

Kamil Grzebyta Dlaczego podatek miałby eliminować wpływ podaży i popytu? Wpływa na nie i jest dodatkowym czynnikiem. Nie znaczy to w żaden sposób, że go zastępuje.

Również niedawno popełniłem tekst na ten temat. W nim podnoszę mniej więcej te same argumenty, ale być może w trochę mniej "ekonomicznym" języku. A z tezą, że koszt determinuje cenę, również polemizuję
http://www.radiownet.pl/#/publikacje/po-ile-w-koncu-bedzie-alkohol

Sylwia Bakowska 7 lat temu

koszt wytworzenia ma duży wpływ na cenę sprzedaży... zapomniał PAN chyba o break even point , poniżej którego nie opłaca się producentowi sprzedawać na dłuższą metę...chyba, że ma asortyment składający się z wielu produktów i nadwyżka ze sprzedaży jednego pokrywa starty na sprzedaży drugiego ...co na dłuższa metę jest irracjonalne i może zagrażać kontynuacji działania przedsiębiorstwa... nierentowne produkty są eliminowane przez producenta, któremu chodzi o zysk a nie stratę ...to tak w skrócie...a to, że cena wody jest większa na pustyni niż w akwenie wód pitnych to tylko ekstremalny przypadek nie mówiący o tym jakie jest zachowanie klienta i producenta w normalnych warunkach... KOSZT WYTWORZENIA to tylko składowa kosztów mających wpływ na cenę sprzedaży a tym samym do tego by produkt był rentowny a takowym jest gdy pokryje wszystkie koszty z górką ( zarobimy na tym)... także Pana wywód jest nie mniej nieco dziwny, jeśli deprecjonuje Pan wpływ kosztów na cenę ( o ile jej maksimum może nie zależeć od producenta o tyle minimum jest w jego gestii)

Nie znam się na tyle aby przyznać Panu rację lub zaprzeczyć, ale to ciekawe nowe spojrzenie. Wydaje mi się, że monopolista automatycznie podniesie cenę o podatek, a na wolnym rynku, jak Pan napisał spadnie po prostu podaż, co powodując że nawet cena zostanie na tym samym poziomie, to wyeliminuje przedsiębiorców mniej wydajnych. Co świadczy tym bardziej o druzgoczących skutkach opodatkowania właśnie dla tych najsłabszych, wbrew temu co twierdzą socjaliści, że opodatkowanie ma wyrównywać (chyba tylko w dół, czyniąc nas biednymi).

Paweł Wyrzykowski 6 lat 11 miesięcy temu

Działa to tylko w przypadku cen "pod dziesiątką" czy "pod setką" typu 99PLN - tylko i wyłącznie ze względu na barierę psychologiczną - i nie oznacza to, że działa wobec każdej ceny (jak zresztą sam zauważyłeś przy cenach na Chomikuj). Otóż ceny produktów kupowanych często, czyli towarów o dużym popycie, wzrastają wraz ze wzrostem kosztów wytworzenia, dystrybucji towaru i kosztów związanych z jego sprzedażą (w co wlicza się podatki).

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.