Ten wybór jest w rękach członków Platformy Obywatelskiej. Obywatelskiej jednak jedynie już tylko z nazwy. Głównie dzięki własnym działaniom i zachowaniom własnych partyjnych celbrytów jak np. poseł Szejnfeld czy lokalnych baronów, którzy uprawiają własną politykę wygodnictwa i tak starają się sterować całością procesów we własnej partii by samemu nic nie stracić, a indywidualnie zyskać, bez względu na to jak bardzo to będzie kosztowne dla ich partii. Więc dilują własnym poparciem pomiędzy kandydatami, co niby ma przysporzyć temu czy innemu kandydatowi głosów członków Platformy, ale czy to aby o to powinno chodzić członkom tej formacji. Utrzymać gabinetowy styl uprawiania polityki, gdzie raz na cztery lata wywiesi się kilka plakacików, ugada z kumplem Przewodniczącym dobre miejsce na listach i jakoś się człowiek wśliźnie do tego Parlamentu. Wśliznąć się jednak przy tym stylu uprawiania polityki będzie jednak coraz trudniej, bo będzie mniej miejsc do podziału. Taką Platformę zbudowały jej obecne elity. I taki obraz bardzo pasuje Jarosławowi Kaczyńskiemu, który go utrwalał przez poprzednie lata na tysiące sposobów, bowiem partię elit łatwo ogrywać. Nie bez kozery napisałem o winie i cygarach. Przecież to nie kto inny jak Jarosław Kaczyński pija wina, ale to taki obraz Platformy jest wdrukowany w głowy Polaków, by to zmienić Platforma musiałaby postawić na zupełnie nowy rodzaj kandydata. Rzekłbym … ludycznego.
Kandydata, który nie boi się wychodzić do ludzi. Będzie w stanie otworzyć PO na nowe środowiska. Nie kojarzy się z winkiem i cygarami, nie siedział i nie kupczył swoim poparciem, który nie wycofywał się kiedy trzeba było postawić „kropkę nad i”, który zwyczajnie da się lubić ludziom na ulicy, na kogoś kogo lud przyjmie jak swojego, który będzie w stanie zatańczyć na imprezie „Przez twe oczy zielone…” Martynika i nie mrugnie nawet przy tym okiem, będzie się dobrze bawił i będzie to widać. Kogoś komu będzie się chciało, da radę w Internety i nie będzie kucał jak przyjdzie się zmierzyć z machiną propagandową przeciwnika.
Z tych wszystkich kandydatów ten kanon spełnia w sumie jedynie dwoje kandydatów spośród tych, którzy przystąpili do wyborów, każde w trochę inny sposób ale może zostać zaakceptowane przez panią Basię z bazarku. To Joanna Mucha i Bartosz Arłukowicz. Oboje są spoza platformianego establishmentu.
Członkowie Platformy Obywatelskiej w tych wyborach muszą wykazać się nie lada odpornością i zrozumieniem chwili. Ten wybór musi być dokonany pod nowych potencjalnych wyborców nie będących członkami Platformy Obywatelskiej, a nawet nie będących jej sympatykami, bo te wybory Przewodniczącego, nie mają za zadanie ukontentowania estabishmentu Platformy, baronów, Tusków, Schetynów, Kopaczowych, Trzaskowskich, Szejnfeldów, Kierwińskich czy innych grubych misiów tej formacji, ten wybór musi zachęcić ludzi, którzy do tej pory nie głosowali na Platformę by choćby zaczęli to … rozważać.
Taki wybór członków Platformy będzie dojrzałym wyborem politycznym i daje tej formacji szansę na przetrwanie, czy jednak Platforma to formacja ludzi dojrzałych politycznie, tego nie wiem. Ale takie powinny być kryteria jakimi powinni się w tych wyborach kierować.