Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

Państwo nie może zachowywać się jak oszust.

MSWiA zaproponowało, by oficerowie służb specjalnych, którzy służyli choć jeden dzień w PRL mieli minimalne emerytury. Innymi słowy np. wysoki rangą oficer np Agencji Wywiadu, który rozpoczął pracę w wywiadzie w 1989, a potem przez niemal 30 lat w ścisłej koordynacji z sojusznikami z NATO pracował przeciwko Rosji będzie za to ukarany, a jego emerytura będzie kilkukrotnie niższa od tej, którą mają jego było podwładni. Jego zasługi okazać się mają nic nie warte, umowa, którą państwo z nim zawarło ma mieć wartość papieru, na którym ją zapisano.

Państwo nie może zachowywać się jak oszust.
źródło: mPolska24.pl

Zawsze byłem krytyczny wobec wysokości emerytur w służbach (które w mojej najgłębszym przekonaniu są zdecydowanie za wysokie, co jest jawną niesprawiedliwością w kraju, w którym emerytury są po prostu niskie). Powyższe nie zmienia jednak faktu, że „pacta sunt servanda”. Państwo nie może zachowywać się jak oszust. Krzywdy ludzkie z czasów PRL, których – to fakt – nie wyrównano nie usprawiedliwiają kolejnej niesprawiedliwości. Ofiary okresu PRL zdecydowanie zbyt długo czekały na sprawiedliwość, ale przeciwieństwem niesprawiedliwości jest sprawiedliwość. Odpowiedzialność zbiorowa sprawiedliwością nigdy nie była i nie będzie sprawiedliwością.

To tyle a propos meritum. A teraz o polityce. Właśnie dowiadujemy się, że wybrany przez obecny, zdominowany przez PiS, Sejm sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Mariusz Muszyński (skądinąd wyśmienity prawnik, którego teksty napisane dla Ośrodka Analiz Strategicznych, miałem zaszczyt drukować) był w początku lat 90 oficerem wywiadu. Nie mogę powstrzymać się od wrażenia, że ujawnienie powyższej informacji ma ścisły związek z tym, o czym traktowała pierwsza część tego tekstu. Nie wierzę w przypadkową koincydencję zdarzeń. Skądinąd zabawna jest hipokryzja Gazety Wyborczej, która krytykuje lustrację dotyczącą okresu PRL, a następnie ochoczo ujawnia fakt współpracy niemiłego sobie prof. Muszyńskiego z wywiadem demokratycznej Polski. Na tle tego, co zrobiono przy okazji likwidacji WSI (kiedy to ujawniano współpracę wielu ludzi, którzy z tym, co złe w WSI nie mieli nic wspólnego, a jedynie pomagali wywiadowi wojskowemu III RP) to oczywiście „pikuś”, ale jak sobie pomyślę, że mam mieć wybór pomiędzy paranoją a hipokryzją, to robi mi się niedobrze. Przypominam sobie, że w Stanach Zjednoczonych za ujawnienie faktu współpracy żony jednego z ambasadorów USA z CIA urzędu niemal nie stracił sam prezydent. Ujawnienie tożsamości oficera wywiadu to zawsze bowiem zbrodnia. Albo jak powiedział Talleyrand – „to gorzej niż zbrodnia – to błąd”.

To tyle, a propos polityki. A teraz o tym, czemu to błąd. Mam nieodparte wrażenie, że jeśli ktoś zakłada, że po zrobieniu nędzarzy z elity polskich służb specjalnych ktokolwiek związany z prawicą, na kogo są haki, może spać spokojnie, to ktoś taki jest zwyczajnie w świecie niemądry. Niekoniecznie skądinąd wypływać będą haki (lojalki, akta TW i OZI) z czasów PRL. Całkiem współczesna „obyczajówka” też może być ciekawa, a politycy wprost uwielbiają w czasie wyjazdów zagranicznych chadzać na panienki i nic to, że nagrać ich mogą obce służby – własne też przecież są obecne w ambasadach i choćby dla celów ochrony kontrwywiadowczej muszą wiedzieć czy dany polityk lubi dziewczynki (w pojedynkę, czy w większym gronie), czy raczej chłopców. Zapowiedzi takiego scenariusza są skądinąd w niemal jawny sposób czynione na facebookowych profilach licznych oficerów wywiadu (sic!). Powyższe to jednak tylko nasze polskie bagienko, które nam chcą zaserwować. Sprawa ma jednak wymiar znacznie bardziej poważny. Nie mam wątpliwości, że żaden oficer nie zdradzi Polski, nawet jeśli ta zdradzi jego, ale uważam, że tylko szaleniec może chcieć to sprawdzić w rzeczywistości. Wystarczy bowiem jeden rozgoryczony oficer, który zacznie mówić za wiele. Skutki dla pozyskanej agentury mogą być katastrofalne, chyba, że oczywiście prawdą jest, że od co najmniej kilku lat z Polakami już i tak nikt nie chce współpracować, bo uchodzimy – słusznie jak się wydaje – za ludzi niepoważnych i takich , którzy nie dotrzymują umów i nie zapewniają bezpieczeństwa.

Aby wszystko powyższe zrozumieć trzeba posiadać rzadką, o dziwo, umiejętność dodawania. Dwóch do dwóch. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale PiS po raz kolejny udowadnia, że tej umiejętności nie posiada. Naprawdę nie trzeba być geniuszem, żeby rozumieć, że polityka polega na zjednywaniu sobie ludzi, a nie ich zrażaniu, że sukces w polityce mierzy się nie rewolucyjnym zapałem i rewolucyjną sprawiedliwością, a mozolną pracą i sprawiedliwością. Z tego, co wiem środowisko oficerów służb specjalnych z życzliwością przywitało zwycięstwo PiS w wyborach. Ludzie ci, jako mało kto, rozumieli bylejakość rządów PO i dostrzegali fakt, iż poprzedni rząd bardziej interesował się PR’em, niż bezpieczeństwem państwa. Pierwsze miesiące rządów PiS, gdy okazywało się, że nowy rząd wcale nie potrzebuje wsparcia tych, którzy, jak się wydawało, stanowią jego naturalne zaplecze i że woli polegać na „biernych, miernych, ale wiernych”, którzy równie ochoczo potakiwali D. Tuskowi, jak teraz potakują PIS, przyniósł gorzkie rozczarowanie. Podobnie skądinąd było również w MSZ, gdzie – wbrew histerii rozniecanej przez przeciwników rządu – nie doszło do żadnej czystki, ale – wręcz przeciwnie - do konserwacji układu powstałego za czasów Radosława Sikorskiego. Układu, którego istotą – o czym „salon” udaje, że nie wie, a „antysalon” naprawdę nie wie - było odsunięcie na boczny tor elity polskiej dyplomacji (w tym tzw. „korporacji Geremka”) i powierzenie rządów w dyplomacji ludziom bez doświadczenia i siły charakteru, ale za to pełnym podziwu dla rzekomej przenikliwości R. Sikorskiego (były oczywiście wyjątki, ale nie tak niestety liczne).

Środowiska dyplomacji i służb przenikają się nawzajem. Liczne rozmowy pozwalają mi przeto wyciągać wnioski dot. również i służb. Wniosek, który płynie z rozmów i spotkań w ostatnim okresie jest taki, że pomysł takiego, a nie innego potraktowania zasłużonych oficerów przypieczętuje rozgoryczenie i spowoduje ostateczne rozejście się dróg władzy i wspomnianego środowiska – w tym również ludzi młodszego pokolenia. Można spytać oczywiście, czemu młodych oficerów ma obchodzić los jakichś starszych panów, skoro rozwiązania, o których mowa ich nie dotyczą? Ano jednak obchodzą. Jest bowiem takie słowo, jak „lojalność”. Politycy tego słowa jednak nie znają i może dlatego nie rozumieją co robią. Szkoda, że nie rozumieją jednak również tego, jak poważne konsekwencje to, co zamierzają zrobić może mieć dla bezpieczeństwa państwa. Gdyby centrala SVR, albo GRU miała o czymś marzyć to dokładnie o takim scenariuszu, który chcą teraz zrealizować władze RP. Może warto prześwietlić kto zainspirował obecne władze do udzielenia poparcia takiemu projektowi? Może warto poszukać agentów po prawicy? Im bardziej na prawo, tym staranniej.

Tekst P. Witolda Jurasza z jego Facebook-a
Tytuł od Redakcji.

Data:
Kategoria: Polska
Tagi: #

Wnecie znalezione

W necie znalezione - https://www.mpolska24.pl/blog/w-necie-znalezione1

Wpisy, opisy, teksty znalezione w necie, zawsze za zgodą ich autora, który nie prowadzi regularnego bloga.
Jeżeli ktoś chce by coś opublikować prosimy o maila na adres redakcji.

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.