Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Niespełniona szansa

Bezradność radnych, czyli rzecz o pieniądzach dla gorzowskiej filharmonii

Niespełniona szansa
źródło: autor

W ostatnich wyborach woj. lubuskie miało szanse mieć w senackich ławach wyjątkową kobietę. Piękna z duszą społecznika – jak sama powiedziała niedawno w wywiadzie – niezależna. Anna Synowiec niespełniona szansa… 

W kampanii była wszędzie. Na plakacie, balonie, balkonie… w radiu, internecie, w mieście na prowincji i gdzie tylko chcecie. Postanowiła z pomocą męża i jego nazwiska, wszak na które razem pracują, utrzeć nosa starszym u koryta i dostrzec prawdziwe problemy Lubuszan. Podkreślała to wielokrotnie, bo to właśnie jej rodzina, jako pierwsza z przedstawicieli tego pokolenia, zwykła zasiadać na sedesie… w tym przypadku wiele wskazuje, że nawet i na „złotym sedesie” a z tej perspektywy świat wygląda i ma prawo wyglądać zupełnie inaczej!

Stąd przyszła niezależność Anny Synowiec. Niestety jak się okazuje, będąc radną sejmiku woj. lubuskiego, całkowicie nie korzysta ze swojej pozycji. No bo jak nazwać brak chęci choćby opowiedzenia się za ewidentną niesprawiedliwością, która spotyka finansowanie jednej z dwóch lubuskich filharmonii? Milczenie jest złotem… rozumiem,

ale może nie u polityka. Anna Synowiec w jednym z ostatnich wywiadów, podsumowując wybory, chwaliła się świetnym wynikiem. Zdobyła raptem o 9 tys. głosów mniej niż pan Surmacz, sama zdobywając 38 tys. No fakt jak się zestawi te cyfry, to można by używając zrozumiałego dla jej męża porównania sportowego powiedzieć - raptem 1/4 stadionu później. No przecież to nic nie znaczy... Mijają tygodnie, znikają bilbordy, cichną wywiady, tematy które były ważne – jak choćby ten z finansowaniem gorzowskiej filharmonii z budżetu województwa tracą na wartości… „promyczek” gaśnie - czyżby było jak w starej piosence – Anna już nie mieszka tu? Cóż podsumowała wynik, podziękowała i udała się na zasłużone wakacje. Szkoda, tylko że tak szybko zapomniała o swoich zobowiązaniach względem gorzowian i sejmik traktuje jako miejsce spotkań, bywania i bezproduktywnego dyskutowania. O czym? A no o niczym, co mogłoby faktycznie pomóc miastu w którym mieszka. To mieszka czy nie mieszka?

 Podobnie sprawy się mają w przypadku innego radnego wojewódzkiego Tadeusza Jędrzejczaka, niegdyś wizjonera i budowniczego gorzowskiej filharmonii. Dziś bardziej wrażliwego na potrzeby zielonogórskiej kultury a niżeli zasobów, które samo powołał do życia, które w Gorzowie są niejako jego pomnikiem. Zapytany o problem stwierdził -  że prawdopodobnie władze miasta sobie nie radzą. Że nikt nawet z nim nie rozmawiał… Cóż widać ktoś musi z panem rozmawiać, żeby pan naprawił ewidentny brak zaangażowania. Żeby dostrzegł brak lubuskich pieniędzy na rzecz jednej ze stolic. Zabrakło zatem wycieczki narodu niczym do cara i prośby o powrót na tron. Serio?

Czy bezradność radnych w tym wydaniu, to faktycznie przypadek? Czy aby to grono w końcu nie powinno zdać relację ze swoich dokonań na rzecz pracy dla Gorzowa? Przecież to dzięki zaufaniu mieszkańców, niektórzy z nich zarabiają całkiem duże pieniądze. W końcu zamiast  deklaracji i kolejnych pomników, czas na konkretne efekty.  

Szanowni Państwo Radni – uczciwe finansowanie gorzowskiej filharmonii, to Wasz obowiązek. To Wy jesteście zobowiązani do tego by zadbać o interes Gorzowa. 

Czas start!

Data:
Kategoria: Polska Lokalna

Zofia Klimar

Perspektywa - https://www.mpolska24.pl/blog/perspektywa

Perspektywa to droga, kręta lub prosta, jednak konieczna by dojść do celu. On sam bywa często tylko pięknym marzeniem...

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.