Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

O niewątpliwej przewadze agresywności ruskiej nad "rusofobiczną"

Lewica wmawia nam, że agresywność jest czymś złym. Prawica, że to naturalna cecha konieczna do rozwoju i ekspansji. Wola konkurowania, walki i odnoszenia zwycięstw. Lewica ustawicznie postuluje rozbrajanie, pacyfizm. Prawica wyznaje zasadę: Si vis pacem, para bellum . Chcesz pokoju, szykuj się do wojny.

O niewątpliwej przewadze agresywności ruskiej nad "rusofobiczną"
źródło: internet

Jak słusznie zauważył Roman Dmowski istnieją Polacy, którzy bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę. Ci perorują jednokierunkowo: Rosja to Imperium Zła, czyhające nie tylko na naszą suwerenność, a jej działania należy stanowczo potępiać i przeciwdziałać im wszelkimi możliwymi sposobami. Po drugiej stronie są Ci „zdroworozsądkowi”, którzy „spostrzegawczo” zauważają, że to NATO jest agresywne w stosunku do Rosji, która słusznie czuje się zagrożona i oblężona, więc powinniśmy nieco sfolgować, bo będzie niedobrze….., nas straszą.

Michał Gorbaczow zarzuca NATO, że jedynie mówi o obronie, podczas gdy w rzeczywistości przygotowuje się do działań ofensywnych. "Cała retoryka w Warszawie po prostu krzyczy o dążeniu, by niemalże wypowiedzieć wojnę Rosji. Oni tylko mówią o obronie, a faktycznie przygotowują się do działań ofensywnych". W podobnym duchu grzmi „Komsomolskaja Prawda": „NATO chce pokoju, ale szykuje się do wojny”. Czy to źle? Czy powinniśmy się tym martwić? Niektórzy przekonują nas, że tak.

Po upadku Imperium Zła, armia rosyjska była przestarzała, źle zorganizowana, skorumpowana, prawie niezdolna do jakichkolwiek działań wojennych, a Stany Zjednoczone w kilka godzin mogły zniszczyć 80% jej potencjału nuklearnego. Porażka poniesiona podczas wojny w Czeczenii, kiedy regularne wojsko nie było w stanie stłumić gorzej uzbrojonych i wyszkolonych radykałów, nadwątliła jej prestiż, a tragedia okrętu podwodnego „Kursk” upokorzyła ją na arenie międzynarodowej. Pięciodniowa wojna z Gruzją ukazała kolejną słabość rosyjskiej armii.

Tak weszliśmy w wiek XXI. NATO kompletnie zdominowało Rosję, podchodząc „politycznie” do jej granic na wyciągnięcie ręki, nawet nie fatygując się, aby zbliżyć się również militarnie. Budżety wojskowe państw NATO topniały (za wyjątkiem USA, które „bushowało” po świecie ze swoją demokratyczną misją), a na Zachodzie pacyfizm stawał się religią dominującą .

Rosja nie traciła czasu i korzystając z ropnej prosperity, a pamiętając clausewitz’owską zasadę, że wojna jest jedynie przedłużeniem polityki na potęgę inwestowała w wyposażenia i modernizację armii, która z biegiem czasu, coraz śmielej i intensywniej była angażowana do osiągania celów politycznych właśnie, aż w końcu bataliony Zielonych Ludzików zaczęły terytorialną odbudowę Imperium, co przez niektórych polityków było postrzegane jako coś „oczywistego”, niejako przywracanie „naturalnego porządku”, popieranego przez „miażdżącą większość” anektowanych społeczeństw, którzy w ogóle nie zauważali kluczowej roli jaką odegrały siły zbrojne Rosji i upokorzenia NATO.

Ten bieg wydarzeń może i przypadł do gustu rusofilom, ale z natury rzeczy nie Stanom, które zaczęły konsekwentnie czynić swoją powinność, czyli odbudowywać zachwianą - rosnącą od kilkunastu lat  potęgą militarną Rosji – równowagę, która, poprzez realne zagrożenie kolejną tzw. wojnę hybrydową”, mogła zagrozić terytoriom NATO, a takiej zniewagi USA by już nie zniosło i III woja światowa byłaby nieuchronna.

Trzeba naprawdę bardzo kochać Rosję, aby nie zauważyć jak szybko rosła w siłę, która coraz śmielej angażowała swoje siły zbrojne - co jest naturalne - do osiągania celów politycznych, a odbierać prawo NATO do - również naturalnej – kontrreakcji. A nawet gdyby był to ruch agresywny, to co? Przecież agresywność i ekspansywność to cechy pożądane, szczególnie w polityce. Że niby to zachwieję równowagę światową? Jak Putin brał Krym to równowagę przywracał??? Było cacy, a USA powinno położyć po sobie uszy, a teraz jest be?  

Co ciekawe, ci sami politycy jeszcze niedawno odnotowywali, że NATO straciło rację bytu, że straciło niejako swoją męskość, agresywność i już nikt się go nie boi, a w niektórych krajach NATO zniesiono nawet - ha ha ha - karę śmierci również podczas wojny, a tu proszę bardzo, te zniewieściałe, „zhomosiałe” niemieckie i brytyjskie wojska mają raptem wzbudzać lęk Rosjan??? Czy nie powinni być kontent z tego, że jeśli „Komsomolskaja Prawda" pisze: „NATO chce pokoju, ale szykuje się do wojny”, to oznacza, że w końcu NATO stosownie odpowiada, pręży muskuły, dba o swoje interesy, ekspansję, jest agresywne? Mówili też, że wobec zalewu lewactwa chyba jedyną nadzieją jest wojna (do niedawna, tj. do "inwazji najeźdźców" nadzieję upatrywali w islamizacji Europy, bo wszak cywilizacja muzułmańska stoi wyżej od unijnej, a i haremem żaden prawdziwy mężczyzna by nie pogardził, ale teraz - "dla słupków i subwencji" - idą, duracząc cale rzesze młodych, a niedojrzałych wolnościowców, ramię w ramię z naziolami). To czego się boją? Żeby Putin jej nie przegrał?

Data:
Kategoria: Świat
Tagi: #
Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.