Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Chamstwo ponad podziałami

Coraz częściej przypomina mi się scena z pewnego amerykańskiego filmu akcji, w której mężczyzna wraca do domu i pyta syna, gdzie jest mama. „Siedzi w salonie i krzyczy na telewizor” odpowiada maluch. Mama, Afroamerykanka, liberalna prawniczka zaangażowana w obronę praw człowieka, krzyczy, kiedy słyszy w telewizorze o zamiarach władzy wprowadzenia powszechnej inwigilacji obywateli pod pretekstem walki z terroryzmem. Nie krzyczę na telewizor. Bo staram się w nim oglądać wyłącznie filmy i imprezy sportowe, ale coraz częściej krzyczę na mój laptop, nawet używając słów powszechnie uznawanych za obraźliwe. Codziennie bowiem przynosi mi porcję chamstwa, zawartą w informacjach o różnych publicznych wystąpieniach „elity” politycznej, artystycznej czy każdej innej.

Chamstwo ponad podziałami
źródło: xd epedia.pl

Przynosi mi wpisy na portalach społecznościowych, gdzie nie tylko anonimowe „jaja” wylewają strumień pomyj ze słowami, których porządny człowiek nawet znać nie powinien, ale także różne” autorytety” – poczynając od parlamentarzystów a na dziennikarzach i artystach kończąc, nie przebierają w słowach, byle tylko skopać, upodlić, okazać swoja pogardę wszystkim „innym” – tym, którzy inaczej myślą, co innego robią, inaczej wyglądają, biorą udział w nie w tych, co należy – zdaniem „autorytetów” -  demonstracjach.

Pogarda dla ludzi przybiera róże formy, ale przeważnie wynika z przekonania, że jest się lepszym, mądrzejszym, że jest się strażnikiem jedynie słusznych poglądów i działań. Gardzi się tymi, którzy są biedniejsi, a nagle mogą też pojechać nad morze czy zabrać dzieci do kina. Pluje się mentalnie na przeciwników politycznych, bo w walce o władzę wszystkie chwyty są dozwolone, a o kodeksie Boziewicza, Lasku Bielańskim czy zdolności honorowej prymitywni nosiciele jedynej prawdy i racji nawet nie słyszeli.

Wszelkie normy przyzwoitego zachowania w debacie publicznej zostały złamane. I czy to jest sala sejmowa, gdzie kiedyś chamskie odzywki były rzucane anonimowo z ław poselskich i tylko widoczne w stenogramie, a teraz bez oporów wygłasza się je z mównicy, czy też w reklamie czy na Twitterze -  nie ma większej różnicy. Ugodzić śmiertelnie, dotknąć najbardziej wrażliwej części naszej duszy, obrazić tak, by długo bolało…z przekonaniem o prawie pełnej bezkarności.

Dlaczego jako element debaty publicznej wymieniłam reklamę? Bo to jest jej bardzo znaczący segment, docierający prawdopodobnie do szerszego grona odbiorców niż polityczne dyskursy w parlamencie, mediach tradycyjnych czy też Internecie.

Reklamy w stylu „zaje…te” filmy, promujące stację filmową (nawet bez wypikania) już nie robią na nikim wrażenia. I wydawać by się mogło, że w reklamie wszystko jest dozwolone, byleby tylko towar się sprzedał, kiedy wybuchła afera z promocją napoju energetycznego Tiger.

Nie będę pisała o co chodzi, bo prawie wszyscy wiedzą. Pomyślałam sobie wtedy, że być może stanie się to asumptem do jakiejś poważnej dyskusji nie tylko o granicach w promowaniu przedmiotów, ale także ludzi – szczególnie tych, którzy przekraczającą dobre obyczaje a prowokacje uważają za swój znak firmowy i siłę ciągłego istnienia w publicznym obiegu.

Że być może przy tej okazji potępi się publiczne obrażanie kobiet, bez względu na to, czy chodzi o seks w rządzącej partii, czy damską bieliznę w opozycyjnej.

Że już nigdy nie pozwoli się na to, by sfrustrowani artyści czy rokowi muzycy, co do których istnieje uzasadnione podejrzenie, że młodzieńcze ćpanie na starość poczyniło spustoszenie w ich mózgach, będą obrażali Polaków (w ich mniemaniu tylko te gorszą część) mówiąc o otumanionym wódą i 500+ narodzie, który jest zakałą świata.

I wtedy przeczytałam wypowiedź reżyserki Agnieszki Holland, komentującą kolejną „miesięcznicę” smoleńską: „Miesięcznica to brzmi jak z jakiejś powieści futurystycznej, to dziwna nowomowa. Mnie to się również kojarzy z miesiączką, bo miesiączka to comiesięczne krwawienie płodnej kobiety”…

Można wierzyć w różne teorie o przyczynach tragedii smoleńskiej. Można winą za nią obarczać różne osoby. Można być na Krakowskim Przedmieściu co miesiąc 10 kwietnia, a można uważać, że jest to fanatyczna, polityczna demonstracja i po prostu tego dnia omijać tę ulicę.

 Ale jedno trzeba uszanować -  tragiczną śmierć 96 osób oraz nieprzemijający ból i żałobę ich rodzin. Tak, co miesiąc krwawią – serca tych, co opłakują zmarłych.

Rechot reżyserki Holland zdarł z niej warstwę politury. Być może niektórzy pamiętają tę scenę ze sztuki Gabrieli Zapolskiej, kiedy to Dulska z pogardą mówi do Juliasiewiczowej  - tobie się wydaje, że jesteś wyzwolona, bo masz trochę politury na wierzchu…

Reżyserce Holland też się wydaje, że jest subtelną, wrażliwą, wyposażoną w pokłady artystycznego humanizmu i empatii artystką oraz sumieniem narodu. A to wszystko tylko politura, którą jak się zdrapie, to widać nieociosane, prymitywne deski.

Ciekawa jestem, jakby salon i redaktor Żakowski, który nawet nie skomentował owych „miesiączek” z rechotem rzuconych w jego audycji oraz sama reżyserka zareagowali, gdyby ktoś zażartował sobie, że samobójstwo jej ojca (skoczył z okna) to taki nieudany lot Supermena…Prawie tak śmieszne jak miesiączki, prawda?

Obawiam się, że stworzenie koalicji przeciw chamstwu w naszym życiu społecznym i publicznym jest zadaniem dużo trudniejszym, niż stworzenie koalicji opozycyjnych partii. Czy w ogóle jest możliwe i czy ktoś w końcu się odważy, by tacy ludzie byli objęci infamią?

Czekam na pociąg a obok mnie grupka młodzieży. Z rozmowy wynika, że uczęszczają do renomowanego warszawskiego liceum. Co drugie słowo „k…a”, a wszystko jest „zajeb…te”.

Wyrosną z nich w przyszłości politycy, artyści, dziennikarze? Pewnie tak, wzorców dzisiaj mają pod dostatkiem.

Komentarze 3 skomentuj »

Zgoda w 100%. Pytanie, co robić? Jak zmienić sytuację?

No właśnie...dlatego to napisałam, że chyba najwyższy czas próbować odpowiedzieć na pytania, które Pan zadał..o Ostracyzm, infamia, bojkot?

Żadna ze stron nie jest zainteresowana zmianą sytuacji. Wystarczy spojrzeć na Twittera. Mi niejednokrotnie brak jest słów. Pozstaje chyba tylko punktować, ale krytyka musi zacząc wychodzić od samego środowiska.

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.