Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Trójpodział władzy? W Polsce?! Koniec, czegoś, czego, nigdy nie było…

Z okazji niedawnej rocznicy konstytucji słyszeliśmy pochwały obowiązującej konstytucji, jako ustanowionej na trójpodziale władz. Teraz słyszymy, że PiS zlikwiduje trójpodział. Jedne i drugie twierdzenia są nieprawdą. Główną wadą naszej konstytucji jest notoryczne naruszanie podziału władz.

Trójpodział władzy? W Polsce?! Koniec, czegoś, czego, nigdy nie było…
źródło: Flickr CC 2.0

Władzę dzieli się, by ją osłabić i uczynić rozliczalną przez obywateli. By żadna grupa interesów czy siła społeczna, nie mogła użyć władzy do narzucenia swej woli reszcie społeczeństwa. Niestety nasza rzeczywistość dostarcza nam wielu przykładów systematycznego i systemowego naruszania podziału władz.

  1. W Polsce nie ma podziału władzy wykonawczej i prawodawczej. Jest rządoparlament. Jeśli podział władzy ma cokolwiek znaczyć, to znaczyć musi, że członek jednej władzy, nie może być członkiem innej władzy. Ale u nas posłowie mogą być ministrami, lub nawet premierem.

Naczelni politycy partii rządzącej skupieni w rządzie, nadzorują partyjnych podwładnych będących posłami. Szeregowi posłowie partii rządzącej nie będą się, ani sprzeciwiać pomysłom na ustawy, ani rozliczać swoich partyjnych zwierzchników z rządu. Jeśli kierownictwo partyjne postanowi przepchać jakąś ustawę, to posłowie rządzącej koalicji nie będą jej analizować. Nie będą też, kontrolować prac rządu. W naszym sejmie rola kontrolna parlamentu jest fikcją. Tak jak poseł Tusk nie miał powodów by rozliczać premiera Tuska, tak dziś poseł Szydło nie będzie zbyt dociekliwie rozliczać premier Szydło.

Na spostrzeżenie o rządo-parlamencie, wyciąga się zazwyczaj przykład Wielkiej Brytanii. Tam też premier jest posłem. Trój podział władzy w Wlk. Brytanii faktycznie jest wysoce niedoskonały. A jest taki ponieważ, kiedyś trójpodział w Anglii oznaczał podział władzy pomiędzy króla, arystokrację i lud. Wówczas władzą wykonawczą był król. Kontrolę nad nim sprawował parlament. Postępująca demokratyzacja angielskiego ustroju pozbawiła koronę większości władzy. Dziś rozliczalność władzy wykonawczej uzyskuje się tam, wyborami w jednomandatowych okręgach wyborczych oraz procedowaniem parlamentarnym, które daje opozycji trochę więcej wpływu niż u nas. Nie jest to przykład najsprawniejszego współczesnego trój podziału władzy i ma swoje konkretne przyczyny historyczne, których u nas brak. Żaden przykład dla nas.

  1. Sędziowie organizują wybory i mają osądzać ich przebieg. Celem trójpodział władzy jest spowodować, by jedne władze kontrolowały drugie. Ale w Polsce stworzyliśmy ustrojowy dziwotwór, władzę wykonawczą, komisje wyborcze, obsadzoną najwyższymi sędziami w państwie! Pracę komisji wyborczych osądzać mają koledzy sędziowie. Wciągniecie sędziów w organizowanie wyborów jest wykastrowaniem kontroli sądowej nad przebiegiem wyborów.

Już widzę, jak sędzia sądu okręgowego będzie wnikliwie i uczciwie oceniał zorganizowanie wyborów przez kolegów stojących znacznie wyżej w środowiskowej hierarchii.

Odpowiedzialność za zorganizowanie wyborów, tj. wyposażenie władz lokalnych w środki potrzebne do ich zorganizowania oraz podjęcie wszelkich decyzji typu ustalenie wzorów kart do głosowania, powinna ponosić władza do której organizowane są wybory. Wybory Sejmowe organizować powinien Sejm. Wybory na prezydenta organizować powinien prezydent. Zaś wybory do władz lokalnych organizować winny władze lokalne. Wszystko pod kontrolą sędziów i obywateli. Wtedy będzie jasne kto organizuje, a kto kontroluje.

  1. Sędziowie delegowani do ministerstwa sprawiedliwości, by sprawować nadzór nad innymi sędziami, w imieniu ministra. Trudno bardziej złamać podział władzy, niż na stanowisko urzędnicze we władzy wykonawczej powołać sędziego. W Polsce jest to jednak długa, przedwojenna, a prawdopodobnie nawet wcześniejsza tradycja. Ponieważ, sędziowie delegowani byli na urzędników „od zawsze”, to polscy prawnicy tak się do tego przyzwyczaili , że w większości nie widzą w tym nic złego. W tej obojętności szli tak daleko, że do 2009 sędziowie urzędujący w ministerstwie orzekali w sądach! Urzędnik, orzekał w sądzie!!! No spoko luz, przecież w konstytucji napisaliśmy trójpodział…

Niezależnie, która partia rządzi do Ministerstwa Sprawiedliwości delegowanych jest w charakterze urzędnika do 200 sędziów. Niektórzy z nich spędzają tam dekady. Sędzia rekordzista przebywał w ministerstwie od lat 70ych do późnych lat 2000ych.

Sędziowie są w ministerstwie, by pomagać ministrowi w sprawowaniu nadzoru nad działalnością administracyjną sędziów. Co samo w sobie jest kolejnym złamaniem podziału władz. Sędziowie to odrębna władza. Jeśli władza wykonawcza, chce coś zmienić w sądach to powinna negocjować z sędziami, a nie wydawać im, nawet jeśli tylko pośrednio, polecenia. A gdy do nadzorowania sędziów, władza wykonawcza potrzebuje sędziów to już jawnie łamie podział władz.

Zajmowanie się przez ministerstwo administracją sądową rozmywa odpowiedzialność za funkcjonowanie sądów. Gdy sądy działają źle, nie wiadomo, kto winien: sędziowie, czy władza wykonawcza. Weźmy na przykład takie przydzielenie sędziów do sądów. Dziś nie wiadomo, kto odpowiada za to, by liczba sędziów w poszczególnych sądach odpowiadała obciążeniu sprawami. Pamiętasz awanturę o małe sądy? Gowin, wówczas minister sprawiedliwości uważał, że to on, sędziowie, że oni. Za administrowanie sądami pełnię odpowiedzialności powinni ponosić sędziowie. Są odrębną władzą, która powinna być rozliczana za to co się dzieje w jej obrębie.

  1. Reguły postepowania sędziów kształtuje władza prawodawcza Sędziowie jako odrębna władza powinni sami sobie tworzyć własne regulaminy urzędowania oraz procedowania. Władza prawodawcza powinna ustalać za co i jak surowo karać. Ale sposób wewnętrznego zorganizowania sądów oraz sposób ich procedowania powinny być ustalone przez sędziów.

W niektórych jurysdykcjach sędziowie sami ustalają regulaminy urzędowania (nasza ustawa o ustroj sądów, itp) oraz procedowania (nasze KPC, KPA). W wielu ustalają regulaminy urzędowania, a regulaminy procedowania ustala władza prawodawcza. U nas władza prawodawcza ustala sędziom zarówno regulaminy urzędowania jak i procedowania.

Większa część ostatniej awantury o trybunał dotyczyła sposobu jego procedowania. Zło miało miejsce nie w fakcie awantury, bo w demokracji spory o sposób procedowania władz są normalnie i pożądane. Zło wynikało z tego, że ustawą sejmu regulowano sposób postępowania sędziów Trybunału! Tak jak sędziowie nie piszą sejmowi regulaminu, tak posłowie nie powinni sędziom. To rozmycie odpowiedzialności za sprawne procedowanie.

  1. Sędziowie uzurpujący prawo tworzenia prawa Granica między interpretowaniem prawa, a jego tworzeniem jest płynna. Sędzia, który bez oglądania się na swoje pogląd polityczne i światopogląd osobisty obiektywnie stosuje prawo jest ideałem, należy go oczekiwać, dążyć do niego, ale nie dziwić się, że czasem nie jest osiągany.

Ale u nas Trybunał Konstytucyjny częściej musi przekraczać granice pomiędzy interpretowaniem prawa, a jego tworzeniem. Intensywność sporów z udziałem Trybunału zwiększają, m.in.: uprawnienie Trybunału do wydawania interpretacji oderwanych od konkretnej sprawy na wniosek różnych władz i uprzywilejowanych organizacji, oraz uzurpacja Trybunału, który wbrew konstytucji zakazał sądom powszechnym orzekania o konstytucyjności.

Nie bacząc na pwyższe naruszenia podziału władz oraz wiele innych im podobnych, autorytety i media płaczą, dziwią się, że PiS zmianami w sądownictwie kończy trój podział władz:

Koniec trójpodziału włądzy? Nigdy go w Polsce nie było! I dziwię się im, że się dziwią. Jest naturalne, że przerośnięty ośrodek władzy, u nas rząd-parlament sięga po nienależną mu władzę, gdy nie ma innych władz, które by mogły, go kontrważyć.

Opłakiwanie czegoś, czego nigdy u nas nie było, wynikać może z niewiedzy, lub nieuczciwości. Gdyby płacz dotyczył braku trójpodziału wladzy w Polsce, a płaczący by nam sugerowali jego wprowadzenie, byliby bardziej wiarygodni. Opłakiwanie czegoś czego nie było, sugeruje doraźnie posługiwanie się hasłem trójpodziału do bicia konkurenta politycznego, a nie chęć naprawy naszych urządzeń politycznych.

Data:
Kategoria: Polska
Tagi: #

Paweł Dobrowolski

Wirtualna szuflada - https://www.mpolska24.pl/blog/wirtualnaszuflada

Paweł Dobrowolski jest byłym Prezesem Zarządu Fundacji Obywatelskiego Rozwoju.

Jest absolwentem Wydziału Ekonomii Harvard University (Massachusetts, USA).

Był ekspertem Instytutu Sobieskiego. Członkiem Zarządu Polskiej Fundacji Rozwoju Oświaty.

Był pracownikiem Deutsche Morgan Grenfell i dyrektorem Warsaw Equity Holding oraz Trigon, pracował m. in. z prof. Sachsem.

Do jego zainteresowań naukowych należą: ekonomia polityczna reform, ekonomia instytucjonalna i behawioralna, ekonomia banku centralnego i polityka pieniężna, instytucje finansowe, wymiar sprawiedliwości, rynek radiowo-telewizyjny, prawo upadłościowe, fuzje i przejęcia, organizacja rynku (industrial organization), polityka antymonopolowa, fiskalne konsekwencje starzenia się społeczeństwa.

Od 1995 roku zajmuje się doradztwem gospodarczym. Zawodowo pomaga kupować i sprzedawać firmy,

Autor książki pt. „Podstawy Analizy Finansów Firm” wydanej nakładem Stowarzyszenia Księgowych w Polsce oraz kilkudziesięciu artykułów o bankowości centralnej, upadłości, mediach oraz gospodarce.
Pomysłodawca wprowadzenia w Polsce wysłuchania publicznego

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.