Nie oznacza to, że każda regulacja jest z definicji dobra ani że sam brak regulacji automatycznie tworzy cywilizowany ład. Właściwe pytanie brzmi: czy dana instytucja zwiększa przestrzeń pokojowej współpracy i odpowiedzialności, czy też rozszerza przemoc, arbitralność i uprzywilejowanie jednych kosztem drugich?
Fałszywy spór o anarchię
Można usłyszeć twierdzenie, że anarchia prowadzi do upadku cywilizacji, a więc wolny rynek powinien być rozumiany jako anarchia rynkowa. Takie ujęcie miesza jednak dwa różne znaczenia słowa anarchia: brak państwowego monopolu oraz faktyczny brak trwałego ładu zdolnego chronić życie, własność, umowy i słabszych przed prywatną przemocą.
Cywilizacja nie powstaje na skutek obecności państwa. Powstaje z przewidywalnych reguł, norm moralnych, zaufania, zdolności do egzekwowania zobowiązań oraz ograniczania agresji — zarówno publicznej, jak i prywatnej. Anarchia rozumiana jako rozpad tych mechanizmów może cywilizację niszczyć równie skutecznie jak państwo totalne.
Nie należy zatem przeciwstawiać sobie prostych haseł: państwo albo anarchia. Realny problem dotyczy tego, jak ograniczać przemoc i samowolę niezależnie od tego, czy pochodzą od urzędnika, monopolu, mafii, wielkiej korporacji czy lokalnego watażki.
Wolność jako skala
Wolny rynek nie jest pojęciem zero-jedynkowym. Żadna znana gospodarka nie jest ani całkowicie wolna, ani całkowicie planowa. Występują w niej różne proporcje własności prywatnej, swobody zawierania umów, konkurencji, podatków, koncesji, reglamentacji i biurokratycznej kontroli.
To, że ideału nie da się osiągnąć w pełni, nie czyni go bezsensownym. Dobro, prawda, sprawiedliwość czy wolność również nie występują w ludzkim świecie jako gotowe, doskonałe stany, lecz jako kierunki działania i kryteria oceny konkretnych decyzji.
Można więc powiedzieć: jest więcej wolnego rynku tam, gdzie ludzie łatwiej mogą tworzyć, kupować, sprzedawać i konkurować bez przymusu oraz przywilejów. Jest mniej wolnego rynku tam, gdzie wejście na rynek wymaga administracyjnego pozwolenia, ochrony politycznej albo spełnienia kosztownych warunków narzuconych nie dla bezpieczeństwa, lecz dla ochrony istniejących graczy.
Rynek staje się bardziej cywilizowany nie dlatego, że znika każda reguła, lecz dlatego, że reguły są ogólne, przewidywalne, jednakowe i możliwie mało inwazyjne.
Po co regulacje?
Regulacja nie powinna być fetyszem, ale nie jest też automatycznie synonimem zła. Ciężar dowodowy jej wprowadzenia musi jednak spoczywać na tym, kto chce ograniczyć swobodę działania obywateli.
W uzasadnionym przypadku reguła może chronić przed oszustwem, agresją, fałszowaniem informacji, naruszeniem własności albo przerzucaniem kosztów na osoby trzecie. Problem zaczyna się wtedy, gdy pod szlachetnym szyldem ochrony konsumenta, bezpieczeństwa czy interesu społecznego tworzy się system zezwoleń, licencji i obowiązków służących przede wszystkim administracji, korporacyjnym lobbystom lub politycznym klientelom.
Dobra reguła prawa powinna być więc:
- Prosta i zrozumiała dla zwykłego człowieka.
- Stabilna, aby umożliwiała planowanie życia i inwestycji.
- Równa wobec wszystkich, bez wyjątków dla grup uprzywilejowanych.
- Proporcjonalna do rzeczywistego zagrożenia.
- Egzekwowana w sposób przewidywalny, z możliwością skutecznej obrony obywatela.
Wolność i odpowiedzialność
Wolność bez odpowiedzialności łatwo degeneruje się w samowolę. Odpowiedzialność bez wolności staje się natomiast pustym sloganem, bo człowiek nie odpowiada naprawdę za decyzje, których nie wolno mu podejmować.
Lepsza cywilizacja to taka, która poszerza obszar autonomicznych decyzji, ale równocześnie wymaga ponoszenia konsekwencji za oszustwo, naruszenie umowy, agresję czy wyrządzoną szkodę. W tym sensie większa wolność i większa odpowiedzialność nie są przeciwieństwami, lecz dwiema stronami dojrzałego ładu społecznego.
Nie utopia, lecz kierunek
Wolny rynek, tak jak dobro, jest raczej ideałem regulatywnym niż stanem osiągalnym raz na zawsze. Nie chodzi o naiwną wiarę, że po usunięciu państwa nastąpi automatyczny raj na ziemi. Chodzi o stałe pytanie, czy dana decyzja publiczna przybliża nas do świata dobrowolnej współpracy, własności i odpowiedzialności, czy oddaje kolejną sferę życia w ręce przymusu i arbitralnej władzy.
Dlatego spór o rynek nie powinien kończyć się na etykietach „anarchia” i „regulacja”. Powinien zaczynać się od konkretu: kto ma prawo decydować, kto ponosi koszt decyzji, czy istnieje przemoc lub oszustwo oraz czy proponowane rozwiązanie wzmacnia cywilizowany ład, czy tylko tworzy kolejny przywilej dla wybranych.
PS. Wszystkie części serii szukaj guglując po słowie kluczowym: #Liberalizm_GPS65