Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Master

Nocą przychodzi Szatan

Drzewo nad głową miało lekko złotawe liście, mimo że jeszcze zielone. Był koniec lata, połowa września.  Marek stał z rękami na wysokości mostka. Ramiona tworzyły koło, palce prawie się stykały. Stał tak już ponad godzinę, cienie czubków jodeł przesunęły się w lewo o kilka metrów. Marek rozłożył lekko ręce a potem zbliżył do siebie. Energia skupiła się w wyraźną kulę i naprężyła. Czuł siłę i moc i ten dotyk szybko wszedł do głowy próbując wywołać euforię. Marek był doskonale wytrenowany i umiał rozproszyć to uczucie. Energia rozpływała się po całym ciele.
Zrobił formę Chen z płynnymi ruchami zamieniającymi się w mocne ciosy. Lubił ten styl, chociaż Yang był mu bliższy, ćwiczył już prawie 20 lat. Energia płynęła a słońce powoli zachodziło. Kiedy było tuż nad czubkami drzew skończył ostatnią formę z mieczem, starł resztki energii i wykąpał się w zimnym strumyku. Wytarł się ręcznikiem i położył na kocu. Dzień był gorący, ale wieczór robił się coraz chłodniejszy. Kiedy zaczął odczuwać ostry chłód wszedł do namiotu i ubrał ciemną bluzę z kapturem i dżinsowe spodnie.  Było jeszcze jasno gdy zapalił małe ognisko na którym ugotował wodę, zalał filiżankę zielonej herbaty i wypił ją gorącą ostrożnymi łykami. Przekroczył sześćdziesiątkę jakiś czas temu, tak przynajmniej wynikało z upływu czasu. Twarz miał pomarszczoną, zęby częściowo dorabiane, słuch już nieco stępiony, zapalenie zatok, bóle w kolanach i w zasadzie we wszystkich stawach. Ale kondycję fizyczną i umysłową bardzo dobrą. Maraton przebiegał zwykle zaraz za pierwszą dziesiątką, jednak nigdy nie forsował organizmu na wygraną. Przepływał basen w średnim czasie, robił naraz pięćdziesiąt pompek, brzuch miał płaski dzięki ćwiczeniom. Nikt na ulicy nie wziąłby go za supermena. Kiedyś ważył prawie sto kilo, ale musiał schudnąć bo stawy mocno protestowały.
Zrobiło się ciemno, żar ogniska dogasał. Nie wiedział która jest godzina, telefon wyłączony spoczywał na dnie plecaka. Po gwiazdach widział jednak że jest około północy.
Postać pojawiła się jakby znikąd. Nie padło żadne słowo, Marek usłyszał w głowie.
Jesteś zdecydowany?
Skinął głową i wtedy wypełniły ją dokładne informacje.
Nie wolno ci się zawahać, my dotrzymujemy słowa, dostaniesz czego pragniesz.
Wiem, nie zawaham się.
Postać zniknęła, przez chwilę tylko czuć było ostry swąd jakby siarki albo fosforu. Marek zalał resztę tlących się węgli i poszedł spać.

Data:
Tagi: #

LeszekSmyrski

Spółdzielczość drugiej generacji - https://www.mpolska24.pl/blog/spoldzielczosc-drugiej-generacji11

Od siedmiu lat zajmuję się spółdzielczością, zwłaszcza socjalną w praktyce i w teorii. Wiem dlaczego środki pomocowe są marnotrawione i chcę się z Wami podzielić tą wiedzą. Chcę Was również przekonać do innego patrzenia na świat. Wierzę że wiele można zmienić, o ile wie się że zmiany są możliwe i potrzebne, i jeśli jest się wystarczająco zdeterminowanym.
Pozdrawiam i życzę szczęścia.

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.