Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Nowe uprawnienia urzędu kontroli skarbowej - zmiana ordynacji podatkowej (znowu)

No i zaczęło się - była chwila "spokoju", podczas której nie czułem wewnętrznej potrzeby opisywania głupot rządzących (nie żeby w czasie tym rząd działał dobrze - po prostu moja frustracja jego działaniami musiała osiągnąć pewne apogeum, by posktkować wyrzyganiem przeze mnie kilku nowych wpisów). Teraz jednak ponownie mój wewnętrzny kompas i poczucie sprawiedliwości społecznej zmuszają mnie, by skomentować przeczytaną dzisiaj informację na temat rozważanej ustawy zwiększającej kompetencje urzędów kontroli skarbowej, jaką planuje przeforsować Ministerstwo Finansów w postaci nowelizacji ordynacji podatkowej.

Nowe uprawnienia urzędu kontroli skarbowej - zmiana ordynacji podatkowej (znowu)
Zapoznałem się z treścią samego projektu (tutaj) i szczęka mi opadła. W szczególności przy punkcie 16, ppkt d). Wynika z niego, w skrócie, że jeśli przedsiębiorcy dokonają jakiejś czynności prawnej, przy której fiskus stwierdzi, iż doszło do "optymalizacji podatkowej" lub, innymi słowy, że daną transakcję lub serię transakcji można było przeprowadzić w inny sposób, przy którym dla którejś ze stron transakcji doszłoby do naliczenia wyższych podatków lub nie doszłoby do odliczenia jakiegoś podatku, to urząd będzie uprawniony do zastosowania klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania i będzie mógł transakcję taką zmodyfikować tak, by konstrukcja prawna transakcji była zbliżona do tej, jaką przedsiębiorcy nieunikający podatku "by wybrali" w normalnych warunkach (sic!).

Czyli od teraz fiskus ma mieć monopol na określanie co jest normalną praktyką biznesową, a co jest działaniem nakierowanym na uniknięcie opodatkowania.

Oznacza to tyle, że skończy się strukturyzowanie transakcji, optymalizacje podatkowe, prowadzenie firm za granicą, a zacznie się grzmocenie przez fiskus małych i średnich przedsiębiorców na jeszcze większą skalę. Bo ci duzi i tak znajdą furtki (ang. loopholes), które pozwolą im dalej nie płacić podatków w Polsce.

W praktyce klauzula ta może doprowadzić do tego, że w kraju urzędy zaczną kwestionować wydatki przedsiębiorców - nagle może okazać się, że zakup drogiej maszyny do firmy zostanie poddany w wątpliwość przez urzędnika, gdyż na rynku istnieją jej tańsze zamienniki, również zdolne do realizacji danego celu biznesowego. Zatem sądzić można, iż podatnik kupując najlepsze (i najdroższe) urządzenie miał na celu nie tyle zwiększenie innowacyjności swojej firmy, co zmniejszenie obciążeń fiskalnych poprzez zwiększenie kosztów uzyskania przychodu i zmniejszenie VAT należnego. W takiej sytuacji może dochodzić do kuriozalnych sytuacji, w których to urzędnik decydować będzie, w jaki sposób przedsiębiorca ma prowadzić działalność.  Żeby tylko przypadkiem po dokonaniu dużego zakupu nie znalazł się teraz przedsiębiorca z ręką w nocniku, decyzją aparatu państwowego podważającą jego odliczenia podatkowe w ręce oraz komornikiem zabierającym "należne" państwu, a niezapłacone jeszcze "myto", na koncie.

Oficjalne stanowiska MF jest takie, że podobne rozwiązania działają w całej UE, a Polska po wejściu do Unii, wskutek zastosowania podstawowych wolności gospodarczych, jakie z faktu przynależności do UE wynikają (m.in. przepływ kapitału ludzkiego, ale też praktyczna możliwość prowadzenia działalności poza granicami własnego kraju), musi wprowadzić jakieś zmiany w zakresie swobód gospodarczych, gdyż bilateralne umowy o podwójnym opodatkowaniu z różnymi krajami zdają się już nie wystarczać.

Wersja nieoficjalna, odczytywana między wierszami przez tych, którzy potrafią wyobrazić sobie konsekwencje wprowadzenia nowego prawa, jest za to zgoła inna: sięgnąć jeszcze głębiej do kieszeni podatnika, dać więcej uprawnień urzędom skarbowym (w innym artykule opiszę m.in. propozycję umożliwienia UKS wglądu do kont przedsiębiorców czy ułatwienia zajmowania majątków podatników), zabrać ostatki praw przedsiębiorcom i upodlić prowadzących małe i średnie firmy do niespotykanych dotąd poziomów.

Oczywiście MF twierdzi, że chodzi tu o polowanie na duże koncerny unikające opodatkowania, a nie gnębienie maluczkich. Tylko wszyscy chyba już wiemy, że jak Ministerstwo Finansów coś twierdzi to... twierdzi.

Ja wiem lepiej.
Komentarze 7 skomentuj »

Jak to mówił Kononowicz - i nie będzie niczego!

chomiczek <3

czy tylko ja się czuje gościem we własnym państwie?

Wiesław Perkowski 3 lata 3 miesiące temu

Jakim gościem!? Wrogiem do wycięcia chyba.

Jarosław Stasiak 3 lata 3 miesiące temu

Jakim wrogiem? Jesteśmy wrzodem na dupie systemu...

Bartosz Sobieraj 3 lata 3 miesiące temu
+1

Oni są idiotami... Oczywistym jest że takie przepisy zwiększą szarą strefę i spowodują zmniejszenie wpływów do budżetu... Idiots everyware

Od takiego ucisku zaczynały się rewolucje.Dzisiaj mamy inne narzędzia do zmiany rzeczywistości i oddziaływania na nia ale czasem myślę że szafot kal.45 czy inne tzw niecywilizowane rozwiązywanie problemów jest po prostu skuteczne w myśl powiedzenia ,,nie szkoda róż..,,

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.