Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

NATO nie obroni krajów bałtyckich

W ostatnich dniach coraz częściej pojawiają się informacje o tym, iż NATO nie byłoby w stanie obronić za pomocą broni konwencjonalnej krajów bałtyckich przed atakiem Rosji. Jest to wyraźny ukłon propagandowy w kierunku Kremla i jednocześnie sygnał, że nie możemy liczyć na pomoc ze strony naszych zachodnich sąsiadów.

NATO nie obroni krajów bałtyckich
Kraje Bałtyckie
źródło: Google maps
W ostatnich dniach coraz częściej pojawiają się informacje o tym, iż NATO nie byłoby w stanie obronić za pomocą broni konwencjonalnej krajów bałtyckich przed atakiem Rosji. Jest to wyraźny ukłon propagandowy w kierunku Kremla i jednocześnie sygnał, że nie możemy liczyć na pomoc ze strony naszych zachodnich sąsiadów.

Oficjalnie do takich wniosków doszli autorzy projektów dotyczących wewnętrznych symulacji w ramach sojuszu NATO. Oczywiście żadne z publikacji nie podają swoich źródeł, ani tym bardziej komentarzy oficjalnych w tym zakresie. Jednocześnie na wielu głównych portalach z wiadomościami - jest to informacja w pierwszej trójce najważniejszych wiadomości dnia.

Nie jest odkryciem wniosek, że Rosja jest zdolna do szybkiego stworzenia w dowolnym miejscu zagrożenia militarnego o wymiarze lokalnym i regionalnym. Wystarczy tutaj przywołać regularnie odbywane ćwiczenia zarówno w Obwodzie Kaliningradzkim, jak również przy granicy z Ukrainą lub przy granicy z Białorusią. Całkiem niedawno odbyły się również ogromne manewry w okolicach Kazachstanu. Rosja regularnie szkoli, inwestuje i podnosi poziom zdolności swojego wojska. Jest to proces, który trwa już od ponad 25 lat. W procesie szkolenia rosyjskich żołnierzy biorą również udział Siły Zbrojne Niemiec.

Na najbliższe tygodnie planowane są obrady ministrów obrony krajów NATO. Złośliwi skomentowali to już w sieci pod hasłem "NATO - No Action, Talk Only". Nie wiemy na dzień dzisiejszy, czy te obrady odbędą się już de facto po zajęciu przez Rosję całej Ukrainy czy tylko wschodniej części. O ile dzisiaj rozmawiamy o potencjalnym zagrożeniu ze strony Rosji, o tyle w wyniku agresywnych działań na Ukrainie już niedługo być może będziemy mówić o potencjalnym zagrożeniu ze strony Rosji, Białorusi i Ukrainy. Bardzo szybko bowiem może okazać się, że UPA i OUN bardziej zainteresowane są podbojem ziem zachodnich niż wschodnich. Od przewrotu na Majdanie minęło już wiele miesięcy i sytuacja na Ukrainie bynajmniej nie poprawiła się. To powoduje, że coraz więcej zwykłych mieszkańców miast stawia sobie pytanie, czy Ukraina oby na pewno podąża we właściwym kierunku. Nikt już nie ma złudzeń, co do współpracy z Unią Europejską czy NATO, które pozostawiły Ukrainę na pastwę losu.

Tematy obronne są wyjątkowo delikatne w okresie przed wyborami. Rząd w Berlinie z oczywistych powodów politycznych obawia się dyskusji o wojskowych planach sojuszu (lub ich braku). Oficjalnie zarówno kanclerz Angela Merkel jak i szef MSZ Frank Walter Steinmeier preferują w konflikcie z Rosją rozwiązania dyplomatyczne. Innymi słowy - Rosja i Niemcy mają zbyt dużo wspólnych interesów, by przedkładać bezpieczeństwo krajów trzecich, ponad własną ekonomię. Dodatkowo niekorzystnym czynnikiem jest fakt, że NATO jest coraz bardziej negatywnie postrzegane przez niemieckie społeczeństwo, jako jednobiegunowa siła USA. To czego jednak Niemcy nie lubią przyznać, to fakt, że wartość netto ich eksportu do USA jest nieporównywalnie większa niż wartość obrotu z Rosją. Nie mogą zatem w dowolny sposób opierać się polityce globalnej USA, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na utratę tak ważnego rynku zbytu. Z drugiej strony nikt nie ma wątpliwości jaką rolę odgrywa USA w kryzysie migracyjnym z jakim boryka się cała Europa. Na dzień dzisiejszy - Niemcy nie widzą dla siebie najlepszego rozwiązania i próbują po kolei każdej opcji w zakresie rozwiązywania kryzysu ekonomicznego i imigracyjnego. Skutki tych eksperymentów najlepiej widać w Grecji.

Polska natomiast, w pełni popiera politykę imperialną USA i wspiera ją w miarę swoich możliwości. Charakterystykę tej współpracy najlepiej opisał były Minister Spraw Zagranicznych  - Radosław Sikorski. Nie mamy na dzień dzisiejszy żadnej alternatywy, ponieważ sami jej nie wypracowaliśmy. Jesteśmy bierni. W tym szczególnym okresie czasu, powinniśmy sobie postawić fundamentalne pytanie - czy całe NATO jest naszym sojusznikiem, czy tylko jego główna siła - USA ? Czy to nie budzi naszego niepokoju, że największą armią w Europie, jednocześnie największą siłą NATO w Europie - jest Turcja ?

Czy w naszym interesie nie leży pogłębienie współpracy wojskowej oraz gospodarczej z Chinami i Turcją ?

W mojej ocenie powinniśmy mocno przekalkulować rachunek zysków i strat oraz podjąć wszelkie decyzje zbliżające nas właśnie do tych trzech sojuszników, czyli Chiny, USA i Turcji. Nie bez znaczenia jest również to, że nie budzą wątpliwości oceny działań rosyjskiej agresji przez Prezydenta USA oraz Prezydenta Turcji oraz Premiera Turcji.

Zagadką są tutaj jednak Chiny, które w 1956 roku obroniły nas przed radziecką interwencją, która zapewne byłaby wyjątkowo brutalna i krwawa. Warto również odnotować, że wojska chińskie nie są tak daleko jak nam się to wydaje. Są dosłownie przy naszej granicy - na Białorusi, gdzie razem z Siłami Zbrojnymi Białorusi prowadzą wspólne ćwiczenia. 

Chciałbym zobaczyć minę amerykańskiego sekretarza obrony w dniu, w którym w Polsce rozpoczynają się wspólne polsko-chińskie manewry wojskowe, a na Śląsku rusza nowy okręg przemysłowy, który staje się bazą do produkcji i eksportu dronów oraz nowoczesnych komponentów elektroniki przemysłowej . Chciałbym również zobaczyć minę kanclerz Angeli Merkel w dniu, w którym wspólne ćwiczenia prowadzą polskie i tureckie siły powietrzne z użyciem amerykańskich myśliwców F-35 Lighting II . Chciałbym... ;)

Globalna polityka jest jak poker. W momencie sprawdzenia - do którego mam nadzieję nie dojdzie - może się okazać, że więcej zrozumienia i pomocy okaże nam islamskie państwo, stojące od 50 lat na progu Europy lub Chiny za swoim Wielkim Murem - niż członkowie europejskiej wspólnoty, do której rzekomo na równych prawach należymy.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl
Data:
Kategoria: Polska

Narymunt

Jarosław Narymunt Rożyński - https://www.mpolska24.pl/blog/narymunt

Ojciec, patriota, przedsiębiorca. Zawodowo od lat związany z informatyką i nowoczesnymi technologiami. Więcej informacji pod adresem :

www.prezydent.org.pl

Komentarze 1 skomentuj »

Wątek z interwencją Chin z 56' jest bardzo ciekawy. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że to była końcówka Mao a w Partii dochodzili do głosu mądrzejsi ludzie jak Den Xiaoping. To bardzo interesujące czy już wtedy mogli przewidywać, że Polska w tej układance geopolitycznej może być ważnym puzzlem.

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.