Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Ciszo trwaj

Jestem ostatnią osobą, która ma zamiar narzekać na ciszę wyborczą. Fakt, że wielu dość sprytnie ją omija, ale... to właśnie jej zaleta! Choć przez chwilę kampania wyborcza traci swój festyniarsko-populistyczny charakter, a życie polityczne iskrzy się odrobiną humoru czy inteligencji!

Ciszo trwaj
Cisza
źródło: Flickr CC

Z konserwatywnej perspektywy trzeba stwierdzić, że utrzymanie tych publicznych norm i ograniczeń, które nie zostały jeszcze zdemontowane przez oszalałą generację Rewolucji '68 i cały ten trend na kulturowy marksizm, może być rzeczą pożyteczną.

Czy stojąca za ciszą wyborczą niewypowiedziana sugestia, że obywatel być może potrzebuje dnia (całego dnia!!!) na to by przemyśleć jak powinien zagłosować, nie wydaje się Wam bezczelnie reakcyjna? Anachroniczna? Wręcz średniowieczna? Skojarzenia do jakich katolika może doprowadzić fakt istnienia ciszy wyboreczej, to m.in. rachunek sumienia, rekolekcje (czas wyciszenia!), a może nawet post i inne praktyki ascetyczne. To nie są złe skojarzenia.

Rzekłbym, że cisza wyborcza ma w sobie wręcz coś... niedemokratycznego! Nie pasuje do tej całej demolibaralnej układanki, podobnie jak np. postulat wprowadzenia cenzusu przy głosowaniu albo dolna granica wieku dla kandydatów na posła czy prezydenta. To dobrze!

Poza tym, w dzisiejszym zgiełku, wielkim śmietniku informacyjno-emocjonalnym, jaki wspólnie sobie dzień po dniu produkujemy, samo słowo CISZA brzmi jak prowokacja. Cisza? Jako wartość? Narzucona przez przepis prawa? No nie może być. A jednak!

Błogosławione 45 godzin, przez które możemy wyobrazić sobie jak mogłaby wyglądać debata polityczna, gdyby w całości nie została wprzęgnięta w niekończący się kołowrót populizmu, fałszywych pochlebstw i umizgów, pozornych deklaracji i pozornego z nich rozliczania.

Ciszo trwaj!!!

Data:
Kategoria: Polska
Tagi: #Bosak #cisza #wyborcza
Komentarze 10 skomentuj »

Ja jestem za dniem bez polityki. W ogóle powinien być jeden dzień z zakazem gadania o polityce pod groźbą nabicia na pal. Polityka mnie męczy wszędzie. Gdzie nie wejdę to polityka. Ta banda wszędzie szuka poklasku. Chciałbym mieć jeden dzień spokoju, a tłuszcza nawet jeden dzień wytrzymać nie może.

Powinno być 365 dni wolnych od polityki z możliwością gadania o polityce, ale bez możliwości realizowania jakiejkolwiek polityki w praktyce, oczywiście pod groźbą wbicia na pal. ;)

Hmm, nawet pociągające. Tylko problemem jest to czym jest polityka ;)

No ale ta cisza jest tylko dla przygłupów, którzy żyją telewizją. Dla normalnego człowieka ten dzień nie różni się niczym od innych. Normalny człowiek może sobie odpocząć od polityki kiedy chce, a nie kiedy mu władza każe.

Władza każe? Chyba raczej ludzie nie pozwalają, bo nie pójdziesz, co nie odpalisz to wszędzie polityka. Co śmieszne tym bardziej w ciszę wyborczą.

Bardzo łatwo jest samemu sobie zapewnić ciszę wyborczą - można ją mieć każdego dnia bez żadnych problemów. To o czym piszecie to nie jest cisza wyborcza, ale chęć posiadania władzy, która narzuci innym przemocą ograniczenia wolności słowa. Wy nie chcecie ciszy wyborczej, wy chcecie użyć siły, by innych zmusić do tego by się zachowywali tak jak wy. Chcecie zamordyzmu, a nie ciszy.

Nie wiem, czy wiesz. Ale jest coś takiego jak "odpowiedz".
"Bardzo łatwo jest samemu sobie zapewnić ciszę wyborczą - można ją mieć każdego dnia bez żadnych problemów."
Jak się zamknę w piwnicy przed światem, to może. Gdzie się nie pojawisz są "wybory", politycy, ludzie komentują na kogo głosują itd :) Cisza wyborcza to w istocie tylko śmieszny żart.

"która narzuci innym przemocą ograniczenia wolności słowa"
Tak, jak wolność do obrażania? No bo ja mam wolność słowa? Yhm. Niet, to tak nie działa.

"Chcecie zamordyzmu, a nie ciszy."
Cisza wyborcza, jest zamordyzmem sama w sobie jeżeli tego jeszcze nie zauważyłeś.
Nie zauważyłeś także tego, że mój komentarz to prowokacja.

Tylko proszę tu nie wyjeżdżać Panie Grzegorzu z tym "wy". Ja napisałem wyraźnie, że nie karałbym za gadanie o polityce. A co do definicji polityki - według mnie jest to decydowanie o czyimś losie (życiu, własności, wolności itd.) bez pytania o zgodę tej osoby (przy czym wybory nie są "pytaniem o zgodę", bo każdy człowiek powinien mieć 100% udziału we własnym majątku, a nie tylko 1/40 mln).

BUMP!
Byłem lekko odcięty od świata, z różnych powodów. Także dopiero teraz mam możliwość odpisania.
Jasne, że problem ciszy wyborczej nie polega na tym, żeby karać za gadanie o polityce, ale za to mówi jak płytko rozumiemy "politykę" i, że wbrew pozorom bez niej nie możemy żyć ;) [tak, jakby ktoś twierdził, że się ludzie nią nie interesują]

No właśnie, ja rozumiem politykę jako dochodzenie własnego interesu (a więc i jego obrona), a, że mam sprzeczny interes, z całkiem sporą częścią społeczeństwa? Nigdy nie jest tak, że jedna polityka dla wszystkich jest korzystna. Liczy się tylko jak ja i osoby które mają podobne interesy do mojego możemy dojść do celu. I nie jest ważne czy sprowadza się ona do nabycia, czy obrony jakichś przywilejów.
Dla mnie pisanie, ze każdy człowiek powinien mieć 100% udziału we "własnym majątku" jest dość płytkie.
Bo "czym" jest ten "majątek"? :> "res publica", czyli... prawo? :>

Majątek to majątek, czyli własność (dom, samochód, szczoteczka do zębów, firma). Nie życzę sobie, żeby w wyborach decydować o mojej własności, ponieważ tylko ja mogę o niej decydować. Tak samo ja nie mam moralnego prawa decydować o własności innych.

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.