Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Bydgoszcz - tramwaj zwany pożądaniem

Dziwi coraz bardziej maniera rozwijania sieci tramwajowych. Kojarzy mi się jedynie z rozrzutnością i niefrasobliwością urzędniczą.

Bydgoszcz - tramwaj zwany pożądaniem
źródło: wikipedia

Tramwaj miał uzasadnienie, kiedy mogły ciągnąć go konie. Łatwiej było zwierzęciu podołać ciężarowi na szynach. Tradycja pozostała i w późniejszym okresie, już elektryfikacji, można było doczepić np. dwa wagoniki, co znacząco zwiększało liczbę przewiezionych jednorazowo pasażerów. W czasach PRL-u autobusy były stale przepełnione, więc tramwaj sprawdzał się i w tej okoliczności. Obecny okres wiąże ze sobą wydzielanie buspasów, aby pasażerowie autobusów szybciej mogli się przemieścić w korkach i wybrać komunikację publiczną, by te korki zmniejszyć. Ale obecne czasy to również rozwój elektryczności w motoryzacji. Autobusy będą więc coraz bardziej ciche i ekologiczne. Koszt zaś nieporównywalnie mniejszy w porównaniu do zakupu tramwaju. Nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia na rzecz rozbudowy linii tramwajowych. Żadnego.

Koszt projektu, wydzielenie pasa do położenia szyn oraz zbudowanie całej trakcji dostarczającej prąd, to przecież gigantyczne pieniądze. To również zajmowanie cennego w miastach pasa przestrzeni po której nic więcej nie pojedzie: ani karetka, policja, rowerzysta, motocykl, taksówka. Tymczasem - jeśli brakuje pasów jezdni na szybki transport publiczny - wystarczy wybudować dodatkową nitkę jezdni z pożytkiem dla wszystkich. Nie będą się po niej poruszały samochody osobowe, więc pasażer będzie mógł wybrać autobus miejski, aby dotrzeć szybko do celu. Koszt niepomiernie niższy. Ponadto sam zakup tramwaju to równowartość kilku autobusów, w których obecnie komfort jazdy jest duży, dostępne wi-fi oraz klimatyzacja. Z danych sprzed dwóch lat z trojmiasto.pl  wynika, iż koszt zakupu jednego tramwaju to ponad 8 milionów złotych. Taką kwotę podaje również wroclaw.pl opisująca na jednej z zakładek transport publiczny. Jeden autobus to 800-900 tysięcy złotych, a milion przy autobusie przegubowym. Za jeden tramwaj możemy mieć aż osiem autobusów, a być może nawet i dziesięć. Zapewne przy autobusach elektrycznych kwota rośnie, ale to nadal dużo taniej niż jeden (!) tramwaj. Co więcej, wroclaw.pl podaje za 2014 rok, iż kilometr jazdy autobusu kosztował 7,13 zł, zaś kilometr jazdy tramwaju 10,36 zł. To teraz przeliczcie sobie ile kilometrów dziennie robią wszystkie linie tramwajowe w waszym mieście i pomnóżcie to przez wszystkie dni w roku. Tą różnicę ponad 3 złotych na jednym kilometrze, jednego tramwaju (!) wyrzucamy w błoto. Za te pieniądze można zainwestować w poprawę stanu dróg i zakup ekologicznych autobusów, a niech i nawet elektrycznych. Zysk w całej rozciągłości.

Po co więc przepłacać? Nie znam kosztorysu budowy kilometra trakcji tramwajowej, ale logika podpowiada, że położenie szyn oraz rozciągnięcie sieci elektrycznej nie jest tańsze niż wybudowanie nitki jezdni. Zakup zaś tramwaju to koszty niebagatelne. Lepiej zrezygnować z zakupu drogich składów tramwajowych i wzmacniać tabor autobusowy, który można wykorzystywać na każdej linii. Postawić na autobusy ekonomiczne, ekologiczne i na elektryczne. 

Sieci tramwajowe - przynajmniej w Bydgoszczy - powodują również większą ilość wypadków z udziałem innych użytkowników ruchu. Rzadziej zdarza się wypadek z udziałem autobusu miejskiego. Z udziałem tramwaju - znacznie częściej. Przeważnie winę nie ponosi motorniczy, ale ostateczny skutek jest taki sam. Są to koszty dla całego społeczeństwa: wzrost cen ubezpieczeń, remontów, przestojów.

Z czego wynika więc chęć rozbudowywania linii tramwajowych? Z tradycji? Po co trzymać się tradycji, która jest kosztowna i niepraktyczna? Nikt nie zauważył zmiany obyczajów i wdrożenia nowych silników elektrycznych do pojazdów wieloosobowych?

Opisując to wszystko mam na myśli Bydgoszcz. W tym mieście widzę nietrafione inwestycje tramwajowe i marnotrawstwo pieniędzy. Choć być może tak jest i w innych miastach, które tramwaje posiadają. W Bydgoszczy wpompowano ogromne pieniądze na tramwaj do dworca PKP. Łącznie z wybudowaniem mostu dla tramwajów. I co? I nic. Obłożenie jest bardzo małe, trasa mało uczęszczana. Za dużo mniejsze pieniądze dałoby się po prostu uruchomić dodatkową linię autobusową i nowy most służyłby nie tylko tramwajom. Ale awaryjnie do przejazdów dla pojazdów uprzywilejowanych, motocykli. Tańsza w przypadku tramwajów jest chyba tylko konserwacja nawierzchni? To znaczy łatanie dziur w jezdni jest tańsze niż remont torów, ale remontu torów dokonuje się znacznie rzadziej, więc ostatecznie ten element kosztuje mniej w utrzymaniu. Ale ile kosztuje konserwacja i utrzymanie sieci elektrycznej? Podejrzewam, że koszty mogą przebijać położenie nowego dywanika na trasie buspasu. Tramwaje mają żywotność około 30 lat, gdy autobusy liczy się na około 20 lat. Nie niweluje to jednak ogromnej różnicy w koszcie zakupu i codziennej eksploatacji.

Świat się zmienia. Utrzymywanie dotychczasowych trakcji i linii tramwajowych ma taki tylko sens, ponieważ ich likwidacja jest z kolei za droga. Natomiast rozwijanie ich, to jakaś ekonomiczna paranoja. Jak łatwo wydawać cudze pieniądze. Gdyby tak urzędnicy mieli dysponować swoim domowym budżetem, dawno byliby bankrutami. Już szaleństwem jest to, co planowane jest w Bydgoszczy w dalszej perspektywie. Miasto powzięło zamiar wybudowania tramwaju w ciągu ulicy Kujawskiej. Ponieważ ulica Kujawska jest zbyt stroma, to... będzie obniżane rondo o dwa metry (!) To nie żart. Do tego ma być zrobiona specjalna niecka na tory tramwajowe. Na odcinek 600 metrów (to w sześć minut piechotą się idzie!) będzie wydane 130 milionów złotych. Łącznie inwestycja (z przebudową pętli, przystanków, nowym buspasem także ma zamknąć się w kwocie 276 milionów złotych ( czego 186 ma pokryć dofinansowanie, ale te przecież można byłoby przeznaczyć na transport publiczny nie obejmujący tramwajów, ale np. elektryczne autobusy). Ogromne pieniądze tylko po to, aby po to, aby poprowadzić tramwaj. Bo przecież tramwaj pod zbyt strome wzniesienie nie podjedzie. Szczególne zimą. I piasecznice, jakie są w elektrowozach, nie pomogą. Czy takie problemy są z autobusem? Skądże. Autobus po prostu pojedzie, nawet pod górkę. Zamiast wydawać prawie 300 milionów złotych, należałoby rozsądnie wybudować tylko dwa buspasy i problem z głowy. Do tego dodać ścieżkę rowerową a po buspasach puścić także taksówki. Rozkorkuje się ulica. Ileż mniej problemów, wydatków, finansowania. Ile mniej pieniędzy na zakup nowego taboru. A Bydgoszcz? Co tam, stać nas! Nieważne, że są kilometr od centrum Bydgoszczy ulice pełne dziur, kocich łbów, czy nawet drogi gruntowe, które po każdym deszcze zamieniają się w tor przeszkód dla aut. Ważne, że kontynuujemy tradycję: tradycję marnotrawstwa pieniędzy i bezsensownych inwestycji. Niech żyje Bydgoszcz!

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.