Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Fiat Polaków wywala na bruk, a 5,5 tys. włoskich pracowników wysyła na płatny urlop

Polacy są pracownikami drugiej kategorii. Jeśli mieliście jeszcze jakieś wątpliwości to pozbawiamy was złudzeń. Największa działająca w Polsce firma motoryzacyjna pokazała czym są dla nie pracownicy. To tylko tania siła robocza, którą można wyeksploatować i wywalić na bruk. Jednak takie działania na granicy prawa uchodzą płazem włoskiemu koncernowi w Polsce. A na Półwyspie Apenińskim rząd i związki zawodowe stoją murem za pracownikami.

Fiat Polaków wywala na bruk, a 5,5 tys. włoskich pracowników wysyła na płatny urlop

Kto chce niech żyje, a kto nie, niech zdycha!

Przejdźmy jednak do szczegółów. Związki zawodowe w koncernie zostały poinformowane, że dwa lata potrwa restrukturyzacja zakładów Fiata w Melfi na południu Włoch. W tym czasie rotacyjnie cała 5,5 tys. załoga zakładu od 11 lutego 2013 roku będzie na płatnym urlopie. Szok? Nie, standard! Włoska załoga globalnego koncernu w minionych latach korzystała już z takich dobrodziejstw.

Władze Fiata twierdzą, że fabryka w Melfi nie zostanie zamknięta, ponieważ nadal jest popyt na produkowaną w nim najnowszą wersję modelu Punto. A zatem do 31 grudnia 2014 roku wszyscy pracownicy rotacyjnie objęci zostaną mechanizmem płatnych urlopów i w tym czasie pobierać będą osiemdziesiąt procent dotychczasowych zarobków. W tej sytuacji aż ciśnie się na usta pytanie: z jakiego powodu w Tychach - skoro jest popyt na produkowane tam samochody (Fiat 500, Lancia Ypsilon i Ford Ka) - nie zastosowano tego samego mechanizmu?

Co przysługuje Włochowi, to nie Polakowi!

Odpowiedź jest prosta „biały murzyn europy” zrobił swoje i może odejść. Niestety to takie typowe i krótkowzroczne działanie polskich menadżerów. Oni niestety nadal żyją w jakimś urojonym świecie myśląc, że Polacy będą pracowali za „miskę ryżu” i „pochwałę w rozkazie” od dyrektora. A więc, co za tym idzie Polakom nie warto było zaoferować takich rozwiązań, bo podobno jeszcze nie brakuje na Śląsku rąk do pracy. Ogłoszono zatem zwolnienia grupowe i wywala się na bruk 1500 osób (wcześniej zwolniono już z tyskiej fabryki Fiata około 1500 osób, w tym - jak wynika z kontroli PIP - niezgodnie z prawem dużą grupę pracowników). Zapewne nikt nie zrobił dokładnej symulacji zysków i strat oraz nie pomyślał nawet, że w Polsce można zastosować włoskie rozwiązania. Przecież to od nas Włosi mają się uczyć. To przecież nas Polaków stawia się za wzór. Ale ja się pytam: za wzór - czego? Chyba tylko głupoty! Włosi uważają bowiem, że nie mogą pozwolić się „spolakować”…

Gdzie był polski rząd i związki zawodowe?

Rząd jak zwykle obiecywał złote góry, a skończyło się na niczym. Nie ma specjalnego wsparcia dla zwalnianych z Fiata pracowników, są traktowani jak zwykli bezrobotni. Janusz Piechociński, minister gospodarki nie bronił zgodnie z obietnicą każdych 100 miejsc pracy w Fiat Auto Poland tylko wywiesił „białą flagę” po spotkaniu z dr Rabaudengo, wiceprezesem Fiata.

Osobny temat to związki zawodowe, a jest ich w tyskiej fabryce aż osiem. Jednak żaden z liderów związkowych nie przyszedł do załogi i nie zapytał: czego ludzie oczekujecie? Mało tego nawet w tym trudnym okresie nie ogłoszono sporu zbiorowego z dyrekcją, o czym tyle razy pisał Rajmund Pollak, były wiceprzewodniczący „Solidarności” we Fiacie. W dodatku nie oflagowano zakładu, nie ogłoszono żadnej akcji protestacyjnej (strajku ostrzegawczego) i nie zamanifestowano niezadowolenia załogi przed zakładem (a tyle razy wiecowano w poprzednich latach). Pytam zatem: co robili od 7 grudnia 2012 roku etatowi „urzędnicy związkowi”? Nie wiecie? To Wam powiem - spotykali się na kawie z dyrekcją FAP w Bielsku-Białej. Tak minął ustawowy okres, a gdy już był nóż na gardle, to jak zwykle podpisali wszystko czego zażądała dyrekcja - tak pokrótce można zrelacjonować wydarzenia.

Włoscy związkowcy i rząd nie spali!

W tym samym czasie na Półwyspie Apenińskim trwały trudne zakulisowe rozmowy rządu, władz koncernu Fiata i związków zawodowych. I tam udało się uzyskać satysfakcjonujące załogę rozwiązanie, bo zamiast na bruk 5.5 tys. pracowników wysyła się na płatne urlopy. To jednak inny świat i inna mentalność. Okazuje się bowiem kolejny raz, że w Polsce jesteśmy jeszcze daleko za zachodnią cywilizacją, bo u nas realizuje się założenia szefostwa włoskiego koncernu wg wzorców kapitalistycznych z początku XX wieku. Tyscy menadżerowie bardziej dbają o maszyny i urządzenia niż o załogę, bo ją ponoć można w każdej chwili – bez kosztów – wymienić na nową.

Było tak pięknie, a wyszło jak zwykle!

Jeszcze nie tak dawno pracowników Fiat Auto Poland stawiano za wzór, a Sergio Marchionne mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że nie zamierza sypać piachem w tryba dobrze funkcjonującego zakładu. Mało tego zapowiadał w drugim półroczu 2012 roku nowy model samochodu dla Polski i kazał się rozliczyć dziennikarzom z tych słów i obietnic. A więc pytam: Sergio co się stało?

Związkowa Europa śmieje się z robotniczej Polski! Dziennikarze pytają: co się tam u Was dzieje?!

Przecież Tychy to stolica polskiej motoryzacji? Mówiło się, że Tychy miały być oczkiem w głowie samego szefa włoskiego koncernu, a stały się pośmiewiskiem na skalę europejską! Jak inaczej można odczytać taki afront wobec załogi? Czy ktoś to tym biednym i sponiewieranym pracowników wyjaśni? A może jak zwykle pytania pozostaną bez odpowiedzi, bo w mediach słynny już na całą Polskę rzecznik prasowy Fiata powie „przecież nic się nie stało”, „nie mieliśmy pełnych danych”, „popełniliśmy błąd i go naprawimy”, a ja pytam: winni zostaną ukarani? Nie, winnych wieloletnich zaniedbań w tyskim Fiacie się nie każe, a wynagradza i awansuje, bo przecież ludźmi na których ma się haki łatwiej sterować? Przypominają mi się per analogia nie tak odległe czasy rodem z PRL-u, a zakładowa służba REPO jest tą "wisienka na torcie". Ale o tym innym razem. Jednak rechot europejskich związkowców i pytania dziennikarzy: co się w Polsce dzieje – pozostają bez echa!

Mariusz Ciużyński (Fiatowiec)

Data:

Fiatowiec

Zawsze na straży prawa. Opinie i wywiady z ciekawymi ludźmi. - https://www.mpolska24.pl/blog/zawsze-na-strazy-prawa-opinie-i-wywiady-z-ciekawymi-ludzmi

Fiatowiec: bloger, dziennikarz obywatelski, publicysta współpracujący z "Warszawską Gazetą". Jestem długoletnim pracownikiem FIATA.Pomagam ludziom pracy oraz prowadzę projekty obywatelskie.

Komentarze 1 skomentuj »
Lucjan Żołynski 9 lat temu
+1

tak zagraniczne koncerny traktują polską siłę roboczą podziękujmy po.

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.