Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

KORWiNa powiązana z ISIS?

Jak mawiał ks. Bronisław Bozowski: "Na Ziemi nie ma przypadków, są tylko znaki”, a w takim razie jak interpretować to, że gdy tylko wyeksploatował się wątek martyrologii posła Wiplera, podniesiony w kampanii samorządowej przez samego „pokrzywdzonego” oraz podekscytowane kucięta do rangi symbolu walki "wolnościowców" z "opresyjnym" państwem i z tysiąca metrów pachniało kolejną, trzecią z kolei, wyborczą porażką duetu Korwin-Wipler, od południa Europę zaczęli nachodzić uchodźcy.

KORWiNa powiązana z ISIS?
źródło: internet

Deficyt pomysłów na kampanię to dla każdej partii politycznej nie lada problem, a najwyraźniej policja nie tylko nie miała zamiaru ponownie „nadużywać” władzy na prominentach partii KORWiN, ale nawet nie dała się prowokować wuwuzelowymi wyczynami niestrudzonego Sekretarza Generalnego partii, Pana Bryczkowskiego, co to chyba hejnał mariacki, ostrzegający przed "najeźdżcami", próbował imitować, ale trębacz z niego jak polityk.

Impas przerwał był "najazd” - jak to określa spostrzegawczy, a przenikliwie bystry prof. Wolniewicz - muzułmanów, który błyskawicznie przemienił wolnościowców w ksenofobicznych, a histerycznych nacjonalistów, którzy tym razem nie praworządności, a czystości etnicznej mieli bronić. Czy to „czysty przypadek”? Zbieg okoliczności? Proszę zauważyć, że im bliżej naszych granic byli uchodźcy, tym coraz to wyższe słupki poparcia notowała partia KORWiN. Gdy poseł Wipler zapowiadał wynik dwucyfrowy pomyślałem, że przed 25 października zdążą zająć Warmię i Mazury, ale gdy p. Mikke, niezwykle pewny siebie, rąbnął ponad 15%, zacząłem obawiać się początków szariatu na Podhalu.

Na szczęście nic takie się nie stało, co z kolei stanowi drugą przesłankę doszukiwania się powiązań KORWiNy z ISIS i to bynajmniej nie dlatego, że ISIS jest takim „państwem”, jak KORWiNa „partią”, ale dlatego, że metody i sposób działania jednoznacznie wskazują, że jej członkowie mogli przechodzić ten sam cykl szkoleniowy, a co w konsekwencji daje podobne „efekty”: KORWiNa skutecznie odstrasza od wolnego rynku jak ISIS od islamu. Obydwie organizacje odwołują się również do zasad i honoru, które jednym podpowiadają rozsadzanie się w powietrze, a drugim, przykładowo policzkowanie (o czym kiedyś już zresztą napisałem: http://www.scenapolityczna.pl/spoliczkowanie-a-bojkot/) bez względu na to, że ich koślawe "uskutecznianie" oznacza de facto ostracyzm i brak jakichkolwiek perspektyw na odniesienie sukcesu.

Paryskie wydarzenia ostatecznie rozwiały jakiekolwiek wątpliwości, wszakże zarówno przywódcy jak i fanatyczni zwolennicy KORWiNy niestrudznie szantażowali podczas kampanii wyborczej, że muszą wygrać, bo jak nie, to pozostanie jedynie emigracja. Przegrali, ale nie tylko nikt się nigdzie nie wybiera, atoli - chyba zgodnie z zasadą, że w domu wisielca, nie wspomina się o sznurze - nawet nikt o żadnym wyjeździe nie wspominał, ani doń nie zachęcał. Wręcz przeciwnie. Mają zostać i „walczyć” dalej. Ale z kim? No, jak to z kim? Czyż Paryż nie dał tu jednoznacznej odpowiedzi? Nie tylko trzeba zostać i walczyć z „najeźdźcami”, ale nawet „strach się bać” pomyśleć o jakiejkolwiek emigracji. A te 5 milionów dotacji na partię też przecież ktoś musi zapłacić. Czy to wszystko, to jedynie przypadek? Nie zapominajmy, że is fecit, cui prodest.
Data:
Tagi: #
Komentarze 2 skomentuj »

"Impas przerwał był "najazd” - jak to określa spostrzegawczy, a przenikliwie bystry prof. Wolniewicz - muzułmanów, który błyskawicznie przemienił wolnościowców w ksenofobicznych, a histerycznych nacjonalistów, którzy tym razem nie praworządności, a czystości etnicznej mieli bronić."

Rozumiem, że autor jest wolny od postaw "ksenofobicznych", czyli wychodząc nie zamyka drzwi do swojego mieszkania, bo przecież nie obawia się obcych? Ponadto autor uważa, że "wolność" polega na zgodzie na swobodny przyjazd do Polski ludzi, którzy nawet nie ukrywają, że chcą nam poderżnąć gardła?
Dobrze zrozumiałem te szydercze wypociny?

Swego czasu Orbana nazywano faszystą/nazistą,a ponoć nawet sam Pierwszy Sekretarz Schultz go spoliczkował.Za co?Za przestrzeganie zasad panujących w układzie z Schengen. Węgry są krajem mającym granicę zewnętrzną układu nie tylko z Serbią,bo ani Chorwacja ani Rumunia w Schengen nie są.Zgodnie z ustaleniami za wszelkie działania dokonane przez nielegalnych imigrantów na terenie strefy odpowiada kraj,przez którego granicę się do strefy dostali.Orban zabezpieczał,więc nie tylko strefę Schengen (do czego był zobowiązany),ale również interes swojego kraju (mimo,że celem dla imigrantów nie jest).
Prawa powinno się przestrzegać.Tymczasem wpuszczono setki tysięcy ludzi,wśród których nawet kilkadziesiąt tysięcy nie miało dokumentów!To w interesie uchodźcy jest to by udowodnił kim jest,skąd pochodzi i przed czym ucieka.Jak wobec tego nazwać tych wyrzucających paszporty i przypalających sobie linie papilarne?
Od władz wymagam by postępowały zgodnie z prawem,a nie kierowały się empatią,współczuciem czy wartościami chrześcijańskimi (tymi samymi,których owe władze nie chciały wpisać do Konstytucji Europejskiej).

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.