To, co wyżej napisałem, to moja synteza badań i wniosków różnych myślicieli, którą kiedyś w osobnej notce blogowej zebrałem w formalny dowód. Nie próbuję w tym dowodzie od zera udowadniać Kurzweila. Tezę o przyspieszającym postępie technologicznym przyjmuję jako przesłankę zewnętrzną, obszernie uzasadnianą przez Kurzweila i innych autorów.
Mój własny wywód zaczyna się krok dalej. Pytam: jeżeli Kurzweil ma rację, a rozwój technologii rzeczywiście przyspiesza, to co dzieje się z państwem rozumianym jako terytorialny monopol na przemoc? Odpowiedź brzmi: państwo zaczyna tracić przewagę kosztową.
Nie twierdzę, że postęp jest jedną nieskończoną, gładką krzywą wykładniczą, która ignoruje fizykę, energię, pierwiastki, wodę pitną i granice zasobów. To byłaby karykatura mojej tezy. Wprost piszę, że poszczególne technologie mają sufity: fizyczne, ekonomiczne, biologiczne i instytucjonalne. Dana technologia dochodzi do granicy, po czym pojawia się nowa technologia, która przebija stary sufit i uruchamia kolejną fazę wzrostu. Dlatego mówię o sekwencji krzywych logistycznych (podobnych do połowy kapelusza), a nie o jednej magicznej kresce lecącej w nieskończoność.
To jest bardzo ważne rozróżnienie. Ograniczenia zasobów nie obalają tezy o postępie. One są właśnie mechanizmem wymuszającym zmianę nośnika. Gdy kończy się jeden kapelusz, zaczyna się następny.
Niektórzy argumentują, że wszelkie technologie nic nie będą znaczyć, gdy państwo odetnie i zmonopolizuje dostęp do ważnych zasobów, na przykład wody pitnej. To jest dobry jako przykład fizycznego szantażu, ale słaby jako obalenie mojego modelu. Oczywiście państwo kontrolujące wodę może zmusić człowieka do posłuszeństwa. Jednak to nie dowodzi, że przemoc pozostaje efektywnym sposobem przejmowania nowoczesnej wartości.
Woda pozwala szantażować ciało. Nie pozwala jednak automatycznie przejąć wiedzy, kodu, kluczy kryptograficznych, reputacji, relacji biznesowych, zaufania, algorytmów, know-how, kapitału mobilnego i rozproszonych struktur współpracy. Państwo może odciąć wodę, ale nie może przez to wydobyć z człowieka twórczej produktywności na poziomie wolnej współpracy. Może uzyskać uległość. Nie uzyska cywilizacyjnej przewagi. To właśnie różnica między przemocą a opłacalnością przemocy. Przemoc będzie zawsze, ale się coraz bardziej nie opłaca.
Zgadzam się, że władza nie jest wyłącznie księgowością. Ma wymiar psychologiczny, statusowy, dominacyjny. Ludzie chcą nie tylko mieć więcej, ale także być wyżej od innych. Tego nie neguję.
Niemniej to również nie obala modelu. To tylko znaczy, że do funkcji zysku aparatu władzy trzeba dodać premię psychologiczną: status, dominację, prestiż, przyjemność rozkazywania. Tyle że ta premia też nie jest darmowa. Elita może chcieć dominować nawet wtedy, gdy jest to ekonomicznie nieracjonalne, ale wtedy jej system zaczyna przegrywać z systemami bardziej wydajnymi, bardziej elastycznymi i lepiej dopasowanymi do technologicznego otoczenia. Władza może być narkotykiem. Jednak narkotyk nie znosi rachunku kosztów. On tylko opóźnia moment otrzeźwienia.
Rok 2045 nie jest wynikiem mojego równania. To punkt odniesienia zaczerpnięty z Kurzweila i jego prognoz dotyczących osobliwości technologicznej. Mój model nie mówi: z równania wyszło mi 2045. Mój model mówi: jeżeli okolice 2045 roku są realnym punktem skoku technologicznego, to państwo jako technologia przemocy terytorialnej musi wejść do tego czasu w kryzys opłacalności. To są dwa różne piętra argumentacji.
Generalnie ja spajam w spójną teorię to, co ustalili inni:
- Kurzweil daje tempo.
- Lem pokazuje ograniczenia i przejścia między fazami.
- Bostrom pokazuje skok inteligencji.
- Brynjolfsson i McAfee pokazują wpływ automatyzacji na gospodarkę.
- Hoppe pokazuje państwo jako monopol przemocy.
- Davidson i Rees-Mogg pokazują erozję państwa fiskalnego.
- Szabo pokazuje, że prawo, pieniądz i zaufanie mogą działać jako protokoły, a nie tylko jako instytucje państwowe.
Ja spinam te elementy w jedną tezę: państwo jest technologią. A skoro jest technologią, to podlega konkurencji, starzeniu, substytucji i wypieraniu przez rozwiązania skuteczniejsze.
Dlatego moja teza nie brzmi: państwo nie będzie mogło użyć przemocy. Będzie mogło. Moja teza brzmi: państwu coraz mniej będzie się opłacało używać przemocy jako głównego mechanizmu organizacji społeczeństwa.
A gdy przemoc przestaje się opłacać, monopol przemocy przestaje być fundamentem cywilizacji. Staje się kosztownym zabytkiem poprzedniego kapelusza technologicznego.
Grzegorz GPS Świderski
t.me/KanalBlogeraGPS
Twitter.com/gps6
PS. Notki powiązane:
- https://www.mpolska24.pl/post/21014/memetyczna-teoria-sukcesu-cywilizacyjnego-mtsc
- https://www.mpolska24.pl/post/21025/mtsc-a-porwanie-maduro-przez-trumpa
- https://www.mpolska24.pl/post/21012/od-wykladniczego-postepu-do-upadku-panstwa
- https://www.mpolska24.pl/post/21099/od-oplacalnej-przemocy-do-jej-zerowej-granicy
Tagi: gps65, MTSC