Za symboliczny początek „nowej fali” regulacji często uznaje się decyzję stanu Utah w USA z 2023 r. To tam jako pierwsze w świecie zachodnim przyjęto prawo, które pozwala nastolatkom korzystać z social mediów tylko za zgodą rodziców i nakazuje platformom ścisłą weryfikację wieku.
W Europie jednym z pionierów była Francja. Od 2023 r. serwisy muszą mieć zgodę rodziców, jeśli konto zakłada osoba poniżej 15. roku życia. Celem jest ochrona przed cyberprzemocą i szkodliwymi treściami. AW kolejnych miesiącach do debaty dołączyły Hiszpania, Norwegia, Grecja i inne kraje, które podnoszą wiek „cyfrowej pełnoletności” i wymagają silniejszych narzędzi kontroli rodzicielskiej.
Bardzo daleko poszła Australia: prawo przyjęte w 2024 r. wprowadza zakaz kont na najpopularniejszych platformach (Facebook, Instagram, TikTok i inne) dla osób poniżej 16 lat. Przepisy mają wejść w życie pod koniec 2025 r., a firmy łamiące zakaz zapłacą wysokie kary.
Najświeższym przykładem jest Malezja, która ogłosiła całkowity zakaz kont w social mediach dla dzieci do 16. roku życia od 2026 r. Rząd zapowiada obowiązkową weryfikację wieku na podstawie dokumentów.
Jakie argumenty najczęściej padają za zakazem lub ostrymi ograniczeniami?
-
rosnąca liczba problemów psychicznych u młodych ludzi: lęk, depresja, niska samoocena, mocno wiązane z ciągłym porównywaniem się w social mediach;
-
uzależnienie od ekranu i algorytmów, które „przyklejają” dzieci do telefonu;
-
cyberprzemoc i hejt, które przenoszą się ze szkoły do internetu i z powrotem;
-
ryzyko kontaktu z pedofilami, oszustami i szkodliwymi treściami (np. zachęcającymi do samookaleczeń czy ekstremalnych diet);
-
masowe zbieranie danych o dzieciach przez wielkie korporacje technologiczne i wykorzystywanie ich w reklamie.
Zwolennicy ograniczeń przekonują, że dziecko powinno najpierw nauczyć się funkcjonować w świecie offline: budować relacje „na żywo”, skupić się na nauce i pasjach. Dopiero potem – pod opieką dorosłych – stopniowo wchodzić w świat mediów społecznościowych, które z natury są projektowane dla dorosłych, a nie dla 10- czy 12-latków.
Należy sobie zadać pytanie. Kiedy w Polsce?