Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Blogerzy więcej

Czas sojuszy.

Zasadą polityki jest więc realizm, pilna obserwacja okoliczności społeczno-politycznych, wykorzystywanie okazji lub ich planowanie.

Czas sojuszy.
źródło: Domena Publiczna

Realizm polityczny wyrósł na gruncie wojen; po wojnie trzydziestoletniej Thomas Hobbes przedstawił Europie koncepcję świeckiego Lewiatana, państwa, którego suweren dysponuje prawie nieograniczoną władzą. Władca miał wypełnić swoje fundamentalne zadanie: zapewnić obywatelom bezpieczeństwo. Stan naturalny według Hobbesa, mimo braku ograniczających praw, oferuje człowiekowi egzystencję nędzną, pełną przerażenia, obawy o własność i życie. Osiągnięcie etapu państwa potwierdza rozumność gatunku ludzkiego przez przypieczętowanie aktu przystąpienia do społecznego paktu o wzajemnej nieagresji. Ten nowo odkryty ląd – jak napisał jeden z najbardziej tajemniczych filozofów XX wieku, Leo Strauss – zbadał dogłębnie Niccolo Machiavelli, w „Księciu” zawierając szereg zaleceń dla władcy, który nie dziedzictwem, lecz walką (mieczem lub sztyletem) objął urząd. Wiele mu wolno, lecz priorytetem pozostaje bezpieczeństwo i zachowanie suwerenności państwa. Machiavellemu przypięto łatkę cynika, lecz pamiętajmy, że nie pisał o świecie takim, jakim powinien być, lecz takim – jak jest. A zamieszkują go jednostki egoistyczne, praktyczniej jest więc doktrynę dopasować do realiów. Miejmy jednak w pamięci, że obsesją Machiavellego była silna zjednoczona Italia; nie akcentuje się za często szczerego patriotyzmu tego wnikliwego czytelnika dziejów Europy.

Zasadą polityki jest więc realizm, pilna obserwacja okoliczności społeczno-politycznych, wykorzystywanie okazji lub ich planowanie. To i tak niełatwe, biorąc pod uwagę dynamikę środowiska międzynarodowego. Filozoficzny dziedzic Oświeceniowego dyskursu z oburzeniem przyjmie te skromne założenia, zarzucając brak wiary w powodzenie przedsięwzięć wielkich i prawdziwie humanistycznych. Trzeba stwierdzić, że całkiem wielu jest zwolenników opcji „wszystko albo nic”, choć zazwyczaj zwolennik projektów totalnych nie przyjmuje możliwości porażki. Realista – i owszem; na tę okoliczność przygotowuje scenariusze alternatywne, rozwiązania pomocnicze, dodatkowe opcje.

Domeną polityki nie jest realizowanie „wszystkiego najlepszego”, lecz „możliwego w obecnych okolicznościach”; komu zależy na znacznie staranniejszym wywodzie, zajrzy do esejów Michaela Oakeshotta.

Obecne okoliczności społeczno-polityczne plus prawdziwie niefortunne położenie Polski nakazują jeden kierunek a eliminują całą resztę. Zwolennikom samodzielności obronnej Polski trzeba wytknąć niewiedzę lub złą wolę. Propagatorom wyjścia z Unii Europejskiej – mimo obecnych wad dobrego u zarania projektu – to samo. Pamiętajmy trudną lekcję europejskich rewolucji; dużo kosztują, lepiej przebudowywać niż burzyć, jak wskazał E. Burke.

Zdrowy rozsądek nakazuje uczynić Polskę zbrojownią wschodniej flanki Europy. Zdrowy rozsądek nakazuje zawierać, poszukiwać, podtrzymywać wszelkie sojusze defensywne, choć wyróżniać oparte na podobieństwie wartości i interesów, oraz te o potencjalnej większej sile oddziaływania. Zdrowy rozsądek nakazuje przesunąć niebezpieczną strefę buforową dalej na wschód; dla bezpieczeństwa Polski i Europy.

Realizm polityczny wyrósł na gruncie wojen; po wojnie trzydziestoletniej Thomas Hobbes przedstawił Europie koncepcję świeckiego Lewiatana, państwa, którego suweren dysponuje prawie nieograniczoną władzą. Władca miał wypełnić swoje fundamentalne zadanie: zapewnić obywatelom bezpieczeństwo. Stan naturalny według Hobbesa, mimo braku ograniczających praw, oferuje człowiekowi egzystencję nędzną, pełną przerażenia, obawy o własność i życie. Osiągnięcie etapu państwa potwierdza rozumność gatunku ludzkiego przez przypieczętowanie aktu przystąpienia do społecznego paktu o wzajemnej nieagresji. Ten nowo odkryty ląd – jak napisał jeden z najbardziej tajemniczych filozofów XX wieku, Leo Strauss – zbadał dogłębnie Niccolo Machiavelli, w „Księciu” zawierając szereg zaleceń dla władcy, który nie dziedzictwem, lecz walką (mieczem lub sztyletem) objął urząd. Wiele mu wolno, lecz priorytetem pozostaje bezpieczeństwo i zachowanie suwerenności państwa. Machiavellemu przypięto łatkę cynika, lecz pamiętajmy, że nie pisał o świecie takim, jakim powinien być, lecz takim – jak jest. A zamieszkują go jednostki egoistyczne, praktyczniej jest więc doktrynę dopasować do realiów. Miejmy jednak w pamięci, że obsesją Machiavellego była silna zjednoczona Italia; nie akcentuje się za często szczerego patriotyzmu tego wnikliwego czytelnika dziejów Europy.

Zasadą polityki jest więc realizm, pilna obserwacja okoliczności społeczno-politycznych, wykorzystywanie okazji lub ich planowanie. To i tak niełatwe, biorąc pod uwagę dynamikę środowiska międzynarodowego. Filozoficzny dziedzic Oświeceniowego dyskursu z oburzeniem przyjmie te skromne założenia, zarzucając brak wiary w powodzenie przedsięwzięć wielkich i prawdziwie humanistycznych. Trzeba stwierdzić, że całkiem wielu jest zwolenników opcji „wszystko albo nic”, choć zazwyczaj zwolennik projektów totalnych nie przyjmuje możliwości porażki. Realista – i owszem; na tę okoliczność przygotowuje scenariusze alternatywne, rozwiązania pomocnicze, dodatkowe opcje.

Domeną polityki nie jest realizowanie „wszystkiego najlepszego”, lecz „możliwego w obecnych okolicznościach”; komu zależy na znacznie staranniejszym wywodzie, zajrzy do esejów Michaela Oakeshotta.

Obecne okoliczności społeczno-polityczne plus prawdziwie niefortunne położenie Polski nakazują jeden kierunek a eliminują całą resztę. Zwolennikom samodzielności obronnej Polski trzeba wytknąć niewiedzę lub złą wolę. Propagatorom wyjścia z Unii Europejskiej – mimo obecnych wad dobrego u zarania projektu – to samo. Pamiętajmy trudną lekcję europejskich rewolucji; dużo kosztują, lepiej przebudowywać niż burzyć, jak wskazał E. Burke.

Zdrowy rozsądek nakazuje uczynić Polskę zbrojownią wschodniej flanki Europy. Zdrowy rozsądek nakazuje zawierać, poszukiwać, podtrzymywać wszelkie sojusze defensywne, choć wyróżniać oparte na podobieństwie wartości i interesów, oraz te o potencjalnej większej sile oddziaływania. Zdrowy rozsądek nakazuje przesunąć niebezpieczną strefę buforową dalej na wschód; dla bezpieczeństwa Polski i Europy.

Data:
Kategoria: Świat

Anna Makuch

Anna Makuch - http://www.mpolska24.pl/blog/anna-makuch11

dr nauk społecznych, zajmuje się historią idei i filozofią polityczną, przedsiębiorca.

Komentarze 1 skomentuj »

Zdrowy rozsądek to nakazuje połowę sprzedać , resztę zastawić i niech się już martwią ewentualną obroną nabywca z zastawnikiem. W realizacji tego chytrego planu przekroczyliśmy już półmetek, więc skąd to zmartwienie ? Jaka flanka, jaka wojna , jaki wróg i kto jest Wielkim Bratem? Jedynym powodem wybuchu wojny może być bankructwo systemu , w którym żyjemy, a nie zewnętrzny agresor. Ten albo da się sprowokować , bądź namówić , albo nie i wówczas będziemy musieli tłuc się między sobą. Jakie to może mieć wówczas znaczenie, czy na noże lub maczugi , czy - nowoczesne rakiety.

Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.